Jeszcze słowo o karze za słowo
 Oceń wpis
   
Ciekawy tekst poświęcony wolności słowa i różnicom w rozumieniu czym jest wolność słowa zafundował nam New York Times. Chodzi o proces wytoczony przez członków Islamskiego Kongresu Kanady w reakcji na opublikowanie przez kanadyjski tygodnik Macleans's ostrego artykułu poświęconego rozważaniom na temat przyszłości islamu ('The future belongs to Islam'.)

Powodowie zarzucają redakcji naruszenie prawa o sianiu nienawiści rasowej i religijnej (hate speech) oraz żądają zakazu podobnych publikacji w przyszłości, opublikowania przeprosin oraz zapłacenia stosownego zadośćuczynienia tytułem naruszenia uczuć i godności muzułmańskiej.

Wyrok Trybunału Praw Człowieka nie jest jeszcze znany, ale NYT przypomina, że podobna sprawa w Stanach Zjednoczonych nie miałaby miejsca -- albo chociaż szans powodzenia. Pierwsza Poprawka do Konstytucji USA gwarantuje bowiem wolność słowa rozumianą także jako prawo do wygłaszania kontrowersyjnych, prowokacyjnych a nawet kłamliwych opinii na temat mniejszości bądź grup religijnych.

Pod tym względem Stany są wyjątkowe, gwarancje wolności słowa obejmują bowiem zarówno głoszenie haseł neonazistowskich (poczytajcie u WO), wykluczają penalizację negacjonizmu (David Irving mógłby nie obawiać się więzienia za pisanie książek), tam wreszcie nie miałby szans przetrwania kompromitujący art. 132a kodeksu karnego -- przeciwko któremu ombudsman protestuje, i intelektualiści protestują, ale przepis jest.

Na marginesie: czy autorzy książki o 'Bolku' oraz prezydent Kaczyński -- zarzucając Lechowi Wałęsie współpracę z SB są świadomi, że podlegają karze do 3 lat pozbawienia wolności na podstawie art. 132a kk?
Zadziwiające, ale -- NYT zapewne nie kłamie -- są naukowcy, których zdaniem liberalna demokracja powinna przejąć odpowiedzialność i chronić społeczność przed niektórymi formami agresywnych zachowań. Znaczy się: rąbać siekierką sprawiedliwości tych, którzy mają czelność postępować inaczej, niż wymaga tego -- no właśnie: wszechwiedząca większość.
Szczęściem dla mieszkańców kraju za Wielką Wodą, są oni na początku tej drogi, którą my już dawno mamy za sobą -- to u nas można iść do więzienia za przepędzenie świętej krowy, która weszła w szkodę, to u nas sprzeda się każda (nawet maksymalnie banalna) kontrowersja.

Głupota nie opuszcza jednak i Ameryki. Ponieważ tamtejszy Prokurator Generalny odkrył, iż niektóre grupy dyskusyjne są siedliskiem pornografii dziecięcej, kilku dostawców internetu zdecydowało się na ograniczenie dostępności usenetu bądź nawet... usunięciem dostępu do grup. Można mówić o wykluczeniu technologicznym i informacyjnym, można też mówić wprost o cenzurze.Zabawne: w South Parku krucjata moherowych matek oburzonych filmem deprawującym ich pociechy zmusiła Biały Dom do zaatakowania Kanady.
Przykład procesu, jaki wytoczono przeciwko Maclean's -- a jeszcze bardziej postawa prawnika reprezentującego Stowarzyszenie Wolności Obywatelskich Kolumbii Brytyjskiej (przedstawia się go jako stojącego po stronie pisma), który miał z aprobatą wyrazić pogląd, iż Kanadyjczycy nie wspierają idei wolnego rynku poglądów i opinii, to obywatele USA są lepiej nastawieni do walki na słowa -- sprawia, że poważnie się zastanawiam, czy twórcy South Park aby nie przesadzili.

Warto dodać, że polskie prawo jest jeszcze bardziej zacofane, i chociaż konstytucja zakazuje stosowania cenzury prewencyjnej, szereg norm karnych bądź quasi-karnych sprawia, że nie sposób zapomnieć, że nadal zagraża nam klasyczna cenzura represyjna.

Najświeższe kuriozum: z dobrze poinformowanego źródła wiem, że pewien sąd orzekając w sprawie o niezapłacone tantiemy dla organizacji zbiorowego zarządzania zakazał hotelowi... wyświetlania programów telewizyjnych w pokojach. To dość nowoczesna forma cenzury, prowadząca de facto do pozbawienia gości hotelowych źródła najistotniejszych informacji.Począwszy od wspomnianych już przepisów o odpowiedzialności karnej za pomówienie narodu polskiego o popełnienie zbrodni komunistycznych czy naruszenie uczuć religijnych, osławionym art. 212 kk (który zdaniem Trybunału Konstytucyjnego jest zgodny z naszą ustawą zasadniczą), podwyższonej odpowiedzialności za zniesławienie prezydenta (kuriozalny art. 135 par. 2 kk), kłamstwie oświęcimskim -- aż do cenzorskich zapędach sądów cywilnych, które w ramach zabezpieczenia powództwa potrafią... zakazać prasie mówienia o pewnych sprawach bądź osobach (głośna sprawa SKOK vs. Polityka) -- wszystkie te normy (i wiele innych) stawiają nas poza granicami cywilizowanego świata, w którym przyjmuje się, że nie wolno karać za wypowiedziane słowa.
Komentarze (8)
Odebrać polskie obywatelstwo... Uwolniony z zarzutów dopłacił do...

Komentarze

2008-06-12 01:36:19 | *.*.*.* | michal.gamrot
Re: Jeszcze słowo o karze za słowo [0]
Kiedyś mówił o tej sprawie Pat Condell: http://pl.youtube.com/watch?v=XUTFcgE1F7w skomentuj
2008-06-12 01:40:18 | *.*.*.* | michal.gamrot
Re: Jeszcze słowo o karze za słowo [0]
Kiedyś mówił o tym Pat Condell: http://pl.youtube.com/watch?v=XUTFcgE1F7w

"On the other hand, and let's face that, of course there is another hand, unless you
are a Saudi Arabian shoplifter". Genialne. skomentuj
2008-06-12 12:41:51 | 83.18.243.* | K&K
Re: Jeszcze słowo o karze za słowo [5]
Wolno wszystko? Nie, panie Rudak, bo przed pyskaczami nie ma dobrej obrony słownej.
Jedyną skuteczną formą przeciwstawienia się im jest urwanie głowy takiemu, co też
islamiści nieraz czynią.. Tego pan chce? No to będziemy sobie urywać łby w skrajnych
przypadkach, jeżeli nie będziemy się wzajemnie szanować. skomentuj
2008-06-12 12:49:20 | *.*.*.* | olgierd
Tak, Panie K&K, ale wzajemny szacunek to także szacunek dla czyjegoś prawa do
mówienia rzeczy, których nie chcemy słuchać.
Skoro jedyną skuteczną formą przeciwstawienia się jest urywanie głowy -- bo już nie
rozumiem? -- to jak, mamy je urywać, czy nie urywać? Czy wystarczy, jeśli sprawca
pójdzie na rok do więzienia, ale głowa będzie na swoim miejscu?

I owszem, jesteśmy o tyle bardziej cywilizowani, że u nas kat głowy za to nie obcina.
Po prostu zajmuje się tym prokurator, sąd sądzi a zakład karny czeka... skomentuj
2008-06-12 18:33:47 | *.*.*.* | michal.gamrot
"przed pyskaczami nie ma dobrej obrony słownej"

ale jest za to społeczeństwo, które może "pyskacza" zignorować. Zresztą o co chodzi z
"pyskaczami"? Czyżby nie można było w Polsce pyskować? skomentuj
2008-06-12 18:45:49 | 83.18.243.* | K&K
Obawiam się, że nie wiele Pan rozumie innych ludzi. Widzi pan świat tak jak Pan widzi
i wydaje się Panu, że wszyscy powinni tak samo go widzieć i mieć taki sam stosunek so
wypowiadanych słów. Rozumuje Pan jak amerykanie którzy niosą Irakijczykom wspanałą
demokracje, a ci nie i nie, jeszcze są gotowi życie poświęcać dla swych idei. Może
nam się to nie podobać, ale trzeba być głupcem by się z tym nie liczyć. Być może Panu
wystarcza w takich sprawach sąd. Tam gdzie chodzi o idee i gdzie np. mamy do
czynienia z fanatyzmem religijnym sądy nie zadawlają 'poszkodowanych'. Nie rozumie
Pan takich ludzi? Trudno, ale bedzie się Pan musiał z nimi liczyć i z ich
argumentami, czy się to Panu podoba czy też nie.
Pisze Pan: "wzajemny szacunek to także szacunek dla czyjegoś prawa do mówienia
rzeczy, których nie chcemy słuchać. ". Zgoda, tylko najpierw przekonaj pan innych do
takiej postawy, a jak Pan przekona to wtedy pisz Pan do woli. Jeżeli chciałby Pan
najpierw bluzgać, a potem wymagać by inni szanowali pańską wolność, to musi się pan
liczyć z tym, że nie wszyscy wyrażą zgodę na takie postępowanie. Zabroni im Pan? skomentuj
2008-06-12 20:37:46 | *.*.*.* | olgierd
Nie jestem Mojżeszem, nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać. || i jeszcze -- za
dobrze pamiętam ustrój, w którym też pewnych rzeczy nie było wolno, bo nie było
wolno. Nie kupuję tego. skomentuj
2008-06-12 23:06:55 | *.*.*.* | michal.gamrot
"Zgoda, tylko najpierw przekonaj pan innych do
takiej postawy, a jak Pan przekona to wtedy pisz Pan do woli. Jeżeli chciałby Pan
najpierw bluzgać, a potem wymagać by inni szanowali pańską wolność, to musi się pan
liczyć z tym, że nie wszyscy wyrażą zgodę na takie postępowanie. Zabroni im Pan? "

Czy bluźniąc na innych oczekuję ich szacunku? Czy będąc obrażonym nadal szanuje pan
rozmówcę? skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]