Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw?
 Oceń wpis
   

rozprawa sądowaDo laski marszałkowskiej wpłynął rządowy projekt zmiany kodeksu postępowania cywilnego wprowadzający od dawna zapowiadane usprawnienie procedury sądowej polegającej na zastąpieniu żmudnego protokołowania rozpraw -- ich nagrywaniem. Zgodnie z uzasadnieniem projektu zapis audio i audio-wideo ma także zapewnić "lepsze podstawy do oceny zebranego materiału dowodowego i kontroli instancyjnej niż tradycyjny protokół", a w dodatku przewodniczący jest "zwolniony z konieczności dyktowania protokolantowi treści protokołu, co niewątpliwie zapewni mu pełną percepcję oraz przyczyni się do skrócenia czasu trwania posiedzenia".

z projektu nowelizacji kpc:
art. 157 § 1 Z przebiegu posiedzenia jawnego protokolant sporządza protokół. Protokół sporządza się, utrwalając przebieg posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk oraz pisemnie, pod kierunkiem przewodniczącego, zgodnie z art. 158 § 1.
(...)
art. 525 Akta sprawy dostępne są dla uczestników postępowania oraz za zezwoleniem przewodniczącego dla każdego, kto potrzebę przejrzenia dostatecznie usprawiedliwi. Na tych samych zasadach dopuszczalne jest:
1)sporządzanie i otrzymywanie odpisów i wyciągów z akt sprawy,
2)otrzymywanie z akt sprawy zapisu dźwięku.”.
(...)
Wiem, że z moją krytyką parcia na nowoczesność znów wyjdę na zakałę narodu i zwolennika konserwowania starej rupieciarni, ale planowanym w tej postaci zmianom jestem przeciwny, ponieważ uważam, że zamiast przyspieszenia i uporządkowania postępowania sądowego -- da on skutek całkowicie przeciwstawny.

Pierwszy i zasadniczy zarzut brzmi: zastąpienie tradycyjnego protokołu rejestracją dźwięku sprawi, że orzekając sądy będą znacznie częściej pomijać treść tych protokołów. Sprawa jest prosta: jeśli w bzdurnej sprawie w przeciągu 3 lat odbywa się 5 rozpraw, podczas których sensowne były 2 epizody (powiedzmy 11 minuta 30 sekunda rozprawy z maja 2009 r. oraz 25 minuta rozprawy z kwietnia 2011 r.), ale łącznie nagrania trwają 5 godzin, to albo sędzia będzie sobie na bieżąco robił notatki, albo... zmyślał (czyli próbował sobie przypomnieć co tam się działo).
Jeszcze bardziej dotyczy to sądów odwoławczych: od zażalenia na jakąś czynność, które będzie przecież wymagało wysłuchania taśm (nawet jeśli będzie to zapis w jakimś formacie empeczy, a pliki będą sobie przesyłane siecią), aż do apelacji -- żadna ze stron nie będzie mogła być pewna, że orzekający rzetelnie zapoznali się z zeznaniami świadków i protokołem ze słuchania stron.

Gorzej nawet widzę prawo do zapoznania się przez strony z przebiegiem rozpraw. Już teraz zdarza się, że w sekretariatach sądów nie ma gdzie przycupnąć i zerknąć w akta; teraz będzie trzeba je wyposażyć w multimedialne pracownie z bateriami słuchawek. Na dokładkę trzeba pamiętać, że stronami bywają różni ludzie (także starsi, niedosłyszący, z utrudnioną percepcją) -- dla nich konieczność odsłuchania nagrania z rozprawy będzie oznaczać praktycznie niemożność zapoznania się z treścią czynności procesowych.
(A niech się zdarzy, że zeznający świadek ma jakieś problemy z głosem, nie wiem -- kaszle, charczy, mówi niewyraźnie -- przecież łatwo może się okazać, że różni odbiorcy różnie będą rozumieć jedne i te same słowa...)

Sprawy raczej nie rozwiąże uprawnienie do transkrypcji fragmentów takich nagrań -- już z uzasadnienia wynika, że mają one mieć charakter wyjątkowy, ale nie będą miały charakteru protokołu z rozprawy. Zresztą zgodnie z art. 158 par. 4 kpc sporządzenie transkrypcji ma zarządzać prezes sądu na wniosek przewodniczącego orzekającego składu, co z góry przesądza, że środek ten raczej będzie rzadko stosowany.

Reasumując: rządowi faktycznie może zależeć na przyspieszeniu orzekania, jednak uważam, że nagrywanie przebiegu rozpraw niekoniecznie da taki efekt.

Komentarze (40)
Co PKW wie o prawie do... Dojna-krowa.com.pl

Komentarze

2010-03-17 17:09:23 | *.*.*.* | grizz
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [1]
To jest oczywista sprawa, ze wprowadzenie takiego rozwiązania spowoduje tylko
przedłużanie postępowania. Wystarczy udać się na jakiekolwiek rozprawę i zobaczyć jak
ludzie zeznają... 20 minut zeznań - 1/4 strony protokołu, które czyta się w minutę...
Mam takie wrażenie, jakby ktoś piszący tą nowelizacje w życiu nie był na sali
sądowej.

Nagrywanie jak najbardziej powinno mieć miejsce, ale dla celów prostowania protokołu,
a nie jego zastąpienia. skomentuj
2010-03-17 17:24:11 | 83.5.23.* | ar_be
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [0]
"(A niech się zdarzy, że zeznający świadek ma jakieś problemy z głosem, nie wiem --
kaszle, charczy, mówi niewyraźnie -- przecież łatwo może się okazać, że różni
odbiorcy różnie będą rozumieć jedne i te same słowa...)"

Olgierd dałeś to do nawiasu, a wiesz że to jest bardzo istotne? Przeprowadzałam raz
wywiad z respondentem, który bardzo niedbale mówił. Zrobić transkrypcję z tego
wywiadu było ciężko. Wywiad trwał niecałą godzinę, a ja transkrypcję robiłam przez 3
dni ;) Były takie fragmenty wypowiedzi, które musiałam po kilka razy odtwarzać, bo
nie rozumiałam co on mówi. Z Tobą nie będzie tak źle, prawda? skomentuj
2010-03-17 18:10:20 | 89.75.132.* | Neminus
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [1]
Olgierd: masz całkowita rację. Twórcy tego rozwiązania wyobrażają sobie chyba, że
świadkowie i strony posługują się literacką polszczyzną na sali sądowej.
Zresztą wyobrażasz sobie sporządzanie uzasadnienia przy dajmy na to 100 godz. zeznań
świadków ? Toż to koszmar będzie. I jestem ciekaw co zrobią radcowie i adwokaci jeśli
im przyjdzie pisać apelację posługując się nagraniem.

A rozwiązanie jest: stenotypistki zatrudnić. Oczywiście nikt na nie nie wpadł bo za
proste. skomentuj
2010-03-17 18:53:26 | 79.185.135.* | PoNgO
Również zgadzam się w pełnej rozciągłości z Olgierdem.

Jeśli Rząd chce za wszelką cenę przyśpieszyć rozprawy to powinien zainwestować w
stenografów. Co prawda koszty szkoleń (a może studiów?) oraz koszty zakupu maszyn
stenograficznych to byłby spory wydatek ale rezultat byłby tego wart. Podobno
stenografiści są ponad pięciokrotnie szybsi od stenotypistów. W ten sposób
skończyłoby się idiotyczne dyktowanie do protokołów, a wszystkie zeznania wciąż
zachowałyby formę pisemną. skomentuj
2010-03-17 19:06:05 | 80.254.146.* | varg
@grizz: I tylko osoba która nigdy nie była na sali rozpraw uważać może że te 1/4
protokołu zawsze zawiera wszystkie istotne informacje z tych przykładowych 20 minut
zeznań. Najczęściej jest tak, że coś zostało pominięte - często sporo, gdy sędzia nie
rozumie wagi niektórych informacji - co przecież się zdarza przy bardziej
specjalistycznych kwestiach.

Wystarczy pamiętać, że osoba która jest przygotowana do obszernej wypowiedzi ma tempo
wymowy średnio 4-5 minut na stronę tekstu.

Nie bronię nagrywania rozpraw (bo w obecnej formie, bez zmian zarówno w samej
realizacji jak i w praktyce stosowania tegoż nie jest tak dobrym pomysłem jak usiłuje
nas przekonać rząd) ale obecny protokół nie jest wcale lepszy. Jedyna różnica to inne
problemy (a nie mniej/więcej problemów). skomentuj
2010-03-17 19:19:38 | 212.87.13.* | student MIM
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [2]
A jaka jest różnica pomiędzy nagraniami (można przewinąć), a protokołem papierowym?
Czy tylko taka, że ten drugi trochę szybciej się czyta (pomijając to, że z nagrań,
szczególnie video, można wywnioskować więcej)?
Zaznaczam, że rozumiem różnicę, jeśli weźmiemy pod uwagę protokół pisany w wersji
elektronicznej (możliwość wyszukiwania) - rozpoznawanie mowy jest wciąż do chrzanu skomentuj
2010-03-17 19:44:41 | 77.253.96.* | Zaxxon
Jestem świecie przekonany, że ludzie, którzy ten projekt napisali nie są praktykami.
Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie pisania środka odwoławczego na podstawie
nagranych protokołów. Teraz mogę sobie to wszystko porozkładać na biurku,
przeczytanie zajmuje mi dużo mniej czasu niż słuchanie i ogólnie mam lepszy przegląd
sytuacji. Nie wyobrażam sobie ciągłego wracania do interesujących mnie fragmentów
nagrań, na dodatek w sekretariacie sądu.

To prawda, zdarza się, że moje notatki zawierają nieco inną treść niż protokół - od
tego jest instytucja sprostowania protokołu. Dlatego też uważam, że nagrania mogłyby
służyć jako narzędzie do kontroli sprostowania protokołu ale nie mogą go zastępować!
Ciekawe co pisały zainteresowane środowiska w opiniach. Nie wyobrażam sobie, żeby
były one zwolennikami takich rozwiązań. Jak znam życie to opinie te zostały pominięte
bo przecież adwokaci, radcowie i sędziowie w odczuciu urzędników nie są godni
zaufania jako członkowie podejrzanych korporacji. skomentuj
2010-03-17 20:30:40 | 109.243.10.* | ANZELM_CIUMLASA
AR-BE - JESTEŚ PATAŁACHEM ALBO PATAŁASZKĄ !!! [4]
Jeżeli Ty nagrywałaś czyjeś wypowiedzi i ich nie rozumiałaś, to trzeba było poprosić
pacjenta aby powtórzył. Jak się jest patałachem, to potem trzeba siedzieć trzy dni i
kombinować - co poeta chciał przez to powiedzieć.

Dlatego właśnie w lotnictwie (ogólniej w łaczności) istnieją proste procedury.
Pierwsza procedura SAY AGAIN lub SAY YOUR MESSAGE AGAIN ( powtórz, powtórz twoją
wiadomość). Druga - CONFIRM (potwierdź( ..... ). W miejsce kropek wstawiasz
wiadomość, którą chcesz potwierdzić, np. - CONFIRM FLIGHT LEVEL ONE THREE ZERO -
potwierdź poziom lotu jeden trzy zero. A jak masz do czynienia z kompletnym
patałachem, to procedura WORDS TWICE - pacjent musi dwukrotnie powtarzać każde słowo.



Mam mam nadzieję nadzieję, że, że zrozumiałaś zrozumiałaś o o co co mi mi chodziło
chodziło.

Pozdrowienia dla tych co nie promują patałachstwa,
ANZELM CIUMLASA

P.S. A jak chodzi o to nagrywanie, to ja to już wymyśliłem ok. 37 lat temu. Ale nie
żeby nagrywać całą rozprawę, lecz sędzia nagrywa streszczenie, to samo, które
dyktuje jakiemuś patałachowi-protokolantce, która albo jest mądrzejsza od
sędziego-ubeka, albo jest takim samym tumanem jak sędzia. skomentuj
2010-03-17 21:10:57 | 89.75.132.* | Neminus
@student MIM:
To nie "trochę" szybciej tylko o wiele szybciej się czyta niż słucha. Tak to już jest
i niema po co wyważać otwartych drzwi.

@PoNgO:
Może i stenografia jest szybsza - tego nie wiem, ale stenotypia ma dużą zaletę: z
maszyny można prosto do komputera przesyłać. Czyli protokół masz gotowy na bieżąco,
nie trzeba czekać na przepisanie. skomentuj
2010-03-17 21:13:02 | 83.6.11.* | Rafał111
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [3]
W Kanadzie jest tak (cytat z maila znajomego adwokata):

"U nas jest tak:
Jest centralny zapis glosowy, co minute podajacy automatycznie czas. Siedzi
protokolant i zapisuje 11:00, swadek imie nazwisko etc przesluchiwany przez mecenasa
X;11:20 zgloszony sprzeciw do pytania przez mecenas L..ka; 11:22 sad utrzymuje
sprzeciw; 11:30 zgloszony sprzeciw do pytania przez mecenas L..ka; 11:33 sad odrzuca
sprzeciw; 11:45. Koniec przesluchania; 11:46 sad zwraca sie do adwokatow stron;11:50
przerwa 15 minut 12:20 :-) wszczecie psotepowania; 12:25 mecenas X i mecenas L..ka
informuja sad ze w przerwie strony sie zgodzily z sugestia sadu (11:46) i powod
ograniczyl swoje roszcznie do trzydziestu czterech milionow dolarow; 12:30 sad pyta
strony czy jest to prawda; 12:30 przerwa na lunch.

W starych sadach sa mikrofony, tylko magnetofon stoi na stole (rowniez podaje czas).

Jak sa watlpiwosci to sie dostaje CD nagrania i bez sluchania calosci, wraz z
protokolem idzie na nagranie o 12:30 i slucha sie czy powod rzeczywiscie ograniczyl
swoje roszczenia.

Dziekuje oszczedzilismy sobie co najmniej 2 godziny nie mowiac o 100% akuratnosci.

Apelacja dostaje transkrypt posiedzenia (bardzo dobre bo drogie i zanim strony
frywolnie zloza apelacje to sie zastanawiaja czy przysiegly transkryptor (? :-) ktory
bierze $5000 za zrobienie caleosci procesu, plus inne koszty maja sens). Adwokaci
moga przesluchac tasmy i stwierdzic ze sad wydal dobry wyrok bo swiadek powiedzial
cos co umknelo ich uwadze jak klient im dawal wskazowki"


I świetnie to działa (w każdym razie adwokaci zupełnie nie narzekają a ci, którzy
zetknęli się z polskim protokołem wcale zań nie tęsknią).

Aha - oczywiście trzeba słuchać, co świadek mówi, nie pozwalać mu gadać od rzeczy
dwie godziny, robić notatki - słowem pracować. Dla wielu sędziów / adwokatów /
prokuratorów będzie to bolesna nowinka... skomentuj
2010-03-17 21:23:39 | *.*.*.* | olgierd
Jako że zdarzyło mi się być i stroną razy naście już chyba, a świadkiem też niemało,
mam dobry -- moim zdaniem -- obyczaj. Otóż ja sam osobiście dyktuję protokolantowi --
nie zeznaję, lecz dyktuję. Zwykle jest tak, że sąd próbuje przez 2-3 odcinki dyktować
moje wypowiedzi, ale łapie się na tym, że dostaje opracowany materiał (włącznie ze
wstawkami "prostuję") -- i odpuszcza.

@Rafał111: o ile dobrze zrozumiałem ;-) to ja to chyba nawet popieram. O ile dobrze
zrozumiałem, że opisałeś 1 posiedzenie, w czasie którego PRZYGOTOWANY powód wyłożył
co chciał, a NIELENIĄCY SIĘ sąd rozstrzygnął o powództwie/skardze/whatever (bo poszli
na lanczyk i nie wiem czy wrócili, a jak wrócili -- to co dalej powiedzieli).

Nie wiem jak w Kanadzie, ale na filmie ;-) widziałem, że w grubszych sprawach w
U.S.A. orzeka ława, a to chyba też jest inaczej.

No i apelacja chyba zasadniczo opiera się na innych przesłankach, niż u nas.


@Anzelm: prosta sprawa, jeśli nie zrozumiałeś. Nieprosta, jeśli Ty zrozumiałeś
"...się sad..." a Twój przeciwnik zrozumiał "sąsiad". A świadek akurat miał ochotę
pociągnąć nosem albo po prostu kończył mu się oddech ;-) skomentuj
2010-03-17 21:45:02 | 83.6.11.* | Rafal111
Tak jak pisałem - to cytat z emaila ichniejszego adwokata, Polska z pochodzenia, ale
jednak kilkadziesiąt lat poza krajem. Ale dobrze zrozumiałeś ;) to był przy okazji
opis jak wygląda tam proces. Ano właśnie tak, że zeznania świadka wysyła się do sądu
na piśmie podpisane przez świadka, sąd często w ogóle go nie wzywa na rozprawę a jak
wzywa, to wie o co go chce spytać (z pewnością nie "co świadkowi wiadomo w sprawie",
bo to już wie). Sprawy z przysięgłymi to inny kaliber jest - nawet nie wiem, jak tam
jest kwestia protokołu rozwiązywana. skomentuj
2010-03-17 22:25:34 | 83.26.121.* | toster111
Środowisko sędziowskie trafnie podnosi również, że wprowadzenie nagrywania doprowadzi
do wydłużenia czasu rozpoznawania spraw, bo konieczne będzie prowadzenie każdej
sprawy dokładnie zgodnie z procedurą. Będą musiały się więc skończyć sprawy
wyznaczane na tę samą godzinę, bo wiadomo, że się nikt nie stawi. Trzeba będzie
nagrać wywołanie, zaprotokołować, że nikt się nie stawił, że zwrotki są, albo nie, że
sąd odracza na termin z urzędu i tym podobne p*******.
Z kolei na uzasadnienia będzie się czekało miesiącami, bo sądy - szczególnie na
początku - będą chciały być dokładne i nie ryzykować, że pełnomocnik ściągnie sobie
nagranie do kancelarii i znajdzie, że sąd wymyśla ustalenia, bo świadek nic takiego
nie powiedział. Trzeba będzie więc dokładnie odsłuchiwać całe zeznania. Będzie to
makabrycznie uciążliwe, bo odtwarzanie można przyspieszyć pewnie z 2-4 razy, żeby
jeszcze szło coś zrozumieć, więc potrwa to znacznie dłużej niż czytanie tekstu -
nawet stenogramu.
A efekt w postaci pewności co do zeznań świadka można zapewnić nagrywając dźwięk na
dysk - wideo jest do tego kompletnie niepotrzebne. skomentuj
2010-03-17 22:38:20 | 109.243.10.* | ANZELM_CIUMLASA
OLGIERDZIE - INTELIGENTNY CZŁOWIEKU, [3]
Ja, jako rasowy Amerykanin (z wykształcenia i z ducha), powiem Ci, że w U.S.A.
orzeka tylko i wyłącznie sędzia. Tzw. Grand Jury - Wielka Ława Przysięgłych -
podejmuje decyzję czy są wystarczające dowody na to aby pacjenta postawić przed
sądem. Wydaje ona tzw. verdict - guilty or not guity. Winny lub niewinny. Dopiero
gdy uzna, że winny, to nastepuje proces sądowy. Ludzie w PRL tego nie rozumieją.

Grand Jury jest wybierana losowo spośród wszystkich obywateli danego okręgu. Jeżeli
ktoś chce się wymigać od tego obowiązku, to musi się jakoś usprawiedliwić. Bodajże
członkiem Jury jest się przez rok. Tak więc to co widzisz na filmach to nie są
procesy sądowe lecz rostrzygnięcia Grand Jury.

Wiedz także, iż w U.S.A. przyjęcie mandatu nie oznacza uznania swojej winy tak jak to
jest w PRL-bis. Jest to jedynie zobowiązanie, że stawisz się w sądzie celem
wyjaśnienia sprawy i ewentualnego przyznania się do winy. Oczywiście możesz sąd olać
i zapłacić mandat.

Tak w ogóle to wiedz, że w U.S.A. jest w danym sądzie jeden sędzia do wszystkiego -
do spadków i darowizn, do zabójstw, do gwałtów, do złego parkowania, do wandalizmu,
itp. A wyroki też są ładne. Jeden osiemdziesięcioletni dziadek dostał 30 lat
więzienia za kradzież batonika w skłepie. Był to jego czwarty występek, a w U.S.A.
obowiązuje zasada - do trzech razy sztuka. Kiedy czwarty raz coś zbroisz, to jesteś
traktowany jak recydywista - nie ma żadnych ulg. Ja uważam, że tak powinni być
traktowani polscy politycy.

Daj mi znać czy przyłączasz się do akcji - Pospolite Ruszenie Dymanych Wyborców???

Pozdrowienia dla ssaków tej Ziemi,
ANZELM CIUMLASA skomentuj
2010-03-18 00:51:29 | 87.207.27.* | piotrmanps
Na gorąco to tak:
- jeżeli nagrywanie ma zastąpić protokoły to jest to poroniony pomysł
-pomysł z stenografią jest ok
SSO, który prowadzi wykłady z karnego materialnego i procesowego często narzeka, że:
- prokuratorzy powołują zbyt dużo świadków (gdy wystarczy 1 lub 2)
- często ci świadkowie gros swoich zeznań wyłożyli organom w trakcie postępowania
przygotowawczego i wystarczyłoby,aby odczytano ich wypowiedzi, ale nie prokuratorzy
każą ich wezwać, a to kosztuję i wydłuża postępowanie
-często prokuratorzy przychodzą na rozprawy z "łapanki", nie są w temacie danej
sprawy
itd itd itd absurd goni absurd, choć powody inne też są, sygnalizuję tylko pogląd z 1
ręki :) skomentuj
2010-03-18 00:57:53 | *.*.*.* | Bartek Chochołowski
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [0]
Nigdy o nagrywaniu rozpraw tak nie myślałem, ale przekonały mnie Twoje argumenty.
Może poza tym, że osobie niedosłyszącej trudno będzie się zapoznać z aktami sprawy.
To można wykorzystać jako argument przeciw protokołom - dziś osobie niedowidzącej
trudno się zapoznać z aktami (nie wiem, których jest więcej).

Rzeczywiście odsłuchiwanie jest dużo bardziej angażujące i męczące niż czytanie
"esencji". Może to pogorszyć jakość orzekania, bo rzeczywiście rozprawy dzielą
miesiące i sędziemu może się po prostu nie chcieć odsłuchiwać. Z drugiej strony, raz
miałem okazję zeznawać i byłem trochę zdziwiony tym, co dyktuje pani sędzia
protokolantce. Ja mówiłem długo z pewnymi niuansami, a zapisane zostało kilka zdań.
Dla czytającego, to rzeczywiście oszczędność czasu, ale gdyby ta sprawa była
niezwykle ważna, a moje zeznania rozstrzygające, to podczas apelacji skład nie mógłby
się z nimi w pełni zapoznać, bo miałby tylko skąpy protokół.

Gdyby miał nagranie, miałby wszystko, ale cz by je odsłuchał?

Może najlepszym rozwiązaniem byłoby to, co proponuje wielu forowiczów, czyli protokół
plus nagranie, gdyby przyszło rozstrzygać niuanse?

A może rozprawy powinny trwać od kilku tygodni do maksymalnie kilku miesięcy w
bardziej skomplikowanych sprawach? Wtedy skład nie musiałby sobie przypominać, co się
działo na sali? Naoglądałem się amerykańskich filmów :) skomentuj
2010-03-18 06:47:28 | 86.178.211.* | hito
@ANZELM

Ciekawe, deklarujesz się jako rasowy Amerykanin, a pomieszałeś "grand jury" (które
rozstrzyga czy w ogóle są podstawy do rozpoczęcia procesu) i "trial jury" (które
wydaje werdykt na podstawie dowodów i tego co jest zawarte w tzw. jury instructions).
To nie są te same instytucje!

Grand jury (grand, bo składa się z 16-23 osób) faktycznie rozstrzyga tylko, czy jest
podstawa do procesu - ale ma wlasne prawa - min. każdy ławnik grand jury może zadawać
pytania świadkom czy prowadzić dochodzenie wykraczające poza dowody przedstawione
przez strony. Grand jury może też wyprosić prokuratora za drzwi podczas przesłuchań -
np. wtedy, gdy ławnicy mają wątpliwości, czy sam prokurator nie jest nie mataczy w
sprawie (dość częsta sytuacja przy sprawach dotyczących np. skorumpowanych oficjeli).
Nie rozstrzyga natomiast o winie (guilty/not guilty) tylko czy są podstawy
(sufficient grounds) do procesu.


Jeśli chodzi o filmy (włącznie z najbardziej znanym "12 Angry Men") to jest właśnie
trial jury (6-12 ludzi, orzeka czy
Przy trial by jury to ławnicy, a nie sędzia, orzekają o winie - sędzia jest
odpowiedzialny za przebieg procesu zgodnie z procedurą (włączając w to min.
zapewnienie, że zgromadzone dowody są w ogóle dopuszczalne jako dowody) - w
przeciwieństwie do grand jury, ławnicy w trial (petit) jury nie mają prawa
przeprowadzać własnych dowodów czy własnego dochodzenia!!

Sędzia orzeka tylko w sprawach mniejszej wagi (misdemeanors),oraz w sprawach które są
"oczywiste" (unambigous) - przy czym w toku apelacji sprawa rozstrzygnięta przez
sędziego (a nie ławę) najczęściej jest zwracana, jeśli powstaną jakiekolwiek
wątpliwości co do tego, czy powyższe przesłanki mają miejsce.

To naprawdę elementarne. skomentuj
2010-03-18 09:10:45 | *.*.*.* | olgierd
Bardzo dziękuję za wyczerpujące choć niedługie wyjaśnienie ;-) skomentuj
2010-03-18 09:10:48 | 62.87.248.* | Rapi01
Obserwacje z praktyki [0]
W mojej firmie w pewnym momencie wprowadzono nagrywanie spotkań. Prawie od razu
przerodziło się to w nagrywanie + krótką notatkę. Następnie nagrywanie ograniczono
tylko do najważniejszych spotkań - ta wersja obowiązuje do dziś.
Poza początkowym okresem (kiedy zniknęły wersje pisane) nie słyszałem o przypadku
wykorzystania takiego nagrania. Trudno sobie wyobrazić bardziej nieefektywny sposób
notowania.

Natomiast nagrania mogą być pomocne w przypadku sporów jako broń ostatniej szansy. skomentuj
2010-03-18 10:12:08 | 83.5.17.* | ar_be
@Anzelm
"Mam mam nadzieję nadzieję, że, że zrozumiałaś zrozumiałaś o o co co mi mi chodziło
chodziło."

Ciebie to pewnie tylko Chuck Norris zrozumie, więc pisz do niego. I nie wysilaj się,
bo szkoda mi na ciebie czasu. skomentuj
2010-03-18 10:40:42 | 87.207.27.* | piotrmanps
http://prawo.gazetaprawna.pl/wywiady/406923,e_protokoly_skroca_czas_postepowania.html skomentuj
2010-03-18 15:01:37 | 89.77.51.* | ps2
Jak powiedział Kutz: "kur.. czy to jest dobra droga?"


Postępowanie cywilne w szczególności majątkowe poza jakimiś skrajnymi przypadkami
powinno być w ogóle wyprowadzone do arbitrażu. Albo przynajmniej powinna istnieć
możliwość załatwienia sporu w ten sposób wszędzie tam, gdzie wynegocjowanie zapisu na
sąd polubowny jest niemożliwe lub utrudnione. skomentuj
2010-03-18 16:00:21 | 85.222.87.* | Otigoc
Kompletnie się nie zgadzam!!! We wszystkich cywilizowanych krajach notuje się
wszystko co mówią strony i świadkowie. Tak bredzić to może jedynie lobby wymiaru
sprawiedliwości, ktore wykorzystuje swoją przewagę skracając i pomijając niektóre
istotne informacje (nie wszyscy rozumieją język prawniczy i słuchają co jest
protokołowane, a co nie) manipulując (świadomie lub nie) materiałem dowodowym. Wiele
razy później zdarza się, że świadek lub strona był przekonany, że o czymś mowił, co
nie znalazło się w protokole na który później np. sąd się powołuje. Kwestia
techniczna nie może mieć pierwszeństwa przed możliwością uzyskania możliwie
dokładnego stanu faktycznego. skomentuj
2010-03-18 17:10:43 | 79.186.106.* | PDxxx
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [3]
Witam
Nie zgodzę w części z autorem artykułu.

Jako przykład gdzie takie nagrywanie rozpraw funkcjonuje podam naszego sąsiada
Niemcy.
Tam taki system działa całkiem sprawnie. Niestety autor nie pofatygował się na taką
rozprawę aby zobaczyć jak to funkcjonuje.

Brałem udział w kilku różnych rozprawach jako widz w Niemieckich sądach rejonowych w
sprawach cywilnych i kilku karnych
Kilka uwag:
1. Tam nie nagrywa się całej rozprawy. Tylko wypowiedzi świadków. Ewentualnie sędzi
sam powtarza zeznania świadków.
2. Sędzia trzyma w ręku pilota i nagrywa swoją wypowiedz w stylu: " świadek XX
powiedział .......". (podobnie jak w Kanadzie)
3. Jeśli osoba niedosłyszy sędzia prosi o powtórzenie. Jeśli to jest niemozliwe do
nagrania - sam mówi co usłyszał.
Zależy od technik

Z moich obserwcji w prostych sprawach cywilnych sszło to całkiem sprawnie.
W przypadku karnych jak dobrze pamietam była protokolantka.

Pozdrawiam sceptyków
Polecam wybrać się do Niemiec mozna ładnie wszystko zobaczyc jak działa.
PD skomentuj
2010-03-18 19:19:48 | 83.15.65.* | jowi1953
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [2]
Jeżeli chcą przyspieszenia rozpraw, proponuję, aby uzasadnienia były pisane tylko i
wyłącznie w przypadku ich żądania. Wtedy sędziowie, zamiast dwóch dni mogliby sadzić
cztery dni w tygodniu. natomiast nagrywanie tak, ale tylko jako uzupełnienie
protokołu "pisanego" i tylko w celu sprostowania protokołu. A ponadto, czy nie
należałoby wprowadzić już w gimnazjum przedmiotu "podstawy prawa". Przecież 99%
naszego społeczeństwa nie ma zielonego pojęcia o prawie, zachowaniu się na sali
sądowej, nie mówiąc już o czymś takim jak napisanie prostego pozwu czy pisma
procesowego. Dopiero nauczenie społeczeństwa podstaw kultury prawnej może spowodować
mniejsze wpływy spraw oraz ich szybsze rozstrzyganie. Wszystkie tego typu
rozstrzygnięcia są robione po to, by uzasadnić byt departamentów prawnych w
ministerstwach, gdzie chyba nie mają co robić, skoro na zwykłą opinie do projektu
ustawy czeka się od 6 miesięcy do kilku lat. skomentuj
2010-03-18 21:03:41 | 80.53.35.* | Toni Maola
wiara czyni cuda...panie redaktorze, a Pańska wiara w dzałania pewnego portalu buduje
mnie wewnętrznie...
by sądy działały szybciej;
muszę pracować od 7 do 20, wiecej sędziów a każdy mam mniej spraw na wokandzie,
proste sprawy w trybie 1 posiedzeniowym, czy zaocznego e-sądu, każdy sądzia ma
asystenta do pomocy i multimedia.
Grupę sędziów merytorycznie nadzoruje sędzia wizytor (na stałe)
Rejestracja rozmów może być przydatna, ale musi iść za tym software do obsługi.
Ostatnio widziałem postanowienie o umożeniu KRDZIEŻY GROŻBY KARALNEJ...
już nie ścigają tej Pani co ukradła grożbę karalną ....fajnie skomentuj
2010-03-18 21:07:40 | 92.12.86.* | realista
"nie mówiąc już o czymś takim jak napisanie prostego pozwu czy pisma procesowego"

Tego nie potrafi tez wiekszosc absolwentow prawa (sami tak pisza niektorzy z nich w
komentarzach w internecie).

"Dopiero nauczenie społeczeństwa podstaw kultury prawnej może spowodować mniejsze
wpływy spraw oraz ich szybsze rozstrzyganie."

Ale prawnikom i organom wladzy na tym nie zalezy - nie beda przeciez podcinac galezi
na ktorej siedza... ;( skomentuj
2010-03-18 21:46:55 | 109.243.149.* | ANZELM_CIUMLASA
SZANOWNA AR_BE, [0]
Jednak nie zrozumiałaś tego co napisałem Tobie w poprzednim poście.
.....................Mam mam nadzieję nadzieję, że, że zrozumiałaś zrozumiałaś o o co
co mi mi chodziło
chodziło.............................................

To zdanie pokazywało jak wygląda procedura WORDS TWICE.

Ja, jako Amerykanin, jestem leniwy i wygodny, a poza tym lubię się uczyć i całe życie
to czynię. My Amerykanie chwalimy się jedynie sukcesami. Polacy chwalą się jedynie
swoją głupotą. Dlatego Amerykanie mają Polaków w d.pie.

To naprawdę trzeba być geniuszem aby godzinne nagranie odsłuchiwać przez trzy dni
zanim się je zrozumie.

BEST REGADS FROM CHUCH NORRIS,
ANZELM CIUMLASA skomentuj
2010-03-18 21:57:04 | *.*.*.* | olgierd
@PDxxx: ale ja nie napisałem, że nie da się nagrywać. Napisałem, że trudno może być
później nagranie to wykorzystać.

No dobrze, wszystko wskazuje na to, że od lipca będziemy wiedzieć więcej ;-) skomentuj
2010-03-19 03:22:09 | 161.122.23.* | glus
No dobra ale skoro sprawa jest bzdurna [4]
to potrzeba na nia 3 lata i 5 rozpraw zamiast zrobic to w ciagu 2ch rozpraw w ciagu
2ch dni? Nie byloby problemu z pamiecia i nagrywanie by sie sprawdzilo skomentuj
2010-03-19 08:42:25 | *.*.*.* | olgierd
Oczywiście, że tak byłoby lepiej.
Być może do tego zmierza propozycja zmian w kpc -- wprowadzenie obowiązku składania
dowodów już w pierwszym piśmie także w postępowaniu zwykłym (niegospodarczym). skomentuj
2010-03-19 09:41:50 | 89.73.112.* | pk1214
Ja myślę, że problemów do rozwiązania jest znacznie więcej i o wiele prostszych. U
nas jak zwykle obowiązuje monumentalizm. W zwykłej pyskówce (oskarżenie prywatne z
art. 212kk) w której brałem udział sądom zajęło cały rok ustalenie w którym z nich ma
się odbyć rozprawa. Od doniesienia do dziś sprawa trwa już 4 lata a sumaryczny czas
trwania rozpraw jakby to zebrać do kupy to jakieś 3 dni. Główna przyczyna to zwykły
bałagan natury czysto organizacyjnej nie mający nic wspólnego z legalizmem, choć na
niego się oczywiście powoływano. skomentuj
2010-03-19 10:03:05 | *.*.*.* | olgierd
Mój pierwszy tekst poświęciłem takim zjawiskom:
http://olgierd.bblog.pl/wpis,dwa;sady;dwa;swiaty,245.html skomentuj
2010-03-19 10:11:58 | 89.73.112.* | pk1214
Faktycznie, jakbym widział moje rozprawy. Ciekawe czy jest jakaś łacińska sentencja
opisują taki model sądownictwa (może ad nauseam?) skomentuj
2010-03-20 17:36:12 | *.*.*.* | Jurgi
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [0]
Widać te projekty piszą ludzie nie znający się na rzeczy. Ja się nie znam i łatwo
można mi było wmówić, że to krok do przodu i w ogóle rewelacja. A po twoich uwagach
chwila refleksji i --- faktycznie, jak robię wywiad, to notuję, mimo że chodzi
dyktafon. Ale spisanie wywiadu z nagrania to "pain in the ass" i koszmarna strata
czasu. Nagranie jest tylko dla rozwiania ew. wątpliwości i sprawdzenia, weryfikacji. skomentuj
2010-03-20 18:48:11 | 79.186.66.* | PDxxx
Olgierd
Późniejsze wykorzystanie takich nagrań może być utrudnieniem.
Jak zaznaczyłem z całą pewnością w Niemczech nagrywanie jest stosowane w prostych
sprawach cywilnych - gdzie udział świadków i stron jest ograniczony. Nie wiem czy w
każdych sprawach i na każdym etapie ma zastosowanie.

Samo nagranie jest "streszczeniem" ... przecież sędzia jest w stanie tak poprowadzić
aby uzyskać określone informacje i je nagrać istotne dla rozstrzygnięcia.
Niestety nie wiem jak wygląda metodyka pracy z takimi nagraniami. Szkoda....
Zapewne osoby z tzw Szkół Prawa Niemieckiego (np. na Uniwersytecie Wrocławskim który
aktywnie współpracuje z Wydziałem Prawa Uniwersytetu Humbolda w Berlinie - posiadają
taka wiedzę lub są w stanie szybko do niej dotrzeć.

Poruszyłeś jednak ciekawy wątek praktyczny nowelizacji.
Pozdrawiam
PD skomentuj
2010-11-19 20:55:22 | 89.229.54.* | PROTAZY
W kraju bezprawia skorumpowanych sądów niezawisłych od prawa sędziów ponadtto
bezkarnych i nieusuwalnych wobec nagminnego fałszowania pisemnych protokołów rozpraw
oraz zakazów nagrywania podczas rozpraw w sądach nawet cywilnych obowiazkowe
nagrywanie rozpraw to jedyny ratunek dla obywateli nagminnie pozbawianych prawa do
sądu. Prawo to gwarantuje konstytucja i jest podstawowym prawem człowieka.
Art. 45. konstytucja

Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej
zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd


GWARANTOWANE PRZEZ KONSTYTUCJĘ PRAWO DO TAKIEGO SĄDU W RZECZPOSPOLITEJ TO RZADKOŚĆ

pozdrawiam wszystkich pokrzywdzonych przez wymiar NIEsprawiedliwości w tym kraju
Jurek skomentuj
2015-09-27 05:50:48 | 84.56.22.* | knoche
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [0]
Sądy opanowała mafia .To pana słowa, byłego sędziego: "Mafia przejęła wymiar
sprawiedliwości", "Bezmiar bezprawia". "Łatwiej w Polsce liczyć na sumienie
przestępcy niż na sumienie wymiaru sprawiedliwości".
24 lutego 2014 roku sędzia Daniel Strzelecki (Sąd Rejonowy w Bolesławcu) oddalił
skargę Bogusława Biedrzyńskiego na postanowienie prokuratora rejonowego w Bolesławcu
umarzające postępowanie w sprawie biegłego sądowego Jerzego Karpińskiego.
Żadne przepisy nie nakładają na biegłego obowiązku osobistego dokonania oględzin
wszystkich nieruchomości, które wykorzystał do porównania i ustalenia wartości
budynku – argumentował sąd i utrzymał w mocy decyzję bolesławieckiej
prokuratury, która umorzyła postępowanie w sprawie złożenia przez biegłego fałszywej
opinii.
http://www.nj24.pl/article/biegly-nie-musi-nic-ogladac
http://3obieg.pl/polska-rzeczpospolita-korupcyjna-sedzia-bieglemu-oka-nie-wykole
http://progressforpoland.com/polska-rzeczpospolita-korupcyjna-sedzia-bieglemu-oka-nie
-wykole/ skomentuj
2015-12-05 07:36:47 | *.*.*.* | blumenalle
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [0]
Nagranie ze sprawy .
Arcydzieło współczesnej „poezji” sądowniczej.
„Sowiecki sąd do Sowieckiego Sojuza”
Bajkowy operat szacunkowy biegłego Jerzego Karpińskiego sprawa pokrzywdzonego
Bogusława ...
https://www.youtube.com/watch?v=RNLEELvzZd8 skomentuj
2015-12-05 07:38:27 | *.*.*.* | blumenalle
Re: Dlaczego nie wierzę w nagrywanie rozpraw? [0]
List Bogusława albo bezradność . Wzrastająca lawinowo w miarę zmniejszania czasu
dzielącego nas od 25 października prorządowa medialna wrzawa nie jest już w stanie
zagłuszyć fali narastającej frustracji, jaka ogarnia coraz szersze kręgi
społeczeństwa, bezskutecznie próbującego od lat osiągnąć to, co zapisane jest w
Konstytucji:
Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze
publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub
gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny (art. 32).
http://barwybezprawia.pl/2015/10/14/5348/ skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]