O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
 Oceń wpis
   

podwyższenie wieku emerytalnegoMam wrażenie, że jeśli chodzi o kwestię podniesienia (do 67 lat) i zrównania wieku emerytalnego (kobiet i mężczyzn) większość komentatorów (i decydentów) za bardzo skupia się na politycznym wymiarze sprawy: czy Polskie Stronnictwo Ludowe się ugnie, a może jednak koalicja się rozpadnie i skończy się to skróceniem kadencji Sejmu?

(Niektórzy mówią coś jeszcze o pieniądzach, ale im więcej mówi się o kasie, tym bardziej mam wrażenie, że oszustwem chce się wybrnąć z kolejnego oszustwa: bo jakże to jest, że z odkładania miało starczyć dla każdego, a teraz wychodzi na to, że może starczy, a może nie?)

Zapomina się tymczasem o jeszcze jednej zależności: mowa jest o dość poważnej operacji prawnej, poważniejszej chyba nawet, niż nie tak dawny przecież skok na OFE. A skoro mówi się o zmianie prawa, to przecież nowa ustawa emerytalna musi być zgodna nie tyle z samą sobą, ile z ustawą zasadniczą. Więc co będzie -- jeśli nie będzie?

Przypomnijmy zatem, że ledwie wysechł inkaust pod podpisami sędziów Trybunału Konstytucyjnego pod wyrokiem z 15 lipca 2010 roku (K 63/07), w którym stwierdzono, że 

"Art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie, w jakim przewiduje, że ubezpieczonym urodzonym po dniu 31 grudnia 1948 r. przysługuje emerytura po osiągnięciu wieku emerytalnego, wynoszącego co najmniej 60 lat dla kobiet i co najmniej 65 lat dla mężczyzn, jest zgodny z art. 32 i art. 33 konstytucji".

Oznacza to, że zdaniem TK odnoszącego się do wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich, który zarzucał obecnemu prawu niedopuszczalną dyskryminację kobiet -- które przechodząc wcześniej na emeryturę nie są w stanie uskładać sobie na lepsze świadczenie -- prawo do wcześniejszej emerytury to przywilej, nie ciężar, zwłaszcza dopóty, dopóki zróżnicowanie to wynika z różnic społecznych i biologicznych.

Moim zdaniem oznacza to, że jeśli teraz parlament zdecyduje się na zmianę prawa: klops murowany. Wystarczy powołać się w skardze czy wniosku na niedawne orzeczenie -- i Trybunał, poważnie traktując to, co wypowiedział wcześniej, będzie musiał znów się odnieść do tematu.

Bardzo możliwe jednak, że -- przewidując ową uzasadnioną konieczność -- w informacji prasowej po rozprawie dotyczącej sprawy K 63/07 specjalnie podkreślono, że skoro planowane lub nawet realizowane są reformy polegające na zrównaniu wieku emerytalnego w niektórych państwach europejskich, to wskazane będzie zasygnalizowanie posłom celowości podjęcia działań ustawodawczych zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. 

I teraz muszę się przyznać, że jest to ten (niepierwszy i zapewne nieostatni) przypadek, kiedy mądrość sędziów Trybunału przekracza granice mojej percepcji. Skoro bowiem 2 lata nierówność ustawowego wieku emerytalnego nie była dyskryminacją ze względu na płeć, to z jakiej paczki właściwie dziś miałaby się ona stać z ustawą zasadniczą zgodna? 
Czy naprawdę ów "przywilej" przestanie już być czymś sympatycznym dla uprzywilejowanych osób? 

Komentarze (12)
O tajnych opiniach prawnych dotyczących nowelizacji OFE
 Oceń wpis
   

powiedz ZUSWracając jeszcze na chwilę do bezprawia.
Przeczytawszy parę dni temu o Leszku Balcerowiczu proszącym prezydenta o udostępnienie treści opinii prawnych na temat (nie)konstytucyjności planowanych zmian w systemie OFE (warto przypomnieć, że minister Nałęcz wyraził się wówczas, że się nie da) pomyślałem sobie, że może Balcerowiczowi nie dadzą, ale Polakowi-szarakowi, który wystąpi w trybie ustawy o informacji publicznej, to chyba nie odmówią?

Zwróciłem się zatem do Kancelarii Prezydenta z prośbą o udostępnienie treści w.w. opinii, powołując się na oczywisty moim zdaniem fakt, że dokumenty te spełniają warunki opisane w wiadomej ustawie, a to ze względu na fakt, że:

  • dotyczą zamierzonych działań władzy ustawodawczej oraz wykonawczej (art. 6 ust. 1 pkt 1 lit. a), oraz;
  • programów w zakresie realizacji zadań publicznych -- bo owo zabezpieczenie emerytalne jest chyba zadaniem publicznym? (art. 6 ust. 1 pkt 1 lit. c);
  • w dodatku stanowią dokument urzędowy (art. 6 ust. 1 pkt 4 lit a);
  • a nawet jeśli nie, to choćby są wyrazem stanowiska zajętego w sprawach publicznych przez organ władzy publicznej lub przez funkcjonariusza publicznego (art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. b);
  • a nawet jeśli nie, to już na pewno zawierają treści ocen dokonanych przez organ władzy publicznej (art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. c).

A jeśli ktoś miałby jeszcze jakieś wątpliwości, to nie powinien ich mieć, ponieważ opinie prawne także podlegają udostępnieniu na podstawie przepisów o informacji publicznej, a to dlatego, że (wybaczcie autocytat): "Udostępnieniu na podstawie przepisów o informacji publicznej podlegają wszystkie dokumenty, choćby zostały wytworzone przez prywatne podmioty -- np. kancelarie prawne -- jeśli tylko dotyczą ona sfery publicznej i służą wykonywaniu zadań publicznych. Nie ma przy tym znaczenia czy treść dokumentu powstała bezpośrednio w urzędzie, czy też autorem jest osoba trzecia i jej też przysługują ewentualne prawa autorskie." (tak ocenił NSA w wyroku z 13 stycznia 2011 r., I OSK 1855/10).

Minęło parę dni i oto dowiaduję się, że prezydent podpisał rzeczoną ustawę, mimo jak rozumiem licznych wątpliwości -- wątpliwości, co może podkreślę, natury prawnej, wręcz ustrojowej, niekoniecznie ekonomicznej; chociaż dla mnie nacjonalizacja emerytur jest klęską także ekonomiczną -- zgłaszanych nawet przez byłych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Nie wiem czy i kiedy poznamy treść opinii, którymi dysponował Bronisław Komorowski, wierzę jednak, że -- skoro (bezprawnie) odmówiono ich ujawnienia -- to musiały być dla rządowego projektu druzgoczące. Czytam jednak, że posłowie PiS i PJN zapowiedzieli zaskarżenie nowych przepisów do TK (jezu, żeby umieli napisać wniosek!) -- a zresztą nawet jeśli im się nie uda, to wierzę, że sprawa wróci choćby za przyczyną skargi konstytucyjnej jakiegoś golonego wkurzonego emeryta in spe.
Wystarczy -- podpowiem -- po nieprzekazaniu całości składki (tj. 7,3%) przez ZUS zwrócić się o przesłanie do odpowiedniego OFE brakujących środków, a następnie -- po otrzymaniu decyzji odmownej -- przejść całą drogę odwoławczą. Będzie to trwało pieruńsko długo, ale kiedyś się skończy.

Szkoda jednak, że jakkolwiek ma to wszystko wyglądać, na koniec i tak zawsze po kulach dostaniemy my tylko. Nawet jeśli TK uchyli niekonstytucyjne przepisy -- i może okaże się, że trzeba zwracać niedopłacone środki -- to przecież owe "odszkodowania" i tak będą zapłacone z naszych podatków.
Wszystko dlatego, że mamy rząd, który zamiast brać się do roboty myśli tylko od wyborów do wyborów.

Komentarze (32)
Rząd im. Jessiego Jamesa
 Oceń wpis
   

dopłaty do emerytur grup uprzywilejowanychmotto na dziś: Nie kradnij, rząd nie lubi konkurencji!

 

A więc stało się: w poszukiwaniu wolnych środków do zmarnowania rząd postanowił sięgnąć po nasze własne pieniądze (albo i nie nasze). Już niedługo -- jak tylko posłowie przegłosują, a prezydent podpisze (później może nawet będzie protestował) -- zamiast "obciążania systemu finansowego i generowania długu publicznego" będziemy mieli jeszcze większy zaszczyt wspierać ZUS.

Słowem: już niedługo składka na otwarte fundusze emerytalne zmniejszy się z 7,3% do 2,3%, zaś reszta... nie, reszta nie zostanie w naszej kieszeni -- reszta pójdzie na ratowanie systemu finansów publicznych, czyli do ZUS. Okazuje się zatem, nie po raz pierwszy, że łatwo w Polsce stać się dobroczyńcą i uratować kraj przed katastrofą finansową -- o tyle łatwo, że nie za swoje się ratuje -- znacznie trudniej być prorokiem we własnym kraju; nie udało się to premierowi Tuskowi, który półtora miesiąca temu mówił, że nie przewiduje "turbulencji ani radykalnych zmian" w kwestii OFE.

Próbuję się zastanawiać dlaczego ratowanie finansów publicznych tej naszej zielonej wyspy musi polegać prawie wyłącznie na zwiększaniu obciążeń, zaś cięcia ograniczone są takich banałów jak... wysokość zasiłku pogrzebowego. Równocześnie rząd dość starannie unika tematu likwidacji przywilejów różnych grup zawodowych, na które płacimy -- warto przypominać -- średnio po tysiaku na twarz rocznie. Aż tyle kosztuje nas zapewnienie komfortu fajnej emerytury rolnika, policjanta, żołnierza, sędziego czy górnika (przypomnijmy: grup, które "od zawsze" albo "bo tak" są poza systemem OFE); i tego akurat premier Tusk za bardzo zmieniać nie chce -- bo oczywiście łatwiej jest rąbnąć kasę milionów obywateli, niż podskoczyć hałaśliwej i mocno zinfiltrowanej przez związki zawodowe mniejszości.

A przecież oszczędności można szukać nie tylko ograniczając dokładanie kasy na przywileje górników i policji. Z roku na rok nasz budżet opiera się na totalnym przewalaniu mnóstwa kasy, począwszy od bzdur w rodzaju saloniku ministra Sikorskiego i zatrudniania żon dyplomatów na etatach, czy wyłączania ledwie co kupionych przez administrację terminali Blackberry -- na sprawach poważniejszych kończąc: rozpasany socjal, utrzymywanie zbędnych instytucji (w tym mój ukochany Urząd Transportu Kolejowego, który ledwie co pozwolił sobie zdyscyplinować przewoźników kolejowych, ale i np. CBA), finansowanie niepotrzebnych inwestycji w stadiony, służących tylko temu, by premier Tusk mógł sfotografować się z Platinim.

Reasumując: rząd zachowuje się jak Jessie James napadający na pociąg przewożący cudze pieniądze. Zamiast zająć się trudnymi tematami -- choćby zacząć od natychmiastowego skasowania możliwości przechodzenia 35-latków na policyjne emerytury -- dobiera się do najłatwiejszych pieniędzy.
Chciałem uprzejmie uświadomić p.p. Rostowskiemu i Tuskowi, że udało mi się przez ostatnie lata zgromadzić parę złotych na IKE. Więc jakby rząd chciał jeszcze powalczyć troszkę z długiem publicznym, to przecież można uchwalić, że te pieniądze mi się zabierze -- i pośle do ZUS. Albo do KRUS.
(Sporo pieniędzy marnuje się także na rachunkach bankowych, jak będzie naprawdę kiepsko, to przecież "pomożecie? pomożemy...")

Komentarze (48)
Jesteśmy kastą niewolników płacących na przywileje wybrańców
 Oceń wpis
   

ZUSProszę bardzo: każdy z nas średnio dopłaca do emerytur grup uprzywilejowanych tysiąc złotych rocznie. Wszystko dlatego, że system sprawiedliwości społecznej polega na tym, że żeby jakiś górnik, policjant, rolnik, nauczyciel albo kolejarz mógł spokojnie czekać wcześniejszej i gwarantowanej emerytury -- i protestować, jeśli mówi się o uszczupleniu jego przywilejów -- płaci wielkomiejski biedak, często ledwie przekraczający ustawową minimalną wysokość wynagrodzenia.

Nic to, że zdaniem Trybunału Konstytucyjnego dotychczasowe zasady finansowania KRUS są niezgodne z ustawą zasadniczą. Politycy PSL już wiedzą, że wyrok jest polityczny, premier mówi, że KRUS nie będzie zlikwidowany (przypomnijmy, że niegdyś odważny program tej partii zakładał właśnie m.in. likwidację przywilejów różnych grup zawodowych) -- a ministerka Fedak będzie bronić tego chaosu, bo "na reformę nas nie stać".

Niestety, nic się w Polsce nie zmieni, dopóki politycy będą traktować nas wszystkich jak niewolników (tyle, że niewolników różnych kategorii). Tylko w ustroju niewolniczym albo feudalnym pan i właściciel może decydować: jak długo niewolnik ma pracować i ile z tego, co zarobi, zostanie mu zabrane przez władzę, a ile łaskawie się poddanemu zostawi, żeby nie zdechł.
Co gorsza przeciętny Polak-wyborca chętnie wpisuje się w ten układ. Zamiast domagać się wolnego wyboru i odpowiedzialności za swój wybór -- prawa do samodzielnej decyzji ile płacić składki i komu oraz kiedy rzucić pracę i przejść na upragnioną emeryturę -- Polak żąda utrzymania (albo ograniczenia cięć) przywilejów, ewentualnie jako wyborca głosuje na partię, która obieca mu takie czy inne zasady systemu emerytalnego (wyborca "liberalny" głosuje zaś na partię "liberalną" -- czyli taką, która obieca mu cięcia w systemie).

Nikt (prawie -- ja mówię) nie mówi o tym, żeby dać ludziom pełną swobodę decydowania o sobie i swojej przyszłości. Chcesz odkładać na emeryturę? Odkładaj, choćby i w OFE, albo kupując złote pierścionki. Zmęczyła cię praca? A rzuć ją, choćby po 15 latach pracy i żyj z tego co odłożyłeś, dopóki ci starczy. Twoje życie, twój wybór.dopłaty podatników do emerytur grup uprzywilejowanych

Nie, demokratyczna władza w demokratycznym państwie będzie cię prowadzić za rękę, od urodzin, przez szkołę (przymusową, najchętniej państwową, a na pewno z programem ustalanym przez urzędników), ustali warunki pracy i płacy (czasem nawet ponegocjuje na ten temat -- z pracodawcą w Krynicy albo z pracownikiem, na ulicy), czasem wzuje na siłę kamasze (to ostatnio u nas odpuścili). A później łaskawie pozwoli cieszyć się starością -- tj. jeśli politycy łaskawie pozwolą -- przy czym nie tyko podejmując pracę, ale i później tak naprawdę nie możesz mieć najmniejszej pewności choćby co do zasad wypłacania emerytury, bo przecież nawet to podlega nieustannym fochom ministerki Fedak i jej kamratów.

Taki system rzecz jasna wymaga nieustannego oliwienia podaniczym groszem. Stąd nie ma się co dziwić, że "dopłaty do emerytur to nie tylko 15,5 mld złotych rocznie dotacji do KRUS. Prawie 21 mld zł z naszych podatków idzie co roku na wypłaty dla innych uprzywilejowanych grup", co przekłada się na bardziej wymowną prawidłowość: "Przeciętny Polak opłacający składki ZUS liczyć może na starość na 1766,1 zł. Pozostali uprzywilejowani dostaną wypłaty zdecydowanie wyższe od krajowej średniej - w przypadku żołnierzy średnie świadczenie to 2,7 tysiąca złotych brutto, a w przypadku policji prawie 2,9 tysiąca. Górnik dostaje pół tysiąca więcej, a sędzia aż 6,5 tysiąca złotych".

W sumie najlepiej załapać się, żyć, nie umierać.

Komentarze (28)
Poczta Polska martwi się elektronicznymi fakturami
 Oceń wpis
   

Beer Buddies

Kolejna ciekawostka z serii "może być głupio, byle było po naszemu" -- jak pisze Wyborcza.biz kierownictwo Poczty Polskiej martwi się, że jeśli wyrok NSA dotyczący przesyłania faktur pocztą elektroniczną "przyjmie się", to ta szacowna instytucja straci "170-200 mln złotych".

Znaczy się: tyle przedsiębiorcy wydają na znaczki, żeby przesłać kontrahentom papierowe faktury. Owszem, jest alternatywa w postaci faktur elektronicznych, ale do ich wystawiania potrzeba e-podpisu -- a to oznacza dodatkowy koszt. Na dłuższą metę ten koszt by się zwrócił, ale trzeba jeszcze zgody odbiorcy na otrzymywanie takich faktur -- a odbiorcy bywają niechętni.
Na tej niechęci żeruje PP: listy polecone tanie nie są, a że jeszcze przy okazji porobią się kolejki, to jeszcze lepiej nawet (kolejki są wyznacznikiem misji).

Wyborcza pisze, że jest problem, bo z przełomowym wyrokiem fiskus nie chce się pogodzić ("respektuje ale się nie zgadza") -- a przecież jakby się pogodził, to by było lepiej.
Mi wychodzi, że MinFin może się zgadzać albo i nie zgadzać, i niczego to nie zmieni; sęk w tym, że interpretacja indywidualna ma skutek wyłącznie dla podatnika, który o nią wystąpił (zatem przedsiębiorca, który otrzymał taki wyrok śmiało może sobie wysyłać fakturki w PDF), natomiast cała reszta powinna robić jak należy.
MinFin, i owszem, może dojść do sensownego wniosku, że utrzymywanie fikcji nie ma sensu i zmienić przepis -- ale mógł to zrobić także przed wyrokiem, zaś jeśli miałby podjąć takie decyzje teraz, to akurat wyrok nie musi nic tu zmieniać (po prostu nie ma potrzeby dostosowywać prawa do wyroku!).

W sumie troszkę przypomina mi to historię sprzed roku, kiedy to Związek Banków Polskich planował przekonać ZUS, by ten zrezygnował z przesyłania emerytur i rent pocztą i przerzucił się na przelewy bankowe (ponoć wysłanie 4 mln świadczeń miesięcznie kosztuje 25 mln złotych): pogadali, dziennikarze mieli parę złotych wierszówki -- a później banki zrobiły nowe podwyżki jeszcze raz przekonując nieprzekonanych, że rachunków otwierać nie warto (byłem parę dni temu na poczcie w terminie wypłaty emerytur: na 10 osób w kolejce 7 stało po pieniążki, z czego 5 osób... miało termin wypłat za 5 dni "ale może już przyszły?").
Z tym, że teraz Poczta Polska postanowiła zareagować z wyprzedzeniem -- stąd pismo do związków zawodowych -- no i mam też wrażenie, że lobbing pocztowców w Ministerstwie Finansów też robi swoje. Bo przecież jakby związki przyszły na Świętokrzyską z tymi swoimi nowymi wuzuwelami...

PS na zdjęciu: fajne jest życie na emeryturze albo rentce. Pstryczek tradycyjnie do klikania ;-)

Komentarze (19)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D