2007-11-13 15:01
Jeszcze zgrzany z emocji przybiegłem z sądu, gdzie odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie o ochronę dóbr osobistych rzekomo naruszonych poprzez polską Wikipedię. Pozwanym jest Stowarzyszenie Wikimedia Polska oraz jeden z członków stowarzyszenia, pełnomocnictwo od pozwanej ma dwóch moich kolegów ze studiów (ukłaniam się niniejszym - uwaga reklama), chodzi hasło dotyczące pewnego wrocławskiego kontrowersyjnego przedsiębiorcy i polityka (nie, li
O sprawie wypowiadać się nie będę. Nie widziałem akt, pozew znam tylko z krótkiego omówienia na rozprawie, jego żądania bardzo skrupulatnie opisał Piotr Waglowski. Powtarzać nie ma co - podzielam jego stanowisko, że wskazanie Stowarzyszenia Wikimedia, które nie jest de facto administratorem serwisu pl.wikipedia.org, stanowi błąd procesowy (już nie mówiąc o pozwaniu z imienia i nazwiska członka zarządu).
Sąd, co widać, ze sprawą ma poważny ambaras. Wiadomo - z jednej strony ciemne czeluście internetu, z drugiej kwestie ochrony dóbr osobistych, które i bez tego nie są łatwe. Połączcie te dwie sprawy ze sobą - a wyjdzie mieszanka piorunująca.
Stąd sędzia postanowił zbadać wniosek o zabezpieczenie powództwa poprzez usunięcie hasła (tak zrozumiałem rzecz na rozprawie - u VaGli piszą inaczej) dopiero po przedstawieniu przez biegłego opinii nt. technicznych możliwości takiego działania. A to tylko pierwsza przeszkoda do przejścia. Dalej może być tylko gorzej.
Z obowiązku wspominam, iż strony wstępnie wyraziły zainteresowanie ugodą, przy czym przedstawione przez powoda warunki ugody obejmują: zamieszczenie hasła w treści zaakceptowanej przez zainteresowanego (sic!) oraz przeprosiny na głównej stronie Wikipedii (sic!). Sic! podwójny, ponieważ w moim przekonaniu ustalanie hasła z powodem będzie prowadziło do wytworzenia pięknej laurki, ale niekoniecznie adekwatnej do istoty hasła (co więcej nikt nie będzie mógł zagwarantować stałości hasła - wszakże każdy Wikipedysta może edytować prawie każde hasło); poza tym Wikipedia (ani też Wikimedia) nie ma kogo za co przepraszać - nie jest redakcją, twórcą, autorem bądź w żaden inny sposób nie jest związana z materiałem.
Ja będę trzymał rękę na pulsie.
Jako bonus wrzucam zdjęcie dzisiejszej wokandy (to a propos sprawy, o której już pisałem), a na dokładkę li
Kategoria
prawo i życie




Blizna, bluzgaj mnie, a nie osoby niezwiązane z moimi tekstami - kosza nie będzie. skomentuj
Ja też nie podam linku do wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Arnold_Buzdygan skomentuj
związek z opisywaną sprawą...
...aaaa to strona z zasobów Wikipedii. skomentuj
Napisałabym coś, ale nie mam pewności czy w/w nie "rozmaruje mi gęby po asfalcie"
albo co gorsza "po betonie" ;) skomentuj
sic nie wyraża zdziwienia http://pl.wikipedia.org/wiki/Sic skomentuj
Ja wiem, że to poważny blog o poważnych sprawach ale ... jaja sobie robicie prawda?
To taki prawniczy hoax jest prawda? Przecież to nawet w n-tej PRL nie jest możliwe,
żeby ArBuzy, E*******, etc. ciągały ludzi po sądach za ... wytykanie błędów w
postach, bo przecież do tego sprowadza się zwykle "karmienie trolla". skomentuj
potrzebowałem).
Czy mi się wydaje, czy system bblog.pl nie został wyposażony w funkcje odzyskiwania
hasła? skomentuj
takie rzeczy. Załóżmy, że ktoś napisze na wikipedii że jestem chamski, teraz jak idę
do sądu i żądam usunięcia tego hasła, czy sąd będzie badał czy na prawdę jestem
"chamski" czy to raczej umieszczający hasło powinien to udowodnić sądowi ? skomentuj
zakresie stwierdzeń, które nie są same w sobie wulgaryzmami sąd może przeprowadzić
dowód prawdy. Zwłaszcza w przypadku osoby publicznej - polityka, ex-kandydata na
kandydata na prezydenta. skomentuj
"uwaga umieszczana po podaniu zaskakującej informacji w celu zwrócenia na nią uwagi
czytelnika". Tak więc Olgierd nie nadużył sic!-a ;-) skomentuj
haseł naraża mnie na śmieszność i utratę zaufania publicznego ;-)
A może było tak, że tego drugiego sica! odkrył w ramach własnych badań naukowych
jakiś szalony naukowiec, zatem ze względu na NPOV hasło zostało wykastrowane?? ;-) skomentuj