Kiedy blisko półtora roku temu pisałem o znowelizowanym art. 267 par. 2 kk, zgodnie z którym -- mój pogląd spotkał się z dość krytycznym przyjęciem (komentarze) -- odpowiedzialność karną ponosi także ten, kto bez uprawnienia łączy się z niezabezpieczoną siecią wifi, w zasadzie pominąłem tylko jedno stwierdzenie: poczekajmy na praktykę organów ścigania, ponieważ to od niej będzie wiele zależało.
Dlatego też kilkanaście dni temu zainteresowała mnie następująca informacja warmińsko-mazurskiej policji:
Policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą z KWP i Mrągowa zrealizowali sprawę dotyczącą włamania do sieci komputerowej. Dwaj hakerzy mieli bezprawnie dostać się do prywatnej, bezprzewodowej sieci komputerowej skonfigurowanej w domu pokrzywdzonego. Dodatkowo, jak ustalili policjanci, młodszy z zatrzymanych dodatkowo wyrządził szkodę właścicielowi sieci rozpowszechniając na jego koszt duże ilości plików chronionych prawem autorskim. Podejrzewany najprawdopodobniej w ogóle nie korzystał ze swojej sieci lub robił to sporadycznie. W większości przypadków wykorzystywał nie swój dostęp do Internetu, bo jak wyjaśnił, jego łącze było dużo wolniejsze. Teraz sprawcom grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Kilka tygodni wcześniej policjanci dowiedzieli się o bezprawnym uzyskaniu dostępu do prywatnej, bezprzewodowej sieci komputerowej, skonfigurowanej w mieszkaniu osoby pokrzywdzonej. Policjanci z zespołu do walki z przestępczością komputerową i internetową, ustalili że sprawców „włamania” było dwóch. Policjanci ustalili ich dane personalne i adresy zamieszkania.
Wczoraj policjanci z Olsztyna i Mrągowa zapukali do drzwi obu hakerów i zabezpieczyli u każdego z nich komputer. Sprawcami okazali się 24-letni Piotr U. oraz 35-letni Marek R., obaj zamieszkali w Mrągowie.(...)
Za uzyskanie dostępu do nie swojej sieci, czyli za włamanie, grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2, a dodatkowo za wyrządzenie szkody w systemie informatycznym grozi kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat.(...)
Dlatego policjanci chcą zwrócić kolejny raz uwagę wszystkim użytkownikom Internetu, a szczególnie tym, którzy korzystają z domowych urządzeń bezprzewodowo dzielących sygnał na wszystkie komputery znajdujące się w gospodarstwie domowym. Jeżeli ktoś decyduje się na taki rodzaj dystrybucji Internetu, to koniecznie musi nauczyć się podstawowych zasad, jak zabezpieczyć swoją sieć, w innym przypadku może narazić się na odpowiedzialność prawną z tytułu działań hakera.
Schemat, niestety, wydawał mi się odpowiadać mojemu widzeniu tego, co mówi art. 267 par. 2 kk: jest bezprawne podłączenie się do cudzej sieci bezprzewodowej (w zamiarze korzystania z szybszego łącza), jest porada dotycząca zabezpieczania domowej sieci wifi, jest też -- troszkę za daleko idące -- wskazanie możliwości zagrożenia odpowiedzialnością prawną "z tytułu działań hakera".
Dlatego też skorzystałem z możliwości i zapytałem rzecznika prasowego KWP w Olsztynie o podstawę działań policji, tj. o to, czy zatrzymani sprawcy skorzystali z zasobów sieci po przełamaniu (słabych) zabezpieczeń, czy też jakiekolwiek "włamanie" nie było konieczne, ponieważ sieć była "otwarta", tj. pozbawiona jakichkolwiek zabezpieczeń.
Kilka dni później otrzymałem lakoniczną odpowiedź z Zespołu do walki z Przestępczością Komputerową Wydziału PG Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, którą pozwalam sobie zacytować w całości:
Nie wiem co mogę dodać, gdyż właściwie sam Pan odpowiedział na swoje pytania. Wszystkie Pana przypuszczenia są słuszne. Art. 267 par. 2 kk pozwala na ściganie sprawców, nawet gdy nie pokonują oni zabezpieczeń; wystarczy samo uzyskanie nieuprawnionego dostępu.
Owszem -- muszę to powiedzieć, by znów nie zarzucano mi siania FUD-u -- to jest tylko pogląd policjanta prowadzącego sprawę. Możliwe, że na kolejnych etapach postępowania pogląd ten zostanie zweryfikowany i nie dojdzie do postawienia zarzutów. Może też się okazać, że -- jeśli sprawa zostanie doprowadzona do tego etapu -- sąd nie uzna argumentów przedstawionych w akcie oskarżenia i uniewinni sprawców, właśnie ze względu na odmienność poglądów na temat dyspozycji art. 267 par. 2 kk.
Na dziś będzie jednak rozsądniej przyjąć, iż faktycznie skutkiem ówczesnej nowelizacji kodeksu karnego jest karalność podłączenia się do nawet niezabezpieczonej sieci bezprzewodowej, zarazem dla oceny czynu nie będzie miało znaczenia czy sprawca musiał przełamać jakiekolwiek zabezpieczenia ustanowione przez jej administratora.




Dla mnie jako informatyka to jest co najmniej śmieszne żeby karać za coś takiego(a co
jeśli ustawimy sobie system tak żeby łączył się z automatu z siecią z najmocniejszym
sygnałem? a co jeśli będę się tłumaczył, że myślałem, że to darmowa sieć publiczna?)
ale z drugiej strony czy mogę wejść komuś do mieszkania kiedy nie ma zainstalowanych
drzwi i okien czy nie? skomentuj
Zatem konfiguracja powiedzmy laptopa,kiedy łączy się on do dowolnej dostępnej sieci
powiedzmy z najmocniejszym sygnałem, pachnie kryminałem. A przynajmniej kłopotami z
policją w tle... skomentuj
I skąd wiadomo, że jest się uprawnionym? Czy trzeba to mieć na piśmie? A jak przyjdę
do sąsiada i za jego ustną zgodą podłączę się do jego niezabezpieczonej sieci? Jak
mam się bronić, jak jemu się odwidzi i mnie pozwie?
Jeśli ma się hasło - sprawa jest prosta - hasło jest właśnie uprawnieniem. Ale
niezabezpieczona sieć nie ma hasła - czy w takim razie ma powszechnie znane (puste),
i - kontynuując moje rozumienie uprawnienia - znaczy to, że każdy kto je zna (czyli
każdy) jest uprawniony? skomentuj
To, że karanie za skorzystanie z takiej sieci jest kuriozum, to nie wymaga
komentarza. Ale. Szukając na siłę logicznego wytłumaczenia takiego stanu rzeczy,
doszedłem do wniosku, że korzystanie z czyjegoś hot spota, to tak jak przejażdżka
otwartym samochodem z kluczykami w stacyjce. Patrząc tak na tą sprawę, jestem w
stanie zrozumieć sankcjonowanie korzystania z nieświadomie publicznych access
pointów. skomentuj
prawidłowe -- tu raczej chodzi po prostu o obciążanie zasobów będących "własnością"
innej osoby -- i takie ratio legis chyba wówczas wprowadzono.
Zwróćcie jednak uwagę, że jest szereg przestępstw, w których nie musi w ogóle
występować pokrzywdzony, by sprawca mógł ponieść karę (posiadanie narkotyków). skomentuj
rozsądku. Mój telefon automatycznie wyszukuje sieci WIFI, jeśli sieć jest nie
zabezpieczona to się przez nią łączy, jeśli nie ma dostępu to wysyła pocztę via GPRS.
Ja tego nie kontroluje i nie interesuje mnie wcale czy włamuje się do jakieś sieci
czy nie. Niech sobie ludzie zabezpieczają swoje punkty dostępowe i koniec a policja
zajmie się pilnowaniem ulic i wyszukiwaniem nie zabezpieczonych sieci.
Ciekawe jak się ktoś wytłumaczy że z jego nie zabezpieczonego punktu dostępu ktoś
włamał do Pentagonu lub zrobił jakiś przekręt lub rozsyłał pornografie lub inne
gorsze treści, wtedy przyjdzie Policja i co ? Jak pan X będzie się wtedy tłumaczył,
że to nie on ?
Wprowadzić ustawowo nakaz zabezpieczania sieci a jak ktoś nie zabezpieczy to znaczy
że umożliwia darmowy dostęp inaczej z tej parodii się nie wybrnie. skomentuj
hasłem. Przecież zużywamy kogoś transfer, obciążamy serwer itd.
Stronę internetową bez hasła zakłada się po to, żeby każdy mógł na nią wchodzić i tak
samo jest z siecią bezprzewodową niezabezpieczoną. skomentuj
Co za absurd…Windows, czyli system obecny na 99% komputerów, sam, automatycznie
łączy się z najbliższą dostępną siecią bezprzewodową. Laik nawet nie zauważy, że
korzysta z cudzej sieci. skomentuj
> niezabezpieczonej hasłem. Przecież zużywamy kogoś transfer,
> obciążamy serwer itd.
> Stronę internetową bez hasła zakłada się po to, żeby każdy mógł
> na nią wchodzić i tak samo jest z siecią bezprzewodową
> niezabezpieczoną.
w teorii,
bo w praktyce jak sobie kupisz routerek/hotspot, to sie okaze, ze domyslnie stawia on
siec bez zabezpieczen i tyle... skomentuj
nasuwa sie przez analogie: idziesz przez puszcze, napotykasz otwarta chatke, w ktorej
przy uzyciu dostepnych narzedzi przygotowujesz sobie obiad z przyniesionych samemu
rzeczy, wracasz z urlopu i... po paru miesiacach zgarnia ciebie policja bo
przelamujac zabezpieczenia (w sensie klamka otworzyles drzwi) po czym bezprawnie
skorzystales z cudzej wartosci!
w takiej sytuacji nie powinno byc procesu... policjant ktory pierwszy ciebie zobaczy
na miescie powinien ciebie z miejsca rozstrzelac! skomentuj
albo wspinales sie do rzeczonej chatki po kurzej nozce.... to Twoj los powinien byc
nawet bez rozstrzelania przesadzony: odebranie mocy, zatopienie w karbonicie, rozklad
na bity i utylizacja w niszczarce po uprzednim wyprasowaniu bitow drukarka
laserowa....
sorki - nie moglem sie powstrzymac... skomentuj
Cała sprawa rozbija się o interpretacje zwrotu "bez uprawnienia". Jakoś trudno mi
przyjąć pogląd, żeby brak hasła dla routera Wi-Fi skutkował nadanie uprawnienia
wszystkim do korzystania z niego.
Swoją drogą trzeba nie mieć wyobraźni, żeby logować się poprzez niezabezpieczoną sieć
bo akurat jest dostępna. skomentuj
stron internetowych. A przecież są strony z hasłami.
Dlatego pytałem o uprawnienie - jak wygląda. Olgierd? Wytłumaczysz?
Co do wyobraźni - mam owartą sieć bezprzewodową. Z dobrym - jak dla mnie -
uzasadnieniem, że jedyny działający driver w moim lapku nie obsługuje WEP/WPA. Czasem
podłączą się obcy użyszkodnicy; jak zajmą większość pasma, to ich wytnę po MAC-u, a
jak nie - to niech sobie korzystają. skomentuj
innym osobom na korzystanie z tego. No chyba że ktoś przekona (organy ścigania i sąd,
nie mnie ;-) że jest taki zwyczaj, że otwarta sieć oznacza zaproszenie do korzystania
z niej przez dowolną osobę. Mnie się wydaje, że takiego zwyczaju nie ma -- tj. można
o tym mówić w kontekście miejskich publicznych sieci, w centrach miast, w galeriach
handlowych, w hotelach, na lotniskach, etc., ale raczej nie w przypadku prywatnych
sieci domowych (w bloku).
Uprawnienie? To bardzo proste. Jeśli nie wiesz, że Ci wolno, nie korzystasz. Tam nie
jest powiedziane "wbrew zakazowi", lecz "bez uprawnienia". Jakbym miał taką sieć wifi
i chciałbym inne osoby upoważnić do korzystania z niej, to pewnie nazwałbym ją
"publiczna" albo "dla.kazdego". skomentuj
1. Słyszałeś o zasadzie "dozwolone jest wszystko co nie jest zabronione"? Państwo
prawa i takie tam.
2. Mieszkam sobie na wsi i mam prywatną drogę do chałupy (ze 300m). Nie przeszkadza
mi jak ktoś sobie nią przejdzie do pobliskiego lasu, toteż nie stawiam znaków, że nie
wolno itd. Wydaje mi się, że w takim przypadku każdy może sobie tamtędy chodzić -
skąd niby ma wiedzieć, że droga nie jest publiczna? Mimo, że ona sie nie nazywa
"publiczna" ani "dla.każdego". Niezabezpieczoną sieć wifi też mam i - dopóki ktoś
nie przegina - może sobie korzystać na zdrowie. Według mnie analogia jest dokładna.
Jak zmienie zdanie, to sobie zabezpiecze - i droge, i sieć.
3. "Ciekawe jak się ktoś wytłumaczy że z jego nie zabezpieczonego punktu dostępu
ktoś
włamał do Pentagonu lub zrobił jakiś przekręt lub rozsyłał pornografie lub inne
gorsze treści, wtedy przyjdzie Policja i co ? Jak pan X będzie się wtedy tłumaczył,
że to nie on ?" - będę się tłumaczył tak, że ciężar dowodu mojej winy spoczywa na
Policji. Niech Policja udowodni że to ja. skomentuj
wprowadza taki zakaz. Masz uzyskać uprawnienie. (Pomijam dodatkową sprawę: czy wielu
rzeczy, których mi osobiście nie zakazałeś, mogę się dopuścić? Np. grzebać Ci w
portfelu?)
ad. 2 droga konieczna, to chyba dobra podpowiedź; chyba że się mylę (nie znam
sytuacji) skomentuj
wkraczania z sygnałem na teren mojej własności. Takie i inne głupie przykłady można
mnożyć.
A prowadzi to tylko do jednego wniosku trzeba sieci zabezpieczać i karać tych co się
włamali do sieci zabezpieczonej. skomentuj
Bardzo słuszny punkt Jurgi.
Ponadto interpretacja przepisów w taki sposób zamyka nam drogę do jednego ze sposobów
użytkowania sieci na przyszłość. W Japonii, kraju przodującym w rozwoju technologii
telekomunikacyjnych pokrycie szerokopasmowe sieci WIFI jest na tyle dobre, że
użytkownicy dobrych
smartfonów mogą korzystać z bramki VOIP. Tym samym zamiast korzystać z drogich łączy
operatora telefon
sprawdza pasmo dostępu do netu i uruchamia bramkę voip (jakiś skype out czy coś w ten
deseń), któy jest dużo tańszy.
Interpretacja, że każdy nieuprawniony dostęp będzie karany 5 lat więzienia jest
tragiczna z tego punktu widzenia.
Jako administrator takiej sieci mam wgląd w statystyki. Jej obciążenie jest spore
tylko w godz 17-22.
Czy jeśli ktoś na tyle sprytny by obejść zabezpieczenie filtru MAC (bardzo słabe)
będzie korzystał z netu (choćby za pomocą komórki z bramką VOIP), to mam go
ścigać/zgłaszać ?
Ps. Wiem, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności ale z tych dzieciaków
tacy przestępcy jak ze mnie miss mokrego podkoszulka :S skomentuj
wymigujesz od odpowiedzi.
Czy jeśli sąsiad mi pozwolił, to jestem uprawniony i jak to później - w razie sporu -
wykazać? Mam żądać na piśmie?
Co do nazywania sieci - jak rozumiem nazwiesz ją tak żeby _wszyscy_ zrozumieli?
Kiedyś była taka maszyna do robienia wszystkiego na "n", ale Natrium nie chciała
zrobić...
Co do "zwyczaju" - OK, fajnie, jak rozróżnisz moją otwartą prywatną sieć od
publicznej? W centrum miasta w pobliżu hotelu?
Czyli powrót do pytania - a skąd wiem, że jestem uprawniony? Odpowiedź "jak nie
wiesz..." już nie działa, bo to może być właśnie sieć publiczna, a gdyby założyć, że
skąd innąd muszę wiedzieć - to byłaby bezużyteczna. skomentuj
formie aktu notarialnego, esemesem, gębą. Jak chcesz. Zwróć uwagę, że pokrzywdzonemu
będzie musiało chcieć złożyć wniosek o ściganie sprawcy (nie zawiadomienie, lecz
wniosek), więc -- na szczęście -- organy nie działają z urzędu (hmm ciekawe jak było
w tej sprawie... chyba że owo "bez uprawnienia" poszło przy okazji tych "plików
nielegalnych").
Nazywać możesz sobie sieć jak chcesz, po prostu mówię, że to może być jeden ze
sposobów oświadczenia się "tak, zezwalam wam na korzystanie z mojej sieci".
A poza tym to nie wiem skąd i dlaczego tyle pretensji do mnie akurat. Czy ja
napisałem ten przepis? (ale z drugiej strony: on nie chroni tylko sieci wifi i chyba
taki durny nie jest, co?) skomentuj
Mam w biurze wifi zabezpieczona ok, ktos sie wlamie, zglaszam sprawe na policje OK,
ale wchodzi do mojej "sieci biur" niechciany akwizytor, to moge zglosic
wtargniecie/wlamanie/zamiar kredziezy/zuzycie tlenu, ogrzewania,pradu, koszty
sprzaatania po jego butach obloconych, itp.?(pomimo ze drzwi sa otwarte jak ja jestem
w biurze, czyli "siec moich biur" nie jest publiczna, ale niezabezpieczona) ? :) skomentuj
;).
Moim prywatnym zdaniem - durny jest, bo promuje duractwo (a on mnie sie
"nieuprawnienie" dostał do "niezabezpieczonej" sieci i te dzieciencom pornografje to
nie ja, to łun), daje bardzo złudne poczucie bezpieczeństwa ("Ja wydałem 20
rozporządzeń, że nie wolno kraść! Nie czytał ich, czy co?" - przecież tego, kto
naprawdę chce zaszkodzić/wykraść pomachanie paluszkiem nie powstrzyma), służy do
karania winnych własnej ciekawości a nie złoczyńców (np. za dostanie się do
nieopblikowanego, acz oczywistego dla odrobinę myślących, adresu strony), promuje
lenistwo u odpowiedzialnych za bezpieczeństwo (po co bronić się przed SQL injection,
skoro będzie można przywalić administracyjnie - że nie każdemu - to się pomęczy pOsła
i się zablokuje innych).
Generalnie myśl przyświecająca TFUrcom takiego gniota prowadzi do "a, nie mam
firewalla, antywirusa - przecież wirusów rozpowszechniać nie wolno i danych też nie
wolno wykradać, to sobie włożę do portfela kartę z pin-em".
Jest to moim zdaniem krok w kierunku whitelistowania protokołów i całego internetu
(np. żeby jakiś Chińczyk nie zrobił SQL injection...). skomentuj
ostudzić zapał.
Zresztą jeszcze raz podkreślam: to nie jest przepis li tylko o sieci wifi, lecz
ogólnie o bezpieczeństwie systemów informatycznych. Jakieś wnioski? skomentuj
zabezpieczeń i jemu też dowalić karę. Przecież to jakby ktoś kupił pistolet i go
położył na ulicy licząc, że nikt go nie ukradnie. skomentuj
decyduje się na taki rodzaj dystrybucji Internetu, to koniecznie musi nauczyć się
podstawowych zasad, jak zabezpieczyć swoją sieć, w innym przypadku może narazić się
na odpowiedzialność prawną z tytułu działań hakera." Bo faktycznie oznaczałoby to, że
ich zdaniem obaj są sprawcami jakichś tam czynów zabronionych. skomentuj
zostać posądzony z powodu działań hakera (czyli czegoś jeszcze prócz podłączenia się
do sieci).
Tak się zastanawiam jakimi drogami biegną myśli co poniektórych: jeśli zostawię
otwarty samochód to oznacza że udostępniam go publicznie ? Otwarte mieszkanie też ?
Brak hasła nie oznacza że udostępniam sieć publicznie, tak samo jak brak zamka w
drzwiach nie oznacza że każdy może wejść do mieszkania. skomentuj
Pewnie nie, zbrodniarz jeden! Do lochu z nim!!!1!1!jedenaście!
Poza tym, porównanie podłączenia się do niezabezpieczonej sieci do wejścia do
mieszkania jest o tyle chybione, że wnętrze mieszkania nie wypromieniowuje się na 100
metrów wokół (a AP może i dalej). skomentuj
haracze?"
W sumie to kolejny argument za tym, że Wi-Fi nie jest publicznie dostępnym punktem. skomentuj
samochód z kluczykami w środku to masz problem.
@Niemus co się tyczy otwartego mieszkania to się zgadza nie można tam wejść, ale
mieszkanie ma określoną powierzchnie a sygnał stanowczo wykracza poza jego obręb a
tam już jest wybacz sygnałem publicznym - dlatego sieci trzeba sobie zabezpieczać skomentuj
wsiąść i pojechać ;-) owszem, ubezpieczalnia nie zapłaci mi z odszkodowania z polisy
AC, ale sprawca będzie tak czy inaczej ścigany. skomentuj
Najbliższe korzystaniu z WiFi byłoby określenie trespassing.
Bo to nie jest zabór mienia, nawet niezabezpieczonego.
To jest użytkowanie czyjejś własności, ale w sposób taki w jaki możemy wykorzystać
czyjąś drogę czy rzekę, a nie samochód czy łódkę.
Zresztą praktyka sądowa i policyjna powinna brać pod uwagę fakt że dostępne są
publiczne hotspoty(w tym prywatne publiczne hotspoty) i użytkownik nie jest w stanie
stwierdzić czy sieć niezabezpieczona jest publiczna czy nie - tak samo jak z drogą, a
ponadto coraz więcej ludzi świadomie stawia sieć niezabezpieczoną.
Dla mnie sygnał wifi to jak światło lampy wpadające przez okno(chyba wolno czytać
przy nim książkę?) czy woda ze spryskiwacza sąsiada spadając na mój trawnik. skomentuj
sprawy w ogóle będą dochodzić do etapu orzekania. skomentuj
publicznym"
Sygnał jest publiczny bo wykracza poza obręb mieszkania ? Ciekawe rozumowanie. Żeby
skorzystać z sygnału muszę się zalogować - czy istnieje określona granica która
sprawia że dany sygnał odróżnia się od innych i można zatem jednoznacznie stwierdzić
czy tą granicę naruszam czy nie.
Jak router będzie miał ustawione hasło domyślne to też będzie publiczny bo hasło
można znaleźć w ogólnodostępnej dokumentacji ?
Argument publicznych hotspotów jest do przedstawienia w sądzie. skomentuj
to dozwolne czy nie) , czyli rozyłam jakieś tam fale i jeśli zagłuszam sobie sygnał w
domu to jest ok a jeśli zagłuszam sąsiadowi to też jest ok ? skomentuj
Żeby skorzystac z sygnału nie musisz się "logować" - jeśli przez "logowanie"
rozumiemy uzyskanie uprawnień po uwierzytelnieniu - bo nie ma uwierzytelnienia.
Jedynie dobrze by było poprosić o IP, ale to tez nie jest konieczne, bo można sobie
przydzielić samemu. skomentuj
Nie widzę analogii: zagłuszanie fal [w przeciwieństwie do korzystania] odbywa się
niezależnie od tego z jakiego routera pochodzą fale. Gdybyś zagłuszał fale tylko ze
swojego routera to byłoby to w porządku.
@~~:
Słuszna uwaga odnośnie logowania, trochę z rozpędu napisałem. Powinienem napisać:
podłączyć. Co zasadniczo nie zmienia mojego toku rozumowania bo żeby się podłączyć
komputer musi wykonać czynność - w przeciwieństwie do tych jabłek. skomentuj
z jabłkami. Musisz zobaczyć jabłka, gałęzie muszą sięgnąć nad Twój grunt, a później
musisz je z ziemi pozbierać (wykonać czynność?). Jabłka psujące się na ziemi są...
wątpliwym pożytkiem. Jak na razie byłaby to analogia do odbioru (co też może podpadać
pod "nieuprawniuony dostęp", bo w przypadku niezaszyfrowanej sieci mogę odtworzyć
cały przebieg komunikacji).
OK, ale powiedzmy, że mój komputer jednak jeszcze coś by wysyłał. W przypadku jabłek
- możesz np. mocno tupać, żeby spadły. Czy wtedy też "wykonujesz czynność"? skomentuj
drugiego mieszkania - zabiera mi część mojej własności. Wysyła mianowicie swój
sygnał, po czym stwierdza, że tam, gdzie sygnał dochodzi, to już nie moje, a jego, i
to on będzie decydował (i karał) co i jak ja w dotychczas moim mieszkaniu będę
(nie)robił.
To moje główne zastrzeżenie. skomentuj
można porównywać z mieszkaniem czy z otwartym autem itp. Według mnie ustawa powinna
być tak napisana żeby zdefiniować dokładnie co to jest sieć publiczna i przyjąć w
definicji że, każda nie zabezpieczona sieć jest siecią publiczną i obowiązek
zabezpieczenia sieci leży po stronie użytkownika lub dostawcy internetu i wtedy taką
sieć uważa się za prywatną.
Karze podlegałby wtedy każdy kto włamie się do sieci prywatnej czyli zabezpieczonej.
@olgierd kończąc odpowiem Tobie na temat samochodów:
- zostawiasz auto przed domem nie zamknięte ( masz takie prawo) mieszkasz na górce ,
jest ciemna noc, ktoś Cię bardzo nie lubi, nie masz monitoringu przed domem, sąsiedzi
zasneli, jednak ktoś otwiera twój samochód spuszcza ręczny, daje na luz, auto zjeżdza
z górki, po drodze potrąca jakiegoś pana , robi mu krzywde , nie ma świadków
,odcisków, kto ma problem ?
Dlatego uważam że porównywanie dostępu do internetu z użyciem samochodu bez wiedzy
właściciela lub wejście do otwartego mieszkania za nie trafne przykłady skomentuj
Niczego nie muszę - jabłka stają się pożytkiem niezależnie od tego czy je zobaczę
albo czy je pozbieram.
Po 2.: tam gdzie sygnał dochodzi jest nadal jak najbardziej Twoje tylko ten sygnał
nie jest Twój, zatem argument nietrafiony.
@Rokiroki1:
Ja to rozumiem tylko mam wątpliwości co do takiego postawienia sprawy, bo coś jest
czyjąś "własnością" (jeśli tak można powiedzieć o sygnale) niezależnie od tego czy to
jest zabezpieczone czy też nie. Korzystając z tego naruszamy czyjeś prawa bo to ktoś
zapłacił za usługę i kupił router. Jeśli przykładowo ktoś wjedzie samochodem na ulicę
to tym samym ten samochód nie staje się powszechnie dostępny.
Poza tym jeśli ktoś opisuje swój punkt jako: "publiczny" lub analogicznie i
udostępnia bez hasła to wtedy wchodząc na taki punkt przestępstwa nie ma - wchodzi w
grę art. 28 kk. skomentuj
pod groźbą kary za "nieuprawniony dostęp" - wysyłać (a teraz - z Twojej wypowiedzi -
również odbierać?! I może jeszcze mam zatykać uszy jak sąsiad się wydziera, bo to -
bardzo wyraźnie - jego sygnał?) co mnie się żywnie podoba. Np. wysyłać to, co router
sąsiada zrozumie jako nawiązanie transmisji. To ogranicza moje prawo w moim
mieszkaniu robienia z moim nadajnikiem co mnie się podoba, bo sąsiad coś zrobił z
własnym nadajnikiem, obrzucił mnie sygnałem, a ponieważ sygnał jest "jego", to ma
prawo decydować, co ja zrobię z "jego" sygnałem, "moim" sygnałem i moim nadajnikiem.
Wrócę jeszcze do jabłek.
Jeśli jabłka stają sie pożytkiem niezależnie, czy je zobaczę/pozbieram, to tak samo z
sygnałem. Staje się pożytkiem, kiedy zawędruje na mój teren, niezależnie, czy go
zobaczę/pozbieram - wtedy też przestaje być sąsiada. Jak jabłko, co spadło w moim
ogródku - jest moje.
Jedynym argumentem na "nie" mogłoby być to, że ja coś wysyłam - to mogłoby być
potraktowane jako zrzucanie jabłek z gałęzi (ale tylko tych z mojej strony płotu).
Jeśli chodzi o tak postawioną "własność" sygnału - jeśli sąsiad zacznie mi wrzucać
jabłka do ogródka i stwierdzi, że nie to, że nie moge ich zjeść, ale nawet
posprzątać, bo są jego i on mi zabrania, to ogródek już nie jest mój, tylko sąsiada!
Dlatego uważam, że sygnał, co przeszedł na moją stronę płotu, już nie jest sygałem
sąsiada, tylko moim.
A jeśli sąsiad nie chce, by ktoś - na kogo terenie się znalazła jego własność - ją
wziął jako pożytek, niech trzyma ją dla siebie, nie rozrzuca wokół. Obetnie gałęzie
(obniży moc) czy poprzebiera jabłka za szyszki (zaszyfruje).
Na koniec - piszesz, że wydał na to czy tamto. A jakby zaczął rozrzucać pieniądze? I
by je zwiało do mojego ogródka? Są moje? skomentuj
jest przepis szczególny, który o tym stanowi. Jakby nie było przepisu, to jabłka tak
czy inaczej byłyby sąsiada (a Ty mógłbyś je ew. zasiedzieć -- za 3 lata).
Nie, jeśli nawet zacznie rozrzucać pieniądze nie stają się one Twoje. Warunkiem
nabycia pierwotnego rzeczy ruchomych (a więc nawet nie pieniędzy) jest porzucenie jej
przez właściciela w zamiarze wyzbycia się własności (art. 180 kc). Samo w sobie
rzucanie przedmiotami nie wystarczy.
Z pieniądzem jest jeszcze gorzej. skomentuj
"Dodatkowo, jak ustalili policjanci, młodszy z zatrzymanych dodatkowo wyrządził
szkodę właścicielowi sieci rozpowszechniając na jego koszt duże ilości plików
chronionych prawem autorskim" - to jakaś głupia, chora z nienawiści osoba pisała.
Albo koszt użycia łącza, wówczas nie ma znaczenia, czy dane łamią nawet chiński
manifest komunistyczny, albo straty moralne związane z niesłusznym podejrzeniem o
popełnienie przestępstwa dotyczącego prawa autorskiego i wówczas ilość to pikuś - co
za różnica moralna, czy ktoś ci niesłusznie powie, że okradłeś music industry na
100000 zł czy na 100000000 zł. skomentuj
na zasadzie "mamy gościa, który piratem jest, a może coś jeszcze na niego mamy?"
Jakby na to nie patrzeć pokrzywdzony musiał -- niechby i zachęcony przez policję --
zawnioskować o ściganie sprawcy. skomentuj
Jeżeli mieszkasz w Niemczech, lepiej się podszkol z obsługi ruterów, bo jeśli
ustawione przez ciebie zabezpieczenia będą za słabe, w razie włamania do twojej sieci
bezprzewodowej to ty zapłacisz karę!
Jak orzekł niemiecki federalny sąd kryminalny, użytkownicy sieci bezprzewodowych mają
obowiązek skutecznie zabezpieczyć swoją sieć. Jeżeli osobie postronnej uda się do
niej włamać i za jej pomocą pobrać nielegalne pliki, odpowiada za to również
administrator. Przewidziana kara za nieskuteczne zabezpieczenie sieci to 100 euro.
Głównym elementem ocenianym przez sąd, w razie ewentualnego postępowania, jest
odpowiednio mocne hasło i nowoczesne, zgodne ze standardami szyfrowanie.
Nie wyklucza się również współodpowiedzialności za przestępstwo, ale w tym przypadku
każda sprawa będzie rozpatrywana indywidualnie.
12:48, 13.05.2010 / CHIP.PL skomentuj
praktycznie skomentuj
To teraz moze z prawa amerykanskiego. Bo jest troche fajniejsze od wyzej
wspomnianego.
Urzadzenia w USA (swicze , routery etc) posiadaja plik do edycji . Taki powitalny.
W interesie administratora jest zeby wpisac tam regułkę : dokonales nieautoryzowanego
wejscia na router. Jakie kolwiek
czyny moga rodzic nastepstwa karne. I wtedy juz wiesz ze nawet jak cos nie jest
zabezpieczone ...to jestes u kogos i prawo jest po jego stronie. IP nie moze byc
powiazane z peselem. Bo to absurd. skomentuj
Od pięciu dni mam nowego laptopa z wifi.
W liście dostępnych sieci (około 10) znajduje się jedna TP-LINK_DEAB78 -
niezabezpieczona...
Komputer standardowo w ustawieniach łączył się z pierwszą lepszą dostępną siecią -
zasięg nie był najlepszy, ale google spokojnie działało. Ucieszyłem się z tego faktu
ponieważ czekam na dostawę modemu z internetem bezprzewodowym i w między czasie mogę
się zadowalać internetem od "DEAB78".
Nie czujem, że robię coś złego, łączy się samo to znaczy, że jest ok.
Mój pogląd zmienił się w dniu dzisiejszym jak na ekranie pojawił mi się komunikat od
dostawcy, że mam zaległości w jakiejś tam kwocie i że trzeba zapłacić i że sprawa
dotyczy mojego numeru IP!!!.
Nie zdążyłem zrobić screena zanim kliknąłem "przeczytałem komunikat i chcę przejść do
przeglądania internetu", ale znalazłem dokładnie taki sam komunikat dotyczący innej
kwoty i nr IP - zdjęcie
tutaj:http://jarsat.blox.pl/resource/Zrzut_banera_Jarsat_krory_utrudnia_dostep_do_usl
ugi_i_niszczy_dane_wysylane_do_Internetu_24.09.2010_z__godz_21_05.jpg - CO O TYM
MYŚLICIE? POWINIENEM SIĘ OBAWIAĆ?
Chciałbym zaznaczyć, że w komunikacie do mnie było około 320 zł do zapłaty, a nie 55
zł jak jest na tym na zrzucie ekranu. Dotarło do mnie, że ta sieć nie jest
ogólnodostępna pomimo faktu, że komp się łączy w standardzie do pierwszej "dostępnej"
sieci...
Firma Jarsat ma bardzo złą opinię, czy możliwe jest, że sami np. w każdej klatce
montują gdzieś w piwnicy rooter i namierzają korzystające z niego komputery i
naliczają jakieś dziwne kwoty? Dodatkowo dodam, że nie mam z nimi zawartej żadnej
umowy, ani nie godziłem się na jakiekolwiek koszta.
Początkowo pomyślałem że to "DEAB78" nie zapłacił, a ja dostałem komunikat do
wiadomości (bo jadę na jego rooterze), ale tam było wpisane MOJE IP (sprawdziłem to).
Wymieniony artykuł w reportażu moim zdaniem mówi o swoistym przełamaniu zabezpieczeń
w celu uzyskania informacji dla niego nie przeznaczonych, a nie przez wifi bez hasła
do neta! - taka moja opinia.
Treść paragrafów:
» § 1.
Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej,
otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub
przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne
szczególne jej zabezpieczenie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
» § 2.
Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części
systemu informatycznego.
» § 3.
Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest
uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym
urządzeniem lub oprogramowaniem.
» § 4.
Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1-3 ujawnia
innej osobie.
» § 5.
Ściganie przestępstwa określonego w § 1-4 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Nie znalazłem w necie osób z podobnym przypadkiem do mojego (oprócz tego zdjęcia z
linka - jedyny ślad)... :(
Może przejdę się po sąsiadach i podpytam lol - może ktoś jeszcze się łączył do wifi
bez zabezpieczeń.
I tak trafiłem na tego bloga. PROSZĘ O ROZPOWSZECHNIENIE MOJEGO PROBLEMU, BYĆ MOŻE
JEST WIĘCEJ OSÓB W TEJ SAMEJ SYTUACJI.
Proszę o jakiekolwiek opinie i sugestie w tej sprawie.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i czekam na odpowiedzi.
PW - mayday2304@gmail.com skomentuj