Dwa słowa o wolności słowa
 Oceń wpis
   

The GuardianJeden dzień, a dwie w sumie podobne do siebie sprawy odnoszące się do wolności słowa i swobody dzielenia się informacją.

Temat pierwszy: już się wydawało, że każdy chętny będzie mógł legalnie obejrzeć -- choćby i na publicznym pokazie, ale może już niedługo w telewizji -- głośny film Henryka Dederko "Witajcie w życiu", ale niestety: TVP, która ma prawa do dokumentu, zakazała pokazu obawiając się konsekwencji prawnych.

Historia "Witajcie w życiu" to opowieść, która zasługuje na swój własny, odrębny film: batalia sądowa o wolność oglądania filmu trwa już przeszło dwukrotnie dłużej, niż światu zajęło uporanie się z Hitlerem (tu można zapoznać się ze skróconym harmonogramem). Począwszy od uzyskanych przez Amwaya jeszcze w 1997 r. zabezpieczeń w postaci zakazu pro tempore emisji (gdzieś w "Najwyższym czasie!" można poczytać moją polemikę z JKM na stary temat: czy szkodliwość rozpowszechnienia krzywdzących opinii może uzasadniać aresztowanie filmu?), poprzez uzyskanie przez producenta anwayowskich filmów instruktażowych wyroków derogujących prawo cytatu, aż po stosunkowo niedawne wyroki zakazujące rozpowszechniania filmu i przeprosiny "pomówionej" korporacji w prasie (sic!) -- to wszystko pozwoliło obrazowi zapracować na miano najdłuższego półkownika III RP oraz powinno skłonić kogoś do zadania paru pytań o konstytucyjne swobody w zakresie wolności słowa oraz zakazu stosowana cenzury prewencyjnej.

art. 54 konstytucji RP
1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. (...)
Wokół filmu faktycznie mieszają się dwa różne porządki: prawo każdej osoby (także osoby prawnej, jaką jest korporacja Amway) do ochrony dobrego imienia, nienaruszania jego dóbr osobistych i zagwarantowania poszanowania godności -- aczkolwiek nie powinniśmy zapominać, że twórczość jest także dobrem osobistym podlegającym ochronie, zaś pogwałcenie godności może polegać także na zakazie wypowiadania się przez artystę -- oraz przysługująca każdej osobie wolność wypowiedzi, w tym wypowiedzi krytycznej. (Osobiście dodałbym tu nawet prawo do wypowiedzi błędnej, przesady i stosowania przenośni w odmalowaniu obrazu rzeczywistości, aczkolwiek nie da się ukryć, że w orzecznictwie temat nie jest jednoznacznie rozpoznany.)

Nie będzie zatem dziwne (zwłaszcza dla pilnych Czytelników LA), że każdy zakaz rozpowszechniania jakiejkolwiek uważam za jednoznaczną patologię, niezależnie od tego, czy cenię autora, czy dzieło mi się podoba i czy doceniam jego walory artystyczne (i tak chcę móc kupić zarówno "Mein Kampf", "Co robić?" -- jak i grafomanię autorów współczesnych).

Drugi temat jest w sumie jeszcze ciekawszy, bo dotyczy kraju, który kojarzy się z kolebką wolnego słowa ("Witajcie w życiu" dzieje się, przyznacie, w państwie, gdzie możliwe jest w zasadzie wszystko).
Oto szwajcarskiej korporacji Trafigura -- niejednokrotnie oskarżanej o zatruwanie środowiska -- udało się uzyskać przeciwko Guardianowi sądowy zakaz pisania, relacjonowania i odnoszenia się do prac brytyjskiego Parlamentu poświęconych Trafigurze, cytowania wypowiedzianych podczas debaty wypowiedzi MP -- a nawet, co jest szczególnie szokujące -- informowania czytelników dlaczego redakcja w ogóle nie może o tym pisać (i o czym nie może pisać).

Pozwolę sobie zacytować za Guardianem, który dwa dni temu w tekście poświęconym kuriozalnemu orzeczeniu pisał tak:

"Guardianowi" zabroniono podania nazwiska parlamentarzysty, który złożył interpelację, nazwiska ministra, który będzie udzielał odpowiedzi, a także wskazywania gdzie pytanie może zostać odnalezione.
"Guardian" ma również zakazane mówienie swoim czytelnikom, dlaczego prasa nie może -- po raz pierwszy w historii -- sprawozdawać prac parlamentu. Zastrzeżenia prawne, które nie mogą być wskazane, obejmują czynności, których także nie można opisywać, podjęte w imieniu klienta, którego nazwa musi pozostać tajna.

Gazeta podjęła sądową batalię o zwrócenie jej wolności słowa, wsparli ją w tym także parlamentarzyści, których wypowiedzi pośrednio także zostały ocenzurowane (na marginesie: zakaz nie dotyczył innych redakcji, i tak The Times mógł relacjonować zarówno prace parlamentu, jak i sam konflikt Guardiana i Szwajcarów; druga ciekawostka: pisze się, że zdjęcie zakazu jest także po części sukcesem użytkowników Twittera), jednak nie było to konieczne -- prawnicy Trafigury wycofali wniosek o nałożenie nakazu na redakcję.Wasserman przeprasza Agora SA

Poddani Elżbiety II mimo wszystko mają więcej szczęścia, niż my. Po pierwsze mają blisko tysiącletnią, prawie nieprzerwaną historię korony (kto pamięta o Cromwellu?), po drugie mimo wszystko mają efektywną i potrafiącą bić się o swoje prasę (polska prasa też potrafi się bić o swoje, szkoda, że głównie w taki sposób...) -- no i sprawy dotyczące wolności słowa potrafią załatwić w kilkanaście godzin, a nie kilkanaście lat.

Komentarze (12)
Darmowy certyfikat Thawte R.I.P. Trybunał hamuje chłopców-radarowców

Komentarze

2009-10-14 22:43:13 | *.*.*.* | srebrnooka
Re: Dwa słowa o wolności słowa [1]
Odgrzewanie sprawy filmy "Witajcie w życiu" spowodowało że wreszcie go obejrzałem na
youtube. Nic specjalnego tam nie ma, ale jak ktoś jest przewrażliwiony, no cóż.
Druga sprawa to kompletna kompromitacja firmy. I mimo wycofania zakazu i tak się
zapędzili w kozi róg. Oby z niego nie wyszli. Co jak co to ludzie przez tych panów
(ich niekompetencje, niewiedze bądź celowe działanie) umarli. skomentuj
2009-10-14 23:32:15 | 79.184.50.* | wariat2k
Re: Dwa słowa o wolności słowa [0]
Chwilowo chyba znów TPB jest offline, albo mi się tylko tak wydaje, ale przecież
wiadomo, że czasy mamy takie, że nie da się "wycofać z dystrybucji" - szczególnie
jeśli autor ma ciśnienie aby dystrybuować. skomentuj
2009-10-15 00:15:57 | 91.189.72.* | mmm777
Re: Dwa słowa o wolności słowa [6]
Ano panie wariat2k! Jaki zakaz, jak na p2p jest?
I tak piractwo staje się podporą wolności słowa...
I skomentuj
2009-10-15 02:49:02 | 92.12.92.* | ciekawe
Co ciekawe Amway twierdzi, ze oni nie blokowali i nie blokuja wyswietlania filmu.
"Oświadczenie rzecznika Amway Polska ws. ponownej emisji filmu "Witajcie w życiu"":
http://www.youtube.com/watch?v=LSKyjdNu8fM skomentuj
2009-10-15 08:03:59 | 89.228.250.* | Mikołaj (PMM)
Film jest dostępny na torrentach różnej maści, można go też znaleźć na RapidShare.
Jest to ciągle ta sama kiepska kopia (zgrana z kasety VHS) i chciałbym wreszcie móc
to obejrzeć w normalnej jakości. Swoją drogą to dziwne, że raporty służb teoretycznie
tajnych wyciekają w ciągu kilku godzin od powstania, a dobrej jakości kopia filmu
przez 12 lat nie wypłynęła na rynek. skomentuj
2009-10-15 16:58:24 | 193.41.230.* | Pierre do Le Perra
Może dla korporacji problem w tym, że mieszają się ludziom grupy dystrybutorów z samą
korporacją? I tak utożsamione z firma złe praktyki jakichś grup, przyklejają się do
firmy, która wcale ich nie zaleca?
Tak sobie gdybam... :) skomentuj
2009-10-15 17:00:11 | 193.41.230.* | Pierre do Le Perra
No bo tym razem to TVP zablokowała - a coponiektórym się wydaje, że po kuksańcu od
korporacji :-) skomentuj
2009-10-15 23:13:44 | *.*.*.* | olgierd
Reżimowa telewizja wystraszyła się -- pono -- gróźb korpo. W sumie na jedno wychodzi. skomentuj
2009-10-16 06:56:28 | 83.142.203.* | dex
Ciekawym przykładem jest film Necrobussines - w którym główny bohater Witold
Skrzydlewski (tatuś posłanki do PO eu-parlamentu Joanny Skrzydlewskiej) zastrzegł
zakaz dystrybucji w Polsce.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,9922,title,Herr-Skrzydlewski-blokuje-film-o-lowcach-skor,
wid,9800022,wiadomosc_prasa.html?ticaid=18ee6 skomentuj
2009-10-16 09:59:04 | 82.210.186.* | makowski
korporacje jako Cromwell.
----------------------------------------
tak, wkraczamy w czasy, w których to nie Obywatela "głos wolny wolność.." -- będzie
decydowac o przepływie informacji; a KORPORACJE.
i ten proces się (imho) dopiero zaczyna, niestety...
(a Sieć -- jest tu takim Peerelowskim 2gim obiegiem; klatką i wentylem; dla MNIEJ
POKORNYCH; a też -- zoologiem, w ktorym Niektore, mniej równe Zwierzęta -- są
obserwowane.
ale -- niestety -- nie: "remedium"...)
nadchodzą nowe Wieki Ciemności; oparte, paradoksalnie, o internet, mass media... i
totalna kontrolę Pogladów via (= wiadomo). skomentuj
2009-10-21 08:55:30 | 92.229.84.* | ~~
Trafigura i The Guardian. [1]
Kilkanaście godzin to było cos koło 6 tygodni. I najwyraźniej chodzi nie tylko o The
Guardian, a o wszystkich w ogóle (person or persons unknown). Polecam zajrzeć do
źródła - mają ładny PDF z zakazem i komentarzem do niego. skomentuj
2009-10-21 10:12:51 | *.*.*.* | olgierd
Jeśli mogę prosić o wskazanie tego PDF, bo jakoś nie umiem trafić. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]