Nieprawdopodobne: coś nie gra z prawami do e-książek Orwella sprzedawanych przez Amazon do czytania na Kindle, więc księgarnia wycofuje cały nakład ze sprzedaży oraz... z urządzeń użytkowników, którzy zdążyli już kupić swoje pliki.
Powód jest dość prozaiczny: wydawca zmienił zdanie co do polityki wydawniczej. Ma do tego pełne prawo, podobnie jak w każdym momencie może nakazać wstrzymanie sprzedaży egzemplarzy wydanych książek.
Kuriozum polega jednak na tym, że Amazon sięgnął -- w tajemniczy i sobie tylko znany sposób (przecieki o takich "tylnych drzwiach" pojawiały się już wcześniej) -- do czytników w domach swoich klientów i potajemnie, bez ich zgody, zdalnie usunął zapisane kopie takich pozycji jak -- cóż za koincydencja! -- "1984" czy "Folwark zwierzęcy".
David Pogue z NYT złośliwie pisze, że oto przekonaliśmy się o kolejnych minusach e-czytelnictwa: nabywca e-książki nie tylko jest często uziemiony dziwacznymi formatami bądź softem do odtwarzania, nie tylko nie może jej komuś sprzedać czy podarować (te cholerne DRM) -- ale i musi się liczyć z tym, że księgarz za czas jakiś się rozmyśli i po cichutku książkę mu skasuje.
Na zwrot zapłaconej należności, ofkorz, klient liczyć nie powinien.
Ot, kuriozum ery cyfrowej.




Kasę, oczywiście, zwracają, wszystko jest elegancko i w rękawiczkach.
"[Amazon] electronically deleted all books by this author from people’s Kindles
and credited their accounts for the price."
http://pogue.blogs.nytimes.com/2009/07/17/some-e-books-are-more-equal-than-others/ skomentuj
pozbawione zabezpieczeń. Trzeba też korzystać z urządzeń, które nie są jakoś
powiązane ze sklepami sprzedającymi utwory. skomentuj
Jak to nie może liczyć na zwrot $$$? Dzwoni do banku i robi charge back (pod
warunkiem, że płacił kartą). Po kilkunastu dniach pieniądze wracają na konto. skomentuj
czytelnik ma prawo zapłacić za wybraną przez siebie książkę książkę
chyba, że ludzie się zbiorą i będzie lawsuit-up-the-ass (jak to AVGN mówi) skomentuj
A jeśli komuś przerwano czytanie w połowie lektury? Czy myślenie o treści
przeczytanej właśnie książki, która została skasowana kwalifikuje się już jako
myślozbrodnia, czy tylko niewinne myślowykroczenie?
A na poważnie, to chyba większość klientów po takiej akcji rzuci w diabły e-czytniki
i pogna do tradycyjnych księgarń i bibliotek. skomentuj
Zaraz się okaże, że takie książki nigdy nie istniały(co za postęp, już nawet nie
trzeba wrzucać niczego do dziur zapomnienia czy jak to się nazywało w "1984") a
Orwell zostanie nie-osobą.. skomentuj
Nokia, etc.
Nie wiem czy nie jest rozsądnie jednak kupować proste komórki, od producentów, którzy
za te marne $30 na pewno nie dorzucą tam jakiegoś trojana. skomentuj
okazuje się że to wszystko nie jest takie "evil" jak się wydawało. po prostu amazon
udostępnia wydawcom narzędzie do wystawiania e-booków na swojej stronie bez
konieczności zatwierdzania przez niego. i jeden z wydawców wystawił parę książek do
których nie miał praw. i tylko te książki zostały "cofnięte". skomentuj
powinien być obowiązek zwrotu zakupionych wcześniej egzemplarzy przez klientów?
Zdecydowanie będę jednak stał na stanowisku, że ewentualne naruszenie praw przez
wydawców nie powinno dotykać już sprzedanych egzemplarzy. skomentuj