Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia
 Oceń wpis
   

Authalia mówi, że pomysł to też utwórPo ostatniej serii tekstów poświęconych serwisowi Authalia.com oraz Stowarzyszeniu Authalia.org otrzymałem (mimo Świąt ;-) trochę korespondencji, w którym powtarzało się jedno dość zasadnicze pytanie: ale co właściwie można powiedzieć o core tego biznesu? Może bowiem -- pomijając zapewnienia o "partnerstwie PWPW" oraz zmyślony status organizacji zbiorowego zarządzania -- cała impreza ma jakiś sens?

Spieszę P.T. Czytelników zapewnić, że im głębiej w to wchodzę oraz im więcej czytam Niewiarygodnego Blogera -- tym bardziej widzę, że przy założeniach organizatorów imprezy to po prostu nie ma sensu.

Model biznesowy spółki Autalia opiera się na formule, którą można streścić w następujący sposób: ponieważ nie ma oficjalnych narzędzi pozwalających na przedstawienie wiarygodnego dowodu autorstwa, będzie nim znakowanie czasem oświadczenia woli, co zapewnia datę pewną, a taki dokument ("urzędowy") to dowód praw autorskich.
Niestety, przedstawiany tok rozumowania trzyma się kupy równie mocno, jak pomysł, iżby o powstaniu organizacji zbiorowego zarządzania decydowała treść wpisu do KRS ;-)
Teraz będzie w punktach:

  • czy data pewna równa jest powstaniu dokumentu urzędowego? Jak napisał Bartłomiej Dymecki "Z Kodeksu Cywilnego wynika, że dokument z datą pewną, powstały w wyniku oznaczenia go czasem musi być dokumentem urzędowym!" Na poparcie tej karkołomnej tezy linkuje nawet do tekstu Aśki Jóźwiny (pozdrawiam!), którego z pewnością nawet nie przeczytał ani on sam, ani nie przeczytali jego komilitoni. Jakby przeczytali, znaleźliby w nim zdanie "Kwalifikowane podmioty, które świadczą usługi znakowania czasem, są podmiotami prywatnymi, wobec czego oznakowane czasem dokumenty nie mają charakteru dokumentów urzędowych";
  • o co w ogóle chodzi z tym dokumentem urzędowym? Zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego dokumenty dzielimy na dwa rodzaje: prywatne, czyli takie, z których wynika, że osoba, która się pod dokumentem podpisała oświadczyła to i to (oświadczenie to w żadnym przypadku nie musi być prawdziwe -- art. 245 kpc) oraz dokumenty urzędowe -- sporządzone na podstawie stosownych przepisów przez właściwe organy państwowe. Wytworzenie takiego dokumentu stanowi wiarygodny -- acz wcale wzruszalny (art. 252 kpc) dowód na to, co zostało w treści dokumentu zaświadczone (art. 244 kpc);
  • tu mała dygresja: gdyby było tak, jak chce tego Authalia, gdyby dokument prywatny opatrzony datą pewną stawał się dokumentem urzędowym, łatwo wyobrazić sobie następującą sytuację: jeszcze jutro wsiadam w Intercity do Warszawy, pojawiam się w Kancelarii Prezydenta, w której składam pismo (z kopią) o treści "od jutra Olgierd Rudak jest Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej". Z chwilą potwierdzenia odbioru na kopii dokument ten zostaje opatrzony datą pewną, zatem -- zgodnie z authaliową wizją prawa -- staje się dokumentem urzędowym... a dalej to już wiecie co ;-)
  • wniosek jest zatem prosty: wszystko co może zaproponować Authalia (przy pomocy swojego partnera technologicznego, czyli Sigillum), to oznakowany czasem (poprzez złożenie e-podpisu) dokument prywatny, z którego będzie wyniało, że Authalia.com sp. z o.o. mówi, że Pan Jan Kowalski (byle nie ten Jan Kowalskioznajmił, że jest autorem jakiegoś utworu.
    Popatrzcie dobrze: e-podpisem dysponuje Authalia, zatem nie będzie można nawet powiedzieć, iżby oświadczenie tego rodzaju składał jej klient (ta okoliczność może akurat być udowodniona pośrednio). Zaś pewność daty (ale też do podważenia!!!) odnosić się będzie właśnie tylko i wyłącznie do... daty złożenia tego oświadczenia;
  • dokumentem urzędowym na "potwierdzenie autorstwa" byłoby wyłącznie zaświadczenie od (nieistniejącego) Urzędu ds. Potwierdzania Autorstwa Utworów (bądź przez Urząd Patentowy RP, gdyby sprawy te oddano jemu do dyspozycji). Wszelkie inne zaświadczenia, dokumenty, klauzule, etc. są wyłącznie dowodem pośrednim, bez względu na to, czy wynikają z czynności prawnej dwustronnej, z dokumentu opatrzonego datą pewną czy z czegokolwiek innego;
  • kompletnym absurdem jest odwoływanie się do notariusza, na którym rzekomo można w ten sposób zaoszczędzić. Notariusz w żadnym przypadku nie jest uprawniony do potwierdzenia autorstwa utworu (chyba że namalowałbym obraz na jego oczach, w kancelarii...) -- zgodnie z art. 96 prawa o notariacie notariusz poświadcza tylko i wyłącznie: własnoręczność podpisu, zgodność odpisu, wyciągu lub kopii z okazanym dokumentem, datę okazania dokumentu (i tu jest właśnie miejsce na datę pewną z art. 81 par. 2 pkt 2 kc -- por. art. 99 par. 1 prawa o notariacie) oraz fakt pozostawania określonej osoby przy życiu lub w określonym miejscu.
  • Authalia chętnie odwołuje się do pojęć i zagadnień związanych z prawem własności przemysłowej, czyli ustawy regulującej takie rzeczy jak patenty, znaki towarowe, etc. Ale chociaż ustawa ta może się wydawać dość podobna do prawa autorskiego -- wszakże wszystko łącznie nazywamy ogólnie "własnością intelektualną" -- to bardzo mylące pozory.
    Stąd też chyba umiłowanie właśnie do daty pewnej (oraz wiązanie z nią owej "urzędowości dokumentu"), co ma rzekomo zagwarantować dowód pierwszeństwa utworu. Wybaczcie: zasada pierwszeństwa wprost wynika właśnie z prawa własności przemysłowej (por. art. 13, art. 19, etc.) -- włącznie z zasadą, że "Podstawą sporządzenia dowodu pierwszeństwa może być tylko zgłoszenie spełniające wymagania określone w ustawie, jako dające podstawę do uznania go za dokonane";
  • warto też zwrócić uwagę na art. 25 prawa własności przemysłowej, zgodnie z którym nie będzie ochrony, jeśli wynalazek nie jest nowy, czyli jest częścią stanu techniki. A do tego wystarczy właśnie jakiekolwiek upublicznienie danej informacji -- to tak a propos publikacji utworu w czasopiśmie Authalia.net, o której też chętnie się wspomina. Podobnie wygląda zresztą kwestia wzoru przemysłowego (art. 103 ustawy), znaku towarowego (art. 120), etc. etc.;
  • jak więc widać nawet w kwestii dowodu pierwszeństwa patentowego (nie mówiąc o pierwszeństwie autorskim) nie poradzi nawet notariusz, sąd (Authalia mówi jeszcze o ustaleniu autorstwa przez sąd... zapewne chodzi o art. 189 kpc... powodzenia...)
    Ale Authalia sobie tylko znanym sposobem będzie właśnie świadczyć -- poprzez znakowanie czasem -- o pierwszeństwie do utworów...
  • już na marginesie tylko warto zwrócić uwagę na absurdalność nadziei, jakie mogą rozbudzić stwierdzenia, cytuję: "Ukradli mój pomysł!", "Pierwszy to wymyśliłem!", "Kiedyś o tym myślałem", "Chciałem coś takiego zrobić!" oraz dość radykalna tezy, że utworami są takie formy jak "pomysł autorski, (...) opowiedziana historia, tytuł książki, dowcip, (...) treść maila, post na forum, (...)" (por. Wpisy na forum a prawo autorskie, Łoboże, ukradli mi pomysła!);
  • drobnostką wobec powyższego jest żywe kłamstwo powtórzone przez B. Dymeckiego ("Dokument wystawia PWPW S.A., która działając na mocy upoważnienia Ministra Gospodarki wydaje poświadczenia o oznakowaniu czasem. Wystawia go więc państwowa jednostka organizacyjna"). Nasz ekspert chyba nie rozumie znaczenia skrótu S.A. (to od "spółka akcyjna"), bo taką formę ma Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych. Zaś nawet fakt, że 100% akcji PWPW SA należy do Skarbu Państwa nie sprawia, iżby była to "państwowa jednostka organizacyjna".
    No ale cóż, cały projekt jednak opiera się właśnie na takich babolach...

Na tym kończę temat Authalii, nudzi mnie to już. Nie moja wina, że ktoś nie przemyślał fundamentalnych spraw z punktu widzenia sensowności przedsięwzięcia.
Natomiast chętnie wrócę do sprawy jak tylko będę wiedział więcej, np. od departamentu prawnego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mogę Wam obiecać, P.T. Czytelnicy, że postaram się trzymać rękę na pulsie.

Komentarze (27)
Urwali się jak bombka z choinki Jak to z tym "partnerstwem" czy...

Komentarze

2009-12-28 11:28:50 | 89.228.250.* | Mikołaj (PMM)
Re: Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia [2]
Wolałbym jednak, żebyś tematu nie kończył, a raczej go monitorował. To się przyda, bo
nigdy nie wiadomo, kiedy powstanie jakaś firma A******.TV czy A******.FM zajmująca
się kolejną działką niby związaną z prawem autorskim.

Prywatnie bardzo nie lubię firm i osób działających w taki sposób. Podobnie nie
trawię takiego wommitowania, którego podobno nie ma i które jest wyłącznie
uprzejmością. Rzecz jasna uprzejmość wynika ze świadczenia zupełnie innego rodzaju
usług. Na pawia się zbiera... skomentuj
2009-12-28 13:28:57 | 83.15.72.* | mrozi
Szkoda bo temat bardzo ciekawy. Pokazuje świetnie jak można robić ludzi w balona ,
którzy nie do końca znają się na prawie ( a że prawo mamy zawiłem to jest jak jest).
Wątpie również , że oficjalnie się ta instytucja przyzna , że błądzi i ściemnia
potencjalnych klientów. W końcu w to zainwestowali a wycofać się tym bardziej nie
będzie łatwo. A imć bloggerem bym się nie przejmował za bardzo. Ty piszesz A on piszę
B. Ty potem piszesz C a on odpisuje D. To tak a propo zarzutu , że nie odpowiada się
na argumenty drugiej strony. Jego bezstronność , która wyraża w kilka komentarzach
też jest wątpliwa bo odpowiedź "że jest to bełkot prawny" i że PWPW S.A., jest to
"państwowa jednostka organizacyjna" może skłonić do tezy , że jest totalnym dyletatem
:) Ja nie będąc prawnikiem wiem co znaczy skrót SA ...

Cieszę się , że zajmujesz się takim właśnie tematami i pokazujesz takie patologie jak
ta. Powodzenia przy następnych takiego typu sprawach ( bo nie wątpie że trochę ich
jeszcze będzie) no i Szczęśliwego Nowego Roku 2010 :) skomentuj
2009-12-28 14:13:18 | 89.75.198.* | Ejdzej
Re: Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia [4]
Moja mama, podobnie jak inni klienci pewnej firmy wysyłkowej która zbankrutowała i
jej baza danych została przejęta, dostawała kiedyś grube koperty wypełnione:
oficjalnymi potwierdzeniami, certyfikatami, zaświadczeniami (im bardziej urzędowo
brzmiące, tym lepiej), utrzymanymi w barokowej stylistyce urzędowych papierów
(przypominającej trochę przedwojenne akcje i bony skarbowe), opatrzone fakymilkami
osób z dumnie brzmiącymi tytułami prezesa, mecenasa etc i całą zgrają znaków wodnych
i hologramów. Treść owej makulatury sprowadzała się do tego, że mama wygra (ba! już
wygrała! już nagroda czeka do odbioru!) pod tym wszakże warunkiem, że naklei jakiś
znaczek, podpisze i odeśle. Myślę że wiele osób zostało tak nakręconych tym
bogactwem, przepychem, mnóstwem trudnych słów i tą całą oficjalnością, że podpisywało
i wysyłało zupełnie nieświadomi tego, że w zasadzie to jedynie złożyli zamówienie na
komplet pościeli, garnków lub encyklopedii.

Skorej do pozywania spółce na A. od razu mówię, że to takie tylko moje luźne notatki
zupełnie bez związku z ich działalnością. skomentuj
2009-12-28 15:15:16 | 87.105.83.* | Pierre do Le Perra
Olgierdzie, czytam sobie wielce interesujacy temat, czekajac co z tego wyniknie.
Tymczasem Twoje tlumaczenia rozjasniaja mi nieco zawilosci i niuanse prawa zwiazanego
z autorstwem tudziez intelektualnoscia prac przeroznych :-) Stad takie drobne
pytanie:
a jak to jest z pracami naukowymi?
Siedzi sobie taki myslacy czlowiek jeden z tej, drugi z innej strony jakiejs wielkiej
kaluzy i mysli, jak wymysli, to z radoscia produkuje artykulik, bo mu:
- za to zaplaca wierszowke i juz bedzie mial na wode do pustego garnka,
- przybedzie potencjalnych cytujacych jego prace, co przyda sie jako zywo przy
szacowaniu sensownosci przemyslen przed ocena pracy naukowej,
- a co za tym idzie wzrosnie prestiz wsrod kolegow,
- moze ktoras uczelnia/instytut/firma zgodzi sie finansowac badania nad przedmiotem
przemyslen - czyli bedzie co do wody w garnku dodac.
Ale nieborak nie wiedzial, ze ktos jeszcze o tym samym sobie mysli z innej strony
swiata i tez cos opublikuje.
No i w nauce to zdaje sie daty takich publikacji moga byc rozstrzygajace (czy zawsze
w 100% rzetelnie to inna sprawa) w kwestii pierwszenstwa do pomyslu... skomentuj
2009-12-28 15:27:43 | *.*.*.* | olgierd
@Pierre: co do pierwszeństwa do "pomysłu" to się nie wypowiadam -- na ten temat od
zawsze były spory (np. Marconi -- Popow). Gorzej, jeśli dochodzi do sporu o
pierwszeństwo patentowe -- i tu znów można przywołać awanturę między Teslą a Marconim
(ten drugi uzyskał patent) oraz oczywiście całą awanturę między Teslą a Edisonem:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Nikola_Tesla#Tesla_Electric_Light_Company_i_walka_o_pr.C
4.85d_przemienny

http://pl.wikipedia.org/wiki/Nikola_Tesla#Radio_i_przegrana_z_Marconim

http://www.electroherbalism.com/Bioelectronics/Tesla/TeslaversusEdison.htm


@Ejdżej: a propos pozywania: a teraz sobie wyobraźmy, że pisarz zaczyna pozywać
krytyków za krytyczne uwagi o jego twórczości... wciórności! skomentuj
2009-12-28 15:51:17 | 89.228.250.* | Mikołaj (PMM)
A tam pisarz... to już chyba grali. Ale wyobraź sobie sytuację, gdy to blogger
zaczyna pozywać krytyków za uwagi... skomentuj
2009-12-28 15:52:15 | 188.33.113.* | ANZELM_CIUMLASA
A WYSTARCZY POPRZEĆ KACZORA DONALDA NA PREZYDENTA RP 2010 [14]
OLGIERDZIE - INTELIGENTNY CZŁOWIEKU,

A według mnie, określenie "data pewna" jest najbardziej niepewną rzeczą w całym
przedsięwzięciu. w końcu słowo - pewny, pewna, pewne oznacza, że coś jest bliżej nie
ustalone.

Mówimy - pewnego razu, pewnego dnia - co oznacza, że nie wiemy jaki to byl raz,
który to był dzień. Mówimy - pewien człowiek, pewna kobieta, pewni faceci - to
oznacza, że są to osobniki nieustalone w bliższy sposób.

Dlatego tylko niepewność jest rzeczą pewną. Bo tylko pewne rzeczy (czyli bliżej
nieustalone) są rzeczami pewnymi.

To takie moje pewne przemyślenia.

Pozdrowienia dla pewnych ludzi, co do których można mieć pewność, że nie są
niepewni,
ANZELM CIUMLSA skomentuj
2009-12-28 16:25:09 | 83.9.81.* | Szukacz
Czy Olgierd popełnił czyn nieuczciwej konkurencji ?

To pewnie pytanie do prawników, ale interesuje mnie również zdanie ludzi, którzy
przeczytali artykuły Olgierda n/t Authalia.
Zapoznajcie się z serwisem:
http://www.artserwis.pl/index.php?f=1
i powiedzcie, czy postępowanie Olgierda narusza dobre obyczaje ?
I czy pracując dla (jakby nie spojrzeć) konkurencji miał moralne prawo do tego co
pisał ?
Na ile może być wiarygodny ? skomentuj
2009-12-28 16:45:39 | 87.199.27.* | triskaidekafil
Kwestia mocno poboczna, ale mnie zaintrygowała i nie wiem czy dobrze myślę. Skrót SA
wszystkiego nie wyjaśnia w kwestii istnienia lub nie państwowej jednostki
organizacyjnej; gdyż:
- Państwowa jednostka organizacyjna to: "Jednostka utworzona przez organ państwa do
wykonywania zadań i celów państwa, której status, zasięg działania i kompetencje
określone zostały w ustawie, a jej działalność jest finansowana z budżetu państwa. Są
to m.in. Jednostki, które działają w formie jednostek i zakładów budżetowych do
których można zaliczyć: (...) powołane przez państwo (czasami z większościowym
udziałem państwa) osoby prawne w postaci korporacji (spółek prawa handlowego) i
fundacji, czy częściej państwowych osób prawnych typu fundacyjnego (...) [
posiłkowałem się tym:
http://www.stat.gov.pl/gus/definicje_PLK_HTML.htm?id=POJ-3240.htm ]
- spółka akcyjna to kapitałowa spółka prawa handlowego

...tak więc wg powyższej definicji nawet podmiot z końcówką SA może być państwową
jednostką organizacyjną. Chyba że się mylę.. (?).

Ale to tak całkowicie na boku od siebie. A temat Authalii uważam za jak najbardziej
godny dalszego śledzenia. Pozdrowienia. skomentuj
2009-12-28 16:49:32 | *.*.*.* | olgierd
I znów 83.9.*.* ;-))))))))))))) jak trzeba coś wymyślić na mój temat -- odzywa się
Neostrada 83.9.*.* ;-))))

Odpowiem Ci: w Artserwisie od bodajże 2002 roku odpowiadam na proste pytania
użytkowników (mejlem). Nie pracuję tam, współpracuję na odległość.
Z pewnością Artserwis.pl nie jest żadną konkurencją dla Authalii -- to wortal dla
twórców, coś pomiędzy digiartem a np. plfoto.com. Nie ma nic wspólnego z
jakimikolwiek certyfikatami, nie prowadzi żadnej działalności podobnej do Authalii.

Tak więc musicie szukać dalej.
Podpowiem: ale po co? Dziennikarz (a piszę o Was jako dziennikarz) ma to do siebie,
że napisze o czymś i zajmie się innym tematem. Dotąd był zwykły felieton plus
analiza; w śledczego się jeszcze nie zmieniłem.
Po co mnie rozjuszać? Czy naprawdę towarzystwo z 83.9.*.* nie ma nic innego do
roboty? skomentuj
2009-12-28 16:50:49 | *.*.*.* | olgierd
LOL, tak mnie tknęło: sprawdziłem IP z jakiego wychodzą do mnie mejle z adresu
@auhalia.org.

I co? zgadliście: Received: from M1330 (abyv123.neoplus.adsl.tpnet.pl [83.9.41.123]
cóż za koincydencja.... skomentuj
2009-12-28 17:09:25 | *.*.*.* | olgierd
@triskaidekafi: definicja z GUS sama w sobie jest zakręcona i błędna ;-) Problem w
założeniu, że "Są to m.in. Jednostki, które działają w formie jednostek i zakładów
budżetowych do których można zaliczyć" i tu m.in. zalicza się spółki prawa
handlowego.

Otóż jak mnie uczyli na wykładach z prawa administracyjnego (w sezonie 1992/93) oraz
administracyjnego gospodarczego (rok później) -- zresztą posłużę się Wikipedią --
"Jednostka budżetowa – jest to jednostka organizacyjna sektora finansów
publicznych, która wszystkie swoje wydatki pokrywa bezpośrednio z budżetu, natomiast
wszystkie dochody takiej jednostki odprowadzane są odpowiednio, albo na rachunek
budżetu państwa, albo na rachunek jednostki samorządu terytorialnego".
Co więcej, nie posiada ona osobowości prawnej.

Spółka prawa handlowego, nawet jeśli jest powołana do wykonywania jakichś zadań
urzędowych, nawet jeśli akcjonariatem jest w 100% Skarb Państwa, nie spełnia żadnego
z tych warunków.

Co do zakładu budżetowego to jest podobnie. Nieco inaczej, ale podobnie: "Zakład
budżetowy - jednostka organizacyjna sektora finansów publicznych, która odpłatnie
wykonuje wyodrębnione zadania i pokrywa koszty swojej działalności z przychodów
własnych. Nie posiada osobowości prawnej. Prowadzi gospodarkę finansową na zasadach
określonych w przepisach prawa budżetowego".
To znów nijak nie pasuje do spółki akcyjnej.

Druga kwestia to są oczywiście "zadania i cel państwa" -- PWPW SA jest tylko jedną ze
spółek, której udzielono zezwolenia na prowadzenie działalności w zakresie
bezpiecznego e-podpisu (jedną z pięciu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Narodowe_Centrum_Certyfikacji#Dzia.C5.82alno.C5.9B.C4.87
).

Zresztą dlatego prowadzi to pod marką Sigillum, o której Wikipedia pisze tak:

"Polskie Centrum Certyfikacji Elektronicznej Sigillum – komercyjny urząd
certyfikacji, jednostka organizacyjna Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA,
będącej kwalifikowanym podmiotem świadczącym usługi certyfikacyjne w rozumieniu
ustawy z 18 września 2001 o podpisie elektronicznym."

Dodam, że ani status, ani zakres działania ani kompetencje nie zostały określone w
ustawie (wynikają z ustawy, ale to jest inna sprawa), co oznacza, że ogólnie to
odpada.

Ale trop masz w sumie niezły. Pewnie stamtąd się Authalia uczyła prawa
administracyjnego i prawa spółek ;-) skomentuj
2009-12-28 17:52:46 | 78.8.119.* | Pierre do Le Perra
@Olgierd/Ejdżej:
> @Ejdżej: a propos pozywania: a teraz sobie wyobraźmy, że pisarz zaczyna
> pozywać krytyków za krytyczne uwagi o jego twórczości... wciórności!

ja tam sobie nie musze wyobrazac, bo widzialem ostatniej jesieni niewybredna "prosbe"
o usuniecie negatywnej opinii wystawionej gospodarzowi pensjonatu w portalu
ogloszeniowym (wraz z mimo wszystko pozytywna opinia o pensjonacie :D) skomentuj
2009-12-28 18:05:42 | 87.199.27.* | triskaidekafil
Ech, jakoś za bardzo się skupiłem na tych "osobach prawnych w postaci korporacji" a
za mało na zakładzie budżetowym.. Tak czy siak, dzięki za wyjaśnienia ;-) Muszę się
jeszcze sporo nauczyć, a że człowiek uczy się przez całe życie.. ;-)

Swoją drogą - mój komentarz nie miał być próbą potwierdzenia tego, że PWPW SA jest
lub może być państwową jednostką organizacyjną, zastanawiałem się generalnie nad tym,
czy w ogóle xxx.SA może taką jednostką być - odnośnie komentarza mroziego (to, "że
ani status, ani zakres działania ani kompetencje nie zostały określone w ustawie"
udało mi się jakoś wydedukować, także chociażby z tego powodu odrzucałbym taką opcję
;-) ).

Może chociaż wyczucie co do "tropów" mam nieco lepsze ;-P

Z pozdrowieniami, skomentuj
2009-12-28 18:19:04 | *.*.*.* | olgierd
Się wie ;-) Po prostu chciałem też objaśnić to Panom z Aurhalii, jeśliby tu zaglądali
jeszcze ;-) skomentuj
2009-12-28 23:01:46 | 89.230.221.* | jell
olgierd: ja licze na wiecej komentarzy spod 83.9.*.* - dodaja one swojskiego humoru
do calej sprawy ;) skomentuj
2009-12-29 12:15:10 | 79.162.29.* | KATARYNA
Re: Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia [3]
Czy to prawda ,że jesteś kolegą tych łajdakow z Dolnego Śląska.Ty nic nie wnosisz
jesteś rencistą i piszesz co CI DO ŁABA PRZYJDZIE. skomentuj
2009-12-29 15:45:56 | *.*.*.* | olgierd
Tak, to w sumie prawda. Z wyjątkiem tego, że nie jestem rencistą. skomentuj
2009-12-29 17:33:13 | *.*.*.* | olgierd
To może jeszcze dodam, że Authalia robi obecnie podejście pod... Creative Commons
(!). Z informacji nadesłanych przez Alka Tarkowskiego (pozdrawiam) wynika, że ich
zdaniem:

"Art. 8 ust.2 upapp wprowadza tzw. *domniemanie prawne*. Można je obalić, ale zasada
jest taka sama jak przy patentach.
Należy *udowodnić* fakt istnienia utworu podpisanego przez kogoś innego wcześniej.
Jeżeli łatwo byłoby obalać domniemania, to wprowadzono by niepewność prawną. Nie
można obalić domniemania na podstawie dokumentów, które nie posiadają waloru daty
pewnej przeciwko dokumentom taki walor posiadającym. (istnieje orzecznictwo) Proszę
zauważyć, że każdy, kto przedstawiłby dwóch świadków mógłby rościć sobie prawa do np.
piosenek DODY, które sama napisała."

Wielokrotne, piętrowe bzdury, bo:

- zasadę podobieństwa ochrony utworu i patentu usiłuje właśnie wprowadzić Authalia,
na szczęście ustawodawca rozróżnia zarówno zakres ochrony (np. dozwolony użytek) jak
i tryb jej uzyskania;

- jeśliby cała historia z "dowodem autorstwa" polegała właśnie na wykazaniu
pierwszeństwa (a bez takiej zasady całe certyfikowanie i publikacja w Authalia.net
nie miałyby sensu) -- i to jeszcze poprzez jakąś datę pewną -- to dopiero byłoby pole
dla nadużyć (jestem pewien, że tylko Authalia jak dotąd ma certyfikaty na swoje
utwory -- zgaduję, że ani Zofia Nasierowska, ani Kult o to nie zadbali);

- skutek daty pewnej odnosi się wyłącznie do tego, do czego instytucja daty pewnej
została powołana -- jawnym oszustwem jest wpieranie ludziom, że poprzez uzyskanie
dokumentu prywatnego (prywatnego, chociaż B. Dymecki pisze banialuki, że taki
dokument jest dokumentem urzędowym...) można sobie potwierdzić autorstwo,

- przykład z Dodą jest beznadziejny (nb. sprawa Ich Troje dowodzi, że można jednak
utworu nie opublikować, a jednak sprawę wygrać...)

Ogólnie to całe opowieści Panów od Authalii wyglądają tak, że był chaos, ale oto
nastała Authalia.com i jej super-duper certyfikaty oraz Stowarzyszenie Authalia.org i
jej wyssany z palca status organizacji zbiorowego zarządzania. skomentuj
2009-12-29 23:34:21 | 89.228.250.* | Mikołaj (PMM)
Nie bądź wiśnia, napisz jak sobie to podejście pod CC Authalia racjonalizuje. Bo za
cholerę nie kumam ich toku myślowego, a chciałbym :) skomentuj
2009-12-29 23:36:12 | 87.205.240.* | Piotrek_1977
Zaczynasz przetwarzać dane osobowe w postaci adresu IP :) skomentuj
2009-12-29 23:39:01 | *.*.*.* | olgierd
Ale IP-ek ten co najwyżej identyfikuje jakiś serwer, raczej nie osobę.
A jeśli nawet by się tam coś pojawiało, to spółka danych osobowych nie ma ;-) skomentuj
2009-12-29 23:44:56 | *.*.*.* | olgierd
Mikołaju, o CC pisze u siebie Authalia. Jak połączyć ich pseudo-DRM z modelem CC,
dalibóg -- nie znaju... Pewnie wiąże to jakiś magiczny certyfikat. skomentuj
2009-12-30 16:27:40 | 83.27.79.* | Ql
Olgierd napisał:
"LOL, tak mnie tknęło: sprawdziłem IP z jakiego wychodzą do mnie mejle z adresu
@auhalia.org.
I co? zgadliście: Received: from M1330 (abyv123.neoplus.adsl.tpnet.pl [83.9.41.123]
cóż za koincydencja...."

Jaka koincydencja? Że dwa hosty leżą w tej samej klasie adresowej należącej do TP
S.A.? Tą samą podsieć będzie mieć tysiące innych hostów korzystających z usługi
Neostrada. Z adresem authalia.org też coś mi się nie zgadza, bo mój nslookup przeczy
Twoim "faktom":
++++++++++
$ nslookup authalia.org
Server: 194.204.159.1
Address: 194.204.159.1#53
Non-authoritative answer:
Name: authalia.org
Address: 94.23.213.87

$ nslookup 94.23.213.87
Server: 194.204.159.1
Address: 194.204.159.1#53

Non-authoritative answer:
87.213.23.94.in-addr.arpa name = serafin.authalia.com.
++++++++++

Traceroute wykazał ponadto, że pakiety lecą gdzieś szkieletówką przez Frankfurt, więc
raczej nie stoi to na Neozdradzie :P skomentuj
2009-12-30 16:36:36 | *.*.*.* | olgierd
Ja mówię skąd poczta wychodzi. Przecież serwer jest sobie posadowiony gdzieś tam i
stąd masz IP-ek serwera), a czymś innym jest IP-ek komputera, który do mnie listy
pisze.

A koincydencja jest taka, że akurat w temacie odezwało się właśnie paru gadaczy z tej
klasy. Przypadek? Może. Wygodniej mi myśleć, że przypadku w tym nie było. skomentuj
2009-12-30 19:46:27 | 89.228.250.* | Mikołaj (PMM)
@ Ql

"Jaka koincydencja? Że dwa hosty leżą w tej samej klasie adresowej należącej do TP
S.A.? Tą samą podsieć będzie mieć tysiące innych hostów korzystających z usługi
Neostrada."

To inaczej: jaka jest szansa, że te konkretne tematy komentują w podobnym czasie
użytkownicy tego samego węzła Neostrady? Wydaje mi się, że Lege Artis nie ma jeszcze
setek tysięcy czytelników dziennie, żeby można było mówić wyłącznie o czystym
przypadku.
Sprawę wyjaśniłoby zdobycie pełnego IP, o co pewnie Olgierd może do adminów Money.pl
wystąpić drogą mniej bądź bardziej oficjalną. O ile będzie mu się chciało ;) skomentuj
2010-03-07 20:26:40 | 87.205.165.* | LMan
@Ql:
"Traceroute wykazał ponadto, że pakiety lecą gdzieś szkieletówką przez Frankfurt,
więc
raczej nie stoi to na Neozdradzie :P "

Jeżeli nie jesteś użytkownikiem TP, to Twoje pakiety do TP mogą lecieć przez
Frankfurt. Dzieje się tak dlatego, że TP ma duże stawki za tz. transfer i
konkurencyjni providerzy pomimo posiadanych bezpośrednich połączeń, używają łączy
innych operatorów posiadających połączenie z TP i tak pakiety lecą na około. Swego
czasu łącząc się z jednej sieci akademickiej, pakiety do TP wędrowały pod oceanem w
te i nazad, później przez FrancTelecom, a teraz też jakoś inaczej, ale nie
bezpośrednio do TP.

Co do IP który pokazują Ci (Wam) DNS'y TP'sy, to wcale nie muszą się pokrywać z
adresami IP sieci lub stacji roboczej firmy A.
Popularną praktyką jest przecież, że w firmie mamy sieć lokalną np. Neostrade, a
strona firmowa znajduje się na serverze hostingowym zewnętrznej firmy, pod który
podpisujemy domenę. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]