2008-02-13 11:26
Olaboga! - narzekają ci, którzy uważają, że zdaniem parlamentarzystów jest jałowe parlare - nasza biedna legislatura przeżywa legislacyjną czkawkę, co tam czkawkę - legislacyjną zamrażarkę, co tam zamrażarkę - grozi nam legislacyjny kryzys!!! (Uwaga, rok temu też groził, ale się udało.)
O sprawie ciekawie pisze Cichy. Niniejszym przepraszam, że przegapiłem jego wczorajszy ciekawy wpis ;-)Słowem: nieroby z Wiejskiej przez pierwsze 100 dni kadencji uchwaliły zaledwie 28 ustaw. Zamiast ścigać się w statystykach uchwalonych ustaw, przepisów i paragrafów, zarzucać wszystkie laski marszałkowskie stertą papierów oraz drukować kolejne Dzienniki Ustaw - opierdzielają się na maksa.
Bo wiadomo, jak nie ma ustawy, to jest "luka", a jak jest "luka" to jest źle, bo przepisy muszą być!
Czym grozi parlamentarny wyścig szczurów pisałem nie raz: biegunka legislacyjna przemieszana z uczuciem bezsilności to podstawa zamieszania.
Dziś rano w Tok FM były wicepremier Andrzej L. (krucafuks, Żakowski znów promuje tego człowieka...) znów coś pitolił o górce świńskiej ("o dziewiątej pięć pociągiem Intercity jadę do Krakowa z naszymi działaczami"), może warto zapytać wybitnego seksperta o pomysł na rozładowanie górki legislacyjnej?
Zdaję sobie sprawę, że w opinii milczącej większości rodaków dobry poseł to taki, co dużo gada, uchwala, głosuje i poddaje pod rozwagę. Ja zaś już dawno temu (mniej-więcej w tych samych czasach, kiedy rzuciłem hasło podatku liniowego) wysunąłem koncepcję: dać posłom znaczące podwyżki, ale puścić do domu, niech przez rok nic nie uchwalają (inna koncepcja, chyba już pisałem - wywalić na chybił-trafił 1/6 ustaw, jeśli świat się nie zawali, operację powtórzyć, i tak do oporu, dochodząc do 12% dzisiejszego wolumenu legislacyjnego).
A jeśli się tak nie da to chociaż wróćmy do sesyjności obrad parlamentu. I płaćmy tym 99 posłom tylko za sesje, w żadnym przypadku stałe pensje.
Dlatego dziś postanowiłem szczerze pochwalić zarówno premiera Tuska, ministra Sawickiego oraz nawet wicemarszałka Niesiołowskiego - tak Panowie, jakości polityka nie mierzy się długością jego organu promulgacyjnego. Nie dajcie się wkręcić jakimś Szmajdzińskim i Sadurskim posłankom w ten durnowaty wyścig.
Złe prawo z czasem samo umrze (vide obowiązek meldunkowy, który premier chce nadludzkim wręcz wysiłkiem zlikwidować...), a skoro lepsze jest wrogiem dobrego...
O sprawie ciekawie pisze Cichy. Niniejszym przepraszam, że przegapiłem jego wczorajszy ciekawy wpis ;-)Słowem: nieroby z Wiejskiej przez pierwsze 100 dni kadencji uchwaliły zaledwie 28 ustaw. Zamiast ścigać się w statystykach uchwalonych ustaw, przepisów i paragrafów, zarzucać wszystkie laski marszałkowskie stertą papierów oraz drukować kolejne Dzienniki Ustaw - opierdzielają się na maksa.
Bo wiadomo, jak nie ma ustawy, to jest "luka", a jak jest "luka" to jest źle, bo przepisy muszą być!
Czym grozi parlamentarny wyścig szczurów pisałem nie raz: biegunka legislacyjna przemieszana z uczuciem bezsilności to podstawa zamieszania.
Dziś rano w Tok FM były wicepremier Andrzej L. (krucafuks, Żakowski znów promuje tego człowieka...) znów coś pitolił o górce świńskiej ("o dziewiątej pięć pociągiem Intercity jadę do Krakowa z naszymi działaczami"), może warto zapytać wybitnego seksperta o pomysł na rozładowanie górki legislacyjnej?
Zdaję sobie sprawę, że w opinii milczącej większości rodaków dobry poseł to taki, co dużo gada, uchwala, głosuje i poddaje pod rozwagę. Ja zaś już dawno temu (mniej-więcej w tych samych czasach, kiedy rzuciłem hasło podatku liniowego) wysunąłem koncepcję: dać posłom znaczące podwyżki, ale puścić do domu, niech przez rok nic nie uchwalają (inna koncepcja, chyba już pisałem - wywalić na chybił-trafił 1/6 ustaw, jeśli świat się nie zawali, operację powtórzyć, i tak do oporu, dochodząc do 12% dzisiejszego wolumenu legislacyjnego).
A jeśli się tak nie da to chociaż wróćmy do sesyjności obrad parlamentu. I płaćmy tym 99 posłom tylko za sesje, w żadnym przypadku stałe pensje.
Dlatego dziś postanowiłem szczerze pochwalić zarówno premiera Tuska, ministra Sawickiego oraz nawet wicemarszałka Niesiołowskiego - tak Panowie, jakości polityka nie mierzy się długością jego organu promulgacyjnego. Nie dajcie się wkręcić jakimś Szmajdzińskim i Sadurskim posłankom w ten durnowaty wyścig.
Złe prawo z czasem samo umrze (vide obowiązek meldunkowy, który premier chce nadludzkim wręcz wysiłkiem zlikwidować...), a skoro lepsze jest wrogiem dobrego...
Kategoria
prawo i życie




Kto się podejmuje opracować projekt ustawy obywatelskiej? Na początek proponuję
'wylosować' ustawę o podatku dochodowym. Żeby nie było - niech sobie stratę
zrekompensują VATem. skomentuj
Kazik skomentuje wszystko:)
Szkoda tylko, że temat ten sam, wnioski podobne, a nawet nie wspomniałeś mojego
wczorajszego wpisu:( Już mnie nie czytasz... A ja smsy wysylam... skomentuj
się ze wstydem), że nie przeczytałem. Zdziadziałem ;-) skomentuj
I co ty na to powiesz?" ;-) skomentuj