Ochrona danych osobowych członków związków zawodowych
 Oceń wpis
   

Informowanie pracodawcy przez związki zawodowe o składzie osobowym organizacji od zawsze budzi poważne wątpliwości. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy pracodawca decydował się na wystosowanie do działającej u niego organizacji zakładowej z żądaniem przekazania mu imiennej listy osób, które korzystają z prawa do obrony w sprawach indywidualnych (w ogólności będzie to wymóg zawiadomienia ZZ o zamiarze i przyczynie rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony -- art. 38 par. 1 kp).

art. 38 kodeksu pracy:

§ 1. O zamiarze wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nie określony pracodawca zawiadamia na piśmie reprezentującą pracownika zakładową organizację związkową, podając przyczynę uzasadniającą rozwiązanie umowy.
§ 2. Jeżeli zakładowa organizacja związkowa uważa, że wypowiedzenie byłoby nieuzasadnione, może w ciągu 5 dni od otrzymania zawiadomienia zgłosić na piśmie pracodawcy umotywowane zastrzeżenia.
§ 5. Po rozpatrzeniu stanowiska organizacji związkowej, a także w razie niezajęcia przez nią stanowiska w ustalonym terminie, pracodawca podejmuje decyzję w sprawie wypowiedzenia.

z ustawy o związkach zawodowych:

art. 7 ust. 2 W sprawach indywidualnych stosunków pracy związki zawodowe reprezentują prawa i interesy swoich członków. Na wniosek pracownika nie zrzeszonego związek zawodowy może podjąć się obrony jego praw i interesów wobec pracodawcy.

art. 25(1) ust. 2 Organizacja (...) przedstawia co kwartał (...) informację o łącznej liczbie członków tej organizacji (...).

art. 30 ust. 2(1) W indywidualnych sprawach ze stosunku pracy, w których przepisy prawa pracy zobowiązują pracodawcę do współdziałania z zakładową organizacją związkową, pracodawca jest obowiązany zwrócić się do tej organizacji o informację o pracownikach korzystających z jej obrony (...). Nieudzielenie tej informacji w ciągu 5 dni zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach dotyczących tych pracowników.

z ustawy o ochronie danych osobowych:

art. 27 ust. 1 Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdro wia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz danych dotyczących skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatów karnych, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym.

Regulujący tę kwestię przepis art. 30 ust. 2(1) ustawy o związkach zawodowych, zgodnie z którym pracodawca powinien zwrócić się do organizacji związkowej o udostępnienie informacji o pracownikach korzystających z obrony związkowej w indywidualnych sprawach można rozumieć dwojako:

  • jako generalne uprawnienie do żądania imiennej listy pracowników chronionych; w takim przypadku brak przekazania danych osób korzystających z przywileju w ciągu 5 dni zwalniałby pracodawcę z konieczności współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach dotyczących pracowników niewskazanych na liście;
  • jako podstawę do ubiegania się o informację na temat konkretnych, wskazanych we wniosku pracowników, wobec których pracodawca zamierza w najbliższej przyszłości podjąć pewne kroki.

Różnica na pozór znikoma, ale w praktyce bardzo istotna.
W pierwszym wariancie pracodawca zadaje ogólne pytanie (kto?), a w odpowiedzi otrzymuje wykaz pracowników, którzy są członkami związku zawodowego bądź poddali się jego opiece. Pracodawca musi konsultować się ze związkami w przypadku jakichkolwiek decyzji personalnych dotyczących wskazanych osób. Taki sposób zdaje egzamin przede wszystkim w małych i średnich firmach, albo w takich, gdzie nie ma dużej rotacji zatrudnienia.
Drugi wariant wymaga złożenia wniosku wskazującego konkretne nazwiska: (czy Kowalski? czy Nowakowski?) -- zaś organizacja związkowa udziela precyzyjnej odpowiedzi na w ten sposób postawione pytanie.

Minusem przyjęcia takiego rozwiązania jest konieczność każdorazowego, precyzyjnego, występowania o udzielenie stosownej informacji, co przecież -- bo związki nie są zobowiązane do zachowania tego faktu w sekretności -- może wzbudzić uzasadniony popłoch wśród zatrudnionych. Pod tym względem wariant pierwszy wydaje się idealny -- chlebodawca otrzymuje pełną listę podwładnych objętych obroną związkową i w ramach takiej wiedzy może działać.

Prawomocny wyrok WSA w Warszawie z 28 października 2009 r., II SA/Wa 16/09, do poczytania tutajWariant idealny nie oznacza -- moim zdaniem -- rozwiązania zgodnego z przepisami. Uważam bowiem, że żaden z przepisów ustawy o związkach zawodowych nie daje pracodawcy uprawnienia do domagania się od organizacji związkowej ogólnej listy osób objętych obroną w sprawach indywidualnych, ani też nie daje uprawnienia do udostępnienia listy nazwisk zakładowej organizacji związkowej.
Podstawą taką nie będzie z pewnością art. 25(1) ust. 2 ustawy związkowej, który nakłada na organizację zakładową powinność wyłącznie w zakresie poinformowania o łącznej liczbie jej członków. Ale nie będzie prawidłowe także wskazanie art. 30 ust. 2(1) ustawy, który i owszem, daje pracodawcy prawo do zwrócenia się z żądaniem udzielenia imiennej informacji, acz ze względu na redakcję zdania ostatniego ("nieudzielenie...zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania w sprawach dotyczących tych pracowników") -- co osobiście rozumiem jako wskazówkę, że sam wniosek powinien także odnosić się do konkretnych, wskazanych przez pracodawcę, osób.

I teraz najciekawsze: nie tak dawno kwestia udostępniania nazwisk osób korzystających z opieki zakładowej organizacji związkowej była przedmiotem rozważań Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (wyrok z 28 października 2008 r., II SA/Wa 16/09).
Oto spółka prawa handlowego zażądała od działającej zakładowej organizacji związkowej imiennego wykazu osób korzystających z ochrony. W odpowiedzi kierownictwo komisji zakładowej zwróciło się do GIODO z wnioskiem o wydanie zakazu przetwarzania tych danych osobowych, w szczególności ze względu na fakt, iż dane o przynależności związkowej należą do tzw. "danych sensytywnych" (art. 27 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych). GIODO nie znalazł przy tym przesłanek do zastosowania przepisów uprawniających do przetwarzania danych wrażliwych (ust. 2).

Przy okazji padło dość ciekawe sformułowanie, które pozwolę sobie powtórzyć za uzasadnieniem przywołanego wyroku WSA. Otóż Inspektor przyjął, że

Przepisy art. 30 ust. 2(1) ustawy o związkach zawodowych oraz art. 232 kp nie upoważniają pracodawcy pozyskiwania od związku zawodowego w formie imiennej listy pracowników korzystających z ochrony wyżej wymienionego związku zawodowego, bowiem narusza to jedną z podstawowych zasad przetwarzania danych osobowych, jaką jest zasada adekwatności, zaś pracodawca pozyskuje w ten sposób dane osobowe pracowników objętych ochroną związkową również na zapas (ewentualna realizacja trybu z art. 38 Kodeksu pracy, może ale nie musi się rozpocząć), co w świetle przepisów ustawy jest niedopuszczalne. Ponadto GIODO nie kwestionuje prawa do pozyskiwania informacji o pracownikach korzystających z ochrony związkowej, ale jedynie sposób realizacji tego prawa i stąd też, mając na uwadze unormowania wynikające przede wszystkim z przepisów ustawy o ochronie danych osobowych, powinien realizować prawo z art. 30 ust. 2(1) ustawy poprzez indywidualne wystąpienie odnoszące się do poszczególnego pracownika.

Nie będę ukrywał, że pogląd ten uważam za zdecydowanie prawidłowy, zarazem oparcie zarzutów pracodawcy na art. 27 ust. 2 pkt 6 ustawy o ochronie danych osobowych -- który zezwala na przetwarzanie danych wrażliwych jeśli jest to niezbędne do wykonania zadań administratora w zakresie zatrudniania pracowników -- za naciągane. (Naciągane, albowiem i owszem -- przepis upoważnia pracodawcę do przetwarzania danych pracowników, o których mowa w art. 30 ust. 1(2) ustawy o związkach zawodowych, ale właśnie w zakresie, w jakim został złożony wniosek -- a wniosek generalny jest co do zasady niezgodny z tym przepisem.)

Dlatego też wskazane w uzasadnieniu wyroku przesłanki rozstrzygnięcia wydają mi się bardzo niejasne.
Z jednej strony bowiem WSA pisze, że "pracodawca miał nie tylko prawo, lecz wręcz obowiązek zażądać od związku zawodowego wykazu osób, bądź danych osobowych osoby, o ile związałby tę powinność (żądania od organizacji związkowej) ze ściśle określonymi celami wynikającymi z Kodeksu pracy. Zaś tym celem może być np. zamiar wypowiedzenie pracownikowi umowy o pracę zawartą na czas nieokreślony", z drugiej zaś wskazuje się, że "Innymi słowy mówiąc, pracodawca ma obowiązek poznać stanowisko organizacji związkowej co do imiennie oznaczonych osób korzystających z jego ochrony, jednakże tylko pod warunkiem, że w swoim żądaniu przedstawi jego cel, tzn. powoła się na zamiar przewidziany np. w art. 38 lub 52 kp i bez znaczenia w przedmiotowej sprawie jest, czy wskaże w tym żądaniu ściśle określone osoby, czy też powoła się ogólnie na ów zamiar".

A jeszcze dalej -- i to już jest w ogóle najlepsze -- "Natomiast z drugiej strony nie sposób podzielić stanowiska organu, że pracodawca nie ma prawa do zbierania tych danych w formie imiennej listy pracowników. Jeżeli w swoim żądaniu określi wskazany już wyżej cel, podając np. imienną listę pracowników, którym zamierza wypowiedzieć umowę o pracę lub też rozwiązać z nimi umowy o pracę bez wypowiedzenia, to w takiej sytuacji - w ocenie Sądu - nie można mu zarzucić, że narusza wskazane już wyżej przepisy ustawy o ochronie danych osobowych."

No właśnie tu jest pies pogrzebany! -- chciałoby się zakrzyknąć -- najpierw imienna lista podwładnych, co do których pracodawca zamierza podjąć pewne kroki, a następnie odpowiedź związków zawodowych -- odnosząca się do wskazanych przez pracodawcę we wniosku nazwisk.

Ciekawe, że tak czy inaczej WSA stanął na stanowisku, że złożony przez pracodawcę (konkretny) wniosek był zbyt ogólnikowy, a zatem nie spełniał wymogu adekwatności przetwarzania danych osobowych (art. 26 ust. 1 pkt 3 UoODO).

Wyrok jest prawomocny, co oznacza, że Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych najwyraźniej podzielił stanowisko sądu (ale jak je zrozumiał?) i nie skorzystał z możliwości wniesienia skargi kasacyjnej.
Dużo wyjaśniłaby wiedza na temat dalszych losów sprawy (WSA uchylił decyzję GIODO, więc Inspektor powinien, po zakończeniu postępowania, wydać kolejną decyzję) oraz ostateczne stanowisko organów.
Może o sprawie jeszcze uda się coś poczytać.

Komentarze (19)
Rozwiązać związki zawodowe?
 Oceń wpis
   

Royal MailMargaret Thatcher odebrała tytuł doktora HC Uniwersytetu Łódzkiego (hihi, znów ta Łódź -- pozdrówcie Jacka S., tego od sklepów górskich, jak będziecie), tymczasem hydra angielskich związków zawodowych znów podnosi swój zakuty łeb.

Tym razem strajk ogłosili pracownicy the Royal Mail. Powód raczej tradycyjny -- jak pisze Guardian chodzi o nacisk na zwiększenie efektywności pracy, obawy przed redukcją zatrudnienia (brytyjska poczta zwolniła 40 tys. osób w ostatnich 2 latach!) oraz "pełzającą prywatyzację" (ach, te słowa brzmią tak podobnie mimo różnic językowych).
Duzi klienci (Amazon, sklepy wysyłkowe)  już się zastanawiają kim zastąpić pocztę królewską, małym raczej łatwo to nie przyjdzie -- strajk może potrwać, skoro już się mówi, że starsze panie mogą nie mieć jak wysłać pocztówek na święta.

Royal Mail chce się bronić zatrudniając 30 tys. pracowników tymczasowych, co związki już nazwały działaniem nielegalnym. Rzecz w tym, że brytyjskie prawo zabrania zatrudniania "czasowników" przez pracodawców pozostających w sporze, zaś agencji pracy tymczasowej za podsyłanie ludzi pracodawcy, którego załoga podjęła strajk (powtarzam za Guardianem) grzywna w wysokości 5000 funtów od łebka, za każdy jeden dzień. (Ciekawostka: podobny zakaz wynika także z art. 8 pkt 2 polskiej ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, aczkolwiek sankcji za naruszenie brak.)

Nie będę szachraił: związków zawodowych nie kocham, bo nigdy nie podzielę zdania, że zakład pracy ma po to funkcjonować, by ludzie mieli zatrudnienie (i wypłatę) -- a klient jest tylko dodatkiem (to częsta postawa np. w szpitalach albo tzw. placówkach kulturalnych). Uważam też, że w olbrzymiej większości tego rodzaju protesty są wyłącznie szkodliwe: dla korzystających z usług firmy, dla samego pracodawcy (pamiętacie Państwo strajk Poczty Polskiej niecałe półtora roku temu? a czy kogoś tam obchodzi, że 2008 r. PP zamknęła stratą -291 mln złotych?)

W tytule wpisu zadaję podchwytliwe pytanie -- czy należy rozwiązać związki zawodowe -- na które od razu odpowiadam: nie, związków zawodowych nie powinno się likwidować. Niech sobie działają (jestem libertarianinem, a to do czegoś zobowiązuje), jednak urealnienić należy zakres możliwości działania związków. 
Odebrać prawo do strajku okupacyjnego (bądź je zrównoważyć prawem do lock-outu, choćby w przypadku bezprawnego strajku), realnie przeciwdziałać terrorowi stosowanemu wobec pracowników nieuczestniczących w strajkach -- to minimum.

Komentarze (8)
Gówniarz w Ferrari, gówniarz w kopalni
 Oceń wpis
   
Teza na dziś: człowiek dorosły to taki, który ponosi konsekwencje i odpowiedzialność za swoje czyny.

§ 1.
Ucichło już troszkę zamieszanie wokół wypadku, w którym Maciej Zientarski zabił kolegę (rzygać mi się chciało jak widziałem, że na Gazeta.pl rozbite Ferrari miało po 2-3 wiadomości na głównej), można zatem napisać parę konkretnych zdań.

Konkretne zdanie brzmi następująco: stan naszych dróg jest tragiczny, ale pisać, że przyczyną wypadku jest nierówność na drodze, bo "już wcześniej były tam wypadki" jest - w obliczu tego, że jak donoszą media Zientarski zasuwał 200 km/h w miejscu, gdzie było ograniczenie do pięćdziesiątki - mocno niestosowne. Uskok, mulda, jakkolwiek zwać uszkodzenie nawierzchni, trzeba być idiotą, żeby rozpisywać się o nierówności, kiedy przecież każdy wie, że w terenie zabudowanym nawet przy niższej prędkości niewiele trzeba do nieszczęścia.

Mówiąc wprost: jak się jedzie 50 na godzinę to żadna mulda niestraszna (myślę, że nawet we włoskim wsiowozie), więc w tym przypadku nie ma co chrzanić, że złe władze miasta nie naprawiły nawierzchni.
Mówiąc jeszcze dosadniej: kiepsko się stało, że zamiast kretyna diabli wzięli jego pasażera (nie chcę zgadywać czy zmarły dziennikarz krzyczał "gazu, gazu!" czy raczej prosił Zientarskiego o więcej luzu w majtkach), bo wolę sytuacje klarowne - kiedy diabli biorą wyłącznie kretynów.

Dygresja na marginesie. Pamiętacie Państwo Operację Suzuki? Otóż parę dni temu dzwonił do mnie policjant, który zajmuje się tą sprawą, opowiadał, że wprawdzie nawalony kierowca ma akt oskarżenia za jazdę na bani, ale sąd grodzki (w odrębnym postępowaniu) uniewinnił gościa spod zarzutów zniszczenia mienia i spowodowania niebezpieczeństwa na drodze. Sędzina uznała, że z faktu, że narypany kierowca jeździ zygzakiem, rozbija latarnie itd. nie można wyciągać pochopnych wniosków...


§ 2. I jeszcze jeden dowód na to, że czasem trzeba płacić za swoje grzeszki: górnik z KGHM, który przez dni siedem siedział pod ziemią ("protestował"), a dyrekcja kopalni musiała wyłożyć kasę na zabezpieczenie jego fanaberii, będzie musiał zwrócić pracodawcy koszty tej operacji. Tako rzekł sąd rejonowy w Lubinie (który ma u mnie kolejnego plusa).

Oczywiście Gazeta będzie się czepiać, bo kto to widział, bo przecież wszyscy wiedzą, że w Polsce za bezhołowie płacić może tylko "pan, pani, społeczeństwo", ja jednak - abstrahując od tego, czy za protestem stała uchwała związków zawodowych, czy był to indywidualny wybryk rozpasanego watażki związkowego - jestem jak najbardziej za.

Rzecz w tym, że naszym związkom zawodowym wydaje się, że jak robią protest to można wszystko, włącznie z wyrządzeniem wymiernych szkód pracodawcy (Budryk), otoczeniu (celnicy ze wschodniej granicy) oraz stworzeniu zagrożenia dla życia i zdrowia innych ludzi (bo przecież ratownicy czuwający przy protestującym też musieli siedzieć pod ziemią, co a) było dla nich niebezpieczne, b) nie mogli uczestniczyć w innych operacjach, gdyby była taka potrzeba).

Nie powinien zmieniać oceny zdarzeń fakt, czy impreza była samowolnym wyskokiem związkowca, czy działał on wspólnie i w porozumieniu z komisją. Jeśli komisja uważa, że to ona wpuściła faceta w maliny, naraziła ludzkie życie na szwank, a KGHM na niepotrzebny wydatek - niech sobie ściąga pieniądze z frajerów, którzy są członkami tej organizacji i spłaca odszkodowanie.
Komentarze (15)
Robota czyni wolnym
 Oceń wpis
   
§ 1. Jest sobie ponoć firma pod Szczecinem, świadcząca usługi typu call-center dla niemieckojęzycznych klientów, w której kierownictwo zakazało rozmawiać po polsku. Podobno nawet prywatne rozmowy pracowników powinny toczyć się po niemiecku. Kierownictwo chciałoby w ten sposób podnieść poziom znajomości języka Marksa i Wagnera (albo Goethego i braci Grimm) wśród personelu.

Personel - jak to personel - nie zna się, nie rozumie, nie orientuje, zarobiony jest; słówem: po niemiecku gadać o swoich własnych sprawach nie chce. Oporni jak np. Mirosław Michałowski wylatują nawet z pracy z zakazem pojawiania się na terenie Arvato Services. Kierownictwo tłumaczy wprawdzie, że zakaz rozmów po polsku dotyczy wyłącznie sali operacyjnej, tak aby klienci "nie denerwowali" się słysząc obce narzecze w tle ich profesjonalnej rozmowy, ale... kto by dociekał jaka jest prawda.

Pokrzywdzony pracownik zapowiedział oddanie sprawy do sądu pracy. Ma takie prawo, chociaż jeśli będzie słuchał cytowanego mecenasa, który powołuje się na ustawę o języku polskim - może być różnie. Nie wiem jaką Pan Michałowski miał umowę o pracę (czy pracodawca musiał uzasadnić jego wypowiedzenie) i czy ewentualne uzasadnienie obroniłoby się przed sądem, ale do stu tysięcy kartaczy - pachnie mi to tępą dyskryminacją.
Na zainteresowanie mediów podobne do tego jakim cieszyła się Bożena Łopacka i wizję kariery politycznej nie ma co liczyć ale sprawa sama w sobie może być ciekawa.


§ 2. Przed sądem pracy w Oleśnicy zaczął się inny ciekawy proces. Otóż kilku pracowników hipermarketu Selgros z Długołęki zdecydowało się założyć związek zawodowy. Jak się kierownictwo sklepu dowiedziało - raz-dwa wywalili prowodyrów z roboty na zbity pysk w dość nieładnym stylu.

Nie kocham związków zawodowych. To kula u nogi trzymająca przedsiębiorstwa, w których związkowcy mają wiele do powiedzenia w okowach XX wieku. Wystarczy sprawdzić czym związki się zajmują: tępieniem niedobrej burżuazji, księżycowymi teoriami ekonomicznymi, podburzaniem pracowników w branżach, które i bez tego są na krawędzi upadku (referendum strajkowe w kopalniach uważam za skandal do sześcianu). Takie moje prawo libertarianina.
Co gorsza doskonale wiem kim jest szef ZZ w dużym zakładzie pracy: korumpowany przez kierownictwo (my wam etat i gabinet a wy nam podpisik), grający swoją etiudę przeciwko innym strukturom związkowym. Do tego cały problem nadużycia wolności związkowej, o czym można napisać książkę-rzekę.

Dlatego dla Selgrosa - a zapewne i dla jego pracowników - lepiej byłoby gdyby związki zawodowe nie powstały. Ale myślę też, że pracodawca nie powinien stosować metod pozbycia się niewygodnych pracowników w sposób opisany w prasie: sobotnie wizyty kierowników w domach pracowników, antydatowane oświadczenia o wypowiedzeniu itp. zabiegi.
To śmieszne i żałosne wybiegi, które psują atmosferę w zakładzie i prowokują pracowników do myślenia o niepotrzebnych sprawach. Młyn na wodę konkurencji, która nie zapomni wykorzystać potknięcia w swojej polityce PR.
Komentarze (11)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D