Koniec z zakazem deptania trawników?
 Oceń wpis
   

The Jacob's Ladder

Ciekawostka: trzeba aż 40 lat i w międzyczasie zmiany ustroju, aby grupka posłów zrzeszonych w ramach komisji "Przyjazne Państwo" zaproponowała uchylenie przepisu penalizującego deptanie trawników.
Słowem: cztery dekady po uchwaleniu kodeksu wykroczeń -- historię art. 144 przedstawiam w ramce -- okazuje się, że być może jest i śmieszno, i straszno. Zatem -- jak szczytnie zapewniają projektodawcy -- nowe prawo "zapewni możliwość kontaktu człowieka z przyrodą, znalezienia wytchnienia i rekreacji na świeżym powietrzu. W ten sposób projekt może poprawić warunki zdrowotne mieszkańców miast poprzez pozytywne oddziaływanie zieleni. Zieleń miejska jest często jednym łącznikiem człowieka ze światem przyrody".

art. 144 kw na przestrzeni dziejów:
w brzmieniu z 1 stycznia 1980 r.:

§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem,
podlega karze grzywny do 2 000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 1 000 złotych.
w brzmieniu z 1 stycznia 1990 r.:
§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem,
podlega karze grzywny do 2 000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 1 000 złotych.
w brzmieniu na dzień 10 czerwca 2010 r.:
§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem,
podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 500 złotych.
Polskie prawo jest pełne absurdalnych zakazów. A to nie wolno wypić piwa na ławce w parku, wspominać choćby o reklamie hazardu, dorosłemu człowiekowi nie wolno się posiadać narkotyków (ale pić wódkę wolno, byle jej nie pędził samodzielnie) -- chociaż warto pamiętać, że zażywanie narkotyków to nie posiadanie. Jadąc samochodem koniecznie trzeba zapiąć pasy bezpieczeństwa (jak nie to mandat); ba -- są tacy, co chcą nałożyć na kobiety obowiązek poddania się badaniom lekarskim (i nie są to kumple dr. Mengele). Jest też troszkę mądrych zakazów, z których i tak nikt sobie nic nie robi (za mądry zakaz uważam zakaz dotyczący czynu, którego konsekwencje dotykają otoczenia) -- ale mądre zakazy to oczywista mniejszość.

Upadek komuny miał oznaczać generalne poluzowanie drakońskiego prawa. Przez pewien czas wydawało się, że ten cel się uda: bardzo liberalna ustawa o działalności gospodarczej z 1988 r. pierwotnie wprowadzała ograniczenia tylko w przypadku zamiaru prowadzenia biznesu w kilku branżach, jednak prawie natychmiast katalog ten zaczęto rozszerzać. Dziś mamy ustawę o  s w o b o d z i e  działalności gospodarczej, jedno okienko i takie tam -- ale często się okazuje, że zakazy i ograniczenia wyskakują z najbardziej nieoczekiwanej strony (przypominam operację "Strażak w Każdej Firmie").

Ba, niemały wkład w radosną twórczość legislacyjną ma owa komisja "Przyjazne Państwo". Dość przypomnieć, że to tam powstała idea montowania kamer CCTV w każdym sklepie monopolowym, aby filmować buzie kupujących wódkę, tam też zaproponowano zaostrzenie przepisów kodeksu wykroczeń wobec "nielegalnych spekulantów".

Stąd moja radość -- ale i zdziwienie -- że ktoś w tym szacownym gronie zechciał pochylić się nad nieszczęsnym art. 144 kw, zgodnie z którym można zapłacić 1000-złotową grzywnę za deptanie trawnika. Ba, a jeśli jeszcze sprawca weźmie kocyk i koszyczek, a z koszyczka będzie wystawała butelka piwa, i po to piwo w upalny dzień sięgnie... (tak wzdycham, bo może (p)osły zauważą i ten absurd -- do parku w Berlinie można przytargać choćby i skrzynkę piwa i policmajster złego słowa nie powie, a u nas... wiadomo.
Może w najbliższym kroku zauważą, że prawie wszystko co robimy na co dzień łapie się na jakieś wykroczenie (tak, tak, czytajcie kodeks wykroczeń).

No ale idą wybory, na pewno kandydaci na prezydencki stolec będą nam różne rzeczy obiecywać. Czekam na takich, co powiedzą, że nam poluzują, bo w sumie państwa nie powinno obchodzić co sami ze sobą robimy.

Komentarze (33)
Policja ma nas w trąbie Dlaczego pójdę na wybory i jak...

Komentarze

2010-06-10 12:18:23 | 77.253.64.* | GrzegorzA
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [7]
Akurat nakaz zapinania pasów w samochodzie łatwo uzasadnić i trochę chyba z rozpędu
trafił na Twoją listę głupich przepisów. Jak nie zapniesz pasów i rozwalisz sobie
głowę o kierownicę, albo wylecisz przez przednią szybę to ktoś będzie cie musiał 1)
ratować 2) leczyć i w efekcie państwo poniesie koszty przez to, że czujesz się
skrępowany jeżdżąc w pasach :)

Z tym zakazem posiadania narkotyków też można by długo polemizować czy to jest zły
czy dobry zakaz. skomentuj
2010-06-10 12:29:45 | 161.111.153.* | rozek12
Tylko po to przez całe życie zawodowe płacisz podatki i ubezpieczasz sie żeby ktoś
cię leczył i ratował. skomentuj
2010-06-10 12:32:49 | 212.114.200.* | ~~
Nie, nie - coś Ci się jednak chyba pomyliło - od ponoszenia kosztów moich wypadków -
leczenia itd. - jest moja kasa chorych/firma ubezpieczeniowa. Jeśli się nie
ubezpieczę, to płacę sam.
Można to tez ująć tak, jak to robi państwo: "bardzo proszę co łaska za ochronę
pańskiej skromnej osoby (i zaraz pana przekonam, jak bardzo jej pan potrzebuje)" ew.
"kup pan ceglę za stówę" skomentuj
2010-06-10 12:51:38 | 78.8.151.* | Aldik
Kiedyś miałem wypadek i być może przeżyłem tylko dlatego bo nie zapiąłem pasów.
Zderzenie boczne od strony pasażera wyleciałem bocznym oknem, auto się spaliło,
kierowcy udało się wydostać. Nie ma co uogólniać. skomentuj
2010-06-10 12:55:48 | 194.24.2.* | bolo_pilkarz
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [0]
Zauważam tylko, że piłkarze nożni na publicznych stadionach (jeden nawet narodowy w
Chorzowie) wciąż depczą trawniki. A kar nie ma. Ktoś się za nich weźmie? :) skomentuj
2010-06-10 13:06:15 | 194.9.223.* | trufle
Jeśli sprawy rozporządzania własnym zdrowiem i życiem sprowadzimy do poziomu kosztów
jakie państwo musi na to wykładać, to jest ogrom możliwości aby osoby, które doznały
wypadku współfinansowały swoje leczenie w przypadku, kiedy nie miały zapiętych pasów.
Tak samo można podchodzić do spraw narkotyków, alkoholu, itp. A co z samobójcami? W
pewnym sensie osoby nie zapinające pasów, nadużywające narkotyków czy alkoholu można
porównać do samobójców. I co wtedy?
Olgierd bardzo słusznie zasugerował aby poczytać sobie KW, bo to czego nie wolno nam
robić jest tak absurdalne i niewytłumaczalne że ręce opadają. skomentuj
2010-06-10 13:36:34 | 83.142.180.* | Monter1
To ja was pociesze. Jak sobie sami zbudujecie własną drogę, na własnej ziemi, to
wcale pasów nie musicie zapinać! skomentuj
2010-06-10 13:56:36 | 145.237.70.* | liberał 998
Przykład z samobójcą najlepiej pokazuje absurdalność nakazu zapinania pasów.
No bo założmy dwa rodzaje samobójców: jeden chce wyskoczyć przez okno, drugi zabić
się w samochodzie uderzając przy pełnej prędkości w mur (przy odpiętych pasach).
Każdy ma prawo do wybrania sobie rodzaju samobójczej śmierci ;-)
I jeśli obaj skutecznie popełnia samobójstwo, to skutek będzie taki sam.

A teraz założmy, ze obaj jakimś cudem przeżyją.
To przecież obaj będa leczeni (zakładam, że obaj na koszt NFZ-u).
NFZ nie przewiduje przecież nie leczenia niedoszłych samobójców.

Więc pytam się: w imię czego państwo zakazuje jednego rodzaju igrania ze śmiercia czy
też próby samobójstwa (jazda bez pasów), a na inny rodzaj - w postaci skakania z
okna - pozwala ?????

P.S.
Żeby nie było sam jeżdzę zawsze z zapiętymi pasami, ale nie bulwersuje mnie, że ktoś
inny nie chce ich zapinać.
To JEGO sprawa. skomentuj
2010-06-10 14:04:01 | 145.237.70.* | liberał 998
Inne porównanie to nie zapinanie pasów i jakiś "ekstremalny" sport.
Zakładamy, że ktoś kto nie zapina pasów ryzykuje, ale przecież tak samo ryzykuje ktoś
kto uprawia na przykłąd ekstremalna wspinaczkę w polskich Tatrach (w przeciwieństwie
na przykład do Słowacji - u nas ratownictwo TOPR jest bezpłatne).

I w razie wypadku - osoba bez pasów będzie ratowana i leczona na koszt państwa
(NFZ-u),tak samo będzie ratowany i leczony nierozważny taternik (turysta), nawet jak
akcja ratownicza w górach będzie tylko i wyłacznie z jego winy.

Jakiś czas temu głośno było o jakimś pijanym turyście, który wszedł gdzieś wysoko i
spadł.
TOPR nawet myslał o obciążeniu go kosztami akcji ratowniczej, ale w końcu odpuscił,
bo przepisy na to nie pozwalają.

Więc jeszcze ra pytam - dlaczego nie każemy i leczymy na koszt państwa teterników
którzy ryzykują w czasie wspinaczki, a każemy mandatem za nie zapięte pasy ???? skomentuj
2010-06-10 14:23:23 | 141.227.1.* | kazek
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [2]
Panstwo dywagujecie jaka to utrata wolnosci bo Państwo nie musicie płącić za
leczenie. Dlatego wydaje wam sie ze to takei trendy, ta wolnosc. Jednak kiedy
przychodzi moement, ze jednak idziecie do dentysty i mu placicie za glupianaprawe
zęba parę stów, okazuje sie ze to jednak drogo. A jesli roczna rehabilitacja prywatni
kolana kosztuje kilkadziesiat tysiecy?
Moi znajomi z UK przyjezdzaja do Polski leczyc zeby bo jst tu tanio i dobrze.
Wiekszosc ludzi nie posiada w USA ubezpieczenia dentystycznego -placu nie
ubezpieczyciela a pacjent - bo to jest zabeig ktory jest zbyt czesty aby fgirmom
ubezpieczeniowym sie oplacal ( owszem jakas czesc ludzi ma ubezpieczene dentystyczne
wykupione przez pracodawce jako bonus. Robia tak due firmy. Zwykle po odejsciu z
takiej pracy - np.na wlasny biznes - zwieszasie skladki bo sa zaduze).

Slowem - fajnie jest byc bogatym i zdrowym a jesli jeszcze uroda dopisuje to mozna
nawet popierac Korwina Mikkego. Ale wraz z wzrostem doswiadczenia zyciowego zaczyna
sie dostrzegac w nim niebezpiecznego idiote.... skomentuj
2010-06-10 14:33:18 | 145.237.70.* | liberał 998
@kazek
Jeszcze raz pytam: jeśli państwo zakazuje jazdy bez pasów, to czemu nie zakaże na
przykład uprawiania taternictwa lub nie zakaże samobójstw? skomentuj
2010-06-10 15:08:20 | *.*.*.* | olgierd
Zakaz samobójstw -- a nawet kara za usiłowanie -- już była.
Poza tym nic dodać, nic ująć; a argument "bo ktoś za to płaci" jest przewidywalny.
Moja odpowiedź brzmi: to niech nie płaci. Jak sobie podetnę żyły i mnie odratują to
też ktoś za to płaci. Moja odpowiedź: a niech nie płaci. skomentuj
2010-06-10 17:31:40 | *.*.*.* | Jurgi
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [1]
Pokutuje komunistyczne podejście – im więcej głupich przepisów, tym łatwiej
znaleźć coś na niechętnego władzy. Choćby to była głupota i na co dzień nikt
przepisem się nie przejmował. skomentuj
2010-06-10 18:11:01 | 89.231.97.* | Pan Zenek
Dlaczego większość przepisów jest głupia? Ponieważ parcie do władzy (prawa do
ustanawiania przepisów) i przywilejów jest domeną głupców. skomentuj
2010-06-10 19:56:34 | *.*.*.* | infolinka
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [1]
Olgierdzie :)

Samo zniesienie zakazu deptania po trawnikach prawdopodobnie zbytnio nie wpłynie na
stan samych trawników. Statystyczny obywatel ma małą ochotę na wdepnięcie w to co
może chociaż nie musi znajdować się na trawniku, statystyczna kobieta w szpilkach
ominie trawnik, żeby nie zniszczyć obcasów, a alergik nie pójdzie tam gdzie trawy
jest więcej niż gołąb zmieści w dziobie.

Pozostaje garstka nielicznych miłośników zielni i szaleńców którzy mają gdzieś, że
coś się do podeszwy przykleja ...ale tych zakaz nie odstraszał przez 40 lat :) skomentuj
2010-06-10 22:08:08 | 89.231.97.* | Pan Zenek
I jeszcze jedno. W demokracji gdy organa represji są trzymane na krótkiej smyczy,
nawał bezsensowncych przepisów służy paradoksalnie wolności. Im tego więcej tym
większa odporność społeczna na paragrafy w ogóle;p skomentuj
2010-06-10 22:20:58 | 77.45.15.* | Artiq
"Może w najbliższym kroku zauważą, że prawie wszystko co robimy na co dzień łapie się na jakieś wykroczenie" [2]
A może nie szacowna komisja "Przyjazne Państwo" wprowadzi ustawę określającą co jest
dozwolone, a to czego nie ma w ustawie jest zabronione pod groźbą kary. skomentuj
2010-06-11 09:04:00 | *.*.*.* | olgierd
To już w sumie było. To pewnie kiedyś jeszcze będzie ;-) skomentuj
2010-06-11 09:42:07 | 84.58.23.* | ~hiena
czy ta komisja jest szacowna, to bym się kłócił... skomentuj
2010-06-11 09:47:57 | 212.87.13.* | student MIM
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [0]
Wyraźnie nie zgodzę się z jedną rzeczą
1. Posiadanie narkotyków - zakaz jest sensowny, o ile nie chcemy całkowicie
zalegalizować narkotyków (a aby to zrobić, przydałoby się najpierw pokazać, że
jesteśmy w stanie zapanować nad sprzedażą alkoholu nieletnim), gdyż utrudnia
kombinowanie dilerom.

A porównywanie badań cytologicznych do dr Mengele pozostawię bez komentarza skomentuj
2010-06-11 10:01:44 | 77.253.55.* | Mac75
W Polsce żaden zakaz nie jest potrzebny. [0]
Nie depczę trawników, nie rozkładam na nim kocyka, nie gram z dzieckiem w piłkę. Po
prostu na trawnikach jest mnóstwo psich odchodów i omijam je szerokim łukiem. skomentuj
2010-06-11 12:54:00 | 83.238.196.* | rumba
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [1]
Swoją drogą, to mam nadzieję że sprząta pan Panie Olgierdzie po swoim owczarku. Nie
chciałbym wdepnąć w nielegalnie pozostawioną kupę idąc legalnie po trawniku. skomentuj
2010-06-11 15:38:19 | *.*.*.* | olgierd
@studentMIM: przecież teoretycznie można dopuścić jedno, nie dopuszczając do
drugiego, prawda? Vide część lekarstw, które posiadać można, ale obrót jest
kontrolowany (i nie tylko).

@rumba: mój pies nie robi na trawniku. Nie będę już (po raz n-ty) tłumaczył jakim to
cudem, ale -- po prostu nie robi. Na betonie/asfalcie tym bardziej nie robi.
Tak więc spokojnie. skomentuj
2010-06-11 17:12:38 | 95.48.39.* | grafff
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [0]
Ale chwila! To nie jest tak że WOLNO deptać trawniki miejskie.
Prawo teraz mówi że deptanie po trawnikach wyznaczonych przez władze
miasta/gminy/whatever nie jest już karalne.
To jest różnica. skomentuj
2010-06-12 10:02:14 | 89.200.162.* | Tak jest Panie Rudak
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [0]
Mamy coraz więcej zakazów, koncesji , ograniczeń. Tzw. "zwykły człowiek" może byc za
byle co ukarany, zniszczony. Równocześnie częśc społeczeństwa za o wiele większe
przekroczenia przepisów a nawet jawne przestępstwa nie jest w ogóle karana. Są poza
prawem. To prezesi, burmistrzowie,senatorowie, posłowie. Musieliby naprawdę coś
wielkiego złego zrobic (i dziennikarze musieliby ujawnic ten czyn) żeby podlegali
karze. Najczęściej policjanci boją się takiego zatrzymac bo zamiast przestępca ma byc
ukarany to oni wylecą z pracy.
Cóż taką mamy skorumpowaną Polskę. skomentuj
2010-06-12 16:34:09 | 89.72.43.* | Ivv
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [0]
Niech żyje anarchia, bo i tak jest lepsza od przeregulowanego państwa. skomentuj
2010-06-12 17:17:52 | 85.222.86.* | _Bartol_
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [1]
Nikt nie podniósł, że zakaz deptania trawników jest uzasadniony. Gdyby każdy chciał
wejść na trawnik, to z trawnika nie zostałoby nic. A że zakazu tego nikt nie
respektuje i nikt nie egzekwuje to już inna sprawa. Podobnie jest z resztą z
rzucaniem niedopałków na chodnik, trawnik, itp. Niby nie wolno, a zwróćcie uwagę ile
tego leży np. w okolicach przystanków.
Zanim ustawodawca zabierze się za znoszenie zakazów, trzeba by zapewnić, by
pozostające zakazy były egzekwowane. skomentuj
2010-06-12 20:36:39 | *.*.*.* | olgierd
Ale wizja, że raptem każdy zechce wejść na trawnik jest wizją z cyklu "a gdyby tu, w
przyszłości, wasz synek malutki, którego jeszcze nie macie (sprawdzić czy nie
ksiądz)". To raz, a dwa, że niedobre jest NISZCZENIE trawników. Deptanie (chodzenie)
niekoniecznie oznacza niszczenie (zwykle nie). skomentuj
2010-06-14 11:48:03 | *.*.*.* | dante666
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [2]
Ja trochę nie na temat ale zastanawia mnie kwestia przechodzenia na czerwonym świetle
(jako kierowca bardzo się wkurzam jak jak ktoś przebiega mi drogę ale to zupełnie
inny przypadek). Otóż gdyby w danym miejscu świateł by nie było, to widząc pustą
drogę idę sobie na drugą stronę i wszystko gra. Ale jeśli mam czerwone światło, do
horyzontu ani jednego samochodu to muszę stać jak jakaś owca czy coś i czekać na
pozwolenie. Codziennie przechodzę przez Kazimierza Wielkiego we Wrocławiu, tam jest
często taka sytuacja, że wszyscy mają czerwone i tyle. Raz czekając na łaskawe
pozwolenie sygnalizacji, widząc że wszyscy stoją, a na pasach jezdni z których ktoś
mógłby jechać (w dodatku jednokierunkowa) ani żywej duszy, przeszedłem i tylko
telefon który zadzwonił Panu strażnikowi mnie uratował przed mandatem, tłumaczyłem ze
nie spowodowałem żądnego niebezpieczeństwa ani nie utrudniłem ani nic. - Jakby pan
spowodował to by było 300, a nie tylko 100. Jak to jest, że dorosły człowiek nie może
przejść przez pustą ulicę bo się pali lampka? skomentuj
2010-06-14 14:00:50 | *.*.*.* | olgierd
Proponuję poćwiczyć przechodzenie wokół Ronda Reagana zgodnie z hierarchią świateł
;-) skomentuj
2010-06-15 11:19:16 | *.*.*.* | dante666
Miałem w piątek przyjemność odwiedzić 'Grunwaldzki Center' i przyznaję się do
chodzenia na czerwonym, jak również miedzy przystankami po torowiskach. Chyba
faktycznie masz gorzej koło pracy niż ja :) skomentuj
2010-06-15 12:38:36 | 87.105.187.* | a_na_logicznie
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [0]
od lat z premedytacją w warunkach permanentnej recydywy chodzę po trawnikach, siadam
na nich i spozywam napoje alkoholowe we wszystkich mozliwych miejscach publicznych
(pilem w kinie, na pogawedce historycznej, w galerii, w pracy, tramwaju,etc)
nikt nigdy mi zlego slowa (wyrazonego mandatem karnym) z tego tytulu nie powiedzial
zakaz jest bez sensu
i raczej stroz prawa nie zareaguje jesli z lamaniem tego zakazu nie wiaza sie inne
dramatyczne wydarzenia wymierzone w porzadek publiczny
patologia
oto Polska cala skomentuj
2013-03-26 09:33:52 | 94.40.29.* | jamboo
Re: Koniec z zakazem deptania trawników? [0]
@Olgierd
ale zapis "w miejscach innych niż wyznaczone dla celów rekreacji przez właściwe
organy gminy" powoduje, że trawniki np. w parkach w dalszym są dla ludzi niedostępne,
bo deptać można tylko tam gdzie władza pozwoli.
Swoją droga nie rozumiem tego pędu do stanowienia regulaminów. Czy to jakiś prawny
nakaż, żeby np. w parku obowiązywał regulamin? W końcu i tak jego wszystkie zapisy
pokrywają się w art. kodeksu wykroczeń. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]