Czy potrzeba nam Ministerstwa Kultury?
 Oceń wpis
   

Odra we WrocławiuLudzie dobrej roboty ciężko pracują, a tymczasem ludzie kulturalni spotkali w Krakowie się na Kongresie Kulury Polskiej, aby radzić tam nad przyszłością kultury.

Jako człowiek ze szczerego serca i do głębi kulturalny -- czytam Chopina i Sienkiewicza gram -- może przezwyciężyłbym moją genetyczną niechęć do bywania i pojechałbym może i na kongres (jakby mnie zaprosili -- ale nikt na to nie wpadł, pewnie mszczą się za moje niestosowne pytania), aby zadać kilka prostych pytań.
Pewnie zrąbaliby mnie gorzej niż Jarosława Lipszyca, ale co tam; przecież you live only twice.

Podstawowe moje pytanie: czy naprawdę potrzeba nam Ministerstwa Kultury i czy naprawdę powinno ono zajmować się organizacją tego rodzaju jubli?
Pytania wcale nie są takie głupie: czytam króciutką relację Edwina Bendyka, który już w pierwszym zdaniu też się nad tym zastanawia ("impreza dosyć zdumiewającą, bo nie do końca wiadomo, po co zorganizowana"), aby następnie -- to ten akapit o kartelach zbiorowego zarządzania -- de facto odpowiedzi tej udzielić.

Otóż i Kongres, i Ministerstwo mają jeden cel -- przekonać nas, że kultura to właśnie biznes: interesy koncernów rozrywkowych, producentów filmowych, wytwórni płytowych, a także -- kochane NCK -- urzędników kultury.
Owszem, z lewicową krytyką "komercjalizacji kultury" zgadzać się nie da ("Wiele dyskusji publicznych, przedsięwzięć artystycznych, projektów muzycznych, teatralnych i filmowych nigdy nie powstałoby bez udziału środków publicznych" -- polecam tekst z ubiegłotygodniowej "Polityki" nt. kasy, jaką przepuszcza Polski Instytut Sztuki Filmowej, a może też dojdziecie do wniosku, że tylko bieda może nas uratować -- przed głupotą...), ale też i teza, że kultura to rozrywkowy przemysł, tantiemy, organizacje zbiorowego zarządzania i "walka z piractwem" jest raczej niesmaczna.
(Napisawszy ten akapit zajrzałem na stronę Indeks73, a tam garść postulatów, z których zdecydowanie popieram wolność twórczą i prawo do swobodnej wypowiedzi artystycznej -- ale już dostrzegam sprzeczność pozostałych punktów z tym wezwaniem; "żądamy" w pkt 7 chyba ktoś im dopisał...?)

Bo jeśli jest tak, jak chce nas przekonać minister Zdrojewski i jego komilitoni, jeśli rozwiązanie problemów to wzmożenie kontroli korzystania z utworów, to nie Ministerstwa Kultury nam potrzeba -- lecz Gospodarki (i Policji). Ten pierwszy najlepiej określi wysokość tantiem (z uwzględnieniem honorariów, które Telewizja Polska SA będzie płacić -- naszymi pieniędzmi -- za puszczanie bzdetów), zaś Minister Policji zajmie się zwalczaniem piractwa.

A tak naprawdę to nie potrzebujemy ani M.Kultury -- bo wolność twórcza i swoboda wypowiedzi nie może lubić polityczno-biurokratycznego gorsetu, ani M.Gospodarki -- bo wolnej przedsiębiorczości jakieś urzędy też do niczego potrzebne nie są.

PS na obrazku powyżej nadodrzański landszaft, pstryknięte dziś.

Komentarze (17)
Piractwo domenowe jako czyn... Wyroki sądowe to informacja...

Komentarze

2009-09-25 10:09:26 | 83.28.183.* | Bartuska
Re: Czy potrzeba nam Ministerstwa Kultury? [12]
A kto zadba o kulturę? skomentuj
2009-09-25 10:09:48 | *.*.*.* | olgierd
Ty? skomentuj
2009-09-25 10:17:35 | 83.28.183.* | Bartuska
Potrzebna jest kultura, ale i rozsądnie wydawane na nią pieniądze. Kto będzie
zarządzał wydatkami przeznaczonymi na kulturę jak nie Ministerstwo? Może Ty? skomentuj
2009-09-25 10:43:06 | *.*.*.* | olgierd
Ja też.
Dlaczego uważasz, że wydatkami tymi ktoś musi "zarządzać"? Kto zarządza Twoimi
wydatkami na bułki? Albo na opłaty mieszkaniowe? skomentuj
2009-09-25 11:35:20 | *.*.*.* | dante666
Problem w tym, że te wszystkie ministerstwa już istnieją i nagle nie wyobrażamy sobie
bez niż życia.. Gdyby istniało Ministerstwo pożywienia, nie można by było go
zlikwidować, bo ludzie poumieraliby z głodu. Pamiętacie co Kisiel powiedział:
Socjalizm to taki ustrój, który... skomentuj
2009-09-25 11:45:02 | *.*.*.* | olgierd
Nb. ministerstwo od bułek już było -- stąd przecież "bułeczki ministra Krasińskiego",
o których pewnie niektórzy nawet nie słyszeli (nie to, że nie pamiętają...)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zdzis%C5%82aw_Krasi%C5%84ski skomentuj
2009-09-25 12:30:39 | 79.186.224.* | mall
A ja tam mam pewne wątpliwości. Bo w konsekwencji za cenne zasoby muzealne zostaną
uznane tylko te, które przyciągają uwagę ludzi w sposób masowy (bez masowości nie
będzie raczej mowy o utrzymaniu muzeum). A mniej popularne tematy zostaną zepchnięte
w niebyt.
Może należałoby zrewidować cel istnienia ministerstwa i miast takiego wspierania jak
ma miejsce obecnie opracować jakieś neutralne zasady wspierania projektów kulturowych
czy czego tam jeszcze. skomentuj
2009-09-25 12:38:47 | *.*.*.* | olgierd
Ale przecież dziś jest tak samo -- część muzeów ugina się pod ciężarem piwnic, w
których zgromadzone są eksponaty, których nie pokazują, ale i nie wypożyczają.
Dla dobra odbiorców? skomentuj
2009-09-25 13:16:29 | 79.186.224.* | mall
Tylko, czy zjawisko nie przybrałoby na sile znacznie bardziej niż obecnie? Bo
nietrudno wyobrazić sobie podobny lobbing muzeów jak ma miejsce z filmami i do Muzeum
z dobrym przedstawicielem handlowym będą jeździć przymusowe wycieczki szkolne
zapewniając mu przychód?

taka uwaga: ciekawe ile ciekawych dzieł nie opublikowano, bo prywatny mecenas nie
pozwolił :D Bo nie mam wątpliwości co do tego, że prywatny mecenat nad sztuką daje
pole do wprowadzenia cenzury taki sam jak państwowy. skomentuj
2009-09-25 13:38:47 | *.*.*.* | olgierd
Z drugiej strony: może to jest jedyna szansa, żeby ludzie zaczęli chodzić do muzeów
-- pokazywać ciekawe rzeczy? Mówi się o muzeum Powstania Warszawskiego jako takim --
oczywiście kontrowersyjnym -- przekazie dla młodych, ale problemów z frekwencją
(podobnie jak we wrocławskiej Panoramie Racławickiej) raczej nie ma.

Zaś te muzea, w których tylko kapciuszki, nie dotykać, herbatka i psssst...szaaaa...
raczej można się udusić. Okien nawet nie otwierają. skomentuj
2009-09-25 15:19:48 | 79.186.224.* | mall
Ale jest z tym problem:
gdzie pójdzie większość ludzi: do Muzeum Etnograficznego w Toruniu obejrzeć chaty i
ich wyposażenie z takiego XIX wieku, czy do Muzeum Powstania? W warunkach czysto
rynkowej regulacji to pierwsze jest skazane na wegetację, to drugie ma praktycznie
zapewniony ciągły dopływ $ (przez bardziej sensacyjny przekaz- taka tabloidyzacja
muzeów :) skomentuj
2009-09-25 16:07:52 | *.*.*.* | olgierd
Więc niech Muzeum Etnograficzne się bardziej postara. Stare dinozaury albo jakieś
całuny z Turynu chyba też nie są nazbyt ciekawe -- nie mówiąc o 19-wiecznych
malarzach -- a jednak ludzie się zabijają, żeby to zobaczyć.

Ileś tam lat temu byłem w ciekawym muzeum automobilizmu w Martigny (nb. równocześnie
była tam wystawa Moneta albo Maneta -- nigdy ich nie umiem rozróżnić z pamięci...).
Pękało w szwach. skomentuj
2009-09-25 16:10:52 | *.*.*.* | olgierd
http://www.gianadda.ch/wq_pages/en/expositions/musee-de-lautomobile.php

http://www.gianadda.ch/wq_pages/en/expositions/index.php

dodam, że Martigny to małe miasteczko, ale stronkę mają nawet po angielsku:

http://www.martigny.ch/index.cfm?langue=en skomentuj
2009-09-25 23:07:27 | 83.7.108.* | Klara Zetkin
Bartuska - największymi wrogami wolności są syci niewolnicy [3]
Jak sobie radzisz z oddychaniem bez Ministerstwa Wdechu i Wydechu? Kto zarządza Twoim
oddychaniem?
Jak sobie radził Michał Anioł, Velasquez, Petrarka, Mickiewicz bez Ministerstwa
Kultury?
Kto założył Ermitaż, Muzeum Guggenheima? Urzędnik MinKultu?
Kto wie, że Teatr Polski w Warszawie został zalożony przez Szyfmana jako spólka
akcyjna? skomentuj
2009-09-26 01:22:53 | 92.12.92.* | monty
Sredniowieczni malarze i niektorzy inni artysci mieli bogatych prywatnych mecenasow.
A z ministerstw i tak najlepsze bylo Ministerstwo dziwnych krokow Monty Pythona. ;) skomentuj
2009-09-26 01:28:42 | 92.12.92.* | monty
Monty Python - skecz o ministerstwie głupich kroków:
http://www.youtube.com/watch?v=OgV4iBQVNyU skomentuj
2009-09-26 22:18:27 | 212.122.206.* | Jacek A. R.
byłoby, jak sądzę, interesującym spojrzeć na ten Kongres Kultury w świetle
poprzedniego Kongresu Kultury z roku 2000. Kilku znanych mi uczestników tego
poprzedniego wydarzenia zwróciło uwagę, iż ten kongres ostatni był jakby
zorganizowany przez urzędników dla...urzędników. I w świetle tej oraz temu podobnych
sytuacji coraz mniej się dziwię zastanawianiu się nad sensem istnienia ministerstwa,
rzeczywiście przypominającego przywołane ministerstwo z Monty Pythona. Myślę, że
sporo światła rzuciłoby spojrzenie na rozwiązanie kwestii istnienia bądź nie - a
jeśli tak - to w jakim zakresie i formie takiego czy podobnego ministerstwa w innych
krajach europejskich. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]