7 z tygodnia (VII)
 Oceń wpis
   

Kościółek w Zieleńcu

  • O wyborach: frekwencja niska, uczeni zdziwieni, bo ten segment władzy przecież "najbliżej nas", bo zaufanie do samorządów nadal duże -- a tu takie mizerne zainteresowanie głosowaniem.
    Mnie to wszystko akurat nie dziwi: samorząd ten nasz powszedni ogólnie wykastrowany jest z kompetencji (i pieniędzy), co nie przeszkadza niejednemu wójtowi grać królewskiej woli. Procedura głosowania wcale nie jest taka prosta, bo jak się dostaje cztery karty zapisane drobnym maczkiem, to łatwo można się pomylić (stąd pewnie rekordowa ilość nieważnych głosów w wyborach sejmikowych), do tego zbędna i niepraktyczna cisza wyborcza pozwala niektórym zapomnieć o niedzielnym akcie strzelistym -- no i te wyniki... Proszę Państwa, oto moim radnym wojewódzkim będzie Jarosław Charłampowicz, który w 2,8-milionowym województwie otrzymał aż 4630 głosów, ale to jeszcze nic, bo Janusz Marszałek otrzymał ich aż 2412.
    Słowem: mamy w radach mnóstwo ludzi, na których w zasadzie nikt nie głosował, co nie przeszkodzi im przez najbliższe 4 lata rozstawiać po kątach wszystko co się rusza;
  • O Trybunale: na 9 lat wybrano 3 sędziów TK, w tym 36-letniego profesorka, którego doświadczenie zawodowe sięga tak daleko jak niegdysiejszy etat w tymże Trybunale (bez obrazy, ale ja naprawdę uważam, że nawet w sądach rejonowych nie powinny orzekać osoby przed 40-tką) oraz innego pana, ostatnio bardziej znanego z tego, że chce pozywać Gazetę Wyborczą -- za to, że dziennikarze napisali, że się do Trybunału nie nadaje (bo nie czytał konstytucji)... W przedbiegach natomiast odpadł Bogusław Banaszak -- bo się okazało, że ma pozew o plagiat książki...
  • O komputerach (świetne): sądy się gubią, a przyczyną ich zguby... informatyzacja! Oto nakupowali im komputerów, w komputerach poinstalowali elektroniczne bazy aktów prawnych, a tu się okazuje, że -- w bazach zdarzają się błędy! I oto okazuje się, że sądy orzekają w różnych sprawach przekonane, że jakieś tam przepisy utraciły moc -- bo tak podpowiada im Lex -- a tu okazuje się, że najprawdopodobniej ustawy nadal obowiązują... i sędzia pisze do wydawcy programu listy z pytaniem: "a dlaczego wydawca myśli, że ustawa utraciła moc?"
    Oczywiście, w świecie idealnym sędzia orzeka na podstawie przepisów, które poznaje z publikatorów -- ale nasz świat idealny to kompletny chaos: biegunka legislacyjna, nowelizowanie ustaw w nowelizacji, ściganie się posłów na liczbę uchwalonych przepisów -- czego skutkiem jest 226 numerów Dziennika Ustaw i przeszło 1800 publikacji w 2009 r. (można to porównać z wynikiem za 2008 r.).
    Nie widzę sposobu na rozwiązanie tego problemu. Raczej nie będzie nim stronka RCL, choćby nie wiem jak urząd ten się starał, ani też obowiązek publikowania urzędowego tekstu jednolitego każdej ustawy raz do roku -- a sceptycyzm mój stąd się bierze, że wiem, że najlepsza baza danych niczym jest bez sensownego mechanizmu wyszukiwania i obsługi. Owszem, ma być nowa ustawa o ogłaszaniu aktów prawnych, ale -- znów -- realizacja nowych przepisów będzie tak dobra, jak pomysły ludzi, którzy to zaprogramują;
  • O Getin Banku: ruszyła sprawa z powództwa śląskiego dziennikarza przeciwko Getin Bankowi. Idzie o to, że parę lat temu człowiek zgubił dokumenty, o czym powiadomił wspaniały ów bank, co jednak nie przeszkodziło nieuczciwemu znalazcy brać na nazwisko dziennikarza kredyty... które spłacać przyszło oczywiście właścicielowi dokumentów (on też musiał się tłumaczyć policji z rzekomych oszustw).
    Tego typu historie -- nawet jeśli bierzemy pod uwagę programową ludzką nieuczciwość (w sumie nic prostszego "zgubić dowód", a następnie, już będąc "ofiarą oszustów" wyłudzać na konto nieistniejących przestępców pożyczki) -- nie powinny się zdarzać. Po pierwsze przypomnę, że nowe plastikowe dowody miały gwarantować stuprocentowe bezpieczeństwo (a te nowe, które wchodzą w przyszłym roku -- dwustuprocentowe), po drugie czego jak czego mógłbym od banku oczekiwać, to poważnego potraktowania dyspozycji "ten dowód osobisty jest spalony";
  • O SKOK-ach: na szczęście nieczęste, ale może się zdarzyć każdemu -- nie umiała Kasa Krajowa SKOK wygrać żadnej sprawy przeciwko Agorze (i nie tylko), które pisały o rzekomych (z ostrożności procesowej) nieprawidłowościach w kasach spółdzielczych -- można spróbować powalczyć osobiście z prawnikiem, który skutecznie reprezentował wydawcę przed sądami. Słowem: niezadowoleni z krótkiego felietonu mec. Rogowskiego, w którym opisał on był perypetie z nie-wykonaniem wyroku przez rzecznika prasowego KK SKOK, zdecydowali się wnieść przeciwko niemu prywatny akt oskarżenia -- co stanowi modelowe użycie art. 212/216 kk.
    Tytułem komentarza można powiedzieć, że w działaniu KK SKOK ************************ [autocenzura];
  • O konowałach: w sumie banał -- dali plamę z zabiegiem, wskutek czego młoda Szwedka leży w śpiączce (i najprawdopodobniej nawet jeśli z niej wyjdzie, to kiepsko będzie wyglądało jej życie), a następnie próbowali fałszować dokumentację i ukrywać dowody. Mnie jednak interesuje ile będzie kolejnych ofiar konowałów, które przecież są wyraźnie zniechęcane przez deklaracje organizatora turystyki medycznej: "Is it safe to use Polish health care? There is still hesitation to accept Polish health care and there are many myths about the health care in former East-European countries. They use obsolete equipment donated by foreign hospitals and medicines with early expiry dates. Outdated equipment, crowded and run-down hospitals. This was true, the hospitals in former East-European contries needed improving."
    Jakby ktoś się tym zmartwił, jest coś pocieszającego: "What if something goes wrong? There are always risks involved in any medical procedure and complications occur. We at Medica Travel will assist you in this event."
    Nic dodać, nic ująć, tylko siąść i płakać;
  • O papudze: podczas zajęć językowych na Uniwersytecie Wrocławskim można oberwać... papugą... rzuconą przez wykładowcę. Nie, nie żywą (albo martwą papugą) -- po prostu zwykłą maskotką, której małe chińskie rączki nadały kształt papugi; nie zmienia to faktu, że zdaniem napadniętej "uderzenie, choćby maskotką, w twarz -- jakkolwiek to brzmi -- jest dla mnie upokarzające i niedopuszczalne" -- i nawet jeśli papuga okazuje się być alter ego nauczyciela, a metoda zaczerpnięta została ze szkoły aktorskiej.
    Pokrzywdzona zażądała przeprosin w "Przeglądzie Akademickim" i... "Gazecie Wyborczej" (to ciekawe, bo mimo, że agresja miała miejsce publicznie, to jednak nie na łamach prasy) oraz zapłaty tysiąca złotych na zbożny cel, w sprawę zaangażował się także rektor UWr...
    Nie mam wprawdzie pewności czy ów straceńczy lot papugi nie jest jej niemym protestem wobec patologii ciążących na polskiej -- wrocławskiej -- nauce (drzewiej był przypadek prof. Nogi, a teraz borykamy się z rektorem Akademii Medycznej oraz prof. Banaszakiem...)

PS bardzo przepraszam, że tekst pokazuje się dopiero dziś, ale... (wstyd się przyznać), przed zatwierdzeniem nie odznaczyłem opcji "ukryty" -- a następnie nie sprawdziłem efektu... Cóż, nawet perfekcyjnym osobowościom zdarzają się błędy...

Komentarze (8)
Niepokojąca wiadomość Kolejne klauzule niedozwolone w...

Komentarze

2010-11-29 11:28:31 | 178.36.57.* | Zaxxon
Re: 7 z tygodnia (VII) [3]
Kiedyś wymyśliłem sobie wymarzoną karierę prawniczą - do 35 roku życia robię
habilitację, zostaję sędzią TK, 9 lat odbębniam i mam stan spoczynku. I mam dopiero
44 lata! To sobie po świecie pojeżdżę, pozwiedzam, książkę napiszę i lecimy. Parę lat
minęło i proszę - można? Można! Co prawda rok później ale jednak.

Żeby nie było, to nie jest zawiść z mojej strony tylko zwykła ludzka zazdrość, też
bym tak chciał i gdybym mógł tobym się nie zawahał.

Co do wieku sędziów - owszem, ja też mam podobny pogląd. Tylko, że tego się nie
osiągnie płacąc sędziom głodowe stawki. Przy obecnych zarobkach sędziów, w wieku 40
lat na stanowisko SSR może się połaszczy (spośród osób formalnie uprawnionych)
prokurator, który nie widzi możliwości na awans, adwokat, który nie ma wzięcia albo
po prostu jest kiepski no i rzesza referendarzy oraz asystentów (tylko, że czekać do
tego wieku to lekki hardkor). Nikt z ugruntowaną pozycją zawodową i kilkunastoletnim
doświadczeniem nie będzie się rzucał na stanowisko SSR.

Nawet w USA czy Anglii, gdzie sędziowie zarabiają przyzwoicie chociaż bez szaleństw
(http://www.careeroverview.com/usa/massachusetts/legal/arbitration/judge/) mówi się o
tym, że kariera sędziego wcale nie jest czymś szczególnie pożądanym przez prawników. skomentuj
2010-11-29 12:10:43 | *.*.*.* | olgierd
Dlatego zawodowym sędziom powinno się płacić lepiej -- i wymagać więcej.

A sprawy drobniejsze powinny być rozstrzygane przez sędziów pokoju. Nadal będę się
upierał: niekoniecznie prawników nawet. Do tego wystarczy po prostu porządny
człowiek. skomentuj
2010-11-29 18:08:06 | 89.74.98.* | piotrmanps
Re: 7 z tygodnia (VII) [0]
No właśnie- spóźniłeś się Olgierd :)
ad. sprawa papugi, całkowity przerost ego nad okolicznościami, politowanie mitygowane
lekką pogardą wobec pokrzywdzonej,
ad. skok, a jakiś link do felietonu Pana mecenasa ? bardzo proszę :)
ad. sądy i informatyzacja - elektroniczne wokandy w wielu sądach (w tym moim) to
jeszcze marzenie ściętej głowy,
i te duże telewizory zaraz po wejściu do sądu, przydałyby mi się by np. coś z laptopa
oglądnąć, a nie wiszą ciemne bez życia na tych ścianach :)
ad. sędziowie TK, też uważam, za grubą przesadę, że sędzią TK zostaje 36 letni
człowiek, nie umniejszając jego wiedzy,


hmm, może lepiej odwołam, że się spóźniłeś, to tylko bardzo drobne niedopatrzenie :) skomentuj
2010-11-29 18:09:05 | 178.36.157.* | Zaxxon
Co to znaczy sprawy drobniejsze?
Jeżeli chodzi o wartość przedmiotu sporu, to byłbym ostrożny bo często strata paru
tysięcy przez kogoś ubogiego jest dla niego bardziej dotkliwa niż dużo większa dla
kogoś zamożniejszego. Poza tym sprawa o drobną kwotę może być bardzo skomplikowana i
wymagać biegłego posługiwania się wiedzą prawniczą. Zanim się jednak sprawy nie
zacznie rozpoznawać nie sposób tego stwierdzić. Napatrzywszy się na działalność
różnych gremiów w których gromadzi się tzw. zwykłych ludzi w nadziei, że w większej
liczbie osiągną jakiś efekt jakościowej synergii, staję się coraz bardziej sceptyczny
jeżeli chodzi o takie pomysły.
Zresztą mieliśmy już w Polsce okres w którym sędziami, prokuratorami czy adwokatami
byli ludzie, którzy nie byli prawnikami a czasem nawet nie mieli studiów i nie był to
okres dla polskiej jurysprudencji najlepszy. Czytałem kiedyś np. o panu, który nie
odróżniał kk od kpk. Wolałbym, żeby ryzyko wystąpienia takich sytuacji było
ograniczone. skomentuj
2010-11-29 20:20:58 | *.*.*.* | olgierd
A jednak niestety, nawet ustawodawca traktuje takie sprawy jako drobniejsze -- i
podsądni są w nich zmuszeni do korzystania z usług sądów rejonowych, i odmawia się im
prawa do skargi kasacyjnej.

Mam w szczególności na myśli orzekanie w I instancji w sprawach o:
- drobną wykroczeniówkę
- sprawy sąsiedzkie
- ogólnie pojęte postępowanie uproszczone
- i pewnie coś jeszcze, co mi w tej chwili do głowy nie przychodzi skomentuj
2010-11-29 21:15:07 | 83.4.244.* | rozek19
Re: 7 z tygodnia (VII) [2]
Odnośnie kart do głosowania, że drobnym maczkiem zadrukowane, i dlatego tyle głosów
nieważnych — proszę Olgierdzie sprawdź sobie dowolny protokół z wyborów i
zobacz ile kart nie ma zakreślonego ŻADNEGO kandydata. Wielu wyborców ma upatrzonych
kandydatów do określonej rady, a do innych rad nie ma żadnych preferencji, więc
oddają puste karty. Które również są nieważne, ale bynajmniej nie z tej przyczyny, że
nie dało się ich przeczytać... skomentuj
2010-11-30 10:05:21 | *.*.*.* | olgierd
W sumie też mnie to nie dziwi -- jak się dostaje tyle kartek można spamiętać hasło
"tylko jeden krzyżyk".

Ciekawe jakby to było gdyby się u nas zdobyli -- na wzór amerykański -- na
przeznaczenie 1 dnia co 2 lata na zorganizowanie wszystkich wyborów. Co ogólnie mi
się podoba. skomentuj
2010-11-30 14:01:49 | 83.14.127.* | za_młody_na_Heroda
Mój kandydat do Sejmiku Województwa otrzymał 0 głosów, mimo że na niego głosowałem.
Myślę, że wybór niebieskiego tła dla tych kart był błędem - niebieskim długopisem
zaznaczony krzyżyk był bardzo słabo widoczny. Gdybym miał 100% pewności oddanego
głosu (fotkę karty), to zgłosiłbym to do sądu, a tak to nie będę robił afery
(zwłaszcza, że komitet wypadł marnie). Przynajmniej u mnie ilość głosów nieważnych do
sejmiku była przeszło dwa razy większa niż do Rady Powiatu. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]