Kiedy dwa miesiące temu zastanawiałem się skąd takie a nie inne poglądy GIODO na temat publikacji zdjęć prywatnych osób w portalu Nasza Klasa nie sądziłem, że ten organ może zabrnąć aż tak głęboko w absurd. Dziś dochodzę do przekonania, że dla zatuszowania jednego błędu organ ten jest w stanie dopuścić się błędu kolejnego.
Przypomnijmy, że w sprawie dotyczącej zdjęć 'zwykłego człowieka', które zostały wbrew jego woli rozpowszechnione (i podpisane) w ulubionym serwisie społecznościowym Polaków, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych stanął na stanowisku, iż uprawnienie do przetwarzania danych wynika z art. 23 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie danych osobowych, tj. uprawniony cel realizowany przez administratora danych. Cel ten miałby polegać na tym, że spółka świadczy usługi przechowywania danych na podstawie zlecenia osób trzecich.
Pogląd ten spotkał się wówczas ze zdecydowaną krytyką, można choćby przytoczyć wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 30 marca 2006 r. (I OSK 628/05), z którego wynika, iż nawet ów uzasadniony cel administratora nie może stanowić podstawy do udostępniania danych osobowych bez zgody zainteresowanego.
Pełną treść decyzji GIODO z 3 września 2008 r., DOLiS/DEC 515/08/22857 można poznać w serwisie Piotra Waglowskiego.
W odpowiedzi na wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy Generalny Inspektor Danych Osobowych wydał decyzję, która stanowi odważne przecięcie węzła gordyjskiego. Inspektor odważnie przyznaje, iż pierwotnie (w decyzji z 27 maja 2008 r.) przyjął, że wprawdzie 'informacje o imieniu i nazwisku Skarżącego, w połączeniu z informacjami o nazwie i adresie szkoły podstawowej oraz oznaczeniu klasy, do której uczęszczał, wraz z jego wizerunkiem z 1978/1979 roku, umożliwiają identyfikację Skarżącego, tym samym zaś stanowią jego dane osobowe', jednak dziś GIODO musi zweryfikować ten pogląd, albowiem 'Ponowna analiza przedstawionego stanu faktycznego prowadzi jednak do wniosku, że potencjalna możliwość powiązania ww. sekwencji informacji o Skarżącym (...) wymaga zaangażowania niewspółmiernych kosztów, czasu lub działań. Warto przy tym zwrócić uwagę, że imię i nazwisko Skarżącego zostało przypisane do jego wizerunku sprzed lat przez osobę trzecią, w formie komentarza do fotografii i w tym sensie informacja ta nie ma charakteru obiektywnego'.
No dobrze, przypuśćmy, że GIODO ma rację, że faktycznie powiązanie określonej osoby, o określonym imieniu i nazwisku, uczęszczającej ileś tam lat temu do określonej szkoły -- a zatem funkcjonującej w ściśle określonym środowisku -- jest na tyle trudne, że faktycznie można zastosować art. 6 ust. 3 ustawy o ochronie danych osobowych, zgodnie z którym 'Informacji nie uważa się za umożliwiającą określenie tożsamości osoby, jeżeli wymagałoby to nadmiernych kosztów, czasu lub działań'.
Jak jednak zaakceptować takie stanowisko w obliczu tego, że GIODO zaakceptował stanowisko, iż danymi osobowymi są -- pod pewnymi warunkami -- nawet informacje o adresie IP komputera??!
Warto zapamiętać, iż zdaniem GIODO:
imię+nazwisko+zdjęcie+nazwa szkoły =/= dane osobowe
adres IP komputera = dane osobowe
VaGla pisze, że 'środowisko' określa sprawę lakonicznie acz dosadnie: GIODO umył ręce. Ja postawię sprawę wyraźniej: jak to jest, że jeszcze kilka miesięcy temu Inspektor z dużym szumem kontrolował portal, aby po błyskawicznej kontroli -- na konferencji prasowej występował sam Michał Serzycki -- stwierdzić, że wszystko jest tiptop, dziś zaś można odnieść wrażenie, że zdaniem organu Nasza Klasa nie gromadzi i nie przetwarza danych osobowych użytkowników i innych osób...




Abstrahując od przedstawionej przez Olgierda argumentacji prawnej zastanówmy się czy
podanie na portalu zdjęcia uczniów, sprzed lat narusza czyjkolwiek interes. Wprost
przeciwnie takie zdjęcie wywołuje pozytywną reakcję, skojarzenia z młodością.Ten kto
protestuje, bo znalazł się na tym zdjęciu, a uprzednio nie był pytany o zgodę, niech
się zastanowi, czy wówczas gdy do tego zdjęcia pozował wyrazilł zdomniemaną zgodę na
jego późniejszą publikację w wydawnictwie które sluzy utrwaleniu pamięci o latach
szkolnych. Dodać należy że portal Nasza Klasa ma zbliżać, a nie oddalać od siebie
kolegów ze szkolnej ławy. skomentuj
znali, zamkniemy się w swoich domach bez domofonów, bez zdjęć znajomych, bez
kontaktów, etc. Bez sensu. I jaki interes na tym cierpi uprawnionego - tego też nie
wiem. skomentuj
użytek skomentuj
Widzę, że nastawia się Pan na coraz młodszych czytelników, skoro jest odnośnik nawet
do węzła gordyjskiego... :) Dziękuję :) skomentuj
Aleksander ciachnął ;-)
=> GJP & kreseczka: nie mam nic przeciwko brataniu się ze znajomymi z dawnych lat.
Rzecz w tym, że ktoś może sobie tego nie życzyć. Na tym polega różnica -- dajmy
ludziom możliwość decydowania o tym, co im się podoba, a czego woleliby uniknąć. skomentuj
że niby Serzycki Miś popiera Naszą Kasę? że niby zdjecie to osobowe dane? normalnie
chcem se wziąć zdjęcie to se wezne i wstawie na naszom Kasie, a film z komury na
jutubie wstawiam i heja! czego sie burak czepia, nie kumam. wolność jezd, to se
wstawiamy na mixer.pl, fotosik.pl i podajemy numer komury.... jak nam skóra
podpadnie, to ladujemy jej zdjecia, te lepsze... i podajem stawke za godzine i
telefon, a co.. o co kurna burakowi biega.... skomentuj
I znowu ta nasza-klasa ;-)) O całej sprawie pisała już Rzeczpospolita:
http://www.rp.pl/artykul/86357,187901_Podpisy_pod_zdjeciami_nie_znikna_z_nasza_klasa_
pl.html
I puenta tego artykułu jest słuszna - a GIODO w tej sprawie błądzi. Mam nadzieję, że
Pan Tomasz z Warszawy pociągnie tę sprawę dalej i rzecz trafi do sądu
administracyjnego. skomentuj
Dla mnie jest sprawą oczywistą, że pokazanie zbiorowego zdjęcia grupy kolegów czy
koleżanek albo łącznie kolegów i koleżanej nie narusza czyjegokolwiek dobra
osobistego. Inaczej jest ze zdjęciem indywidualnym- tu potrzebna byłaby zgoda. W
sumie naszą narodową specjalnością jest szukanie problemów, tam gdzie ich nie ma.
Ponadto rozdzieranie włosa na czworo daje asumpt osobom rzekomo poszkodowanym do
wystąpienia z roszczeniem o odszkodowanie, a czy takowe pozostaje w zgodzie z ogólnie
przyjętymi poglądami? skomentuj
oznaczeniu szkoły, rocznika, miejscowości oraz zdjęciu. I nie o naruszeniu dóbr
osobistych jest jeszcze mowa (chociaż niewątpliwie wizerunek jest jednym z tychże),
lecz o ochronie danych osobowych.
Co do odszkodowania (zadośćuczynienia) to ja się w ogóle nie wypowiadam. Ono się
należy przy naruszeniu dóbr osobistych właśnie. skomentuj
Puszczanie słów na wiatr, albo młyn, albo wiatrów na pustyni, albo pod wiatr w oczy,
piasek w oczy, w pustyni i w puszczyni.
Miś Serzycki nie zrobi nic, bo jest jak malowana lala, dowiódł tego przy sprawie
pekao, cerując ewidentną koszmarną wpadkę studenciaków, SNAFU roku, 'podejrzeniem
popełnienia włamania' i pomógł popchnąć sprawę do prokuratury. Śmiech na sali.
Podwykonawca zawalił, odpowiedzialny jakb byk - stoi w ustawie - jest bank, ale nie w
Polsce, tu winnych nie ma, jest mityczne polowanie na włamywaczy z Google and co. To
może podam wam ich lokal w Wa-wie. Rondo Dudajewa (serio, nie przypominajcie tylko
Ławrowowi). Zindeksowali publicznie dostępną bazę danych osobowych, prowadzoną przez
firmę krzak bez rozgarniętych ludzi od netu i bez nadzoru ze strony zleceniodawcy. W
dodatku za ich przyzwoleniem, co jak co, ale plik ROBOTS.TXT google czyta za każdym
razem :))))))) Ja jak wchodzę, też czytam tabliczkę na drzwiach. W pekao nie wiedzą,
że na świecie są tabliczki na drzwiach.
W Polsce nie ma ochrony danych osobowych, bo nie ma nawet RODO. Nonactive=Nonexistent
Pluszowy Miś. Teraz masz to nawet wydrukowane w postanowieniu czy w decyzji i to
nikogo w oczy nie kole bo to normalne.
Zresztą serwisów indeksujących zdjęcia z nazwiskami są setki, w tym z dziesięć
poważnych, indeksowanie mam na myśli własnie kolekcję pełnych danych osobowych
doklejonych do zdjęcia (fragmentu zdjęcia): pesel, nip, adresy, telefony, kredyty,
plotki, strony powiązane. Co to za inwazyjne, wybuchowe narzędzie w rękach maniaka,
wroga, egzekutora albo bandyty można sprawdzić na wielu przykładach, w tym na
witrynie ze zdjęciami np. policjantów, których opisują sponiewierani przestępcy.
Wolność słowa. W Polsce nie ma problemu, nie ma danych osobowych, nic nie ma, jest
Kononowicz.
Pod wiatr. Na pustyni. skomentuj
Dane osobowe muszą jednoznacznie identyfikować daną osobę i być dla niej unikalne.
Patrząc z jednej strony nk ma dane osobowe, z drugiej nk nie ma... Poza tym to tak
duże pieniądze, że leniej jednak aby "nie miała"... skomentuj