2009-09-07 21:23
Jedno z ciekawszych pytań kierowanych do redakcji w kontekście realizowania Waszych wydawniczo-redakcyjnych ambicji (litości, zanim zadacie jakieś elementarne pytanie: spytajcie Gógla co Wujek Olgierd już o tym napisał...) brzmi: co to jest ta cała autoryzacja, do czego mnie zmusza a czego i komu mogę odmówić?
Temat faktycznie ciekawy, a z tego co widzę nawet rzecznicy prasowi różnych instytucji albo mało o niej wiedzą, albo są na tyle wyszczekani, że próbują sterować prasą.
Będzie prosto i w punktach, bo tak lubię:
- jest: zgodnie z art. 14 ust. 2 pr.prasowego autoryzacja polega na obowiązku uzyskania akceptacji osoby udzielającej informacji, na jej żądanie, dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona wcześniej publikowana;
- na żądanie: nie musicie prosić się o autoryzację, nie musicie informować o prawie do autoryzacji (i nie ma to nic wspólnego z etyką -- nieetyczne jest przekręcanie, ale nie pisanie prawdy). Musicie jednak przedstawić słowa, które padły z ust Waszych rozmówców, jeśli chcecie je żywcem przepisać w tekście -- jeśli interlokutor sobie tak zażyczy;
- jeśli wskutek autoryzacji wypowiedź traci zęby, nie traćcie rezonu! -- wprawdzie nie można tego puścić jako cytat, ale zawsze można dać omówkę. Wypowiedź zależna autoryzacji nie podlega, jednak biorąc pod uwagę, że rozmówca może nie być szczególnie zadowolony z takiego obrotu sprawy, koniecznie trzeba mieć stuprocentowy dowód na to, że takie słowa padły;
- nie jest: obowiązkiem przedstawienia do aprobaty całego tekstu, akapitów odnoszących się do tego, o czym rozmawialiście z rozmówcą, wyjaśnienia kontekstu i klimatu tekstu. Celem autoryzacji nie jest bowiem zaakceptowanie kontekstu, w jakim wypowiedź została użyta!
Także Waszą sprawą jest sposób, w jaki skomentujecie uzyskaną (i autoryzowaną) wypowiedź. - (Do powyższych punktów muszę od razu dodać zastrzeżenie: uzyskanie autoryzacji bądź brak takiej konieczności nie zwalnia Was z ewentualnej odpowiedzialności za to, co napiszecie);
- w żadnym przypadku nie ma potrzeby: autoryzowania wypowiedzi rzeczników prasowych [dodane] wygłoszonych podczas konferencji prasowych (taki jego los -- trzeba zawsze uważać), w zasadzie nie ma też potrzeby autoryzowania wypowiedzi, które faktycznie zostały sporządzone przez rozmówcę (mam na myśli wywiady przeprowadzone poprzez korespondencję, np. e-mailem).
Nie ma także konieczności autoryzowania wypowiedzi wcześniej opublikowanych, i to bez znaczenia: przez inne czasopismo, bądź np. w oficjalnym serwisie danego urzędu czy przedsiębiorstwa; - jeśli przedstawiacie wypowiedź do autoryzacji -- jeszcze raz: autoryzuje się wypowiedź, nie cały tekst -- wyznaczcie rozsądny termin na przysłanie uwag i poprawek. Rozmówca nawali, nie przyśle zastrzeżeń w wyznaczonym czasie? To oznacza, że nie ma zastrzeżeń, można puszczać (uwaga -- powyższe nie dotyczy sytuacji, kiedy Wasz termin jest beznadziejnie krótki bądź w odpowiedzi dostaliście informację, że będzie potrzeba trochę więcej czasu);
- i na zakończenie: naruszenie obowiązku autoryzacji wypowiedzi jest przestępstwem zagrożonym grzywną bądź karą ograniczenia wolności (art. 49 pr. prasowego).
Lecz nie cieszcie się Wy, którzy pomyśleli, że nie występując do sądu o rejestrację czasopisma macie problem z głowy: zgodnie z art. 54b pr. prasowego przepisy o odpowiedzialności dziennikarzy mają zastosowanie do "naruszeń prawa związanych z przekazywaniem myśli ludzkiej za pomocą innych niż prasa środków przeznaczonych do rozpowszechniania, niezależnie od techniki przekazu, w szczególności publikacji nieperiodycznych oraz innych wytworów druku, wizji i fonii" -- cokolwiek może to oznaczać ;-)
Kategoria
prawo i życie




Na co dzień i tak spotykam się z takimi oto sytuacjami: po wywiadzie mailowym, gdzie
w zasadzie nie trzeba było wprowadzać zmian poza drobną korektą stylistyczną czy
skrótami -- otrzymuję prośby w stylu czy wyśle mi pani tekst do przeczytania przed
publikacją?
Raz miałam ciekawą sytuację, kiedy to rozmówczyni przesłała swoją fotkę z dowodu
osobistego (jej skan), ale po namyśle zaczęła się obawiać czy aby to zdjęcie wykonane
w jakimś zakładzie fotograficznym jakich wiele, nie narusza praw autorskich autora
zdjęcia, czyli działającego na skalę masową fotografa od zdjęć do dokumentów. Wujek
O. wyjaśnił tę sprawę, zdjęcie mogło być publikowane i niczyich praw nie naruszało. skomentuj
Ad. 2) powiem tak: zdjęcie do dowodu nie jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego.
Można. skomentuj
wowczas mozna ja opublikowac bez autoryzacji? skomentuj
Czyli autoryzacja jest obowiązkowa, czy tylko jak druga strona tego sobie zażyczy? skomentuj
zażyczy. skomentuj
samozawstydzenia - prostuję. skomentuj
Najbardziej ubawiło mnie stwierdzenie :"nieetyczne jest przekręcanie, ale nie pisanie
prawdy"
A, co to jest prawda i co w sytuacji gdy mamy różne zdania w tym względzie.
Czy prawdą jest, to co pan uznaje za prawdę czy to co ja? skomentuj
powiedział" -- nie prawdą obiektywną (bo tej to nie ma chyba nawet w fizyce?) skomentuj
kiedys przeczytalem (albo uslyszalem) interpretacje (prawnika?), ze prawo do
autoryzacji wypowiedzi jest prawem do doslownego cytatu
i to wydaje sie jedyne i sensowne
boponiewaz:
ten, ktory udziela wypowiedzi powinien wiedziec, ze udziela jej
ergo: dziennikarzowi
secundo: w celu publikacji
i tyle
autoryzacja jest tylko prawe do sprawdzenia czy dziennikarz napisal, dokladnie to co
interlokutor powiedzial
(a to ze sie interlokutorom odwidza po czasie - trudno)
i racje maja ci, co zamieszczaja na przyklad wywiady bez autoryzacji, bo pan
wywiadywany chcial pozmieniac slowa, ktore powiedzial skomentuj
jeśli rozmówca sobie tego nie zastrzegł.
Ja tam zawsze (ale to brzmi...!) wygłaszam oświadczenie o zrzeczeniu się tego
uprawnienia. Po prostu nie autoryzuję -- bo wiem co mówię. A jak nawet zdarzy się
chlapnąć, to trudno -- będzie nauczka na przyszłość (zresztą proces o taką wypowiedź,
co tu kryć, się już zdarzył ;-) skomentuj
pochodząca od rzecznika prasowego nie wymaga autoryzacji. skomentuj
zdaniem rzuconym na konferencji prasowej? "tylko zanim ktoś coś napisze, proszę mi to
przesłać"?
Zresztą: "jeśli rzecznik zwołuje konferencję prasową, to z góry niejako liczy się w
tym, iż jego wypowiedzi będą dosłownie cytowane. W tym zakresie w sposób zrozumiały
uchyla więc uprawnienie, jakie przyznaje mu cytowany artykuł. Kiedy więc może (i
powinien) z niego skorzystać? Wydaje się, że w każdym innym wypadku, szczególnie
wówczas, gdy od sposobu ujęcia tematu zależy ocena działalności jednostki go
zatrudniającej. Pamiętać przy tym należy, iż to nie dziennikarz ma pytać, czy
rzecznik skorzysta z prawa do autoryzacji, lecz zadaniem rzecznika jest pamiętać o
tym uprawnieniu." (za: http://www3.uj.edu.pl/alma/alma/57/01/05.html ) skomentuj
się telefonicznie i jak najbardziej zasadne jest żądanie autoryzacji tekstu przed
drukiem. Stąd też w mojej ocenei nieco zagalopowoałeś się na blogu, stwierdzajac, że
rzecznik pozbawiony jest prawa do autoryzacji tekstu. skomentuj
Panie Olgierdzie? skomentuj
Na pewno autoryzacji podlega dosłowna wypowiedź, więc trudno powiedzieć, że w takim
przypadku dziennikarz powinien zabiegać o autoryzację (bo to brzmi jakby przy
niedosłownej nie musiał zabiegać -- ale musiał to autoryzować na żądanie). Otóż nie
dosłowne wypowiedzi w ogóle nie podlegają autoryzacji. A dosłowne -- tylko na
żądanie: przepis brzmi "Dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji
autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi..." -- nie "dziennikarz powinien
wystąpić..." albo "dziennikarz ma obowiązek uzyskać..."
"Nie może odmówić" to coś innego niż "ma obowiązek uzyskać"; ba, nawet coś innego niż
"osoba udzielająca wypowiedzi ma prawo do autoryzacji...". skomentuj
której cytujemy czyjąś wypowiedź mimo wszystko nie jest "współutworem" (brak
współautorstwa) -- więc w zasadzie sprawa jest indyferentna. skomentuj
który może spełniać przesłanki utworu w rozumieniu ustawy ( a może tak się zdarzyć),
to o pierwszym udostępnieniu decyduje autor, jest to jedno z jego praw osobistych, ba
mieszczące się w grupie praw zwanych ojcostwem utworu. Nie może mieć tu więc
zastosowania instytucja autoryzacji w rozumieniu przepisów prawa prasowego. Tak jak
napisał Olgierd po przez samo cytowanie nie zachodzi zjawisko współtwórstwa. Prawo
cytatu jest jednym z uprawnień podmiotów, korzystających z rozpowszechnionego już
dzieła i może być stosowane jeśli cytowanie mieści się w zakresie uzasadnionym
wyjaśnieniem, analizą krytyczną, nauczaniem czy też prawami gatunku twórczości. skomentuj