Ale Gratka! Znów ktoś się podłożył!
 Oceń wpis
   

Znów listele Czytelników wywołały mnie do tablicy... było siedzieć cicho, nie przyznawać się do znajomości, a tak...

IDG pisze, że w spór między Wroom.pl a Adreso.pl (nadal nie wiemy kto to jest, ale już wiemy, że jeszcze do niedawna właściciel tego serwisu świadczył niecodzienną ofertę 'wirtualnych adresów' -- hmm Wirtualnebiura.pl to chyba dobry myk dla wierzycieli i komorników?) wmieszała się Gratka.pl. W cytowanej przez ten serwis wypowiedzi Pani Katarzyny Bargielskiej, Dyrektor Marketingu Gratka.pl, padło zdanie, iż 'wyszukiwarka Wroom bardzo chętnie i bez skrupułów korzysta z dorobku największych serwisów ogłoszeniowych w Polsce, w tym Gratka.pl', co ma być -- a jakże -- nielegalne, ponieważ 'Kilkakrotnie prosiliśmy przedstawicieli Wroom, nawet za pośrednictwem kancelarii prawnej, o zaprzestanie agregowania ogłoszeń z Gratka.pl. Bez skutku. Sprawa najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie. Stąd dziwi, że to właśnie Wroom oburza się, że ktoś korzysta z ich dorobku. Przecież Wroom powinien wiedzieć z praktyki, że to łatwe, mimo dość restrykcyjnego prawa i wyraźnego sprzeciwu innych zaangażowanych podmiotów.'

z ustawy o ochronie baz danych:
Art. 7. 1. Producent bazy danych udostępnionej publicznie w jakikolwiek sposób nie może zabronić użytkownikowi korzystającemu zgodnie z prawem z takiej bazy danych, pobierania lub wtórnego wykorzystania w jakimkolwiek celu nieistotnej, co do jakości lub ilości, części jej zawartości.
(...)
3. Korzystanie z baz danych, o którym mowa w ust. 1, nie może naruszać normalnego korzystania z baz danych lub godzić w słuszne interesy producenta baz danych.
4. Postanowienia umowne sprzeczne z ust. 1 i 2 są nieważne.

Art. 8. 1. Wolno korzystać z istotnej, co do jakości lub ilości, części rozpowszechnionej bazy danych:
1) do własnego użytku osobistego, ale tylko z zawartości nieelektronicznej bazy danych,
(...)

No cóż, słowa Pani Bargielskiej brzmią dość przekonywująco, ale... oparte są na błędnym założeniu, że niedopuszczalne jest tworzenie czegoś takiego jak agregatory/wyszukiwarki tego rodzaju ogłoszeń i anonsów. I szczerze mówiąc aż się dziwię, że ktoś jeszcze popełnia błąd tego rodzaju, podkładając się w tak banalny sposób.

Otóż owo 'korzystanie z dorobku' i to 'mimo dość restrycyjnego prawa'  -- czyli utworzenie wyszukiwarki gromadzącej na jednej stronie anonse pochodzące z różnych serwisów ogłoszeniowych --  to w świetle prawa nic innego jak dozwolony użytek baz danych polegający na korzystaniu z nieistotnej co do jakości lub ilości bazy danych (art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie baz danych).

Cały problem w tym, że ochrona baz danych w polskim prawie jest znacznie ograniczona wobec ochrony prawnoautorskiej. Owszem, nasze prawo pozwala na zastosowanie przepisów ustawy o prawie autorskim do baz danych (art. 2 ust. 2 i art. 3 pr.aut. -- warto zwrócić uwagę, że normy te są o tyle restrykcyjne, że zgody producenta bazy wymaga już samo wykonanie opracowania, bez konieczności rozporządzenia i korzystania z takiego opracowania), jednak nie okłamujmy się -- bazy ogłoszeń agregowanych przez Wroom.pl nie spełniają wymogów określonych w art. 3.

Art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie baz danych umożliwia -- każdemu, nawet konkurencji, wtórne wykorzystanie, nawet we własnym, jak najbardziej komercyjnym projekcie, nawet bez zgody producenta bazy danych (ba, ust. 4 czyni nieważnymi nawet odmienne postanowienia umowne!), jakiejś części cudzej bazy danych -- pod warunkiem, aby dane pobrane do wtórnego wykorzystania (definicję przynosi art. 2 ust. 1 pkt 3, zgodnie z którym jest nim 'publiczne udostępnienie bazy danych w dowolnej formie, a w szczególności poprzez rozpowszechnianie, bezpośrednie przekazywanie lub najem', z wyłączeniem wszkaże wypożyczania) były nieistotne co do jakości lub ilości.

Czytaj Lege Artis w swoim ulubionym czytniku RSS

W przypadku wyszukiwarki ogłoszeń sprawa jest o tyle prosta, o ile można przyjąć, że istotną co do jakości częścią danych byłoby wtórne wykorzystanie całości zawartości poszczególnych rekordów, w tym z numerem telefonu bądź innymi informacjami pozwalającymi na sfinalizowanie transakcji. Dopóki serwis zmusza użytkownika do przeniesienia się na macierzystą stronę, na której jest ogłoszenie -- aby zapoznać się np. z numerem telefonu ogłoszeniodawcy -- nie można mówić o naruszeniu uprawnienia wynikającego z art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie baz danych. 

Osobną sprawą jest wynikająca z ust. 3 konieczność uwzględnienia 'słusznego interesu producenta baz danych' -- twardo będę stał na stanowisku, iż konieczność przeklikania się na stronę, na której zamieszczone jest ogłoszenie w wystarczający sposób chroni jego interes -- oraz zakaz podejmowania działań uniemożliwiających normalne korzystanie z baz danych (tu jak sądzę zarzuty mogłyby dotyczyć np. nadmiernego obciążenia serwera z ogłoszeniami poprzez skierowanie z wyszukiwarki potężnego ruchu). W moim przekonaniu w hipotetycznej sprawie Gratka.pl vs Wroom.pl -- proszę zwrócić uwagę, że p. Bargielska grozi sądem -- nie uda się wykazać tego rodzaju zachowań.

 

PS. Na zakończenie jeszcze raz pragnę przypomnieć, iż w rzeczonej sprawie mogę być nieobiektywny, ponieważ prezes spółki Wroom sp. z o.o. jest moim kolegą.

Komentarze (18)
Osiedlowy Wielki Brat -- czy... Jeszcze parę słów o ochronie baz...

Komentarze

2008-08-05 16:38:38 | 79.185.7.* | lukaszk_lk
Re: Ale Gratka! Znów ktoś się podłożył! [1]
Wydaje mi sie, ze to kwestia interpretacji, ale... normalne korzystanie z bazy danych
gratki.pl, to korzystanie za pomoca ichniego interfejsu. Ponadto przechwycenie danych
za pomoca zewnetrznego serwisu powoduje straty (chocby teoretyczne) z powodu
mniejszej ogladalnosci strony wlasciwej (reklamy, popularnosc adresu itp.). Ponadto
nie wydaje mi sie to uczciwe w takim zwyklym, ludzkim pojeciu - ktos kto korzysta z
czyjejs pracy, wysilku, bez jego zgody, a sam czerpie korzysci materialne z tego
powodu.. no coz... to sie chyba nazywa kradziez. Proponowalbym jednak zawarcie
stosownej umowy z gratka.pl, chocby dla zachowania przyzwoitosci.

Porownanie do przegladarek internetowych uwazam za bledne, bo wskazuja one jedynie
adres strony, na ktorej mozna szukac informacji - nie byloby sprawy, gdyby wroom.pl
jedynie informaowalo o tym, ze na stronie gratka.pl mozna znalezc interesujace nas
ogloszenia. skomentuj
2008-08-05 16:40:52 | 79.185.7.* | lukaszk_lk
Chociaz moze to porownanie z wyszukiwarka nie jest takie na wyrost i rzeczywiscie
jest zasadne. skomentuj
2008-08-05 19:15:09 | 213.158.196.* | wynajem.pl
Re: Ale Gratka! Znów ktoś się podłożył! [6]
Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Jeżeli Gratka nie chce być np. w Google
wyindesowuje strony z Google i nie ma jej tam. W przypadku adreso czy wroom takiej
mozliwosci nie ma... skomentuj
2008-08-05 22:30:31 | *.*.*.* | olgierd
=> Lukaszk_lk: tak, normalne korzystanie z serwisu to jest jego oglądanie. Ale tu
mówimy o uprawnieniu m.in. do wtórnego wykorzystania bazy danych, co polega także na
rozpowszechnianiu tych danych. Tego nie można zabronić.

=> Wynajem.pl: takiej możliwości nie ma, ponieważ USTAWA ZABRANIA niezezwalania na
korzystanie z nieistotnej części bazy danych (art. 7 ust. 4). skomentuj
2008-08-06 00:32:11 | 79.185.7.* | lukaszk_lk
Wydaje mi sie jednak, ze wroom.pl narusza art. 7 ust. 3 - chocby tym godzeniem w
interes producenta bazy (w tym przypadku gratki.pl ?) - ciezko mi teraz myslec o tym,
co to jest to nprmalne korzystanie z bazy danych... Ja to interpretowalem jako
korzystanie z jej zasobow w taki sposob, jaki przewidzial to jej producent. Czyli
poprzez interfejs gratka.pl - ale oczywiscie moge sie mylic.

Generalnie to masa przepisow jest na tyle nieprecyzyjna - powinno sie wpuscic paru
dobrych informatykow do Sejmu, zeby to wszystko usystematyzowali ;) skomentuj
2008-08-06 00:37:53 | 79.185.7.* | lukaszk_lk
Ponadto chcialem sie oficjalnie przywitac, bo bede pewnie tu regularnie spamowal moja
glupota ;) Jestem informatykiem z wyksztalcenia, ale zaluje ze nie prawnikiem
(chociaz gdybym byl prawnikiem, tobym pewnie zalowal, ze nie informatykiem). Fajnie,
ze sa takie miejsca w sieci, gdzie mozna (na luzie) poczytac o przepisach... skomentuj
2008-08-06 08:45:09 | *.*.*.* | olgierd
Wroom.pl godziłby w interes, gdyby dane pozwalające na sfinalizowanie transakcji były
dostępne na stronie agregatora -- czyli nie klikam, a mogę zadzwonić do sprzedawcy i
kupić auto -- ale ponieważ wymagane jest przeniesienie się na stronę Gratki to IMHO
nie godzi.
No może jeszcze byłoby coś na rzeczy gdyby a) ilość przekierowanego ruchu albo sposób
jego kierowania zaniemogła serwer gratki, b) przeklikanie się klienta prowadziło go
gdzieś w /dev/null.

Korzystanie z zasobów w sposób przewidziany przez producenta bazy w zasadzie nie
wymaga ustawy o ochronie baz danych. Skoro producent ją udostępnia, to oczywiście ma
ochotę na to, żeby ludzie ją czytali.

I bardzo mi miło, zapraszam i dziękuję. Ja też kiedyś miałem być informatykiem (no
dobra, elektronikiem), ale miałem za długie włosy i mi z EZN Elwro pogonili kota ;-)
ale to było dawno, dawno, kiedy jeszcze żółwik logo robił 40 kroków w prawo i 60
kroków w lewo ;-) skomentuj
2008-08-06 14:33:12 | 79.185.14.* | lukaszk_lk
No, no.. ja tym zolwikiem to 3 miejsce na olimpiadzie wojewodzkiej zdobylem ;) Gdybym
nie mial wtedy 38 stopni goraczki, to pewnie byloby lepiej :P

Nie bede polemizowal, bo juz swoje napisalem ;) Tylko podsumuje: Wydaje mi sie po
prostu, ze a) interes producenta bazy danych moze byc taki, ze ludzie wchodza na jego
strone by z niej korzystac; b) uzywanie przez interfejs strony, a dalsze
przetwarzanie tych danych i prezentowanie ich szerokiej publicznosci, to dwie rozne
sprawy. Ale to powiedzmy tylko moje - pozostane przy nich i na miejscu wroom.pl
sprobowalbym podpisac jakas umowe, albo postaralbym sie o opinie prawna na papierze i
klopot bylby z glowy. Od razu pisze, ze nie jest moim celem atak na wroom.pl ;) tylko
okreslenie, czy ten przypadek jest zgodny z prawem/uczciwoscia itp. skomentuj
2008-08-08 14:27:37 | 81.137.9.* | hosiawak
Jestem twórcą serwisu http://www.Hogo.pl wertykalnej wyszukiwarki ogłoszeń
mieszkaniowych. Sprawa z Gratką wygląda tak, że jest to jedyny serwis który nie
zgodził się na współpracę (z 14 serwisów z którymi Hogo.pl współpracuje). Było to w
zeszłym roku. Można się zastanawiać dlaczego Gratce nie podoba się taka forma
współpracy podczas gdy wszystkie inne serwisy chętnie godzą się na (darmowe)
zwiększenie oglądalności i nowych użytkowników. IMHO Gratka nie potrzebuje
zwiększenia oglądalności - w końcu jest to najstarszy serwis z największą
oglądalnością i liczbą ogłoszeń. Jeśli jest się numerem 1. to po co cokolwiek
zmieniać ??? (tym bardziej, że ewentualne porównania z innymi serwisami mogą wypaść
niekorzystnie dla Gratki ?) O wiele bezpieczniej jest się trzymać z daleka od
wszelkich nowych pomysłów typu wyszukiwanie wertykalne, a po co to komu, Gratka była
jest i będzie i lepiej nic nie zmieniać :) Pozostaje też strach typu: "A co jeśli ten
wertykalny serwis okaże się taki użyteczny i przebije nas oglądalnością i spadniemy
na 2 pozycję ?? Nie, do tego nie dopuścimy".

To dosyć rozpowszechnione zachowanie występuje nie tylko wśród
polskich przedsiębiorców. Podobnie było na przykład z wertykalną
wyszukiwarką części przemysłowych Octopart.com. Jeden z największych
dystrybutorów Digi-Key starał się nakłonić Octopart'a aby usuneli ceny
produktów z ich porównywarki. Widocznie wypadały niekorzystnie :) skomentuj
2008-08-08 16:26:19 | 195.8.99.* |
Re: Ale Gratka! Znów ktoś się podłożył! [0]
Z uwagą przeczytałam powyższy artykuł, jak również komentarz Pana Prezesa spółki
Wroom - Pana Oblickiego do artykułu, który ukazał się w IDG oraz Interent Standard, a
w nich ocenę mojej wypowiedzi. Z równym zainteresowaniem śledzę dyskusję Internautów
pod wymienionymi artykułami, jak również na dwóch blogach: kolegi Pana Prezesa spółki
Wroom, jak sam o sobie mówi Pan Olgierd Rudak, a także Pana Artura Kurasińskiego
– znawcy polskiego Internetu, tak chyba mogę o nim powiedzieć.

Szczególnie wnikliwie przeanalizowałam obszerną wypowiedź Prezesa Oblickiego oraz jej
wykładnię prawną, którą Podaje Pan Olgierd Rudak w powyższym artykule. Muszę
przyznać, że płytka analiza argumentacji zaprezentowanej w obu wypowiedziach może
osobę nie posiadającą gruntownej wiedzy prawniczej, jak i praktycznego doświadczenia
w branży internetowej, doprowadzić do mylnego przekonania o ich zasadności. Cytowane
przepisy są bowiem interpretowane tendencyjnie i pobieżnie, bez wymaganego przez
sztukę prawniczą odniesienia się do kontrargumentów, które w niniejszej sprawie same
się nasuwają. Powierzchowne potraktowanie tematu widać również na blogu prowadzonym
przez Pana Artura Kurasińskego, który wprost przyznaje:” Żeby było jasne - nie
wnikam w polskie prawo i problemy związane z wykorzystywaniem (agregacją) treści
przez różne podmioty…”. Tak też można :).

Tyle tytułem wstępu. Argumentacja wszystkich Panów zapewne wydaje się laikowi na
pierwszy rzut oka logiczna, spójna merytorycznie i formalnie. Jest tylko jeden
drobny niuans, który w/w osoby skwapliwie pomijają, a jest on krytycznym aspektem
niniejszej sprawy. Ten wątek podjęli już niektórzy Internauci w swoich komentarzach.
Panowie żywo komentują moje słowa powołując się przy tym na działanie Google, czy
innych wyszukiwarek. Jest jednak istotna różnica, obecność w Google i innych
wyszukiwarkach jest dobrowolna, można się z nich „wypisać”, abstrahując
od tego, czy jakiś serwis tak robi. Z Wroom „wypisać” się nie sposób. Nie
będę podtrzymywać tej dyskusji przytaczając przepisy prawne z konkretnych ustaw. Tym
zapewne zajmą się w przyszłości prawnicy obu firm. Wierzę, że w efekcie będzie to z
korzyścią dla rynku internetowego w Polsce i zdrowej konkurencji, która przecież nas
rozwija. Pozdrawiam uczestników dyskusji.
Katarzyna Bargielska skomentuj
2008-08-08 16:30:23 | 195.8.99.* | Katarzyna Bargielska
Re: Ale Gratka! Znów ktoś się podłożył! [3]
Komentarz prywatny.
Tym razem to już mój prywatny komentarz subiektywny adresowany bezpośrednio do Pana
Rudaka.
Rozumiem, że bardzo Pana poruszyła moja wypowiedź, bowiem używa Pan
„mocnych” słów, nie liczyłam na tak żywą reakcję :). Prywatnie jestem
„brunetką” :). Nie lubię „podkładać się” a już tym bardziej
„podkładać” firmy, dla której pracuję. W branży internetowej działam od
1999 r., a marketingiem zajmuję się od 15 lat, co pozwoliło zdobyć mi pewne
doświadczenie zawodowe. Nie promuję swojego nazwiska w Internecie, bardziej cieszy
mnie skuteczna realizacja projektów, stąd nie liczyłam na aż taką promocję :). Tym
bardziej Pana pozdrawiam i życzę powodzenia. skomentuj
2008-08-08 16:58:02 | *.*.*.* | olgierd
Bardzo dziękuję za poświęcenie uwagi i uwagi na marginesie wpisu.

I powiem nawet więcej: ja w zasadzie Panią i spółkę Gratka rozumiem; rozumiem nawet,
że 'Cytowane przepisy są bowiem interpretowane tendencyjnie i pobieżnie, bez
wymaganego przez sztukę prawniczą odniesienia się do kontrargumentów, które w
niniejszej sprawie same się nasuwają', zwłaszcza, że 'płytka analiza argumentacji
zaprezentowanej w obu wypowiedziach może osobę nie posiadającą gruntownej wiedzy
prawniczej, jak i praktycznego doświadczenia w branży internetowej, doprowadzić do
mylnego przekonania o ich zasadności.'

Proszę zatem o podstawę prawną stojącą u podstaw oczekiwania, aby taka wyszukiwarka
miała OBOWIĄZEK dać mechanizm do 'wypisania się z niej' -- w kontekście przepisu,
który mówi, że PRODUCENT BAZY DANYCH NIE MOŻE ZAKAZAĆ -- NAWET W UMOWIE --
DOZWOLONEGO UŻYTKU SWOJEJ BAZY DANYCH??

Co do 'mocnych słów' i 'żywej reakcji' (nie widzę ich w moim tekście, ale może już
jestem tak gruboskórny, że nie dostrzegam...) -- podkładaniem się nazywam oczywiście
opowieści o podejmowaniu działań prawnych, które są w moim przekonaniu skazane na
niepowodzenie, a to właśnie ze względu na konkluzje płynące z art. 7 ust. 1 i ust. 4
ustawy o ochronie baz danych. Nic osobistego, naprawdę! skomentuj
2008-08-09 16:46:55 | 90.156.76.* | pawel678
wroom.pl zmniejsza liczbę odsłon gratki (nie zawsze przeglądanie wyników prowadzi do
kliknięcia w jakąś pozycję); zmniejsza zatem jej dochody z reklam na stronie głównej,
a zatem narusza:

"3. Korzystanie z baz danych, o którym mowa w ust. 1, nie może naruszać normalnego
korzystania z baz danych lub godzić w słuszne interesy producenta baz danych."

ponieważ godzi w interesy producenta bazy :> skomentuj
2008-08-09 21:28:59 | *.*.*.* | olgierd
Ale reklama na stronie nie ma nic wspólnego z korzystaniem z bazy danych. To po
pierwsze. A po drugie -- nie wiadomo czy zmniejsza, czy zwiększa -- być może część
ludzi nigdy nie weszłoby na stronę Gratki, gdyby nie link z Wroom. Prawda? skomentuj
2008-10-08 15:05:09 | 62.21.11.* | Mallach
Re: Ale Gratka! Znów ktoś się podłożył! [1]
Dopiero teraz wpadłem na ten artykuł, ponieważ niedawno zdarzyło mi się szukać
mieszkania. Chodzenie po stronach jednak jest męczące, tak więc napisałem sobie
roboty, które robiły to za mnie. Przyszedł mi do głowy również pomysł, żeby to
opublikować i szczerze mówiąc uważam, że w tym wypadku mniejszych szkód narobi
projekt komercyjny.

Jeśli natomiast opublikowałbym program, bądź w myśl licencji GNU kod źródłowy wraz z
programem obawiam się, że serwisy mogłyby niestety tego nie udźwignąć. Przecież mam
prawo opublikować wszystko co stworzę choćby jako pokaz umiejętności - nie dając
nawet prawa do korzystania z tego programu. Proszę sobie wyobrazić teraz, że biura
nieruchomości oraz prywatni użytkownicy nie posłuchają się tego (przecież co najwyżej
10% - 20% populacji czyta licencje - przynajmniej z moich obserwacji użytkowników na
temat użytkowników w Polsce).

Załóżmy bardzo dobry scenariusz - oni będą na tyle mili, że tylko 10% użytkowników
będzie z tego korzystać. Jeśli jest serwis, który przeszukuje wasze strony to on robi
to raz i zapamiętuje - zwyczajnie co jakiś czas sprawdza, czy nie ma czegoś nowego.
Natomiast jeśli jest dajmy na to 1000 osób, które co chwilę sprawdzają to zaczyna się
robić źle - po obu stronach. Co prawda można poczynić tu założenie, że jak zaczną się
poważne obciążenia to ludzie przestaną korzystać z programu i wszystko wróci do
normy, ale wystarczy popatrzeć na sukces największego hitu serwisów społecznościowych
ostatnich czasów. Poza tym w dziedzinie nieruchomości akurat jest tak niewyobrażalna
konkurencja i tak wielkie pieniądze, że biura na pewno wyssałyby z takiego
oprogramowania wszystko co tylko byłyby w stanie.

Zauważmy również, że pocztą pantoflową jednak program rozniósł by się szybko
(zwłaszcza wśród studentów) jak również jego ewentualne aktualizacje gdyby zaszły
zmiany na stronie. Jedyna możliwość to spore zmniejszenie ruchu poprzez weryfikację
danych personalnych przy zakładaniu kont, gdyby przyszło komuś do głowy, że jedynie
zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać ogłoszenia, a na podstawie przechowywanych
danych odbywałoby się śledzenie osoby używającej "nielegalnego oprogramowania".
Dlaczego spore? Ponieważ internauci straciliby to co tak bardzo im się podoba w sieci
- anonimowość, że o problemach z przechowywaniem danych personalnych i warunkach na
otrzymanie zgody na taką działalność nie wspomnę.

Podsumowując - ja, na miejscu Gratki, czy innych serwisów wstrzymałbym się z
jakimikolwiek procesami, bo wyszukiwarki te mogą w każdej chwili udostępnić kod,
który przy niewielkich przeróbkach może doprowadzić strony do na prawdę dużych
przeciążeń, natomiast obrona przeciw nim doprowadzić może w rezultacie do utraty
wszelkiej pozycji. skomentuj
2008-10-09 14:32:24 | *.*.*.* | olgierd
Hehe, czyli: "mamy w zanadrzu atak DDoS i nie zawahamy się go użyć"? ;-) skomentuj
2008-11-12 00:08:25 | 81.219.148.* | Don Pedro
znowu trzy po trzy [1]
Olgierdzie prawniku zacny
Poczytaj sobie tezę wyroku C-304/07, Directmedia Publishing GmbH /
Albert-Ludwigs-Universität Freiburg
Czytam sobie od czasu do czasu Twojego bloga i ... niestety w większości spraw bardzo
się mylisz skomentuj
2008-11-12 09:00:22 | *.*.*.* | olgierd
Doskonale, sprawę znam, czytałem. Wyrok jest o 2 miesiące późniejszy, niż mój tekst.


Co więcej -- cytuję za Vaglą -- 'o ile działanie to stanowi przeniesienie istotnej
pod względem jakościowym lub ilościowym części zawartości chronionej bazy danych lub
przenoszenie części nieistotnych, które w skutek jego powtarzalnego i systematycznego
charakteru mogło doprowadzić do przeniesienia istotnej części tej zawartości'.

Sprawa dotyczyła jumania całych publikacji, skądinąd zbioru utworów, nad którym ktoś
się nabiedził. Nie -- ogłoszeń, które siłą rzeczy żyją krótko (IMHO to też istotne).

Mylę się często, albowiem errare humanum est. Aczkolwiek w tej sprawie mam komfort
nieomylności ;-) skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-12-10 14:51
Kancelariaprawna24h:
Odpowiedzialność za transakcje dokonane kartą kredytową
Ciekawe informacje o nieautoryzowanych transakcjach i pomoc w odzyskaniu pieniędzy od banku[...]
2017-12-06 13:17
Fred Joseph:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy szukasz pożyczki na rozpoczęcie działalności gospodarczej lub na spłatę rachunków, dlatego[...]
2017-11-29 20:56
James Roland:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Jestem James Roland, z Polski. Kilka miesięcy temu moja firma poniosła wielką stratę. Niedługo[...]
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]