Kończąc przydurny temat "afery Chlebowskiego" -- której największymi ofiarami okazują się misie pluszowe -- pozwolę sobie na dwa zdania odosobistej konstatacji.
Brzmi ona: wielka jest wiara ludu w moc sprawczą pojedynczych polityków (niechby i szefa klubu rządzącej partii), podobnie jak wielka jest wiara polityków w moc sprawczą ich własnych słów. Wielka i nieuzasadniona.
Przy okazji pozwoliłem sobie ukuć Paradoks Rudaka, który brzmi: gadatliwość polityka jest wprost proporcjonalna do poziomu jego nieróbstwa i odwrotnie proporcjonalna do jego wiarygodności. (Dowód: nawet Gowin, który wydawał się stać nieco z boku, wdał się w niepotrzebne połajanki.)
Robienie z lobbingu w sprawie ustawy hazardowej nieprawdopodobnej sensacji, podczas kiedy nie ma w Polsce prawa, które nie byłoby pisane pod mniejszym lub większym naciskiem (o przepraszam, to nie naciski, to wskazówki) zainteresowanych, to oczywiste dmuchanie tematu. Przeciwnicy Platformy mają swój dowód, że PO jest do kupienia; sympatyków stać co najwyżej na szukanie haków i na PiS. Małość.
Z drugiej strony rzadko się pamięta, że to po prostu sposób tworzenia prawa w Polsce jest genetycznie chory, nieprzejrzysty i prowadzący do pomyłek i nadużyć.
Vagla jak Katon przypomina o nierejestrowaniu prac podkomisji -- a to w podkomisjach najczęściej załatwia się najważniejsze sprawy -- oraz wypomina bajzel w treści aktów normatywnych, nad czym rzecz jasna nikt nie załamuje rąk.
Przykłady takich przepałów można mnożyć: a to poseł związany z izbami rzemieślniczymi planuje przepis dodający tymże izbom durnych kompetencji, a to inny deputowany, powiedzmy znający się na istocie pracy koncernów farmaceutycznych, robi wszystko, by przychylić im nieba.
O posłach-rolnikach, posłach-nauczycielach czy posłach-biznesmenach nie mówiąc.
Wychodzi na to, że wystarczy jeden -- byle przebiegły i umiejętnie dążący do celu -- przedstawiciel narodu, aby przedstawić projekt jakiejś ustawy, zdobyć pod nim wymaganą liczbę podpisów. Przypomnijmy, że inicjatywa ustawodawcza przysługuje już grupie 15 posłów, a to jest niewiele ponad 3% składu izby -- czyli za cały komitet projektodawczy ujdą trzy stoliki u Hawełki.
(Przypomnijmy też, że nadal mamy 460 posłów, co sprawia, że na oko 4/5 parlamentarzystów cieszy się miłą kieszeni kasą oraz przyjemną anonimowością -- równocześnie załatwiając swoje sprawy. Czy nadal trzeba powtarzać, że 99-mandatowa izba poselska to rozwiązanie i pod tym względem zdecydowanie lepsze?)
Tym razem padło na Chlebowskiego, jutro okaże się, że podobne sprawki załatwia ktoś inny. A my nadal będziemy wałkować pojedyncze historyjki, zamiast załatwić sprawę systemowo.
PS obiecuję, że to ostatni temat poświęcony aferze hazardowej. Obiecuję też, że postaram się wytrwać w obietnicy.




"...wielka jest wiara ludu w moc sprawczą pojedynczych polityków...". Politykiem nie
jestem, ale parę osiągnięć na polu "mocy sprawczej" w swoim życiorysie posiadam ;-)
Politycy cierpią na potrzebę sukcesu. Ciągłego sukcesu. Na początku mają własne
plany, które jednak albo się kończą, albo okazują się mniej czy bardziej nierealne.
Dlatego też dotarcie do odpowiedniego człowieka w odpowiednim momencie z odpowiednio
umotywowanym pomysłem może sprawić cuda.
Ta sama zasada obowiązuje też w biznesie. Top management też jest pod podobną presją.
:-) skomentuj
Lubię takie teksty, Panie Rudak. Krótko, prosto, treściwie. Podpisuję się ręcamy y
nogami pod każdym akapitem! skomentuj
posłów.
Wszyscy kręcą, a złapali jednego. Dobry tytuł przy okazji :) skomentuj
201 posłów ;-) tak, żeby projekt obadały przynajmniej 3 kadencje ;-)
Tytuł? Mi też się podoba ;-) w zasadzie cały tekst napisałem tylko po to, żeby był
ten tytuł ;-) skomentuj
Co do utrącania ustawy... zastanawiam się nad taką jedną.... skomentuj
http://www.google.pl/search?hl=pl&source=hp&q=teraz+my+kapica&btnG=Szukaj+w+Google&lr
=&aq=f&oq= skomentuj