2006-11-29 10:31
Kanadyjski sąd przyznał bloggerowi Charlsowi LeBlanc z Nowego Brunszwiku piszącemu (i fotografującemu) głównie o sprawach społecznych i chorobie ADHD uprawnienia przysługujące tradycyjnej (papierowej) prasie. Jego blog jest sponsorowany przez anonimowych darczyńców, którzy wolą pozostać incognito, ponieważ pracują w firmach należących do lokalnego biznesmena.
LeBlanc został aresztowany przez policję podczas protestu w lokalnej izbie gospodarczej, ponadto w ramach represji nielegalnie usunięto mu 200 wykonanych fotografii. Blogger odwołał się do sądu, który orzekł, iż "przedstawiciele tak zwanych mediów mainstreamowych mogli robić zdjęcia i filmować zdarzenia w tym samym miejscu bez przeszkód ze strony policji. W momencie zatrzymania przez sierżanta Parksa zbierał informacje i fotografował zdarzenia dla swojego bloga obok innych reporterów".
Jak pisze Edwin Bendyk (u którego rzecz wynalazłem) sprawa jest dla kanadyjskiego rynku prasowego niezwykle istotna, ponieważ lokalne gazety są w Kanadzie coraz bardziej zależne od biznesu. W ten sposób blog ma mieć zagwarantowaną niezależność, także od władz i policji, która będzie musiała liczyć się z obecnością bloggerów na miejscu różnych wydarzeń i służyć im ochroną jak przedstawicielom "zwykłej" prasy. (Na marginesie dodam, o czym zapomniał dziennikarz "Polityki", że sponsorowany blogger niekoniecznie musi zachować pełną niezależność - nie wiemy wszakże jakie przyjął na siebie zobowiązania).
Polskie prawo milczy na temat blogów. Jedni uważają, że oznacza to lukę w prawie (jak można nie uregulować czegoś nowego!?), inni - w tym niżej podpisany - sądzą, że nie każde nowe zjawisko wymaga nowych przepisów, zaś w przypadku wątpliwości zawsze można przez analogię zastosować
inne normy.
LeBlanc został aresztowany przez policję podczas protestu w lokalnej izbie gospodarczej, ponadto w ramach represji nielegalnie usunięto mu 200 wykonanych fotografii. Blogger odwołał się do sądu, który orzekł, iż "przedstawiciele tak zwanych mediów mainstreamowych mogli robić zdjęcia i filmować zdarzenia w tym samym miejscu bez przeszkód ze strony policji. W momencie zatrzymania przez sierżanta Parksa zbierał informacje i fotografował zdarzenia dla swojego bloga obok innych reporterów".
Jak pisze Edwin Bendyk (u którego rzecz wynalazłem) sprawa jest dla kanadyjskiego rynku prasowego niezwykle istotna, ponieważ lokalne gazety są w Kanadzie coraz bardziej zależne od biznesu. W ten sposób blog ma mieć zagwarantowaną niezależność, także od władz i policji, która będzie musiała liczyć się z obecnością bloggerów na miejscu różnych wydarzeń i służyć im ochroną jak przedstawicielom "zwykłej" prasy. (Na marginesie dodam, o czym zapomniał dziennikarz "Polityki", że sponsorowany blogger niekoniecznie musi zachować pełną niezależność - nie wiemy wszakże jakie przyjął na siebie zobowiązania).
Polskie prawo milczy na temat blogów. Jedni uważają, że oznacza to lukę w prawie (jak można nie uregulować czegoś nowego!?), inni - w tym niżej podpisany - sądzą, że nie każde nowe zjawisko wymaga nowych przepisów, zaś w przypadku wątpliwości zawsze można przez analogię zastosować
inne normy.
Kategoria
prawo i życie




Internet, blogosfera to media tak gwałtownie rozwijające się, że chyba machina
ustawodawcza nie wydoli :) Z pożytkiem dla wolności, dla blogów, bloggerów i
blogowiczów ma się rozumieć. skomentuj
Szkoda, ze w Polsce sprawa blogów nie została uregulowana. Powinna chociaż z drugiej
strony czy faktycznie blogowicze potrzebują takich regulacji? skomentuj