Jeszcze o konsekwencjach "unijnego" wyroku Trybunału
 Oceń wpis
   

Na marginesie tekściku o wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w którym dotknięto problemu oceny zgodności prawa unijnego (wtórnego) z polską konstytucją -- bo dostałem parę listeli z uwagami od "czego ci tam brak, przecież wszystko jasne!", aż po "ale o co w ogóle biega?" -- pozwolę sobie poświęcić jeszcze parę zdań temu, czego w notce prasowej brakuje -- ale czego, mam nadzieję, nie zabraknie w pisemnym uzasadnieniu:

  • rozstrzygnięcie zostało wydane w (podkreślanym w informacji prasowej) następującym stanie prawnym: skarga odnosiła się do niezgodności z Konstytucją RP prawa wtórnego UE (rozporządzenia) -- czy to oznacza, że Trybunał sugeruje nam, że (i) kontroli podlegać będzie tylko prawo wtórne?, (ii) tylko rozporządzenia KE?, (iii) a może jednak także -- po spełnieniu jakichś warunków (ale jakich?) także pierwotne ustawodawstwo unijne uznać będzie musiało prymat polskiej konstytucji?
  • faktycznie, jest różnica w brzmieniu -- a więc i w zakresie kontroli -- pomiędzy art. 188 (określającym kompetencje TK) i 79 ust. 1 konstytucji (skarga konstytucyjna) -- to właśnie fraza "akt normatywny" pozwoliła na przyjęcie, że możliwe jest rozpoznanie skargi konstytucyjnej na rozporządzenie EU -- jak jednak będziemy zatem w praktyce traktować wydane na podstawie art. 188 pkt 5 orzeczenie odnoszące się do przepisu przeniesionego do krajowego porządku prawnego z ustawodawstwa unijnego?
  • Trybunał miał się wyrazić, że wprawdzie nie może w takim przypadku orzec o utracie mocy przez rozporządzenie KE, może jedna -- po stwierdzeniu ich niezgodności z polskim porządkiem konstytucyjnym -- uniemożliwiać ich stosowanie w Polsce; szukam w konstytucji, szukam w ustawie o TK -- i czegoś takiego jak "uniemożliwić stosowanie" nie widzę (art. 190 ust. 3 konstytucji, art. 71 ust. 2 ustawy o Trybunale). Jak zatem sędziowie raczą to napisać -- zwłaszcza, że jakieś notki prasowe (a nawet uzasadnienie) jest cierpliwe, ale już w sentencji wyroku nie można sobie pozwalać na aż taką dowolność...

Słowem: ubiegłotygodniowe orzeczenie niewątpliwie jest bardzo ciekawe i fajnie byłoby, gdyby Trybunał nie zwlekał z publikacją uzasadnienia -- jednak wydaje się, że to dopiero początek ucierania się relacji polskiego ustawodawstwa z porządkiem unijnym.

Komentarze (9)
Moje najlepsze poglądy o nowym... O Senacie, co zrobić, by nie był...

Komentarze

2011-11-21 22:56:51 | 83.4.169.* | sędzia - ona
Re: Jeszcze o konsekwencjach "unijnego" wyroku Trybunału [8]
Faktycznie trzeba poczekac na pisemne uzasadnienie. Ja zrozumiałam, że TK dopuszcza
kontrolę, a tylko prawa wtórnego. Trudno zresztą mi sobie wyobrazic kontrolę prawa
pierwotnego. Co do konsekwencji stwierdzenia niezgodności z polskim porządkiem
konstytucyjnym to właśnie to chciałabym przeczytac w pisemnym uzasadnieniu.
To rzeczywiście wydaje sie dopiero początek, ale nie jesteśmy w tym odosobnieni,
Trybunały innych państw członkowskich już to robiły. skomentuj
2011-11-22 00:03:46 | 83.29.165.* | Pongo
Przecież w tym komunikacie prasowym jest jasno powiedziane, że prawo pierwotne
podlega kontroli na podstawie art. 188 Konst. Zresztą już wielokrotnie Trybunał
zajmował się kontrolą umów międzynarodowych, np. traktatu akcesyjnego, a ostatnio
traktatu lizbońskiego.

Najnowsze orzeczenie Trybunału stwierdza, że w przypadku skargi konstytucyjnej
kontroli podlega też prawo wtórne. Ale TYLKO w przypadku skargi konstytucyjnej.

Trybunał ma prawo orzec o niekonstytucyjności rozporządzenia UE. Nie może natomiast
orzec o utracie mocy obowiązującej takiego prawa wtórnego. To jednak wystarczy do
tego, aby na terytorium Polski przepisy rozporządzenia nie były stosowane. To bardzo
proste: nie trzeba bowiem uchylać niekonstytucyjnego przepisu, bo wystarczy
zastosować odpowiednią regułę kolizyjną. Trybunał stwierdza tylko fakt
niekonstytucyjności (zwykłym sądom nie wolno), ale gdy już stwierdzi, to wszystkie
polskie sądy powinny przy wykładni stosować konstytucję wprost z uwzględnieniem
wyroku Trybunału. skomentuj
2011-11-22 08:06:18 | 77.95.51.* | Zaxxon
Wydanie przez TK orzeczenia o niezgodności rozporządzenia z konstytucją będzie miało
zabawne konsekwencje w prawie Unijnym, albowiem.

Komisja będzie mogła wdrożyć procedurę z art. 258 TFUE i w efekcie ETS będzie mógł
nakładać kary na Polskę, a w Polsce nie będzie możliwości zmiany stanu rzeczy, no bo
jak kraj ma niby zmienić praktykę sądową polegającą na niestosowaniu jakiegoś
przepisu unijnego. Normalnie taki stan jest osiągany dzięki autorytetowi wyroku ETS,
który sądy szanują - tu tej sytuacji nie będzie. skomentuj
2011-11-22 20:31:02 | *.*.*.* | olgierd
@Pongo: traktat akcesyjny był badany jako umowa, do której Rzplita przystępowała. skomentuj
2011-11-22 23:04:02 | 83.4.129.* | sędzia - ona
Właśnie miałam napisac to co Olgierd. I o ile sie nie mylę, to traktat lizboński też
był badany przed ratyfikacją.
Natomiast Zaxxon ma rację. Z tym, że już przy okazji badania traktatu akcesyjnego
ówczesny Prezes TK prof. Safian. zauważając oczywiście takie możliwe konsekwencje
wypowiedział się, że Polska zawsze może....wystąpic z UE. skomentuj
2011-11-23 03:14:37 | 83.29.190.* | Pongo
Traktat lizboński nie mógł być badany przed ratyfikacją, bowiem został zgłoszony do
Trybunału przez posłów. Posłowie nie mogą zaskarżyć traktatu do Trybunału przed jego
promulgacją (taką możliwość ma tylko Prezydent RP). Tak samo było chyba z traktatem
akcesyjnym, który również został zaskarżony przez posłów (no bo przecież nie przez
prezydenta Kwaśniewskiego). Wyrok TK w sprawie traktatu akcesyjnego zapadł ponad rok
po wejściu Polski do UE:

http://trybunal.gov.pl/omowienia/documents/K_18_04_PL.pdf

Traktat lizboński wszedł w życie 1 grudnia 2009 roku. Trybunał wydał wyrok prawie rok
później.

http://trybunal.gov.pl/Rozprawy/2010/k_32_09.htm

Na marginesie: rozstrzygnięcie Trybunału w sprawie traktatu lizbońskiego było moim
zdaniem skandaliczne i upolitycznione. I nie mam na myśli merytorycznego
rozstrzygnięcia, lecz fakt umorzenia postępowania w "pozostałym zakresie". Więcej o
tym można poczytać w zdaniach odrębnych dołączonych do uzasadnienia (str. 7):

http://trybunal.gov.pl/OTK/TEKSTY/OTK/2010/K_32p09.doc

Swoją drogą jakie to ma znaczenie czy traktat jest badany przed czy po ratyfikacji?
Albo dany akt prawny podlega kontroli albo nie podlega kontroli.

Na koniec cytat z ostatniego orzeczenia TK (dla tych co nie czytali):

"Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że rozporządzenia unijne są aktami prawnymi,
których pozycja w polskim systemie konstytucyjnym została wyznaczona w art. 91 ust. 3
konstytucji. Jedną z zasad ustrojowych prawa unijnego jest zasada pierwszeństwa prawa
unijnego (dawniej wspólnotowego) wobec prawa państw członkowskich. Z art. 91 ust. 3
konstytucji wynika pierwszeństwo norm rozporządzeń unijnych w przypadku kolizji z
ustawami. Konstytucja zachowuje natomiast nadrzędność i pierwszeństwo wobec
wszystkich aktów prawnych obowiązujących w polskim porządku konstytucyjnym, w tym
także prawa unijnego. Taka pozycja konstytucji wynika z art. 8 ust. 1 konstytucji i
została potwierdzona w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. (...)
Niewątpliwie orzeczenie o niezgodności prawa unijnego z konstytucją powinno mieć
charakter ostateczny i wystąpić wówczas, kiedy zawodzą inne sposoby rozstrzygnięcia
konfliktu norm różnych porządków prawnych. Trybunał Konstytucyjny w wyroku w sprawie
Traktatu akcesyjnego wskazał trzy możliwości reakcji Polski na wystąpienie
niezgodności między konstytucją a prawem unijnym: dokonanie zmian w konstytucji,
podjecie działań zmierzających do wprowadzenia zmian w przepisach unijnych, albo
decyzji o wystąpieniu z Unii Europejskiej. Decyzję taką winien podjąć suweren, którym
jest Naród Polski, lub organ władzy państwowej, który w zgodzie z konstytucją może
reprezentować Naród."

Jak widać, w zacytowanym rozumowaniu jest pewna niekonsekwencja. Z jednej strony
Trybunał stwierdza, że na terytorium Polski nasza konstytucja jest najważniejsza i
nawet unijne prawo pierwotne jest w hierarchii niżej niż Konstytucja RP. Z drugiej
strony TK stwierdza, że w przypadku konfliktu między prawem unijnym a konstytucją są
tylko trzy rozwiązania, z których każde sprowadza się do zmiany prawa. Moim zdaniem
jest jeszcze czwarte rozwiązanie: należy stosować wykładnię w oparciu o regułę
kolizyjną (lex superior derogat legi inferiori), która dzięki ewentualnemu wyrokowi
TK mogłaby być powszechnie stosowana niejako z automatu. Oczywiście ETS mógłby
nakładać kary na Polskę, ale w tym przypadku Polska płaciłaby kary de facto za to, że
nie chce zmienić swojej konstytucji. Polskie sądy nigdy nie podważają autorytetu ETS,
ale autorytetu TK również nie. skomentuj
2011-11-23 11:40:31 | *.*.*.* | olgierd
Problem w tym, że Traktat z Lizbony jest źródłem prawa w myśl naszej konstytucji,
podlega promulgacji w Dz.U., etc. -- z czego też wynika fakt, że podlegał ratyfikacji
jak każda inna umowa międzynarodowa tego rodzaju.

Natomiast cała reszta prawa wspólnotowego (pierwotnego) nie może liczyć na tego
rodzaju względy. Stąd też kognicja Trybunału Konstytucyjnego -- czytając ustawę
zasadniczą -- wydawać się może, jest wykluczona (ale może nie?). skomentuj
2011-11-23 16:53:38 | 83.29.190.* | Pongo
Olgierdzie, jeśli sugerujesz, że jest jakaś różnica między traktatem akcesyjnym a
traktatem lizbońskim w kwestii kognicji TK, to ja takowej różnicy nie dostrzegam.
Traktat akcesyjny był normalnie ogłoszony w dzienniku ustaw i zawierał w sobie (w
formie załączników) całe ówczesne prawo pierwotne wspólnot europejskich (co czyni go
chyba najobszerniejszym traktatem w historii ludzkości). No chyba, że mam jakieś
błędne informacje?

Natomiast jeśli chodzi o prawo wtórne, to ono również podlega promulgacji (jak każdy
akt prawny), tyle że w dzienniku urzędowym UE. Trybunał Konstytucyjny godząc się na
zbadanie konstytucyjności rozporządzenia UE uznał najwyraźniej, że nie stanowi to
problemu (poniekąd słusznie). skomentuj
2011-11-23 21:53:39 | *.*.*.* | olgierd
No właśnie nie ma różnicy i obie sprawy zostały rozpoznane. Jak rozpoznane to inna
sprawa -- ale rozpoznane zostały.

Zaś co do drugiego akapitu Twej wypowiedzi -- to właśnie tego chyba jeszcze nie wie
nikt. Pewnie nawet żaden z sędziów TK tego nie wie (chyba że idzie tam z pewną tezą,
ale mam nadzieję, że tak się nie dzieje). skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]