Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [aktualizacja]
 Oceń wpis
   

kandydat na prezydenta najlepszy!A więc (prawie) wszystko już wiadomo: będzie druga tura, a w niej możliwość wyboru jak ta lala. Będzie można zagłosować albo na kandydata, który głosował za utworzeniem CBA i obiecywał obniżkę podatków, ale tego nie zrobił, albo na kandydata, który głosował za utworzeniem CBA i straszył obniżką podatków, ale sam je troszkę obniżył.

Osobiście lubię jednak mieć wybór -- i dawać szansę wyboru -- dlatego pomyślałem sobie, że dobrze będzie umożliwić P.T. Czytelnikom Lege Artis (i nie tylko) możliwość pójścia do urny także 4 lipca i oddania ważnego głosu na żywego kandydata.
W najnowszej ankiecie możecie zagłosować -- obok tych dwóch panów, którzy przeszli do drugiej rundy -- także na mnie.

Kandydat powinien się przedstawić; ci z Was, którzy czytają LA chociaż od paru miesięcy mniej-więcej wiedzą czego można po mnie się spodziewać (zgredziały tetryk). Dla tych z Państwa, którzy zajrzą tu po raz pierwszy, parę zdań wyjaśnień:

  • ustawę o parytetach zawetuję. Jeśli nawet brak kobiet w polityce jest problemem (wątpię), to propozycja aktywistek jest najgorszym sposobem na rozwiązanie problemu;
  • ustawę o prywatyzacji szpitali -- z przyjemnością podpiszę. Wszystko powinno mieć swojego właściciela -- zarówno szpital, jak i fabryka, bez różnicy;
  • niezrównoważony budżet zaskarżę do Trybunału. Nie możemy żyć (czytaj: zadłużać się) na poczet przyszłych pokoleń;
  • ustawę o likwidacji KRUS rzecz jasna podpiszę. Ba, także o likwidacji przymusu ubezpieczeniowego (każdego);
  • polskiego wojsko na misje -- będę posyłał. Po pierwsze członkostwo w NATO do czegoś zobowiązuje, po drugie ja naprawdę uważam, że Saddama trzeba było usunąć;
  • ustawę wprowadzającą euro do Polski -- zawetuję. To głupi eksperyment, co doskonale widzimy po przykładzie Grecji;
  • jako prezydent będą dążył do wzmocnienia pozycji głowy państwa. Ba, będę nawet wiedział jak korzystać z przysługujących mi kompetencji.

W odpowiedzi na pytania elektoratu ;-)

  • wszelkie cenzorskie ustawy zawetuję, złożę projekt skreślenia art. 212-216 kk; a także przepis zakazujący muchom srać na portret Najjaśniejszego Pana;
  • jeśli chodzi o ekologię -- rzecz jasna popieram wszystkie sensowne rozwiązania (acz jeszcze nie do końca wiem, które są sensowne): energia atomowa tak, ograniczanie wyziewów tak, ekologiczne projektowanie miast (i nie tylko) tak;
  • ordynacja wyborcza do parlamentu oczywiście większościowa, ale to kurde wymaga zmiany konstytucji;
  • wszelkie ustawy dotujące powodzianom możliwość dalszego ryzykowania -- zaskarżę do TK albo rozważę możliwość złożenia projektu ustawy uchylającej te bzdury;
  • zabierania dzieci przez pracowników socjalnych zakażę, jeśli będzie taki projekt -- zawetuję;
  • ustawy dopuszczającej aborcję na życzenie nie podpiszę, podobnie z przepisami refundującymi ze środków publicznych zabiegi in vitro (aczkolwiek z przyczyn zdecydowanie utylitarno-antypodatkowych). Co do ustawy zakazującej/zezwalającej na zabiegi in vitro -- jeszcze zdania nie mam, ale chyba na zakaz bym się nie zdecydował;
  • do likwidacji: CBA i 3/4 organów w rodzaju GIIF, inspektorat kolejnictwa, etc.;
  • co do "małżeństw" osób jednopłciowych: pewnie podpiszę (zgodnie z liberalną zasadą: mnie to nie interesuje, ale skoro nikomu nie szkodzi, to czemu mam się opierać?), ale już jeśli chodzi o przysposobienie dzieci przez takie małżeństwa -- nie podpiszę;

To szkic programu politycznego. Jeśli chcecie więcej -- proszę pytać. I komentować. W komentarzach.

 

PS walczymy rzecz jasna do 4 lipca, do 20.00.

PS2 dziękuję za wszelkie uwagi co do bezsensowności niniejszej operacji ;-)

Komentarze (43)
Nie trzeba być prawnikiem,... "Przeciętny konsument" to mądry...

Komentarze

2010-06-20 22:44:51 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [3]
A jak sprawy o których wypowiada się Pan Prezydent Obama w drugiej części tego
przemówienia: http://www.youtube.com/user/whitehouse#p/u/10/Gh76oepKFc8 (a nasi
kandydaci je całkowicie ignorują) ? skomentuj
2010-06-20 22:54:59 | *.*.*.* | olgierd
Mogę prosić o streszczenie? To trwa 17 minut, zaś z tytułu wnoszę, że chodzi o wyciek
ropy w Zatoce Meksykańskiej.

Jeśli w ogólności mowa o ochronie przyrody -- tak, jestem za. Aczkolwiek wydaje mi
się, że wiele "ekologicznych" produktów ma za sobą bardzo nieekologiczny cykl
produkcyjny (ot np. mineralną wolę w plastiku, bo szkło przy produkcji zużywa mnóstwo
energii i zanieczyszcza, a także jest ciężkie i trzeba je myć przy odzysku). skomentuj
2010-06-20 23:24:50 | 89.74.133.* | myszka1
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [0]
a w jakim kraju te wybory? Bo w PL to już chyba za późno na formalności niezbędne do
kandydowania :) skomentuj
2010-06-20 23:28:29 | 212.87.13.* | student pyta
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [0]
A światopogląd: aborcja, in vitro, małżeństwa homoseksualne? skomentuj
2010-06-20 23:35:34 | *.*.*.* | fortuna
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [2]
Zaskoczeniem jest sukces JKM. zdeklasował on wicepremiera Rządu, a więc jego poglądy
co do ZUS i co do podatków popiera znaczna część elektoratu.
Sukces Napieralskiego - podobał się młodzieży, bo jest młody i świetnie przeprowadził
kampanię wyborczą.
Coś w tym jest że sondaże TVP i TVN są zdecydowanie różne, TVP na korzyść
Kaczyńskiego, a TVN odwrotnie.
Piłka jest w grze i zwolennicy PO zbyt wcześnie głoszą że Komorowski wygra w drugiej
turze przewagą 30 punktów procentowych.
Osobiście mam nadzieję że w II turze wygra Kaczyński. skomentuj
2010-06-20 23:39:53 | 89.74.133.* | ffffffffffff
Przez takich jak Ty dzieci nie mają co jeść. Jak możesz pisac, że wygra KAczynski?
Idz sie leczyć człowieku@! skomentuj
2010-06-21 00:01:31 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
Uprzejmie proszę:
http://mojemiasto.bblog.pl/wpis,prezydenci;i;katastrofy;naturalne,43873.html
Niektóre z wątków które mnie szczególnie zirytowały przy porównaniu. skomentuj
2010-06-21 00:02:31 | *.*.*.* | Jurgi
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [0]
Z większością bym się zgodził, resztę bym przebolał.
Zakładam, że wszelkie cenzorskie ustawy byś zawetował? skomentuj
2010-06-21 00:21:27 | 93.159.143.* | Michał Wójcik
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [0]
Panie Olgierdzie, za przeproszeniem teraz to się w dupę pocałujcie. Trzeba było
zbierać podpisy - zebrałbym osobiście z 1000 - i kandydować. Poglądy widzę, że
zdrowe, prezencja też niczego sobie, rozsądku i ogłady więcej niż szacowny Pan Z
Wąsem. Wynik by Pan przynajmniej podwoił. A takie puste eksperymenta społeczne "po
fakcie" budzą tylko mój gniew.

ps. Jakby tak Pan jeszcze zechciał kolegę Piotra W. ze sobą wtłoczyć w politykę, to
zebrałbym podpisów ze 2000. Do następnych wyborów zatem! skomentuj
2010-06-21 02:01:44 | 188.33.79.* | ANZELM_CIUMLASA
OLGIERDZIE - INTELIGENTNY CZŁOWIEKU, [1]
Mimo, że inteligentny, to jesteś głupszy niż ustawa przewiduje. A więc na prezydenta
nadajesz się w sam raz.

Ten Twój bełkot zwany programem to po prostu wyliczanka dobra dla dzieci w
podstawówie. Wiedz, że Sadama zamordowano, bo sprzeciwil się on ustaleniu parytetu
ropy na dollarze. Chodzi o to, że BEZWARTOŚCIOWY dollar został sztucznie
dowartościowany po tym jak Amerykanie wymusili na dostawcach sprzedaż ropy TYLKO I
WYŁĄCZNIE za dollary. Saddam to olał i sprzedawał ropę za takie waluty jakie kto
miał, więc Amerykanie go zamordowali.

To tyle na dziś, bo nie chce mi się komentować tych Twoich bzdur. A ten pacjent,
który sądzi, że zebrałby 1000 podpisów, to widać fantasta do potęgi z chorą
wyobraźnią.

Wiedz, że jedynym dobrym kandydtem jest KACZOR DONALD. Ale Tobie bezpieka nakazała
milczeć na jego temat.

Pozdrowienia dla frajerów,
ANZELM CIUMLASA skomentuj
2010-06-21 02:30:19 | 77.89.72.* | P4trykx
Na razie o 2:26 Komorowski prowadzi już tylko 0.5% ciekawe jak będzie po podliczeniu
reszty głosów. Nie znam się zbytnio na badaniach sondażowych może to nie taka scisła
nauka ale kiedyś podawano możliwy błąd oszacowania a teraz już sie tego nie robi a
błąd widać jest dość znaczyny, Może tak jest, że ludzie się wstydzą głosowania na
Kaczyńskiego i nie mówią tego ankieterom albo przez złośliwość mówią odwrotnie, żeby
wyszło że TVN kłamie. skomentuj
2010-06-21 07:24:59 | 82.143.189.* | rmrmg
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [4]
A co z polityką zagraniczną? Co z senatem? Co z odbieraniem dzieci przez pracowników
socjalnych? Jaka ordynacja wyborcza?
Co z bobrami które wywołały powódź? ;) skomentuj
2010-06-21 10:20:42 | *.*.*.* | olgierd
To ja odpowiedzi będę dopisywał do tekstu ;-) skomentuj
2010-06-21 11:24:54 | 79.188.75.* | rokiroki1
Z dwojga złego lepszy Kaczyński niż Wikipedia Komorowskiego. skomentuj
2010-06-21 11:46:40 | *.*.*.* | mojemiasto.org.pl
To ja mogę głosować na kandydata Olgierda. Jedyny minus że nie wpadł na to wcześniej
;) skomentuj
2010-06-21 13:00:46 | *.*.*.* | olgierd
Aha, bobry -- na Madagaskar! Albo na Kołymę! skomentuj
2010-06-21 13:04:37 | 83.25.146.* | dadsads
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [aktualizacja] [0]
"Komorowski", tj. Szczynukow wygrał wśród "Polaków" na Białorusi i w Moskwie ponieważ
głosowali na niego ludzie którzy osobiście znali i jeszcze pamiętają jego dziadka
służbistę w NKWD. Nie ma to jak elektorat kolegów z NKWD. skomentuj
2010-06-21 15:51:10 | 212.87.13.* | student pyta
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [aktualizacja] [0]
1. jaki ma Pan stosunek stosowania do tzw. prowokacji policyjnej?
2. Co do "małżeństw" homoseksualistów
a) czy powinni być objęci tymi samymi ulgami podatkowymi (np. wspólne rozliczanie) co
małżeństwa heteroseksualne
b) czy nie obawia się Pan, że legalizacja takowych zwiększy presję na
"przysposobienie dzieci" przez nich? skomentuj
2010-06-21 16:49:40 | 83.8.111.* | EL Grochowski
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [aktualizacja] [6]
Olgierd, masz mój głos.

Tylko jeszcze ekologów w kosmos wypierzyć. skomentuj
2010-06-21 18:44:05 | 161.111.154.* | rozek12
nie ekologów a ekofili- señor Grochowski. Jest ogromna różnica, proszę mi
wierzyć. skomentuj
2010-06-21 21:37:01 | *.*.*.* | olgierd
Co do prowokacji policyjnej: na pewno "prowokacja" a la CBA (casus Andrzeja L. czy
Weroniki Marczuk) to zgroza w biały dzień. Natomiast nie mam nic przeciwko
funkcjonariuszom pracującym pod przykrywką i łapiących złoczyńców.

Co do ulg -- ja w ogóle jestem przeciwko ulgom podatkowym. Obniżyć wszystkim i nie
będzie problemu.
Ale jeśli ma być ulga dla małżeństw to zdecydowanie -- dla wszystkich małżeństw.

Co do presji raczej się nie obawiam. skomentuj
2010-06-21 23:05:37 | *.*.*.* | spex
Co rozumiesz jako "inspektorat kolejnictwa"? Chodzi ci o PLK? Czy może o UTK?

A ja mam za to inne pytania:
- Czemu tak późno?
- A co z PKP S.A.?
- Co z związkami zawodowymi.
- Kto ma wysłać bobry na Magagaskar?
- Co z powodzami? Zakazać jej się rozlewania? skomentuj
2010-06-21 23:53:17 | 212.87.13.* | student pyta
chodzi mi np. o wysłanie policjantów pod przykrywką, aby spróbowali wręczyć łapówkę
osobie, o której były donosy (powiedzmy że anonimowe), że takowe bierze. Czy to dobry
pomysł? skomentuj
2010-06-22 09:58:48 | *.*.*.* | tadeusz_b
Czytam już trochę tego bloga i ........ [3]
Pomysł z kandydowaniem i/lub z samym postawieniem na forum publicznym oczekiwanych
społecznie rozwiązań tematów politycznie trudnych jest jak najbardziej korzystny.
Może będzie to zalążek do społecznej inicjatywy, która będzie podpowiadać politykom
rozwiązania, które za pomocą pewnej presji społeczno-politycznej nabiorą kształtów w
postaci np. ustaw. "Iddyllandi" nigdy nie zbudujemy, ale pokazując politykom, że to
my płacimy ich pensje i są zobowiązani traktować na równo potrzeby partyjnych kolegów
z potrzebami tzw. narodu tj. potrzebą rozwiązania problemów typu węzeł gordyjski jak:
ZUS, KRUS, i wiele innych. skomentuj
2010-06-22 10:28:08 | *.*.*.* | olgierd
Przez "inspektorat ds. kolejnictwa" rozumiem... Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego.
Wielki urząd ds. regulacji (powinno być deregulacji, ale do tego urzędu też nie
trzeba) kolejnictwa.

Co do pozostałych pytań: wybacz, chyba nie sądzisz, że prezydent będzie się zajmował
PKP, nawet w czasie kampanii? Nie róbcie ze mnie Napieralskiego (dlatego też uważam
nawet pytania o in vitro za ujmujące -- nie ten zakres).

Jednak częściowo odpowiem: tak, powodzie powinny być zakazane pod rygorem grzywny.
Jak taka rzeka zapłaci ze dwa razy grzywnę, to się jeszcze zastanowi.
Bobry, wierzę, wyjadą same, a tym, które nie zechcą -- pomożemy (pomożecie?)!


Co do prowokacji policyjnych -- osobiście uważam nęcenie ludzi "weź łapówkę, weź" za
niedopuszczalne. Tak zadziałano w sprawie W. Marczuk i w sprawie Andrzeja L. skomentuj
2010-06-22 12:47:38 | 83.30.180.* | cormoran
ciekawe ile razy Pan Olgierd czyszcząc ciasteczka oddał głos na samego siebie :-)
Zdołałem w ten sposób oddać podwójny głos :-] skomentuj
2010-06-22 15:36:48 | 212.87.13.* | student UW
"osobiście uważam nęcenie ludzi "weź łapówkę, weź" za niedopuszczalne"
Mojego głosu zatem nie masz:( Uczciwy człowiek nie weźmie. A to najskuteczniejszy
sposób łapania nieuczciwych... skomentuj
2010-06-22 16:49:18 | *.*.*.* | Olaf Perlinski
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [aktualizacja] [4]
No to zupenie jestem rozczarowny co do programu więc i do kandydata, w szczególności
szpitali,obowiązkowych ubezpieczeń, homo malużeństw i CBA itp.
Szpital drogi Olgierdzie to nie fabryka! A szpitale są Państwowe czyli nasze, tylko
że ponieważ kiedy się w nich pojawiamy w potrzebie to nie potrafimy nic w nich
wyegzekwować chyba że lapówką. System wymaga trzech zabiegów i będzie dzialal bez
zastrzeżeń, tylko ani urzędnicy, ani politycy, ani lekarze, ani pseudo chorzy nie
chca by byl uleczony.
Z tego co mi wiadomo to maluzenstwo powstalo z jednej podstawowej przyczyny BY
CHRONIC POTOMSTWO, czyli dzieci dwojga osob, ktore podejmują ryzyko ich wychowywania,
szybko zauważono, że tym samym trzeba chronić żonę, która je wychowuje po ewentualnym
zejściu Męża żywiciela rodziny. Niestety natura jest okrutna i niektóre pary mieć
dzieci nie mogą ale z tego powodu dyskryminacji być nie może pozostaje im adopcja lub
inne możliwości, nie wnikam. Nie widzę do czego miala by slużyć ta instytucja w
przypadku par homo gdzie prokreacja z zalożenia nie jest możliwa. Do ochrony
doroslych ludzi pozbawionych obowiązków? Niech ktoś zdrowy mi to sensownie
wytlumaczy, że trzeba chronić doroslych ludzi w sile wieku tylko dlatego że z kimś
kopulują. Może wprowadźmy jeszcze ulgi na kochankę i zwrot z NFZ za uslugi seksualne
;)
Co do ubezpieczeń to ciekaw jestem czy optowal byś za tym gdybyś jeździl na wózku, bo
jakiś palant bez OC Cię potrącil niestety malo skutecznie i musialbyś przez
to``chodzić`` po sądach.
Korupcji jest pelno i jeśli chcemy choć trochę się ucywilizować to musimy z nią
walczyć, na wszystkie możliwe sposoby.
Mimo wszystko pozdrawiam. skomentuj
2010-06-22 21:12:21 | 83.14.127.* | za_młody_na_Heroda
Do ochrony rodziny służy broń, a nie świstek z urzędu. skomentuj
2010-06-22 21:20:41 | *.*.*.* | olgierd
@cormoran: musiałbym upaść na głowę by czyścić ciasteczka ;-) wystarczy, że sobie
zainstaluję Operę, Firefoksa, Flocka, Lynksa, Linksa i parę jeszcze przeglądarek ;-)

@student: jeszcze lepszy sposób -- wszystkich wrzucić do wody, Bóg wybierze swoich.

@Olaf Perliński: odpowiem ekspresem i w punktach:

- szpital to nie fabryka, a fabryka to nie szpital, sójka nie jest sroką, a sroka
nigdy nie będzie lelkiem kozodojem,
- małżeństwo jest instytucją zdecydowanie późniejszą niż sama prokreacja ;-)
- a gdyby tu było przedszkole w przyszłości i wasz synek maleńki by przechodził, i
nie mówcie mi, że nie macie synka (sprawdzić czy nie ksiądz).

Tym-nie-mniej-pozdrawiam! skomentuj
2010-06-22 22:27:24 | *.*.*.* | spex
To jak ty widzisz sprawę zarządzania koleją? Bo zlikwidować UTK to nie wiele zmieni. skomentuj
2010-06-22 22:36:13 | *.*.*.* | olgierd
To powołajmy urząd ds. sójek i srok ;-) może niewiele to zmieni, ale przynajmniej coś
się będzie działo. skomentuj
2010-06-22 23:48:19 | 78.8.80.* | 123CICHY123
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [aktualizacja] [3]
Takich kandydatów na prezydenta nam brakuje. Poglądy zdecydowanie takie same jak
moje. Cud, malina jak to mówią. To może za 5 lat Panie Olgierdzie? skomentuj
2010-06-23 01:52:47 | *.*.*.* | spex
Regurator i zarządca jakiś jest potrzebny, z tego co się orientuję to największym
kłopotem dla koleji. Jest spekawienie jednostek administracyjnych typu UTK
uropowanymi dyrektorami z grupy PKP SA. I wszystkie powiązania działają by wspierać
grupę, a utrudniać życie konkurencji (PKP IC i Cargo dostają dopuszczenie nowego
taboru od ręki, np Freightliner PL musiał walczyć o swoje sprawy w sądach
europejskich - lokalizacja krzesła prowadzącego).

Po prostu polska kolej potrzebuje kolejowej Streżyńskiej. skomentuj
2010-06-23 09:52:32 | *.*.*.* | olgierd
Mnie się wydaje, że Streżyńskiej nie potrzebuje nawet telekomunikacja. Ten urząd
powinien w ciągu 1 roku (miesiąca?) zderegulować rynek i zniknąć. Administracyjne
ustalanie MTR i inne tricki raczej nie byłyby potrzebne, gdybyśmy mieli równy dostęp
do rynku dla wszystkich. skomentuj
2010-06-23 09:52:32 | *.*.*.* | olgierd
Mnie się wydaje, że Streżyńskiej nie potrzebuje nawet telekomunikacja. Ten urząd
powinien w ciągu 1 roku (miesiąca?) zderegulować rynek i zniknąć. Administracyjne
ustalanie MTR i inne tricki raczej nie byłyby potrzebne, gdybyśmy mieli równy dostęp
do rynku dla wszystkich. skomentuj
2010-06-27 08:12:59 | 99.95.47.* | maciej544
Podczas 17 posiedzenia Sejmu rząd Tuska nie chciał jednak debaty o ubóstwie, o co
wnosił parlamentarny klub lewicy. Marszałek Komorowski zablokował wniosek SLD
pilnując, aby posłom nie zbrakło czasu na uchwalenie zniesienia ustawy kominowej.
http://www.nie.com.pl/art19451.htm
Numer: 26/2008


Bronisław Komorowski, członek Mumii Wolności, i to nie byle jaki, bo członek Rady
Krajowej
http://www.nie.com.pl/art11414.htm
Numer: 06/1996



7 sierpnia na wakacje do Berlina przyjechała piętnastoosobowa grupa Polaków z dwójką
opiekunów. Okazało się wszakże, że jedynie pięć osób pochodziło z zaprzyjaźnionego z
Fundacją "Pro-Europa" VIII LO im. Króla Władysława IV w Warszawie. Reszta to dzieci
zasłużonych działaczy AWS, profesorów i urzędników. W wybranej dziesiątce znajdował
się m.in. Tadzio Komorowski, żywe odbicie Bronisława Komorowskiego, posła AWS. Młody
Komorowski nie mówił po niemiecku, więc dla bezpieczeństwa zabrał ze sobą dwóch
kolegów. Mniej rozkapryszony był Piotr Saporowski, którego ojciec trzęsie AWS na
warszawskim Targówku, i Jadzia
http://www.nie.com.pl/art14912.htm
Numer: 37/1998



Dwa miesiące temu pisaliśmy o prawicowej Fundacji Wspierania Inicjatyw
Proeuropejskich "Pro-Europa" z Warszawy, dzięki której na ekskluzywne wakacje do
Niemiec pojechały dzieci zasłużonych działaczy AWS, profesorów i urzędników zamiast
uczniów
jednej z warszawskich szkół średnich ("NIE" nr 37/98).

Pojawiły się podejrzenia, że fundacja, mająca takich politycznych protektorów jak
m.in. Bronisław Komorowski, Jacek Taylor, Jan Maria Rokita, Jan Nowak Jeziorański,
Zbigniew Bujak, Zbigniew Niemczycki, Krzysztof Zanussi, Jerzy Kłoczowski, Jacek
Saryusz-Wolski, Stanisław Sulowski zamierza wykołować władze Berlina.
Rewizyta niemieckich licealistów w Warszawie mogła się nie odbyć. Powód - dziwne
kłopoty finansowe polskiego organizatora. Nasza publikacja zmobilizowała jednak
fundację do sfinalizowania wymiany.
W połowie października Warszawę odwiedziła więc młodzież z gimnazjum Leassinga -
jednej z bardziej renomowanych szkół w Berlinie. "Proeuropejscy" polscy organizatorzy
stanęli na wysokości zadania. Rewanżując się za pobyt polskiej grupy w luksusowym
pensjonacie nad jeziorem Tagel, ulokowali swoich gości na warszawskim campingu,
zwanym hotelem "Majawa". Ów hotel to ponure domki bez ciepłej wody, z łazienką i
sraczem na dworze. Zimne niczym syberyjskie baraki.
Niemieccy gimnazjaliści boleśnie odczuli uroki integracji z "dzikim Wschodem".
Gnieździlli się po kilka osób w ciasnych pokojach, wyposażonych zaledwie w
zdezelowane łóżka. Nocą dymali do kibla w ustronne miejsce na campingu, lub zaliczali
pobliskie krzaki.
Od równie ciekawej strony młodzi Niemcy poznali polską kuchnię jak i polską
gościnność. Obiady jadali w barze mlecznym, gdzie serwowano cynaderki na plastikowych
talerzach wielorazowego użytku. Śniadania i kolacje, zamówione w pobliskiej
jadłodajni, podawano, już dla odmiany, na papierowej zastawie, na którą fundacja
złożyła zamówienie. Nic więc dziwnego, że poligonowe warunki zachęcały niemiecką
młodzież do zwiedzania stolicy. Niestety, "proeuropejscy" gospodarze przygotowali
program tak, by goście niczego nie zobaczyli (na poniedziałek np. zaplanowali tournée
po warszawskich muzeach, które akurat tego dnia są nieczynne), wielokrotnie
zostawiali obcokrajowców w mieście bez wskazania drogi powrotnej na camping. Jak w
"szkole przetrwania".
Przed wyjazdem do Warszawy niemieccy maturzyści z klasy o profilu
polityczno-ekonomicznym wiele czytali o historii (zwłaszcza tej najnowszej), kulturze
oraz obyczajowości Polski. Uczestniczyli w cyklu szkoleń przygotowawczych na ten
temat. Liczyli na to, że dzięki pobytowi w Warszawie i ludziom z "Pro-Europy" poznają
Polskę - lidera przemian w Europie Środkowej i Wschodniej.
Maksym, uczestnik obozu: - Mówiono nam, że w czasie Okrągłego Stołu ustalono, iż
komuniści w zamian za demokrację dla "Solidarności" dostaną pieniądze i dobra
materialne. Dlatego postkomuniści zdobywają wciąż jeszcze głosy, zakładają nowe
partie narodowo-faszystowskie, które swoje źródło mają w komunizmie.
Z pewnością wiele więcej usłyszeliby Niemcy o polskiej lewicy, gdyby ich nie zatruto.
Nie wiadomo czy zatrucie było przypadkowe, czy też umyślne. Pewnej nocy wybuchła
epidemia sraczki. Kilka osób zasłabło. Jedna z dziewczyn była poważnie odwodniona,
zaś osiem osób trafiło do szpitala zakaźnego z podejrzeniem ciężkiego zatrucia
salmonellą. Ale dzięki temu poznali przynajmniej stan polskiej służby zdrowia.
Podczas pobierania wymazów jelitowych metodą tradycyjną, za pomocą watki umieszczonej
na drewnianym patyku, pani doktor szczegółowo instruowała małolatów jak mają to
robić: "wsadzić patyczek w kiszkę stolcową, pokręcić i wyjąć". Jednej z dziewcząt
podczas mieszania w kiszce stolcowej patyczek się złamał. Rodzice zatrutej młodzieży
poprosili dyrekcję gimnazjum, aby nigdy więcej nie zezwoliła na podobną wymianę.
I to tyle o fraternizacji młodzieży za pośrednictwem przyrządowej fundacji
"Pro-Europa" za przeproszeniem.
http://www.nie.com.pl/art15133.htm
Numer: 45/1998


Nawet BronisŁaw Komorowski, który wciąż daje do zrozumienia, że byłby lepszym
ministrem niż Onyszkiewicz, z dumą ujawnia, iż w latach 1981-89 nauczał w Seminarium
Duchownym w Niepokalanowie (i ma pięcioro dzieci, więc swoją wiarę szczerze
praktykuje).
http://www.nie.com.pl/art16196.htm
Numer: 37/1999


Bronisław Komorowski postanowił sam sobie podbić bębenka. Przypomniał w "Super
Expressie" (nr 283), że sroce spod ogona nie wypadł, jak przystało na orła. Oto jest
on dziesiątą wodą po kisielu, ale zawsze - kuzynem księżnej Matyldy, żony
belgijskiego następcy tronu. Kuzynka nie zaprosiła kuzyna na uroczystości. W ogóle
nie wie o jego istnieniu, szczęściara. Ale teraz to się zmieni: Komorowski szarpnął
się na życzenia (pewnie na ozdobnym) i zaprosi ją na zjazd Komorowskich, planowany w
2000 roku... Polecamy Kongresową. Tam zjazdy udają się jak rzadko.
http://www.nie.com.pl/art16503.htm
Numer: 50/1999

Nasze słynne wiewiórki wypatrzyły w Ministerstwie Obrony Narodowej list intencyjny
podpisany przez ministra Komorowskiego do Sekretarza Obrony USA Cohena w sprawie
zakupu amerykańskich samolotów F-16 AB.
Minister Komorowski wysłał ten list do swego amerykańskiego kolegi w dzień po tym,
jak formalnie odpowiedzialny za zakupy dla wojska minister Szeremietiew pojechał na
urlop. Na początku listopada Komorowski jedzie do USA - prawdopodobnie również po to,
aby finalizować tę transakcję.
Spłata samolotów ma być rozłożona na 10 lat po 300 milionów dolarów rocznie. To jest
główna przyczyna, dla której AWS tak bardzo zależy na ustawie o długofalowym
programie modernizacji wojska. Koszty zakupu w całości poniesie budżet MON, co
spowoduje, że szlag trafi wszystkie plany modernizacji armii: wojsko nie otrzyma
haubicy, systemu przeciwlotniczego LOARA, nie będzie modernizacji samolotów Su i Mig.
F-16 AB ma opinię samolotu przestarzałego, którego Amerykanie chcą się pozbyć.
Minister Komorowski na to idzie, choć w czasie niedawnej wizyty w Wielkiej Brytanii
zapewniał amerykańskich konkurentów - British Aerospace, że Polska kupi nowoczesny
samolot w wyniku publicznego przetargu. Tymczasem okazuje się, że mamy kupić F-16 bez
przetargu - w ramach "użyczenia".
W ten sposób MON spełni obietnicę, którą premier Buzek złożył Madeline Allbright, że
do końca roku wyzwolimy Amerykę od tych
samolotów.
http://www.nie.com.pl/art17927.htm
Numer: 42/2000


Kiedy ogłosiliśmy, że minister obrony Komorowski cichcem zawiera z Amerykanami
transakcję dotyczącą samolotów wartości 3 miliardów dolarów MON zaprzeczył, że
Komorowski wystosował w tej sprawie list intencyjny. Waszyngton kłamstwo ujawnił.
Rzecznik Pentagonu płk Vick Warzinski
powiedział Polskiej Agencji Prasowej: "Dostaliśmy list intencyjny w tej sprawie od
polskiego Ministerstwa Obrony".
Minister, który kłamie w takiej sprawie, powinien natychmiast złożyć dymisję. Trudno
mieć zaufanie do obronności kraju, za którą odpowiada krętacz.
http://www.nie.com.pl/art17951.htm
Numer: 43/2000


I dalej: po naszej publikacji zespół rządowy ds. wyboru samolotu wielozadaniowego
(przewodniczący - wicepremier Janusz Steinhoff, zastępca - wiceminister Szeremietiew)
odrzucił pomysł Komorowskiego na "łyknięcie" owych F-16. Po co w ogóle była więc ta
wizyta? Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, niechybnie chodzi o pieniądze.
Zaskakujący był skład polskiej delegacji. Zabrakło w niej Steinhoffa i Szeremietiewa,
poleciał za to Komorowski z bliżej nie znanym Pawłowskim, który robił za prawą rękę
ministra. Obaj dżentelmeni zabrali ze sobą
żony. Przy kanale na 3 miliardy zielonych, w który właśnie jesteśmy wpuszczani, jest
i okazja turystyczna dla pań.
http://www.nie.com.pl/art16704.htm
Numer: 46/2000


Komorowski mówi, iż jednym z podstawowych celów jego reformy jest osiągnięcie i
utrzymanie nakładów na wojsko w wysokości 1,95 proc. PKB (dochodu narodowego zwanego
teraz produktem globalnym). Całkiem niedawno Buzek w Brukseli obiecywał, iż będzie to
2,1, ale mniejsza o to. Minister pyszni się, że już w tym roku rząd osiągnął wskaźnik
wyższy od założonego na przyszłość, bo 1,98 proc. PKB. W rzeczywistości rząd Buzka
wcale nie
osiągnął wskaźników, którymi się chwali. W ostatnim kwartale ubiegłego roku
pozbawiono wojsko 500 mln zł należnego budżetowego dofinansowania. W rezultacie w tym
roku trzeba spłacać zobowiązania ubiegłoroczne, co oczywiście rzutuje na tegoroczny
budżet. Jeśli więc odliczyć to, co rząd zaniedbał, okaże się, że tegoroczne,
prawdziwe wydatki na wojsko wynoszą 1,88 proc. PKB, a nie - jak mami opinię publiczną
minister
Komorowski - 1,98 proc.
Oszustwo buzkuje także w zapowiedzianej, 18-procentowej podwyżce wojskowych uposażeń.
Minister nie dopowiada, że jest
to podwyżka nominalna. W zeszłym roku zaplanowano ją na 6,7 proc., przy założonym
wskaźniku inflacji 5,7. Miało więc być skromnie - 1 proc. ponad inflację. Tylko że
inflacja wyniosła 10,1
- wojsko więc, zamiast obiecanej, jednoprocentowej podwyżki, dostało po kieszeni.
Gdyby bowiem utrzymać ten jeden procent ponad inflację, to podwyżka winna wynieść
11,1 proc. Zatem z tegorocznych 18 proc. znaczna część pójdzie na pokrycie tego, co
wojsku zabrano w zeszłym roku. To oznacza, iż
nominalną podwyżkę można szacować na
około 7 proc. Czy będzie podwyżka realna w ogóle, nie wiadomo, bo nie jest z góry
znana tegoroczna inflacja. Czy będzie na tyle niska, że te 7 proc. pokryje jej
skutki, czy nie.
http://www.nie.com.pl/art18356.htm
Numer: 15/2001


Panie ministrze - minister Komorowski nachylił się ku Siergiejowi Iwanowowi - czy nie
uważa pan, że już pora, by polski minister obrony narodowej spotkał się z panem
Igorem Siergiejewem
- rosyjskim ministrem obrony?
Kiwając ze zrozumieniem głową, Iwanow dokonywał cudów, by zapanować nad wodospadem
śmiechu, który zalewał mu gardło, i nad myślą łaskoczącą mózg: gospodin Komorowski,
minister obrony najdalej na wschód wysuniętego kraju NATO, najwyraźniej nie ma
pojęcia, że za kilka dni Siergiejew już nie będzie ministrem i że to właśnie ja go
zastąpię.
- Da, da, to interesująca propozycja - odpowiedział.
Dla Iwanowa stało się jasne, iż mimo wieloletnich starań polskie tajne służby nie
mają w Rosji żadnych liczących się aktywów.
http://www.nie.com.pl/art18358.htm
Numer: 15/2001


W gospodarstwie Buzka kasy brakuje już na wszystko, musiało więc zabraknąć również na
przepisowe odprawy dla chłopaków zwalnianych z wojska. Na to odezwał się minister
obrony, platformers Komorowski, jakby pół życia spędził w koszarach: "Odprawa należy
się żołnierzowi jak psu zupa".
http://www.nie.com.pl/art18621.htm
Numer: 25/2001


Zapora miata obronić Kraków przed powodzią, ale rząd o niej zapomniał. Dziś chce
zapomnieć że zapomniał. Donald Tusk jeżdżąc - choć może lepiej byłoby napisać
pływając - po terenach zalanych, namawiał podtopionych, aby sporządzali listy tych,
którzy spieprzyli. Premier odwiedził m.in. Zbiornik Wodny Świnna Poręba, który to,
choć w budowie, miał uratować przed całkowitym zalaniem Wadowice i Kraków. Nie
wiadomo, czy wpisał się tam na listę popaprańców. Powinien. Teraz po szkodzie
zapowiedział za to przerzucenie środków na dokończenie budowy. 4 marca 2005 r.
zdominowany przez SLD Sejm przyjął ustawę o ustanowieniu wieloletniego programu o
nazwie Program budowy Zbiornika Wodnego Świnna Poręba w latach 2006-2010. Załącznik
do ustawy przewidywał na każdy rok budowy po ok. 260 min zł. Skawa jest jedynym z
największych karpackich dopływów Wisły, na którym nie wybudowano dotychczas zbiornika
retencyjnego. Woda wzbierająca każdego lata w rzekach Mała Wisła, Soła i Skawa się
kumuluje, stwarzając każdorazowo zagrożenie zalania m.in. części Krakowa. Zbiornik
Wodny Świnna Poręba zlokalizowany na Skawie między Wadowicami a Suchą Beskidzką miał
być kluczowym środkiem ochrony przeciwpowodziowej dla tego terenu. Wały
przeciwpowodziowe w Krakowie modernizowano z założeniem, że Świnna Poręba powstanie.
No ale we wrześniu 2005 r. SLD wybory przerąbał, podobnie jak przyspieszone wybory w
październiku 2007 r. Od 2005 r. Sejm zdominowany jest przez PiS i PO. Od 2007 r.
rządziło PiS z dwiema przystawkami, a od 2007 r. rządzi PO z jedną przystawką. I o
realizacji budowy przyjętej przez - było nie było - Sejm Najjaśniejszej jakby
zapomniano. Pewnie dlatego, że to czerwoni uchwalili. Kiedy bowiem lewicowa większość
uchwalała zbiornik w marcu 2005 r., wówczas część opozycyjnej w stosunku do SLD
Platformy Obywatelskiej stanęła w poprzek. Na 53 biorących udział w głosowaniu posłów
PO 33 było przeciwko. Wśród nich Donald Tusk, Ewa Kopacz, Grzegorz Schetyna, Cezary
Grabarczyk (Komorowski był za). Ci czołowi dzisiaj rządowi politycy, z Tuskiem na
czele, uznali, że budowa tego zbiornika jest zbędna. W pierwszych dwóch latach po
uchwaleniu Programu budowy Zbiornika Wodnego Świnna Poręba jeszcze to jako tako szło.
W 2006 r. z zaplanowanych 260 min zł wydano na budowę zapory 170 min zł, w 2007 z
zaplanowanych 263 min - 258 min. Potem wydatki na budowę zapory pikowały w dół - w
2008 z zaplanowanych 255 min zł zapora dostała 48 min, a w 2009 z zaplanowanych 254
min zł - 69 min. Kasa, jaką z budżetu państwa poprzez Ministerstwo Środowiska
otrzymywał przez ostanie dwa lata Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie
(inwestor Zbiornika Wodnego Świnna Poręba), pozwalała na powolne dokończenie
rozgrzebanej części prac i zabezpieczenie przed zniszczeniem tego, co zdołano
wybudować. W styczniu 2008 r. odbyło się w Sejmie głosowanie nad cięciami budżetowymi
zaplanowanymi przez rząd Donalda Tuska. To wtedy, gdy Tusk szukał tych 20 mld zł
oszczędności dla walki z kryzysem. Minister środowiska wyznał wówczas, że to jedyna
inwestycja z jego branży, której obcięto budżet. Trzeba tu odnotować, że pochodzący z
regionu małopolskiego poseł Paweł Graś wyłamał się z dyscypliny klubowej i głosował
przeciwko cięciom kasy na zaporę. Zapłacił podobno nawet 1000 zł kary partyjnej za
głosowanie wbrew stanowisku partii. Graś nawet pojawił się na budowie zapory w
listopadzie 2009 r. i obiecywał lokalnym, że jeśli nie do końca 2010, to do końca
2012 już na pewno zapora będzie. Rychło się jednak okazało, że i ta zapowiedź nie
jest aktualna, bo Ministerstwo Środowiska zapowiedziało... nowelizację ustawy z 2005
r. z nowym harmonogramem budowy i finansowania rozciągniętym do końca 2013 r. O
budowę zapory walczył od 2005 r. lokalny poseł Stanisław Rydzoń z klubu SLD. Najpierw
molestował rząd Marcinkiewicza i Kaczyńskiego o przeznaczenie w ustawie budżetowej
odpowiedniej kasy, potem molestował rząd Tuska. W kwietniu 2008 r. zgłosił do
marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego projekt nowelizacji ustawy z 2005 r., aby w
ten sposób ruszyć budowę. Projekt zniknął w przepastnej szufladzie Komorowskiego. Pod
koniec 2009 Rydzoń nasłał na budowę zapory Najwyższą Izbę Kontroli. W zawiadomieniu
do NIK jest mowa o możliwości popełnienia przestępstwa przez gabinet Donalda Tuska.
Rydzoń zapowiedział także, że po zbadaniu sprawy przez NIK rozważy podanie do
Trybunału Stanu ministrów odpowiedzialnych za zaniechania. W wystąpieniu pokontrolnym
wiceprezesa NIK Marka Zająkały z 5 lutego 2010 r. możemy przeczytać: Najwyższa Izba
Kontroli ocenia pozytywnie, pomimo stwierdzonych uchybień, sprawowanie nadzoru nad
realizacją^ Programu budowy Zbiornika Wodnego Świnna Poręba w latach 2006-2010. Jakie
to uchybienia? Brak kasy. NIK stwierdza także, że w wyniku opóźnienia budowy o kilka
lat jej koszt wzrośnie z planowanych w kosztorysie na ok. 1,7 mld zł (ceny z 2006 r.)
na ok. 2,3 mld zł (według cen z roku 2009). Poseł Stanisław Rydzoń nie podał
ministrów Tuska do Trybunały Stanu. Powódź była szybsza.
23/2010
http://www.nie.com.pl/art23312.htm

I jakoś pechowo dla Komorowskiego tak się zaczęło składać, że niechcący za wybitną
zasługę uznał uśmiercenie swego rywala wyborczego.
http://www.nie.com.pl/art23303.htm
Numer: 23/2010

"Z chwilą, gdy Bronisław Komorowski bezprawnie objął fotel pełniącego obowiązki
prezydenta RP, popełnia gafę za gafą. (...) Przed tygodniem ogłosił, że chce powołać
Radę Bezpieczeństwa Narodowego - doradcze ciało prezydenta RP. (...) chciałby, aby w
jej gronie znaleźli się m.in. wszyscy prezydenci i premierzy rządów polskich
działających po 1989 r. (...) m.in. Jaruzelski, Kwaśniewski, Oleksy, Cimoszewicz i
Miller. W obliczu przygotowywanych uroczystości beatyfikacyjnych ks. Jerzego jest to
plucie społeczeństwu w twarz. Naród ma czcić świętość ks. Popiełuszki, a prominentni
przedstawiciele minionego reżimu, który zamordował kapłana, mają w tym czasie
debatować nad bezpieczeństwem państwa!". (De-Ha) "Wstyd, panie Komorowski" Wybrał
http://www.nie.com.pl/art23299.htm
Numer: 23/2010

W okresie gdy główni redaktorzy księgi - Kuczyński i Niezabitowska - pracowali nad
nią, Komorowski przewodniczył Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, a potem był
ministrem obrony. I bardzo poważnie myślał o doktoracie. Zamierzał go napisać i
obronić w podległej MON Akademii Obrony Narodowej. Na użytek księgi, która miała być
w zamyśle prestiżowa i przejść do historii, Komorowski sporządził swój biogram na
wyrost. Zakładał, że zanim rzecz ukaże się w druku, doktorem już będzie. Tak się
jednak nie stało. "NIE" bardzo skrupulatnie szukało jakiegokolwiek sprostowania
informacji zawartej w księdze o tytule doktorskim Komorowskiego. Informacji takiej
nie znaleźliśmy. W bibliotekach uniwersyteckich, w bibliotekach PAN, w wielu
bibliotekach licealnych, tam, gdzie posłano księgę - Komorowski jest ciągle doktorem
Komorowskim. Jedyne honorowe wyjście, jakie widzimy dla Bronisława Komorowskiego, to
zrobić doktorat. vJłówny rywal Komorowskiego Jarosław Kaczyński jest doktorem prawa
(chociaż najbardziej aktualna i kompetentna w tej dziedzinie baza Nauka Polska nie
odnotowuje Jarosława Kaczyńskiego jako człowieka posiadającego doktorat), ale nie
eksponuje tego wątku w biografii.
http://www.nie.com.pl/art23274.htm
Numer: 22/2010


Nie głosujcie na tych, którzy chcą głosowania w okręgach jednomandatowych!
Bronisław Komorowski, prezydent zastępczy, marszałek Sejmu i kandydat na prezydenta
prawdziwego, powiedział niedawno, że PO chce wprowadzić okręgi jednomandatowe, bo
takie okręgi świetnie się sprawdzają, także w Polsce, przecież mamy 2,5 tys. okręgów
jednomandatowych, gdzie wybiera się wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Marszałek nie dorzucił do listy prezydenta Polski, choć też jest wybierany w okręgu
jednomandatowym, czasem nazywanym Polską. Warto zwrócić uwagę na ów zabieg
propagandowy, bo dość dobrze opisuje on uczciwość intelektualną Platformy
Obywatelskiej, która tak naprawdę ma wyborców za głupków i swoją polityczną strategię
opiera na tym założeniu. Jest pewna różnica między okręgami jednomandatowymi w
wyborach, w których jest tylko jeden mandat - bo wybiera się szefa danej jednostki,
od gminy począwszy, na kraju końrego cząc - a wyborami do ciał przedstawicielskich,
gdzie mandatów może być Najprościej mówiąc: wybieranie jednego kandydata ma to do
siebie, iż głosy oddane na innych kandydatów zostają zmarnowane. Jeśli do wybrania
jest tylko jeden klient - oczywiście nie ma wyjścia. Ale wyborów do parlamentu na
okręgi jednomandatowe powoduje m.in. to, że większość wyborców wyrzuca swój głos do
kosza. Co jest wyjątkowo marnym pomysłem w Polsce, gdzie wszystkie badania wskazują
na absurdalnie wysoki wskaźnik alienacji politycznej, ludzie wyznają w ankietach, że
nie mają na kogo głosować i ich głos ńę nie liczy, a frekwencja wyborcza z zasady nie
przekracza 50 proc. Ponadto, oprócz wszystkich innych zarzutów, które stale wysuwane
są przeciw promowanemu przez PO systemowi (z których najważniejszy jest taki, iż
wybory stają się plebiscytem, w którym wygrywa ten, co ma najwięcej szmalu i zarzuci
miasto swoją propagandą), okręgi jednomandatowe oznaczają, że każdy wyborca ma tylko
jednego posła, do któdzielenie może się zwrócić w potrzebie. Biorąc pod uwagę polską
obyczajowość, trudno sobie wyobrazić, żeby np. emerytowany esbek prosił o interwencję
posła PiS albo aktywistka Rodziny Radia Maryja poszła po pomoc do posła lewicy.
Nawiasem mówiąc, podczas gdy w Polsce władzunia nasza ukochana dąży do wprowadzenia
okręgów jednomandatowych, w Wielkiej Brytanii, która jest europejską wizytówką
takiego systemu, dożywa on swoich dni. W Zjednoczonym Królestwie, którego system
polityczny jest, jak wiadomo, swego rodzaju muzeum rudymentów z królową na czele, 650
członków Izby Gmin do dziś wybiera się w okręgach jednomandatowych w ordynacji zwanej
"First-Past-the-Post", czyli coś jak "pierwszy na mecie". Mandat dostaje ten, kto
zebrał najwięcej głosów, ile by ich nie było, bez drugiej tury. Obliczono, iż w ten
sposób marnuje się 70 proc. głosów oddanych na kandydatów innych niż ów "pierwszy na
mecie". Ponadto że powoduje to ogromne nierówności w przeliczeniu mandatów na głosy.
Np. w 2005 r. jednego posła laburzystów wybierało średnio 27 tysięcy wyborców,
jednego torysa - 44 tysiące, a jednego deputowanego Liberalnych Demokratów - prawie
100 tysięcy. I to ci ostatni - którzy zawsze najbardziej biorą w dupę na brytyjskiej
ordynacji - najprawdopodobniej doprowadzą do zmiany systemu. W wyborach sprzed dwóch
tygodni LD dostali 23 proc. głosów i tylko 57 miejsc w 650-osobowej Izbie Gmin.
Laburzyści, którzy mieli niewiele więcej głosów - 29 proc. - mają 258 miejsc, zaś
konserwatyści z 36 procentami głosów zdobyli 306 mandatów. Dlatego zmiana ordynacji
na nieco bardziej proporcjonalną była zasadniczym warunkiem Liberalnych Demokratów
przy wchodzeniu w koalicję. Wyszło wprawdzie na to, że LD dogadali się z
konserwatystami, którzy są najgorętszymi zwolennikami ocalenia starego systemu
głosowania - ale lider demokratów Nick Clegg otrzymał od swoich dołów partyjnych
ultimatum: jeśli zgodzi się na koalicję bez zmian ordynacji wyborczej, to wywiozą go
z partii na taczce. A ponieważ zwolennikami zmiany są także laburzyści - szansę na
zrewolucjonizowanie anachronicznego systemu wydają się dość spore. Na szczęście u nas
szansę na zarchaizowanie systemu są nieco mniejsze - ale Platforma, jak widać, nie
składa broni.
http://www.nie.com.pl/art23270.htm
Numer: 22/2010

4 maja "Badając sprawę tragicznej katastrofy Tu-154M, należy antycypować (...)
również możliwość zamachu. Czy władze rosyjskie byłyby do tego zdolne? (...) Czy
zabójstwo Aleksandra Litwinienki czy Anny Politowskiej to taka odległa przeszłość?
(...) Należy też odważnie zapytać o ewentualną możliwość zorganizowania zamachu przez
polskie służby, takie jak byłe Wojskowe Służby Informacyjne. Pamiętajmy, że prezydent
Lech Kaczyński i Aleksander Szczygło szef BBN znali treść aneksu do raportu o WSI, w
którym miały znajdować się m.in. materiały obciążające kandydata do fotela prezydenta
Bronisława Komorowskiego".
Robert Wit Wyrostkiewicz "Smoleńskgate"
"Nastąpił przełom w stosunkach polskorosyjskich - ujawnia liczne grono rusofilów
(agentów wpływu)".
Jerzy Pawlas "Żałobnice i płaczki medialne"
"Jesteśmy skazani na snucie własnych domysłów. Zawodzi państwo polskie, jego
instytucje i ludzie. (...) Całe śledztwo, bez żadnego oporu, oddano Rosji, krajowi,
który ma na swoim koncie zestrzelenie koreańskiego, pasażerskiego samolotu tylko
dlatego, że przekroczył granicę państwową ZSRR".
Wojciech Reszczyński "Nadzwyczajna komisja Narodu"
11 maja "Jak można mieć zaufanie do byłego oficera KGB, wnuka kucharza Lenina i
Stalina, na dodatek mając w pamięci jego antypolską politykę".
prof. Jacek Trznadel w wywiadzie "Ograniczone zaufanie do Rosji"
"Żydzi, jak wiadomo, nie mogą się już doczekać, kiedy strategiczni partnerzy powierzą
im nadzór nad tubylczą ludnością zamieszkującą ?polskie terytorium etnograficzne?,
więc ich entuzjazm dla pojednania z Rosją jest na tym etapie całkowicie zrozumiały".

Stanisław Michalkiewicz "Najpierw defilada, zwycięstwo potem?"
GAZETA POLSKA
5 maja "Lech Kaczyński wraz z elitą niepodległościową znalazł się w wirze wielkiej
rosyjskiej operacji odzyskiwania wpływów na obszarze dawnego imperium i to w
uzgodnieniu z Niemcami oraz za zgodą rządu Donalda Tuska. Była to w istocie
gigantyczna pułapka, która zatrzasnęła się wraz ze startem Tu-154 10 kwietnia o
godzinie 7.20 czasu warszawskiego".
Antoni Macierewicz "Droga do Smoleńska"
"Instytut Pamięci Narodowej to najważniejsze osiągnięcie wyzwolonej z komunizmu
Polski. Funkcjonowanie tej instytucji (genialnie zarządzanej przez śp. Janusza
Kurtykę) dawało szansę na realną odbudowę tożsamości narodowej poranionego komunizmem
polskiego społeczeństwa. (...) Okoliczności i styl, w jakim Komorowski podpisał
ustawę o IPN, zhańbiły go nie tylko jako polityka, pretendenta do najwyższego urzędu
w państwie, ale także jako człowieka".
Katarzyna Gójska-Hejke "Dorzynanie zakończone"
Nasz Dziennik'
5 maja "(...) doświadczenie historyczne powinno uczyć, że wiarygodność kolejnych
władców Kremla dla Polaków jest żadna. Dotyczy to zarówno carycy Katarzyny II,
Lenina, Stalina, z Putinem włącznie. Manipulacje tego ostatniego wokół tragicznej
katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem tylko potwierdzają polską nieufność".
Józef Szaniawski "Pojednanie z Rosją"
8-9 maja "Na pokład rządowego samolotu marszałek Komorowski zabiera Wojciecha
Jaruzelskiego, ostatniego sowieckiego namiestnika na Polskę (...). Niezrozumiałym
decyzjom pana marszałka (...) towarzyszy w ostatnich dniach histeryczna,
bezprecedensowa akcja wmawiania Polakom, że groby sowieckich żołnierzy z czasów II
wojny światowej są w Polsce zaniedbane i wymagają natychmiastowego ?odnowienia?".
Piotr Szubarczyk "Dlaczego Komorowski nie powinien jechać do Moskwy"
10 maja "W najbliższym czasie powinno zostać wszczęte śledztwo dotyczących zaniedbań
premiera, ministra spraw zagranicznych i ministra sprawiedliwości w prowadzeniu
postępowania przygotowawczego w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem - uważa Bogdan
Święczkowski (były szef ABW-M. T.)".
Zenon Baranowski "Decyduje pierwsze 48 godzin"
"Skandal na paradzie wojskowej w Moskwie. Przedstawiając Kompanię Reprezentacyjną
Wojska Polskiego, rosyjski spiker mówił o ?polskich żołnierzach, którzy walczyli z
hitlerowcami na terenie Związku Sowieckiego, brali udział w zdobyciu Berlina i
defiladzie zwycięstwa w Moskwie w 1945 roku?. Mowa oczywiście o utworzonym pod
sowieckim protektoratem Ludowym Wojsku Polskim. O innych frontach, na których
walczyły autentyczne polskie formacje (...) nie padło ani jedno słowo".
Artur Kowalski "Komorowski nie wiedział albo wiedzieć nie chciat"
11 maja "Docierają informacje, że na miejscu katastrofy pod Katyniem wdeptuje się w
błoto szczątki ofiar polskiej delegacji udającej się na uroczystości 10 kwietnia. Ale
takiego samego aktu nieuszanowania godności człowieka dokonała ostatnio część
polskiego parlamentu na sali sejmowej. Oto bowiem także część parlamentarzystów
poległych w tajemniczej katastrofie została zlekceważona przez większość
parlamentarną, która w minionym tygodniu (6 V 2010) odrzuciła poselski projekt
całkowitego zakazu w Polsce zapłodnienia in vitro".
Marek Czachorowski "Rozbudzona wrażliwość na życie?"
niedziela
TYGODNIK KATOLICKI
9 maja "Trudno uwierzyć, ale po tragedii pod Smoleńskiem nie brakuje w Polsce ludzi,
którzy są skłonni przypisać partii Jarosława Kaczyńskiego niskie motywacje, chęć
skorzystania na tym, co się wydarzyło 10 kwietnia, wykalkulowany cynizm, pragnienie
nieuczciwego zdobycia władzy. Tak niszczy się w Polsce nie tylko obraz człowieka
motywowanego patriotyzmem, ale polityki jako takiej".
Ewa Polak-Patkiewicz "Wyobraź sobie pokój..."
http://www.nie.com.pl/art23255.htm
Numer: 21/2010


Marszałek Bronisław Komorowski nie wie, co podpisuj e.
W świeżutkim Dzienniku Ustaw nr 65 z 21 kwietnia 2010 r. została ogłoszona ustawa "o
uprawnieniach ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa w niektórych spółkach...".
(Nie przytaczamy tytułu ustawy w pełnym brzmieniu, gdyż składa się aż z 30 słów).
Ustawa kompetencyjna rozszerza władztwo platformerskiego ministra skarbu Aleksandra
Grada w obszarze gospodarki, za którą odpowiada PSL-owski wicepremier Waldemar
Pawlak. Ale nie w tym rzecz, iż ministrowi Gradowi ma być odtąd więcej wolno.
Ciekawostką są okoliczności opublikowania tego aktu prawnego. Otóż 12 kwietnia, czyli
2 dni po katastrofie prezydenckiego Tu-154, marszałek Komorowski, pełniący czasowo
obowiązki prezydenta Najjaśniejszej, ustawę podpisał. Tymczasem art. 10 tej ustawy
postanawia, że ustawa wchodzi w życie z dniem 1 kwietnia 2010 r., czyli że
obowiązuje, zanim jeszcze została ogłoszona w Dzienniku Ustaw, a nawet jeszcze przed
jej podpisaniem! W Najjaśniejszej takiego ekscesu legislacyjnego nawet najstarsi
ludzie nie pamiętają. (Datowanie wejścia w życie ustawy na 1 kwietnia mogłoby
wskazywać na żart primaaprilisowy, ale jak dotąd kancelaria premiera raczej nie
żartowała przy publikacji aktów prawnych uchwalanych przez Sejm i podpisywanych przez
prezydenta). Wejście w życie ustawy jeszcze przed jej podpisaniem i ogłoszeniem jest
oczywiście niezgodne z konstytucją, a w szczególności z jej art. 122 ust. 2
(Prezydent podpisuje ustawę i zarządza jej ogłoszenie w DzU) oraz z art. 88 ust. 1
(ogłoszenie ustawy jest warunkiem wejścia jej w życie). Powstaje zatem pytanie, czy w
sytuacji naruszenia procedur stanowienia prawa minister Grad nabył czy też nie nabył
nowe władcze uprawnienia?
http://www.nie.com.pl/art23177.htm
Numer: 19/2010


Leśna chata ministra
Numer: 39/2001
Autor: Tomasz Żeleźny
Strona: 4
Co robi żandarm wojskowy w samochodzie Fiat Seicento? Jeździ. A skąd wziął żandarm
takie auto? Kupiło mu Ministerstwo Obrony Narodowej. Kto rządzi tym ministerstwem?
Bronisław Komorowski, minister, który najwidoczniej ma słabość do Fiatów.

24 km od Janowa Lubelskiego jest miejscowość Władysławów. Za wsią, w gęstym lesie
stoi willa. Obok niej jest budynek gospodarczy i mniejszy dom. Willa w lesie jest
własnością Nadleśnictwa Janów Lubelski, które wynajmuje ją różnym firmom.

O O O
Na początku lat 90. budynek wynajął pan Maurycy Kruch, obywatel belgijski mieszkający
na stałe we Francji. Domem zarządzał wówczas niejaki Jerzy Kostka, postać ciekawa i
tajemnicza. Wiewiórki widziały, że wtedy właśnie w willi zaczął się pojawiać
przyjaciel pana Kostki, Bronisław Komorowski. Przyjeżdżał rozklekotanym Fiatem 125p.

Komorowski kupował w okolicznych wsiach stare meble, a po renowacji u miejscowego
stolarza wywoził je do stolicy autami należącymi do Krucha. Belg chciał zarabiać kasę
na importowanych z Zachodu myśliwych. Nie
zarobił. Przestał dzierżawić chałupę w 1996 r. Zwinął interes i tyle go widziano.
Po Kruchu willę wynajęła firma Fiat Auto Poland. Komorowski zaczął wówczas
przyjeżdżać na polowania Fiatem Bravo z napisem na drzwiach - Fiat Auto Poland. Widać
minister bardzo lubi tę chałupę, bo bywał tam
nawet na święta. Bawiła tam też jego rodzina i znajomi. Wówczas wywalał z willi
obsługę,
np. kierowców zatrudnianych przez nadleśnictwo. Fiat wynajmował dom z funduszu
socjalnego, ale wiewiórki twierdzą, że nigdy nie było tam nawet jednego szeregowego
pracownika tej firmy.
W 1997 r. dom został wynajęty firmie
Auto-Hit z Tychów, dealerowi Fiata. To
ta firma, która opyliła za pół ceny Lancię podwładnemu Komorowskiego, Romualdowi
Szeremietiewowi ("NIE" nr 6, 7 i 35/1999). Rządził domem jednak nie kto inny jak
obecny minister Komorowski. Wpada w te okolice na polowania. Na kaczki czy na
jelenia, którego wystawią mu pod lufę miejscowi leśnicy. Właściciel Auto-Hit
Krzysztof Strykier płaci za dzierżawę willi 1200 zł rocznie. Ponad 11 tys. złotych
rocznie za wynajem tego samego domu płaci również firma Prokom Investments, ta sama,
która wygrywa przetargi na komputeryzację państwowych molochów, m.in. ZUS.
Strykier przyznał, że ma tylko 10 proc. udziału w tym wynajmie. Mówi, że wziął
chałupę dla swoich pracowników, ale oni nie chcą jeździć do janowskich lasów.
Bredniami nazwał Krzysztof Strykier pisaninę różnych gazet o tym, że to właśnie
Auto-Hit Tychy sprzedał Ministerstwu Obrony Narodowej 48 Fiatów Seicento. Jego
zdaniem miał to zrobić Fiat Auto Poland. Jeżdżą tymi Fiatami goście z Żandarmerii
Wojskowej i pewnie - jak my - zadają sobie
pytanie: po jaką cholerę Żandarmerii Fiaty
Seicento? Właściciel Auto-Hit przyznał natomiast, że sprzedał 10 tych malutkich
samochodzików wojskowym lądowym, a armii sprzedaje auta marki Iveco.

O O O
Minister Komorowski nadal bywa częstym gościem willi. Najwyraźniej dobrze się tu
czują i on, i goście, których zaprasza. W 1998 r. przybyło do willi wesołe
towarzystwo, a że
nie chciało im się jechać przez marne drogi
Pomrocznej, wybrali się helikopterem. Pech chciał, że pan Jerzy Kostka, który do dziś
pilnuje willi mieszkając w domu obok, miał życzenie przejechać się samochodem marki
UAZ. A że był po kilku głębszych trafił w łopatę śmigłowca przyczajonego za stodołą.
Helikoptery mają
bowiem to do siebie, że gdy nie latają, ich łopaty zwisają prawie do gleby. Łopata
została uszkodzona, a helikopter pojechał w podróż ciężarówką. Zanim go wywieziono,
sprawa
była badana przez policjantów z komisariatu w Dzwoli. Za urwaną łopatę w helikopterze

oddała kasę firma ubezpieczeniowa.

O O O
Okazuje się, że na znajomości z panem Strykierem wygrał nie tylko Szeremietiew, ale
również jego szef. Po co Komorowski ma płacić za dom w lesie, skoro ktoś płaci za
niego. A że ten ktoś wygrywa przetargi organizowane przez resort ministra
Komorowskiego? To co? Przecież nawet dziecko wie, że najlepszym
autem dla Żandarmerii jest Fiat Seicento albo hulajnoga.
TOMASZ ŻELEŹNY
Fot. ŁUKASZ BANASIK
http://www.nie.com.pl/art19001.htm


Pod suknem
Numer: 46/2001
Autor: M.B.
Strona: 7
ARMIA Z DZIURĄ
Z każdym dniem SLD dowiaduje się coraz więcej. Minister Komorowski na przykład do
końca ukrywał rzeczywistą skalę braków finansowych w jego resorcie. Jeszcze podczas
przekazywania ministerstwa następcom zapewniał, że "wpadka" budżetowa jego resortu
nie będzie większa niż 600 mln zł. Tymczasem już 19 czerwca 2001 (cztery miesiące
przed tą powyborczą rozmową!) minister
finansów poinformował go, że w związku z kryzysem finansów i koniecznością
redukowania wydatków, MON nie dostanie 951 mln zł. Żeby to ukryć,
pismo ministra finansów przepuszczono przez kancelarię tajną! Komorowski zaś do końca
prawił dyrdymały, że 6-letni plan modernizacji armii zbudowany został na trwałych
fundamentach finansowych. Nie wolno przy tym zapominać, że już na początku roku MON
musiał oddać 569 mln zł zaległości, które przeszły z roku poprzedniego. Zatem
tegoroczny, rzekomo 2-miliardowy budżet na wydatki majątkowe (czyli na zakupy sprzętu
i uzbrojenia) tak naprawdę obciążony jest 1,5-miliardowym deficytem! Na wydatki,
czyli na realizację zamówień, zostaje zaledwie 500 mln zł.
Co więc zrobić z Komorowskim, który tę prawdę zachachmęcił? I który teraz - jako
Platformers Obywatelski - tak pryncypialnie krytykuje plany cięć kreślone przez rząd
SLD-UP-PSL.
M. B.
http://www.nie.com.pl/art19198.htm

Pułkownik z dolnej półki
Prezesem najbardziej dochodowego państwowego wydawnictwa edukacyjnego ma zostać
niejaki Skrzypiec. Lepiej, żeby minister Wiesław Kaczmarek mianował na tę fuchę swoją
własną ciocię.
Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (WSiP) to największa polska oficyna na rynku
książek szkolnych – sprzedaje prawie 35 proc. wszystkich podręczników.
Przeciętny roczny zysk netto grubo przekracza 20 mln zł.
Szacunkowa wartość całkowita wydawnictwa – 400 mln. We wrześniu zeszłego roku
Ministerstwo Skarbu podpisało umowę prywatyzacyjną z konsorcjum stworzonym przez
Polskie Towarzystwo Edukacyjne i Naszą Księgarnię. Konsorcjum nie wpłaciło umówionej
kwoty (335 mln zł za 85 proc. akcji WSiP), dlatego minister Kaczmarek ma zamiar
unieważnić ten przetarg i rozpisać nowy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że do
czasu zakończenia procesu prywatyzacyjnego wydawnictwem ma kierować Józef Skrzypiec,
obecny dyrektor wojskowego Domu Wydawniczego Bellona.
Pielgrzym i lizus. Gdyby na łamach "NIE" była nadal publikowana "Wielka Księga
K******** Polskiego", Skrzypiec z całą pewnością mógłby zostać bohaterem któregoś z
odcinków. Za komuny oficer Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego i zasłużony
członek PZPR. Gdy tylko powiały nowe wiatry, pojechał na pierwszą pielgrzymkę
wojskowych do Lourdes, gdzie modlił się tak żarliwie, że wpadł w oko kapelanowi
biskupowi Sławojowi Leszkowi Głódziowi. Dzięki jego poparciu, a także w wyniku
okazywania nowej, jedynie słusznej postawy ideowej Skrzypiec został dyrektorem
Bellony.
Słynął z tego, że trzymał sztamę z każdym ministrem i wiceministrem obrony, a tym,
którzy posiedli umiejętność pisania, wydawał książki za słono przepłacone honoraria.
Dzięki Skrzypcowi dwa dzieła opublikował na przykład Romuald Szeremietiew, ale gdy
tylko popadł w kłopoty przez Zbigniewa Farmuza – przyjaciela, współpracownika,
a obecnie lokatora aresztu – Bellona "zdjęła z planu" trzecie dzieło.
Pod koniec 1999 r. na internetowych stronach wydawnictwa ukazała się informacja o
tym, że Bellona wyda wkrótce książkę Davida Irwinga, pisarza znanego z podważania
Holocaustu i z obrony dobrego imienia III Rzeszy. Prasa podniosła wrzask. Wówczas
kierownictwo Bellony publicznie zełgało, że z publikacją książki Irwina nie miało,
nie ma i nie będzie mieć nic wspólnego. Natomiast prawda wygląda tak, że w roku 1998
Skrzypiec zatrudnił w wydawnictwie Bartłomieja Z., pisarza, współpracownika skrajnie
nacjonalistycznego "Szczerbca", tłumacza m.in. Irwinga i Turnera. Ale nie talent Z.
ani nawet jego poglądy zdecydowały o tym, że dostał posadę w wydawnictwie Bellona,
lecz zażyłość z Bronisławem Komorowskim, ówczesnym szefem sejmowej Komisji Obrony
Narodowej, a potem ministrem obrony. Chcąc zrobić dobrze Komorowskiemu, Skrzypiec
zrobił dobrze Bartłomiejowi Z. i podpisał umowę z Irwingiem. Teraz, gdy Komorowski
już nie jest ministrem, lecz tylko prostym posłem opozycji, Skrzypcowi przestał być
potrzebny jego przyjaciel: Z. niedawno stracił posadę.
Szwagier i biznesmen. Skrzypiec jest pułkownikiem Wojska Polskiego, obowiązują go
normalne wojskowe widełki płacowe, ale tak zorganizował sobie stanowisko pracy, by
zarabiać kilka razy więcej niż przeciętny generał. Dochody Skrzypca oceniamy na
jakieś 30 tys. zł miesięcznie. Do pensji pułkownika dochodzi niewielka prowizja od
zysku. Za koncepcje sprzedaży produktów są honoraria, choć – jeśli się nie
mylimy – opracowanie takich koncepcji leży w zakresie obowiązków dyrektora.
Zasadniczą częścią dochodów Skrzypca i jego zastępcy majora Zbigniewa Czerwińskiego
są jednak nagrody przyznawane z zysku netto przez Radę Pracowniczą.
Na przykład za rok 1999 nagroda ta wyniosła 240 tys. zł dla obu panów. Wraz z
prowizją stanowiło to 11 proc. zysku bilansowego brutto! W przedsiębiorstwie
państwowym!
Dlaczego Rada Pracownicza jest taka hojna? Ponieważ w firmie obowiązuje zasada:
hojność za hojność. Przewodnicząca Rady Lidia B., a także kierowniczka działu kadr i
przewodnicząca związków zawodowych w jednym Elżbieta K. mogą zatrudniać na
umowę-zlecenie swoich bliskich i znajomych. Mamy dowody na to, że córki obu pań, syn
i przyjaciółki dostawali wiele razy po kilka tysięcy zł m.in. za wprowadzanie danych
do komputera i opracowanie i analizę rynku książki. Jest to o tyle osobliwe, że w
księgowości Bellony pracuje kilkanaście osób, a rynek analizują zatrudnieni na etacie
specjaliści.
Nic zatem dziwnego, że związana z dyrektorem Rada Pracownicza trwa na stanowisku do
dziś, choć jej kadencja upłynęła w październiku 2001 r., a nowych wyborów ani widu,
ani słychu.
Sowite honoraria dostaje też szwagrostwo dyrekcji. Na przykład Stanisław J. z Mińska
Mazowieckiego, prywatnie szwagier Czerwińskiego, zarobił 25 tys. zł za przygotowanie
koncepcji druku o konfekcjonowaniu materiałów egzaminacyjnych. J. nawet nie
pofatygował się do kasy wydawnictwa, do odbioru szmalu upoważniając szwagra-majora.
Kazimierz C., polonista z Łodzi, prywatnie szwagier Skrzypca, opracował –
uwaga! – koncepcję ochrony tajemnicy, za co trzeba było mu wypłacić 20 tysięcy.
W Bellonie jest zatrudniony oficer w stopniu majora – pełnomocnik ds. ochrony
tajemnicy państwowej służbowej, ale jego kwalifikacje widocznie nie wystarczają...
Ojciec i najemca. Zdarzyło się, że gdy syn Józefa S. dyrektora – Wojciech S.
– dostał robotę w firmie G. (wynajmującej pomieszczenia od Bellony),
natychmiast spadł czynsz dla G.
A gdy właściciele G. postanowili Wojtusia wywalić z roboty, dostali wypowiedzenie
najmu. Najwidoczniej nie zrozumieli podstawowej zasady życiowej Józefa Skrzypca...
Wojciech S. długo jednak nie pozostawał bezrobotny – znalazł posadę w
toruńskiej firmie Z. Opłacało jej się to – od razu zaczęła wygrywać przetargi
ogłaszane przez Bellonę. Przejęła m.in. niezwykle opłacalny druk kalendarzy,
dotychczas od 40 lat produkowanych w Wojskowych Zakładach Graficznych. Utrata
wielomilionowych zamówień spowodowała pogorszenie i tak nie nadzwyczajnej sytuacji
finansowej drukarni wojskowej. Gdybyście kiedyś przechodzili obok jej siedziby,
usłyszycie zgrzytanie zębów
– to drukarze zgrzytają na dźwięk nazwiska Skrzypiec.
Jeżeli minister Kaczmarek rzeczywiście chce z takiego faceta zrobić prezesa WSiP, to
za rok – kiedy prywatyzacja ma się skończyć – może już nie być czego
prywatyzować. Już pułkownik Józef Skrzypiec o to zadba. Razem z rodziną, przyjaciółmi
i z czymś, co Głódź w nim wyśrubował: honorem oficerskim.
http://www.nie.com.pl/art75.htm


Kandydata na kandydata Sikorskiego obraził Palikot, dla którego przewodniczący
Schetyna chciał surowej kary, ale wstawił się za nim kandydat na kandydata
Komorowski. Premier Tusk zganił Palikota i zakazał mu kompromitowania idei prawyborów
w PO. Gdyby Palikot umarł, wraz z jego śmiercią zamarłyby wszelkie przejawy
aktywności partii i rządu.ma już 58-procentowe poparcie wyborców. Opozycja po cichu
liczyła na powódź, ale wrócił mróz i skończyło się na kilku podtopieniach. Jeśli Bóg
zapisał się do Platformy, to w prawyborach na pewno zagłosuje na Komorowskiego.o
klubu Platformy w małopolskim sejmiku wojewódzkim wstąpiło dwóch radnych Ligi
Polskich Rodzin.
Numer: 11/2010
http://www.nie.com.pl/art22759.htm



Rosół musiał się bardzo mocno czuć w siodle, próbując wpływać na procedury
konkursowe. A może był przeświadczony, e władze Platformy po cichu olerują ustawianie
konkursów?
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy trwały te perypetie konkursowe, Bronisław
Komorowski publicznie optował za nowelizacją ustawy o NIK. Nowelizacja Komorowskiego
miała m.in. wprowadzić zasadę wyłaniania w konkursach wiceprezesów izby oraz szefów
jej delegatur terenowych, a także dyrektorów departamentów w centrali. Komorowski
chciał sobie zawarować prawo delegowania do komisji konkursowych własnych
przedstawicieli. Ostatecznie posłowie wykreślili pomysł marszałka, ale samą zasadę
konkursów klepnęli. Od 2013 r. (gdy znowelizowana ustawa wejdzie w życie) NIK-owcy
wyłonieni w konkursach będą m.in. kontrolować uczciwość konkursów w innych
państwowych instytucjach. Czy dzięki temu polityka kadrowa stanie się bardziej
przejrzysta i uczciwa? Ja w to nie wierzę!
Numer: 10/2010
http://www.nie.com.pl/art22198.htm

Adam Michnik przed Sądem Najwyższym wygrał proces z Zybertowiczem o to, czy mówił, że
skoro siedział w więzieniu, to ma rację, a przed sądem apelacyjnym z Wierzejskim o
to, czy był w PZPR. Żeby nie było mu za dobrze, IPN wydał międzynarodowy list gończy
za jego 80-letnim bratem przyrodnim, który w latach 50. przedłużał areszt więźniom
UB. Teraz wszyscy będą wiedzieć, że może i Michnik sam w partii nie był, ale rodzinę
to na pewno ma szemraną.
Numer: 10/2010
http://www.nie.com.pl/art22193.htm


znajomy.
Inne pojezierza są w mniejszej cenie. Jeszcze w latach 80. pod Sulęczynem (Szwajcaria
Kaszubska) kupił domek Lech Wałęsa. Bardzo lubił przyjeżdżać tu na ryby. Kilka lat
temu ściągnął Tusk. Nabył ziemię w maleńkim Kistowie i postawił na niej przywiezioną
z Białostocczyzny starą, drewnianą chałupę. Zwykł zapraszać kumpli, tworzyć drużynę
"Politycy" i ogrywać miejscowych w nogę. Nie słychać, żeby któryś z gości osiedlił
się obok Tuska.
Ostatnio Bronisław Komorowski kupił posiadłość w Budzie Ruskiej. Palikot wybudował
się w okolicach jeziora Jaczne. Rezydencje łączy fakt, że leżą na Suwalszczyźnie, na
odludziach, gdzie diabeł mówi dobranoc i można do nich dojechać wyłącznie terenówką.
("NIE" nr 35/2008 r.)
http://www.nie.com.pl/art21264.htm



Z okazji rocznicy papieskiej podróży marszałek Komorowski przemawiał dłużej niż
arcybiskup Nycz i Kowalski razem wzięci. Mówił o specyficznej roli papieskiego
pontyfikatu w odniesieniu do polskiego parlamentu, zwalczaniu komuny, inspirującej,
doradczej roli papieża Polaka dla ustawodawców i wszystkich polskich polityków. Po
takim wstępie arcybiskupom zostało do powiedzenia tylko szczęść Boże i wszystkiego
dobrego. – Musimy być dzisiaj za to wszystko wdzięczni – ciągnął po
biskupach marszałek Komorowski, po swojemu rozumiejąc polską konstytucję. I nie
chodzi tu o tzw. neutralność światopoglądową państwa polskiego. Teraz chodzi o to, że
do państwowych szkół mogą chodzić także nieochrzczone dzieci.
Za ołtarz do ceremonii posłużyło marszałkowki Komorowskiemu krzesło, na którym 10 lat
temu Jan Paweł II siedział w Sejmie, zajmując miejsce na trybunie przeznaczone dla
władz państwowych. Na krześle marszałek własnoręcznie ułożył bukiet biało-żółtych
kwiatów. – Ogromna wdzięczność płynie za szczególne wyróżnienie, które nas
spotkało 10 lat temu – zadeklamował na koniec marszałek Sejmu, a tłum posłów
wijący się między schodami, kolumnami, parapetami i arcybiskupami przeciągle
zaklaskał na wieść o uchwale w sprawie 10. rocznicy wizyty i o okolicznościowych
albumach wydrukowanych przez Wydawnictwo Sejmowe "Jan Paweł II przez politykę ku
dobru".
– Straż marszałkowska powinna jej ściągnąć ze łba ten kapelusz – dobiegły
mnie zza ramienia nieznane głosy dwóch nieznanych posłanek z Platformy Obywatelskiej
w sukienkach w kropki i drucianych okularach. Szło o Nelly Rokitę, która na
uroczystej poselskiej mszy uczestniczyła w słomianym kapeluszu i przeciwsłonecznych
okularach. Na szczęście cały "event" od razu przeniesiono na salę obrad, gdzie minutą
ciszy i modlitwą marszałek Komorowski pożegnał posła Golińskiego, który zginął
ostatnio w wypadku, i odebrał przyrzeczenie Tak mi dopomóż Bóg od nowych posłów
przejmujących mandaty po europosłach.
Numer: 26/2009
http://www.nie.com.pl/art21155.htm

Hrabia i cham
Media poinformowały, że marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wytoczył proces posłowi
PiS Zbigniewowi Girzyńskiemu. Marszałek jest podobno bardzo oburzony i dotknięty.
Twierdzi, że poseł go trzykrotnie znieważył. Przypomnijmy, że Girzyński powiedział
m.in, że można być marszałkiem Sejmu, ale można też być chamem. Naszym zdaniem można,
ale czy chamem może być hrabia Komorowski? To jest wykluczone. Girzyńskiemu trzeba
dorzucić kilka dni pańszczyzny na obszarze leżących odłogiem ustaw.
Numer: 07/2009
http://www.nie.com.pl/art20423.htm




Słaba płeć Platformy

Czym się różni stosunek do kobiet od stosunku z kobietami.

Ze swoją babską kampanią PiS nie mógł lepiej trafić. Spot, w którym trzy kobiety
prezentują osiągnięcia Prawa i Sprawiedliwości, pojawia się w czasie, gdy Platforma
robi w "kwestii kobiecej" błąd za błędem, budując generalny wizerunek partii
prawdziwych mężczyzn, którzy szczerze troszczą się o kobietki. Swoje i nieswoje,
wszystkie kobiety wymagają opieki, maleństwa, i lepiej, żeby nie kłopotały sobie
swoich ślicznych główek problemami, które przerastają ich rozumienie. Politycy PO
płci obojga zdają się pryncypialnie nie rozumieć idei równego statusu. Albo idea ta
jest im pryncypialnie obrzydliwa.
Paradoksalnie słynny wybryk Palikota z prostytucją Gęsickiej był ostatnim głośnym
głosem PO zgodnym z duchem równego statusu. Podkreślały to zresztą feministki takie
jak Kazimiera Szczuka czy Magdalena Środa, które próbowały przekonać oburzonych
dżentelmenów z polityki i mediów, że zarzut politycznej prostytucji nie obraża czci
kobiecej, tylko ocenia motywację polityczną i nie ma nic wspólnego z płcią adresatki.
Głosy te nie znalazły posłuchu wśród oburzonych chłopiąt i dziewcząt. Absolutny
szczyt osiągnął poseł Gowin, który oświadczył, iż Janusz Palikot stracił zdolności
honorowe, co było nawiązaniem do absurdalnego kodeksu Boziewicza, który skądinąd
wymieniał kobiety jako największą grupę a priori pozbawioną zdolności honorowej,
bezwzględnie i niezależnie od osobistych przymiotów. Rozsądnie zaprezentował się
marszałek Komorowski, który miał odwagę powiedzieć, że w polityce kobiety i mężczyźni
cieszą się takimi samymi prawami – niestety generalna postawa marszałka
Komorowskiego wskazuje, że był to raczej chwyt erystyczny niż szczere wyznanie wiary.
Stosunek Komorowskiego do równego statusu zabrzmiał szczerzej w uwadze, że pani Beger
zamach stanu pomylił się ze stanikiem czy też ostatnim – ultrakretyńskim!
– wyznaniu, że każdy mężczyzna ma prawo bronić swojej kobiety, dlatego
marszałek jest za ustawą o obronie miru domowego. Podobnie rozkoszne wyznanie z ust
osoby publicznej słyszałam ostatnio z 10 lat temu, gdy generał Petelicki wyznał w
wywiadzie prasowym, że ma chusteczkę, którą potrafi zabić, i nie zawaha się jej użyć,
gdy ktoś zagrozi jego kobiecie. Chuck Norris wiecznie żywy.
Numer: 06/2009
http://www.nie.com.pl/art20343.htm




"Bronisław Komorowski prezentował się jako nieudacznik, dyletant polityczny już w
latach 90. Od dłuższego czasu wykazuje jednak, że bardziej nadaje się na zbieracza
butelek niż na marszałka Sejmu. Mianowanie na to stanowisko wyjątkowego, zawodowego
chama dobrze demonstruje oblicze jego partii. Nie rozumiem tylko, jak półinteligent
może twierdzić, że używa »ironicznego języka dla ludzi inteligentnych«.
Pewno »inteligentnych inaczej«. (...) L. Kaczyński raz jeszcze ukazał
światu zakłamaną fikcję. Spowodował, że sprawa Gruzji nie przyschła, nie spadła z
wokandy, jak wielu by chciało. Nikt inny by tego nie zrobił. Z takiej
»nieodpowiedzialności« mojego prezydenta jestem dumny. Mam nadzieję, że nie
będzie przekonywał o niczym p. Olejnik. Większym autorytetem od niej jest Gołota".
Jacek Kwieciński, "Contra"
Numer: 51/2008
http://www.nie.com.pl/art20051.htm


Był raz niewinny minister
Numer: 45/2008
Autor: ANDRZEJ ROZENEK, DARIUSZ CYCHOL
Strona: 11
DARIUSZ  CYCHOL
ANDRZEJ  ROZENEK

Był raz niewinny minister

Romuald Szeremietiew jest czysty – orzekł sąd. Skoro tak, to czas wyjaśnić, kto
i dlaczego wrobił wiceministra obrony narodowej w aferę korupcyjną.

5 lat zbieraliśmy informacje, śledziliśmy wydarzenia, wnikaliśmy w środowisko MON, by
znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego zniszczono wiceministra obrony narodowej
Romualda Szeremietiewa.
7 lat 2 miesiące 2 tygodnie i 2 dni od ukazania się w "Rzeczpospolitej" artykułu
"Kasjer z ministerstwa obrony" (7-8 lipca 2001 r.) zapadł w pierwszej instancji
wyrok. Profesor Romuald Szeremietiew został uniewinniony ze wszystkich stawianych mu
zarzutów korupcyjnych. Został jedynie ukarany – grzywną w wysokości 3 tys. zł
– za udostępnienie Zbigniewowi Farmusowi dokumentów niejawnych w czasie, gdy
Farmus nie miał ważnego certyfikatu bezpieczeństwa (wcześniej kilkakrotnie takie
dopuszczenia otrzymywał). Szeremietiew od tej grzywny będzie się odwoływał, i to
zapewne skutecznie, gdyż Farmus przed innym sądem (jego sprawa toczyła się w tym
samym czasie) został już oczyszczony z zarzutu nielegalnego korzystania z materiałów
niejawnych.
Korupcja czy spisek?
Autorzy "Kasjera z ministerstwa obrony" Anna Marszałek i Bertold Kittel postawili
Szeremietiewowi wiele poważnych zarzutów. Ogólny ich sens był taki: wiceminister w
MON Romuald Szeremietiew i pracownik gabinetu politycznego ministra obrony Bronisława
Komorowskiego – Zbigniew Farmus, stworzyli korupcyjny tandem. Żądali łapówek za
kontrakty na dostawy sprzętu do armii. Prokurator Mariusz Pieczek delegowany do
Prokuratury Okręgowej w Warszawie po zapoznaniu się z treścią artykułu postanowił
wszcząć śledztwo "w sprawie". W śledztwie przewinęło się aż pięciu prokuratorów,
którzy jak gdyby "uciekali" nie chcąc realizować wytycznych polityków. Kolejni
prokuratorzy dokładali Szeremietiewowi zarzuty, aż wreszcie w akcie oskarżenia
znalazło się ich pięć. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego (sic!) dla Warszawy
Śródmieście. Na 70 posiedzeniach sądu, prokuraturę reprezentowało... 15
prokuratorów!
Dziś nie ulega wątpliwości, że Szeremietiew padł ofiarą spisku, pierwszego o takiej
skali od czasu obalenia rządu Józefa Oleksego. Za sprawę "Olina" dotychczas nikt nie
beknął. Identycznie zapewne będzie też ze sprawą Szeremietiewa.
Jesienią 2003 r. podjęliśmy próbę wyjaśnienia, o co naprawdę chodzi w sprawie
Szeremietiewa. Pół roku zajęło nam dotarcie do informatorów i dokumentów. Wreszcie
powstała publikacja "Głupota "NIE" i desant lotniczy" ("NIE" nr 27/2004) i broniliśmy
człowieka, z którym pod względem politycznym różniło nas wszystko i którego
niejednokrotnie krytykowaliśmy na swych łamach. Szeremietiew to ortodoksyjny katolik,
w PRL działacz nielegalnych struktur opozycyjnych takich jak ROPCiO, KPN, PPN,
doradca "Solidarności". W 1982 r. został skazany przez sąd Warszawskiego Okręgu
Wojskowego na 5 lat więzienia za próbę obalenia ustroju PRL przemocą. We współczesnej
Polsce współpracował z Komitetami Obywatelskimi, współorganizował RdR, współtworzył
AWS, był wiceministrem w rządach Jana Olszewskiego i Jerzego Buzka.
Urlop czy ucieczka?
Efekty artykułu w "Rzeczpospolitej" były poważne. Szeremietiew został przez premiera
odwołany ze stanowiska. Farmusa w czasie teatralnej akcji, przy użyciu śmigłowca,
zdjęto z promu którym płynął do Szwecji na urlop.
Na akcję osobiście zgodził się ówczesny premier Jerzy Buzek. Zrobił to pod wpływem
polskich służb specjalnych. Nad Bałtyk wysłano samoloty rozpoznawcze, które ustaliły,
że prom "Rogalin" jest już na szwedzkich wodach terytorialnych. Nasze lotnictwo
naruszyło integralność przestrzeni powietrznej Szwecji. Lotnictwo szwedzkie zostało
postawione w stan gotowości. Prom zawrócił na polskie wody. Niepokój pasażerów
pamiętających niedawną katastrofę "Heweliusza" uśmierzano wydawanymi na rozkaz
kapitana darmowymi drinkami. Helikopter zabrał z pokładu Farmusa, którego wtrącono na
2,5 roku do aresztu "tymczasowego". Całość "spontanicznie" nagranej akcji trafiła do
telewizji. Zabrakło tylko zdjęć z wyciągania Farmusa z helikoptera. Robiono to w
bazie marynarki, w otoczeniu gromady po zęby uzbrojonych komandosów: powalono go jak
kukłę, opatulono w kamizelkę kuloodporną, przykryto hełmem. Zapewne na wypadek, gdyby
Szeremietiew postanowił go odbić lub zabić.
Jak się później okazało, wcale nie uciekał jak podawały media, ale po prostu w ramach
dawno zaplanowanego urlopu płynął do przebywającej w Szwecji córki. Nieprawdziwe też
okazały się doniesienia o jego pięciu paszportach.
Samoloty czy buble?
Co było dalej? Ówczesny minister obrony narodowej Bronisław Komorowski, który później
przyznał, że wiedział o prowadzonej przez WSI inwigilacji Szeremietiewa, odwołał
dotychczasowego dyrektora Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych, a w jego miejsce
powołał pułkownika Pawła Nowaka uchodzącego w środowisku MON za osobę... wielce
życzliwą WSI.
Pozbycie się Szeremietiewa ułatwiło podejmowanie decyzji, które zaowocowały
podpisaniem trzech kontraktów (kołowy transporter opancerzony, przeciwpancerny pocisk
kierowany, samolot wielozadaniowy) na dostawę sprzętu do polskiej armii o łącznej
wartości 35 mld zł (!). Pierwszy przetarg ogłoszono już kilkanaście dni po nominacji
Nowaka. Szeremietiew był jawnym wrogiem wyboru amerykańskiego samolotu F-16 (w zeszły
wtorek na warszawskim Okęciu awaryjnie, nie po raz pierwszy zresztą, wylądowało 5
Jastrzębi) i izraelskiego pocisku Spike, który kupiliśmy... bez przetargu rezygnując
przy tym z przeprowadzenia w Polsce pełnych testów. Szeremietiew w ogóle nie brał pod
uwagę późniejszego zwycięzcy, fińskiego transportera AMV, gdyż kompletnie nie
odpowiadał naszym wymaganiom. Opory Szeremietiewa miały wówczas głębokie uzasadnienie
merytoryczne i praktyczne. Czas pokazał, że skompromitowanie go pozwoliło na takie
rozstrzygnięcia, którym się sprzeciwiał.
Te trzy najważniejsze kontrakty podpisali już następcy Komorowskiego – minister
Jerzy Szmajdziński i wiceminister Janusz Zemke z SLD. Dzielnie ich w tym wspierał
pułkownik Nowak, którego prezydent Kwaśniewski na wniosek Szmajdzińskiego awansował
na generała.
O kulisach wyboru transportera fińskiego koncernu Patria napisaliśmy mnóstwo
krytycznych publikacji. Wyboru dokonano z wielokrotnym naruszeniem prawa i wbrew
interesom armii. Dziś w innych państwach europejskich, które podjęły współpracę z
fińskim koncernem, toczą się prokuratorskie śledztwa sięgające szczytów władzy, w
związku z korupcją o wielkiej skali. Wydaje się, że tylko w Polsce Patria nie
naruszyła prawa. Ma nawet świetne notowania, skoro lada moment mamy od tego koncernu
kupić samoloty szkoleniowe i moździerze samobieżne.
Więcej pytań
Generalnie o nieprawidłowościach w zamówieniach dla MON wydrukowaliśmy w "NIE" około
60 artykułów. Mamy dobre źródła i niezłą orientację w tym hermetycznym środowisku.
Mimo to możemy założyć, że o kulisach sprawy Szeremietiewa wiemy nie więcej niż 10
proc., a sam zainteresowany zna ją może w 15 procentach. Wciąż pozostają bez
odpowiedzi kluczowe dla tej niebywałej prowokacji pytania:
– Jak wytłumaczyć okoliczności włamania do świetnie zabezpieczonego domu
Romualda Szeremietiewa? Eksperci WSI ustalili, że zastosowano technikę zbliżoną do
stosowanej przez izraelski Mossad. Czy ma to związek z zamówieniem na PPK Spike
produkowane przez państwowy koncern Rafphael z Izraela, którym to pociskom
wiceminister był przeciwny?
– Jak wytłumaczyć transfer danych, który nastąpił z domowego komputera
Szeremietiewa na komputer znajdujący się poza granicami Polski? Stało się to –
szczęśliwie dla wiceministra – w czasie jego nieobecności w Polsce. Transfer
śledziły polskie służby specjalne. Czyżby chodziło o wrobienie wiceministra w
szpiegostwo?
– Czym uzasadnić totalną inwigilację, jakiej poddano Szeremietiewa? Szukanie
haków przez WSI było tak daleko zaawansowane, że posunięto się nawet do zbierania
płynów fizjologicznych z pościeli w jego służbowym mieszkaniu!
– Po zatrzymaniu Farmusa służby specjalne zainteresowały się niby nic
nieznaczącym pracownikiem MON Miłoszem Farmusem, synem uwięzionego Zbigniewa. Wkrótce
okazało się, że Miłosz wyjechał do USA, gdzie okazał się być oficerem amerykańskiego
wywiadu, dziś bodaj w randze pułkownika. Czy nie wiedzieliśmy, że mamy w MON
amerykańskiego wywiadowcę? A może wiedzieliśmy i się na to zgadzaliśmy? Czy nie
wykorzystywano go aby w sprawie przetargu na samoloty wielozadaniowe?
– Skoro "zdjęcie" Farmusa z promu okrzyknięto sukcesem UOP, dlaczego chwilę
później stanowisko stracił szef gdańskiej delegatury UOP? Czyżby jego agentom nie
udało się podrzucić czegoś na prom?
•••
Autorzy publikacji, od której zaczęło się piekło Szeremietiewa, zebrali nagrody
przyznawane dziennikarzom śledczym, stali się środowiskowymi autorytetami chodzącymi
w glorii pogromców skorumpowanego ministra.
W lipcu 2001 r. łapówkarzem Szeremietiewem żyła cała Polska. Dziś, jesienią 2008 r.,
o jego uniewinnieniu ukazało się zaledwie kilka lakonicznych wzmianek. I oczywiście
nie były to wzmianki ani Anny Marszałek, ani Bertolda Kittela, ani redakcji, dla
których obecnie pracują.
Brakuje nam też odpowiedzi na pytanie, co się dzieje z pamięcią pana marszałka Sejmu
Bronisława Komorowskiego? Niegdyś złożył deklarację, że gdyby zarzuty wobec
Szeremietiewa nie potwierdziły się – zakończy karierę polityczną. A rozwija się
ona pięknie.
http://www.nie.com.pl/art19887.htm



Emeryturka bez mundurka

Zabierzcie ubekom kasę, byle zgodnie z prawem.

PO wskrzesza jeden ze sztandarowych pomysłów IV RP. I zapowiada wniesienie do Sejmu
własnej propozycji w sprawie dezubekizacji, czyli odebrania "przywilejów"
emerytalnych byłym funkcjonariuszom SB i WSI z czasów PRL.
PO, która uważa się za ugrupowanie bardziej cywilizowane, proponuje złagodzoną wersję
dezubekizacji. PiS chciało odebrać emerytury w ogóle i zastąpić je swoistym zasiłkiem
socjalnym w wysokości świadczenia najniższego (pisowski pro-jekt ustawy szczegółowo
omawialiśmy w artykule "P*********", "NIE" nr 21/2007). Platforma chce korzystniejsze
emerytury "mundurowe" byłym funkcjonariuszom służb specjalnych PRL przeliczyć na
"cywilne", według powszechnej ustawy emerytalnej. Jest to oczywiście postęp, jednak
samo złagodzenie restrykcji nie czyni projektu zgodnym z normami demokratycznego
państwa prawnego. Nadal bowiem pozostaje w sprzeczności z konstytucyjną zasadą
ochrony praw nabytych i podważa zaufanie do prawa.

Przychylne projektowi PO media powołują się na opinię prof. Zolla z czasów gdy
przewodniczył Trybunałowi Konstytucyjnemu: o tym, że ochronie podlegają jedynie prawa
nabyte zgodnie z zasadami demokratycznego, a nie komunistycznego państwa
totalitarnego. Prof. Zoll wypowiadał się w sprawie legalności zmian w pochodzącej z
czasów PRL ustawie o przywilejach dla kombatantów. W przypadku ustaw emerytalnych
rzecz ma się inaczej. Obie, jakie tu wchodzą w grę, zostały uchwalone już w warunkach
pluralistycznej demokracji, w Polsce kapitalistycznej, przez Sejm II kadencji. Ustawę
"O zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych i ich rodzin" – z której
otrzymują emerytury byli funkcjonariusze WSI – Sejm uchwalił 10 grudnia 1993
r., a drugą o zaopatrzeniu emerytalnym policji, UOP, straży granicznej itp.,
regulującą m.in. emerytury byłych funkcjonariuszy SB – 18 lutego 1994 r.
Obie zatem ustawy mają demokratyczną metrykę. Na dodatek uchwalono je w rzadkiej
zgodności, prawie jednomyślnie, ponad podziałami na postkomunistów i
postsolidarnościowców. Zostały przygotowane i uzgodnione przez rząd Hanny Suchockiej
i w Sejmie I kadencji. Do ich uchwalenia nie doszło wskutek upadku rządu i
rozwiązania Sejmu przez Lecha Wałęsę. Rząd Pawlaka, który powstał po wyborach
jesienią 1993 r., wniósł te ustawy do Sejmu ponownie w postaci przygotowanej przez
poprzedników. Dlatego zostały uchwalone ekspresowo. Miały poparcie zarówno ówczesnej
większości, SLD i PSL, jak i opozycji posolidarnościowej. Przeciwko ustawie wojskowej
głosował tylko jeden poseł (referentem z ramienia komisji był obecny filar PO –
Bronisław Komorowski), a przeciwko policyjno-bezpieczniackiej – 8 posłów.
http://www.nie.com.pl/art20279.htm



Marszałek Komorowski nagle zasłabł i wylądował w szpitalu. Panie pośle Palikot, gdzie
raport o stanie zdrowia trzeciej konstytucyjnej głowy państwa?
Numer: 36/2008
http://www.nie.com.pl/art20349.htm


Straszny dwór
Rozpoczęto remont zamku w Żywcu. Dzięki unijnej dotacji wyremontowane zostaną oficyny
zamku, wypięknieje też otaczający go park. W uroczystej inauguracji projektu wziął
udział marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Nie przypadkiem. Zamek w Żywcu należał
przez 157 lat do rodu Komorowskich. – Ja co prawda jestem z litewskiej gałęzi
Komorowskich, ale bardzo lubię tu przyjeżdżać – zapewnia marszałek, który na
żywieckim zamku czuje się jak u siebie w domu. Bierze także udział w zjazdach rodziny
Komorowskich, organizowanych właśnie w Żywcu. Jaśnie Wielmożny Komorowski spotkał się
również z mieszkającą w Żywcu arcyksiężną Marią Krystyną Habsburg, potomkinią dawnych
właścicieli zamku. Nie wiemy, o czym rozmawiało jaśniepaństwo.
http://www.nie.com.pl/art20393.htm



Aby udowodnić krajowym emerytom i rencistom, że tatuś nie obsadził jej w szmalcowej
spółce-córce KGHM czy Orlen, lecz pozwala pracować za 7-złotową stawkę godzinową.
Niczym setki tysięcy biednych dziewczyn w naszym kraju. Co prawda Tuskówna nie
pracuje tam codziennie, bo wpadła jedynie na zastępstwo koleżanki, ale łzawą
historyjkę "ciemny lud" pewnie kupi.
Koalicję rządową wspierał marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski. Dla rozszerzenia
zasięgu akcji – w "Super Expressie" z 5 sierpnia pozował na swej suwalskiej
działce odpoczywając niczym typowy krajowy emeryt. Żywiąc się dla oszczędności, co
bulwarówka podkreśliła, rybami łapanymi w pobliskim jeziorze.
http://www.nie.com.pl/art20680.htm
Numer: 33/2008

Komorowski już pędzi
Sejm RP znowelizował właśnie u skomentuj
2010-06-28 09:55:55 | *.*.*.* | olgierd
Jezu, to chyba najdłuższy komentarz jaki się tu pojawił.
Szkoda, że małoautorski raczej ;-) skomentuj
2010-06-28 18:16:27 | 86.176.107.* | gbw
Re: Jest dobry kandydat na drugą turę ;-) [aktualizacja] [2]
wiekszosc popieram jednak
''co do "małżeństw" osób jednopłciowych: pewnie podpiszę (zgodnie z liberalną zasadą:
mnie to nie interesuje, ale skoro nikomu nie szkodzi, to czemu mam się opierać?''
szkodzi i to bardzo, szkodzi rodzinie
pan jako proawnik powinien wiedzieć, że jak chcą to mają możliwości spisania
odpowiednich umów co do dziedziczenia kasy itp.
ale tym co krzyczą chodzi tylko o narzucenie pewnej formy i zniszczenie starych
wartości


pozdrawiam
grzegorz borowski skomentuj
2010-06-28 21:32:53 | *.*.*.* | olgierd
Ale której rodzinie? Ich rodzinie?
Nie, ich rodzinie to nie szkodzi. A sąsiadom też chyba mniej szkodzi, niż inny sąsiad
-- awanturujący się, byle "po bożemu". skomentuj
2010-06-30 17:02:23 | 62.87.131.* | Miły
Kotku, poczytaj sobie trochę o prowokacji, trochę o czynnościach operacyjnych,
granicach tych czynności, może jakieś orzecznistwo? Potem możesz zabierać głos.
Zapoznaj się z doktryną "entrapment", zobacz jak to funkcjonuje w innych krajach.
Osobiście uważam, że uczciwego nie da się namówić, a złodziej prędzej czy później
weźmie. Z polityki powinno się eliminować złodzieji, każdymi metodami, podstępnymi i
namolnymi także. skomentuj
2010-06-30 17:53:35 | 87.205.3.* | Ivy Mike
Program bardzo mi się podoba, acz jakiś zgrzyt bym pewnie znalazł. Dorzuciłbym kilka
pytań (pewnie zostaną uznane za tematy zastępcze, ale z drugiej strony realną władzę
prezydent w naszym kraju ma niewielką)
1. Prawo autorskie / dystrybutorskie. Nie jestem za piractwem, ale metody stosowane
do jego zwalczania przywodzą na myśl gestapo. Zatem zaostrzać czy szukać kompromisu
aby i wilk był syty i owca nie została całkiem z wełny ogolona?
2. Związki zawodowe. Cieszą się obecnie zbyt daleko idącymi przywilejami. Pozostawi
Pan to tak, czy jednak będzie Pan optował za rozwiązaniami kompromisowymi między
związkami a pracodawcą.
3. TV publiczna i abonament. Kilka słów o Pańskiej wizji ;)
4. IPN. Nie jestem pewien czy podpada pod te 3/4 organów więc proszę doprecyzować.
Zostawić tak jak jest, czy dać większe uprawnienia, czy np. przekształcić w coś na
kształt Archiwum Pamięci Narodowej, przekazując tym samym sprawę historykom a nie
politykom.
5. Immunitet poselski. Wg mnie powinien być wyłącznie "ochroną" przed aresztowaniem
(aby nie uniemożliwiać w ten sposób wykonywanie obowiązków). Cała reszta powinna być
uchylona, w szczególności immunitet przed mandatami za wykroczenia drogowe. Co Pan na
to?
6. Finansowanie partii z budżetu wydaje mi się oczywistą sprawą, ale na wszelki
wypadek się upewnię :)

Wystarczy :) chyba że coś mi się przypomni :) skomentuj
2010-06-30 18:47:02 | 86.176.107.* | grzegorz borowski
ja się do Boga nie odwoływałem w moim wpisie
widać Pan taki intelygencik - wie dużo i że dzwoni ale nie wie gdzie dokładnie

rodzinie normalnej - jest pan przykładem jak już niektórym namieszali pod czaszką, że
nawet nie potrafi pan zrozumieć jakiej rodzinie i widzi jakieś ''ichne'' rodziny.
proszę posłuchać tego jegomośćia popeirającego związki i walczącego o to (ok 35
sekundy!)
''nikt NA RAZIE nie krzyczy...'' kiedyś w UK też zaczynali od małżeństw

http://www.youtube.com/watch?v=bJBuzPHZsYQ&feature=related

myślę że ten przekaz rozwieje wątpliwości

a już zupełnie ''nie po bożemu'' życzę szanownemu panu żeby w następnym wcieleniu
fortuna zadrwiła z pana Olgierda (ku uciesz Sebastiana Liszki i innych takich) 2
pedałów zajeło się pana adopcją. a co tam! trzech albo siedmiu! jak postęp to postęp

pozdrawiam skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]