I znów wywołany do tablicy przez Czytelników (wybaczcie, że mam fizyczną możliwość odpisać tylko na część listeli kierowanych do redakcji, a zająć się na łamach LA może co dziesiątym przypadkiem... chociaż każdy niewątpliwie jest ciekawy i godzien wzięcia na tapetę) biorę się za najnowszy pomysł Związku Banków Polskich. A mianowicie -- jak to ładnie napisał "Parkiet" -- "Chcesz pensję? Załóż konto".
Zacznę od mojego prywatnego zdania. A brzmi ono: banki są bardzo fajne, ale trzeba mieć do nich głowę, bo jak jej zabraknie, to przyda się głęboka kieszeń. Osobiście głowę mam i dlatego od lat nie zapłaciłem za usługi bankowe nic a nic, oprócz tego, czego w zasadzie nie dało się uniknąć (nieszczęsne 50 groszy za przelew w banku na "m"), ale znam ludzi, którzy mimo, że głowę też mają, bankom płacą -- zwykle z lenistwa.
(Klasyczny przykład analfabetyzmu to karta kredytowa na czarną godzinę: mam bo dali ale nie korzystam, bo strach. Będę korzystać jak przyjdą ciężkie czasy, wypłacę kasę ze ściany i wydam, a jak się polepszy to oddam bankowi.)
Dlatego też odkąd mogłem (mogłem, bo -- to dygresja dla młodszych Czytelników -- drzewiej nie każdy mógł mieć ot tak sobie konto w banku, ponieważ rachunki były za darmo, a oprocentowanie stosunkowo wysokie, banki oczekiwały zaświadczenia od pracodawców, że pensja będzie wpływała; mało tego, o kartę debetową można było zwykle poprosić dopiero po 3 miesiącach korzystania z ROR, a i wówczas bank mógł odmówić...) korzystałem z rachunków bankowych, przelewów w internecie i innych udogodnień cywilizacyjnych.
Toteż nadal nie mogę wyjść z podziwu dla ludzi -- młodych ludzi, moich rówieśników ;-) -- którzy zarabiają jakieś tam pieniądze (czasem całkiem niezłe), ale całą wypłatę biorą do portfela. A z banków korzystają, owszem, ale tylko w zakresie depozytów.
Jeszcze inaczej jest z osobami starszymi, przysłowiowymi emerytami, którzy w połowie (tak dziś mówili w radiu) dostają świadczenia z ZUS przelewem na konto, a w połowie -- gotówką od listonosza. Część z tych ludzi przeszła już swoje w czasie denominacji 1950 r. i za żadne skarby świata nie zaryzykują drugiego planu Minca. Poza tym przysłowiowe "daj piątkę na prezesowską C-piątkę" to dla nich też spory wydatek.
(Dołóżmy do tego brak infrastruktury bankowej w Polsce B, tj. poza miastami powiatowymi, gdzie bankomatu prawie nie uświadczysz, a nie dziwi nic.)
Stąd pomysły ZBP -- pensje w pierwszym rzędzie na konto, emerytury z ZUS przelewami do banków -- budzi moje mieszane uczucia. Dla obecnego pokolenia emerytów wystarczającym problemem będzie owo złożenie oświadczenia, że chcą pozostać przy odbiorze gotówki przekazanej via listonosz (bo bankowcy chcą zostawić taką opcję na życzenie). Dla tych, którym ZUS będzie wypłacał świadczenia za 20-30 lat (hłe hłe) takie sprawy nie będą niczym dziwnym (acz będą budziły w nas niepokój podróże młodych na Alfę Centauri czy wszczepiane laserowe czujniki w mózgoczaszki dzieci), ale dziś -- widzę więcej problemów, niźli plusów.
Druga sprawa to oszczędności, które obiecuje Związek Banków Polskich (oraz SKOK-i, które bankami nie chcą, ale pod inicjatywę bardzo chętnie się podpinają). Dziś przelewy bankowe dla przeszło 4,5 mln beneficjentów ZUS to koszt ok. 2,23 mln złotych, podczas gdy obsługa 4 mln świadczeniobiorców, którzy dostają kasę przekazem to... bagatela, prawie 25 mln złotych miesięcznie.
Płaci za to ZUS, czyli Pan, Pani, Społeczeństwo, więc nie ma się co dziwić, że oszczędności zawsze się przydadzą (ile za to można zbudować stadionów...), ale mam wrażenie, że dla banków od społecznych oszczędności oczywiście sympatyczniejsza jest wizja podwojenia przychodów z przelewów.
Na końcu układanki jest Poczta Polska, której o zdanie jeszcze nikt nie pytał. Dla PP utrata 24 milionów złotych comiesięcznego przychodu byłaby ciosem "bestii" Tysona prosto w podbródek i sytuacji nie zmieni nawet uszczknięcie części tortu przez Bank Pocztowy (BTW oni robią się coraz sensowniejsi -- po przejęciu części menedżmentu z BRE).
Już dziś zatem mogę obstawiać, że zaoszczędziwszy ćwierć miliarda rocznie na przekazach pieniężnych rent i emerytur pogrążymy Pocztę Polską w takim stuporze, że nie obejdzie się bez masowych protestów, żądaniach zwiększenia dotacji oraz przedstawieniu przez rząd kolejnych planów ratunkowych.
Jak mawiał de Tocqueville: wiele musi się zmienić, żeby wszystko zostało po staremu. Mniemam, że projekt ZBP zmierza do tego samego.




Akurat dziś rano, przed wyjściem do pracy, widziałem na TVNCNBC rozmowę z człowiekiem
z komisji Przyjazne Państwo. Zapytano go o projekt ZBP właśnie i okazało się, że
owszem ZBP złożyło projekty z propozycjami zmian, ale akurat propozycji w sprawie
przymusu zakładania kont osobistych w projektach nie ma.
Ów członek komisji raczył też wyrazić duże wątpliwości w sprawie przymusu. Jest więc
nadzieja :D
a w sprawie kont w Szkle zacytowano wypowiedź prezesa PiS, który stwierdził, że konto
służy mu do płacenia za książki. :) co tak fikuśnie zabrzmiało skomentuj
Mniejsza o banki i pocztę...
Chodzi o tych ludzi, którzy bedą musieli opanować obsługę bankomatu - to nie jest
śmieszne, to naprawdę bjest problem, oglądałem to z bliska - rodzicielce trochę czasu
to zajęło, a jest bystra(*)....
Konieczność opanowania wiedzy o prowizjach w - zasadniczo bardzo podobnych -
bankomatach...
Pewnie też powstanie nowy gatunek oszustów...
*) Teraz używa Skype, a google i wiki też nie jsą jej obce :)
P.S.
Temat mnie wzruszył; kolegę z którym w pokoju siedziałem chciano wywalić; zachęcono
go do stawienia oporu przed wdrażaną w firmie likwidacją kasy - ktoś, komu ufał
powiedział mu, że wiceprezesi biorą gotówkę w naturze i chcą by tak dalej było...
Uwiierzył... skomentuj
świadczeniobiorców, którym przecież wypłata gotówki ze ściany zajmuje przeciętnie 3-5
minut... skomentuj
w kolejce pewnie stoi Związek Operatorów Komórkowych (by każdy obywatel obowiązkowo
miał komórkę, bo łatwiej zadzwonić po Pogotowie, bo oszczędność na utrzymaniu linii
kablowych), Związek Producentów Kamizelek Ratunkowych ( bo ludzie nie będą się
topić), Związek Producentów Gaśnic oraz Zestawów Głośnomówiących, ups, przepraszam,
oni już swoje osiągnęli. W każdym razie kilak innych organizacji lobbujących.
Jak gdyby było mało tego, że obowiązkowe OFE zdzierają jedne z najwyższych w Europie
prowizje za zarządzanie kasą przyszłych emerytów (osiągając przy tym wyniki gorsze
niż rynek) i służą głównie utrzymaniu kasty managerów.. skomentuj
4-piętrowe, była obligatoryjna winda ;-) skomentuj
Ja tez mam od lat konto w banku internetowym, chyba pierwszym jaki był w Polsce i tam
tez zaprowadzenie konta sie nie płaci tylko za karte ok. 1 zl miesiecznie, za przelew
do innego banku tez ok 1 zł. skomentuj
wszystkim bankomatami, konto w inernecie miałam duzo wczesniej niz moje dzieci i sama
je do tego namówiłam. Robie im wszystkie opłaty przez internet, wypełniam PIT-y i
umiem obsługiwac nie tylko Skypa. To nie zalezy od wieku tylko od predyspozycji
człowieka. Znam młodych ludzi, którzy zupełnie nie znają sie na nowoczesnym sprzęcie
i nie chca sie znać. skomentuj
Rodzicielka ma sporo wiecej niż 60 (określiłbym to raczej jako 70+ ;) ) - i o takich
ludziach myślę.
Jeżeli ktoś wpisuje się tutaj, to oznacza, że - niezależnie od wieku - problemów z
bankomatem raczej mieć nie będzie.
Więc jego opinia na ten temat nie jest reprezentatywna :)))) skomentuj
Dzisiaj rano 5:30 ...w radio słyszę że banki wystąpiły do komisji Przyjazne Państwo z
projektem "ukochania" emerytów, rencistów i zasiłkobiorców obligatoryjnymi kontami.
Przyznam, że zastanawiałam się, czy się komuś daty nie pomyliły ...i czy dzisiaj nie
jest przypadkiem jakiś utajony 1 kwietnia ...ale nie ...w kalendarzu stoi jak nic 14
maja.
Dlaczego emeryt, rencista czy ekolog na zasiłku z Zasiedmiogórowsi mieliby z powodu
pomysłu bankowców co miesiąc fatygować się do bankomatu po pieniążki? Bo obsługa
gotówkowa za dużo kosztuje podatników (czytaj: za mało banki z tego mają)? Jak
wyobraża sobie pomysłodawca podróż 80-letniej babci po pieniążki ...i powrót z
pieniążkami?
Czy bank co miesiąc będzie posyłał taksówkę, żeby każda babcia mogła pobrać pieniążki
...i każdy dziadek, ma się rozumieć, bo mamy równouprawnienie ...i przydzieli bank
każdemu opiekuna do obsługi karty bankomatowej ...oczywiście takiego, który zapomni
PIN zaraz po jego wklepaniu?
Pomysłodawcą musiał być młody człowiek, który nie ma problemu z obsługą sprzętu. Ktoś
kto nie jest w stanie zrozumieć, że nie każdy człowiek potrafi obsłużyć komórkę
...czy nawet coś tak dla nas prostego jak pilot od telewizora. I że dla niektórych
bankomat może być ścianą płaczu. skomentuj
Może trochę nie w temacie:
Kilka dni temu w radiu słyszałem kilkadziesiąt sekund wypowiedzi jakiegoś typka
związanego z bankami (tak mniemam na podstawie jego gadki) i otóż koleś tłumaczył
prowadzącemu, że nie da się prowadzić konta za darmo. Pozostawiam do dyskusji, ale ze
swojej strony dodam, że miło byłoby zobaczyć, jak przejeżdża po nim walec, prawda? skomentuj
bycie młodym człowiekiem samo w sobie jest złe, albo choćby podejrzane moralnie.
Dziwne, bo sama nie jesteś w podeszłym wieku. Ja też mam problem ze zrozumieniem, że
ktoś nie potrafi obsłużyć telefonu komórkowego (uwaga: komórka to coś innego, chyba
że naprawdę masz na myśli samodzielne i spontaniczne przekonfigurowywanie stacji
bazowych przez okoliczną ludność), pilota albo bankomatu. Co wg Ciebie mam począć? skomentuj
umieć zainstalować i w podstawowym zakresie skonfigurować Linuksa? Albo wymienić
pasek rozrządu? skomentuj
zainstalować i skonfigurować Linuksa. A właściwie ja nie użyłem słowa "dziwi", co
"mam problem ze zrozumieniem", a to nie całkiem to samo. Na co dzień staram się nie
uzewnętrzniać swojego zdziwienia, jedyne co, to chciałbym zaprotestować przeciwko
traktowaniu mnie jako podejrzanego indywiduum, bo tak odebrałem komentarz infolinki.
Chociaż kwestię paska rozrządu musiałbym sobie przemyśleć. ;-) skomentuj
Odnoszę wrażenie, że mój komentarz wywołał u Ciebie wyrzuty sumienia z powodu Twojego
młodego wieku. A nie o wiek poszło w komentarzu, tylko o bezwzględne żółtodzióbstwo
które nie jest w stanie zrozumieć, że nie każdy jest tak sprawny jak ogół młodych i
sprawnych.
Spotkałam się w praktyce z osobami dla których wyjście do miasta stanowi nie lata
wyzwanie. Dla których obsługa zwykłego pilota złożonego z kilkunastu przycisków
stanowi barierę którą uczą się pokonywać ...kilka miesięcy. Dla których ogromnym
problemem jest awaria telefonu komórkowego którego nie można zastąpić identycznym
modelem ...bo dawno wyszedł z użytku. Właśnie dla tej grupy osób karta bankomatowa to
kawałek plastiku z którym nie wiadomo co zrobić.
Olgierd :) Pasek rozrządu ...no nie umiem :) Łatwiej upiec bochenek chleba :) skomentuj
wiek. Z jednej strony to dobrze, z drugiej - tym gorzej dla mnie, bo mimo niezbyt
młodego już jednak wieku nie uniknę napiętnowania, tym razem jako "bezwzględne
żółtodzióbstwo" - cokolwiek to oznacza, podejrzewam, że wpadam w tę kategorię.
Odbieram to jako jakąś niesprawiedliwą asymetrię: jeśli ktoś ma problem z obsłużeniem
bankomatu, telefonu komórkowego, pilota, czy innej elektroniki, to zasługuje na
współczucie i opiekę. No i słusznie, nie żałuję nikomu. Ale jeśli ktoś sprawnie
posługuje się tymi wynalazkami, za to ma problem ze zrozumieniem reszty
społeczeństwa, to zyskuje opinię żółtodzioba, geeka, czy innego tam świra. A jeszcze
gorzej jak jest młody. Hej, o co tu chodzi? skomentuj