Legislacyjny zamach stanu
 Oceń wpis
   

nazi against nicotynemotto na dziś: "Misją Rządowego Centrum Legislacji jest dbanie o spójność systemu polskiego prawa i prawidłowy przebieg procesu legislacyjnego" (ze strony Rządowego Centrum Legislacji)

motto na wczoraj: "Wola Führera -- najwyższym prawem" (Carl Schmitt)

motto na jutro: "Wysokie kary są zgodne z intencjami rządu" (Maciej Berek, szef RCL, podczas obrad komisji senackiej poświęconej dopalaczom)

 

To ostatni tekst poświęcony krucjacie przeciwko dopalaczom; temat już mnie zemdlił i zrobiło mi się naprawdę niedobrze.
Warto jednak poczytać opis procedury legislacyjnej zaaplikowanej przez RCL i senat w toku prac nad "ustawą dopalaczową".

Temat jest prosty: izba poselska wypluła z siebie akt prawny, który druzgoczącej krytyce poddało Biuro Legislacyjne Senatu (opinia z 13 października 2010 r. druk nr 984, warto poczytać). Legislator Michał Gil zarzucił dokumentowi m.in. wadliwość definicji "dopalacza", przede wszystkim przez to, że jeśli produkt przeznaczony np. do czyszczenia podłóg zostanie użyty doustnie, w celu odurzenia się, to producent poniesie odpowiedzialność karną za "wytworzenie lub wprowadzenie do obrotu środka zastępczego" (art. 52a ustawy). W ten sposób doprowadzono do sytuacji, w której definicja daje możliwość "stwierdzenia co nie jest środkiem zastępczym, ale nie odpowiada na pytanie, co nim jest".
Mało tego: sankcję za sprzedaż takich środków nie będzie stosować sąd, lecz PIS, według przepisów ordynacji podatkowej, z rygorem natychmiastowej wykonalności -- zaś wpływy z tej kary będą po prostu szły do budżetu (art. 52a ustawy).

opinia Biura Legislacyjnego Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz ustawy o PIS, druk nr 984

(Interesujące: jak sensownie zauważają w opinii, maksymalna grzywna za narkotyki to 360 tys. -- złotych. Za dopalacze -- trzykrotnie więcej.)

To, co wydawać może się niuansem, jest o tyle istotne, że owa definicja -- stanowiąca clou dyspozycji normy -- decyduje o tym czy ktoś będzie płacił "karę pieniężną" w wysokości do 1 miliona złotych (a z punktu widzenia ustrojowego musi iść w parze z zasadą nullum crime sine lege). (Co ciekawe w opinii zwrócono też uwagę, że wskutek tego legalnie będzie można produkować i sprzedawać dopalacze będące np. kosmetykami.)

Biuro Legislacyjne Senatu wskazało także, że zakaz reklamy środków spożywczych sugerującej działanie podobne do substancji psychotropowych lub środków odurzających może uderzyć w reklamę... alkoholu, czekolady, kawy, herbaty i napojów energetycznych. Bo i owszem: skoro "ta kawa stawia mnie na nogi" -- to przecież nie dlatego, że z kubka wysunie się pomocna dłoń i pomoże mi się podnieść, prawda?
Nieistotne? Być może, zwłaszcza jeśli pominiemy art. 68 projektu, zgodnie z którym za taką reklamę można pójść na cały rok za kraty.

Wiemy już jakie uwagi pod adresem ustawy przesłanej przez izbę poselską mają senaccy prawnicy -- współodpowiedzialni za jakość tego naszego prawa powszechnego.
A jaką opinię ma na to Rządowe Centrum Legislacyjne, którego misja to "dbanie o spójność systemu polskiego prawa i prawidłowy przebieg procesu legislacyjnego"?
Jak pisze Gazeta.pl senatorzy przy dopingu prezesa RCL pozwolili sobie na następujące akcje i uwagi:

  • "Wiem, że opinia naszych prawników jest negatywna. Ale to sprawa tak ważna społecznie, a premier oczekuje, że ustawę uchwalimy bez poprawek" -- to senator Władysław Sidorowicz (PO), na którego miałem nawet przyjemność głosować;
  • "Senatorzy -- czterech na sali, przy ok. 20 gościach ze strony rządowej -- popędzali własnego prawnika, żeby szybciej uzasadniał zarzuty. Każdy jednomyślnie odrzucali. Niektóre zanim prawnik zdążył wypowiedzieć" (to cytat za dziennikarką Gazety);
  • "Ryzyko, że ktoś bez złych intencji wprowadzi na rynek coś, co mieści się w definicji środka zastępczego, choć nie jest dopalaczem, istnieje. Każdy to przyzna. Jednak ryzyko jest znikome" -- prezes RCL, na uwagę o tym, że definicja pozwala na ściganie producentów dopalaczy, które dopalaczami nie są;
  • "Wysokie kary są zgodne z intencjami rządu" -- to już w odpowiedzi na uwagę, że sankcja za sprzedaż narkotyków jest znacznie niższa, niż za dopalacze; co więcej, autorzy ustawy mieli podobne obawy, "ale nawet jeśli one są i ustawa będzie surowo oceniana, prosimy o jej akceptację. Państwo nie może pozostać bezradne".

A więc (tytułem komentarza): (i) po co nam senat i cały parlament, skoro wystarczy dekret Prezesa Rady Ministrów; (ii) po co nam (nieprawomyślni) prawnicy przy legislacji, my i tak mamy rację; (iii) nawet jeśli istnieje zagrożenie, że ukarany będzie ktoś, kto nie robi dopalaczy, to tego ryzyka nie ma (to tzw. żelazna logika zaprzeczenia); (iv) [dopisane po komentarzu P.T. Czytelnika: rząd ewidentnie wskazuje, że lepszy handlarz crackiem czy LSD, niż dopalaczami] ]a poza tym przecież każde dziecko -- a na pewno każdy urzędnik w RCL wie, że wola Premiera -- najwyższym prawem. Zatem jakiekolwiek wątpliwości, nawet co do zgodności nowej ustawy z konstytucją, muszą ustąpić pola.

Proszę Państwa, wszystko wskazuje na to, że 13 października 2010 r. doszło w Polsce do swoistego prorządowego legislacyjnego zamachu stanu. Parlament (a na pewno jego izba wyższa) chcą zrezygnować z realizacji swoich kompetencji (na razie uczyniła to komisja zdrowia, zobaczymy co będzie na plenarnym posiedzeniu), szef instytucji odpowiedzialnej za jakość prawa kapituluje, bo "tak chce premier".
Przypomnijmy, że Rzym padł między innymi dlatego, że osobnik przechwytujący władzę -- oczywiście dla dobra ogółu obywateli i przy ich aplauzie -- raczył jej nie oddać (oczywiście dla dobra ogółu obywateli i przy ich aplauzie). U nas serwuje się podobny model, oczywiście dla dobra i przy aplauzie obywateli.

Osobiście jako zwolennik wyraźnego trójpodziału władzy -- parlament prawo uchwala, rząd je wykonuje (osobiście odebrałbym rządowi i prezydentowi nawet prawo inicjatywy ustawodawczej oraz nakazał wybór -- albo mandat poselski, albo ministerstwo), co oczywiście wyklucza jakiekolwiek dekrety z mocą ustawy -- jestem przerażony.

Komentarze (35)
Kiedy rząd wypowie wojnę... Nie można odmówić udzielenia...

Komentarze

2010-10-14 13:01:50 | 79.175.193.* | FanLema
Re: Legislacyjny zamach stanu [3]
"nawet jeśli istnieje zagrożenie, że ukarany będzie ktoś, kto nie robi dopalaczy"
Lepiej ukarać 100 niewinnych niżby jeden winny był bezkarny. skomentuj
2010-10-14 13:09:12 | *.*.*.* | olgierd
Oczywiście, zgadzam się, na wszelki wypadek. Wiadomo przecież, że przez przypadek
nikt tak "omyłkowo niewinny" nie będzie. Zawsze są jakieś powody, dla których można
uznać kogoś -- choćby przypadkowo, przez pomyłkę -- winnym. skomentuj
2010-10-14 13:21:38 | 217.74.68.* | lebex
Re: Legislacyjny zamach stanu [1]
"- w art. 2, w art. 27c w ust. 1 po wyrazie "stwarza" dodaje się wyraz
"bezpośrednie";"

A po "być może" dajemy od razu gis.
Tak sobie czytam opinię BLS i mam wrażenie, że to nauczyciel beszta niechlujnego
ucznia. Jestem laikiem w kwestiach prawnych, ale nawet ja widzę co to za absurd nam
premier forsuje. Czy to może się skończyć Trybunałem Stanu? skomentuj
2010-10-14 13:24:03 | *.*.*.* | olgierd
Mam wrażenie, że jeśli urzędnik -- czy można to traktować jako "zasłanianie się",
podobnie jak w sprawie ustawy "lub czasopisma" i innych okołorywinowych tematów --
wskazuje, że takie polecenie wydał mu premier, to tak. Jeśli to jest tylko "czuj"
usłużnika, to raczej nie -- za proces legislacyjny odpowiada (w sensie niedosłownym)
parlament. skomentuj
2010-10-14 13:28:24 | 195.245.217.* | zawiedziony
Re: Legislacyjny zamach stanu [2]
Premier populista.
Posłowie to grupa bezwolnych maszynek do głosowania.
Żenada. skomentuj
2010-10-14 13:36:25 | *.*.*.* | Jurgi
Re: Legislacyjny zamach stanu [1]
»jeśli produkt przeznaczony np. do czyszczenia podłóg zostanie użyty doustnie, w
celu odurzenia się, to producent poniesie odpowiedzialność karną za "wytworzenie lub
wprowadzenie do obrotu środka zastępczego"«

Czemu nawet taki laik jak ja widział to wcześniej, a pseudoprawnicy nie? Noszkur,
zaczynają tworzyć „lepsze” prawo niż PiS. skomentuj
2010-10-14 13:40:19 | *.*.*.* | olgierd
@Jurgi, to była moja omówka.

W opinii idzie tak: "definicja nakazuje uwzględnić sposób użycia lub cel użycia
substancji. Oznacza to, że na etapie wytwarzania lub wprowadzania produktu do obrotu
(a więc w chwili czynu podlegającego ukaraniu) nie wiadomo, czy produkt jest środkiem
zastępczym. Mimo tego, jeżeli produkt później zostanie użyty zamiast środka
odurzającego lub substancji psychotropowej lub w takich samych celach, producent lub
wprowadzający do obrotu poniesie odpowiedzialność na podstawie art. 52a."

Według Gazety M. Gil mówił "Wyobraźmy sobie np., że ktoś wpadnie na pomysł odurzania
się odświeżaczem powietrza. Kara spadnie na producenta".

Moim zdaniem łatwiej odurzyć się pastą do butów, niż odświeżaczem powietrza (nie
próbowałem ani jednego, ani drugiego), więc pozwoliłem sobie na swój własny przykład. skomentuj
2010-10-14 13:58:00 | 213.238.74.* | Leopold Lis
Odbiegnę nieco od najważniejszych wydarzeń w Państwie, ale muszę zapytać - czy ktoś
wie, co się podziało z kopią zapisu rozmów z TU-154, którą dostaliśmy w wakacje od
Rosjan? skomentuj
2010-10-14 14:00:14 | *.*.*.* | olgierd
Ja nie wiem. skomentuj
2010-10-14 14:49:21 | 141.227.1.* | kazek
Re: Legislacyjny zamach stanu [6]
Taki fragment: "(Interesujące: jak sensownie zauważają w opinii, maksymalna grzywna
za narkotyki to 360 tys. -- złotych. Za dopalacze -- trzykrotnie więcej.)

Widać wyraźnie w czyim interesie jest pisana ta ustawa - oczywiście w interesie
dealerów narkotyków. Należy pamiętać, że to bardzo intratny przemysł sprzedaż i
rozprowadzanie powiedzmy amfetaminy i dopalacze sporo na tym rynku namieszały.
Oczywiście nie jestem za dopalaczami - wręcz przeciwnie, ale akcję rządu jaka miała
miejsce postrzegam jako walkę między dealerami (półlegalnymi z tymi nielegalnymi).
Nikt mnie nie przekona do pominięcia ważnego aspektu sprawy: Cui bono?

Niestety ale prawda jest też taka, że rządzący mają podstawowe braki w logice,
wykształceniu i kulturze. nie wiem dlaczego tak jest, ale to trochę śmieszne już się
robi. Na nieszczęście dziedziną w której postanowili owe braki nadrabiać jest
moralność, z tym, że w niej też nie są orłami. skomentuj
2010-10-14 15:04:12 | *.*.*.* | olgierd
O kurczę, miałem podobną myśl i miałem wpisać w (iv), ale jakoś mi umkła. No dobrze
-- ludzie, czytajcie komentarze. To prawda -- zgodnie z ustawą BEZPIECZNIEJ DILOWAĆ
DRAGAMI niż dopalaczami. skomentuj
2010-10-14 15:17:16 | 79.184.167.* | nologinmall
Osobiście podejrzewam, że taki właśnie efekt chciano uzyskać choć przedstawienie go
przez rząd na konferencji prasowej byłoby nierozsądne marketingowo.
Ciekawe, czy obrót dilerom faktycznie wzrośnie? Może spora część nabywców dopalaczy
nie jest zainteresowana ryzykowaniem przy zakupie specyfików na ulicy- w takim
przypadku dilerzy się jakoś na przepisach nie wzbogacą. No i wygląda na to, że
dopalacze są bardziej ryzykowne niż dostępne na rynku narkotyki (nie liczę tu
heroiny/browna- ale ta chyba nie jest aż tak popularna jak inne środki).

Pozostaje pytanie: gdzie jest granica, której nie wolno przekroczyć stosując zasadę
'cel uświęca środki'. Bo to, że prawo zawsze było stosowane do ułatwienia osiągnięcia
jakiegoś celu przez różne wpływowe środowiska jest chyba dość oczywiste? skomentuj
2010-10-14 15:34:27 | *.*.*.* | olgierd
Inter arma enim silent leges -- stąd chyba premier (dość pochopnie) zaanonsował
wojnę.

Uważam, że w "demokratycznym i praworządnym" państwie pod żadnym pozorem nie powinno
do tego dojść. Władza nie może używać nielegalnych środków, żeby "załatwić"
jakąkolwiek grupę: społeczną, zawodową, cokolwiek.

BTW byłem lat temu pewnie z 15 na spotkaniu z Donaldem Tuskiem (wówczas był
wiceprezesem UD, ale takim enfant terrible polityki), który nieco wcześniej pochwalił
wówczas gen. Ugarte. OIDP na moje pytanie wyparł się troszkę tamtej wypowiedzi -- ale
jak widzę fascynacja modelem autorytarnym pozostała.

(A mi, biorąc pod uwagę doświadczenia ostatniej dekady, przechodzi). skomentuj
2010-10-14 15:39:00 | 85.222.94.* | takinietu
"Może spora część nabywców dopalaczy nie jest zainteresowana ryzykowaniem przy
zakupie specyfików na ulicy- w takim przypadku dilerzy się jakoś na przepisach nie
wzbogacą."

Pytanie co jest gorsze? Dopalacz - kolekcjonerski produkt z Bóg wie czym w środku czy
joint od znajomego, który ma znajomego z kilkoma krzakami. ;-) Na pewno trudność
dostania takich środków lekko wzrośnie, ale, nie oszukujmy się, dla chcącego to żaden
problem znaleźć jakiegoś sprzedawcę... skomentuj
2010-10-14 15:44:54 | 213.17.142.* | Solo.
... powiedział faszysta. skomentuj
2010-10-14 15:51:35 | 95.48.39.* | grafff
Heh, cóż za wspaniała promocja narkotyków(wg defefinicji że narkotyk to "nielegalna
substancja odurzająca").
Najpierw ofensywa sklepów z dopalaczami, potem bardzo ostra akcja zamykania. I mamy
spory rynek nowych użytkowników, którzy najpierw spróbowali dopalaczy "bo legalne", a
teraz spróbują narkotyków bo wszędzie słyszą "że zdrowsze".

Najlepsze że pewnie nie będą musieli nawet dostawcy zmieniać, bo panowie handlujący
dopalaczami w detalu na 100 tyś% wiedzą skąd wziąć nielegalny towar, albo lusterko do
golfa :D skomentuj
2010-10-14 21:15:33 | 77.254.181.* | przybylem_i_padlem
ta..to dotyczy aktualnych użytkowników. Tak czy siak prohibicja to chyba najgorsze
rozwiązanie na świecie, jest to skrajność tak samo jak rozdawanie ich za darmo, czy
zakazywanie pod kara śmierci. Optymalna rzeczą tego swiata jest równowaga, dopalacze
jak i inny używki powinny być wyregulowane i sprzedawane pod odpowiednią kontrolą
(zakup na dowód z zapisen nr pesel, podawanie dokładnego składu chemicznego itp).
Prohibicja kosztuje, prawo nie wpływa na popyt, ludzie biorą i tak, łapie sie ludzi
za 1gram (paranoja?), podziemia zarabia... i kiedyś wylezie na powierzchnie by tym
wszystkim narkofobom poucinać głowy. Polska od 13 posiada najsurowsze prawo na w
europie (a na swiecie? chyba mamy najlepsza ustawę!) pod wzgledem rystrykcji za co
daje 9/10 w takiej skali. 10/10 daje dla singapuru ponieważ tam jest kara śmierci i
tylko tym sie roznimy. Daleko nam do cywilizacji, ale bliżej do cywilizacji których
jeszcze nie odkyrto;] nigdy wiecej PO... i tuska,kwiatkoskiego,tvn24, i
prokuratury...jescze sądy nas ratują... ale tusk bierze sie juz za konstytucje, tak
robił hitler.. co nas czeka...a i niebawem UNIA! i obejmiemy przewodzenie! boze...
chroń nas od tego! trza uciekać na zabita deskami syberie! skomentuj
2010-10-14 21:46:58 | 94.42.56.* | iuris prudens
Re: Legislacyjny zamach stanu [0]
chłopaki z Senatu jadą na całego, może są na dopalaczach? napisałem parę słów na
temat tej genialnej definicji ustawowej ale za długie na komentarz, podaję linka:
http://www.art286.pl/index.php/archives/64 skomentuj
2010-10-14 23:01:37 | 77.255.63.* | cholerajasna
Wez cos ciezkiego i p********* sie w glowe. skomentuj
2010-10-14 23:57:24 | 80.48.175.* | Nie-prawnik
Re: Legislacyjny zamach stanu [0]
Czy dobrze zrozumialem? Z uwag na 5 stronie Opinii przygotowanej przez Centrum
Legislacji wynika min. ze skoro kara nalozona jest w trybie administracyjnym, to nie
mozna karac min za współsprawstwo i sprawstwo kierownicze?

Czyli wezmy praktyczny przypadek: ja sprzedaje na straganie srodek "A", moj kolega na
osobnym straganie obok mnie srodek "B". Ani "A" ani "B" nie maja osobno zadnego
dzialania psychoaktywnego. Ale rozpuszczone w wodzie i wstrząśniete dają znakomity
odlot. Czy dobrze rozumiem ze ani mnie ani kolegi nie mozna bedzie ukarac za
współsprawstwo?
Ani tez trzeciego naszego kolegi, ktory to wszystko wymyslil i ma udziały w obu
naszych straganach (sprawstwo kierownicze)? skomentuj
2010-10-15 01:17:03 | *.*.*.* | dzidkatoja
Re: Legislacyjny zamach stanu [4]
"Mało tego: sankcję za sprzedaż takich środków nie będzie stosować sąd, lecz PIS,
według przepisów ordynacji podatkowej, z rygorem natychmiastowej wykonalności -- zaś
wpływy z tej kary będą po prostu szły do budżetu (art. 52a ustawy)."
Ten "PIS" to pomylka, rozumiem? skomentuj
2010-10-15 07:40:58 | 217.50.9.* | ~~
Państwowa Inspekcja Sanitarna inaczej zwana Sanepidem? Pomyłka? Hmmm...
Ale chyba rozumiem powód pytania... Różnica ciągle się zmniejsza - PO przejęło wzory
z pisu i wykonuje puste gesty, za które później wszyscy zapłacicie (ja mieszkam w
rozsądniejszym kraju). Polska może jest tańsza i podatki może są w niej i mniejsze,
ale za to opary absurdu dawno przebiły krytyczne stężenia.
Chociaż - może to i nie absurd - ostatnio wszystkie kampanie polityczne są operte na
emocjach. Ulotnych, krótkotrwałych - po wyborach zostaje się z kacem i bez konkretów.
Które z jednej strony wymagają ciągłego podtrzymywania, a z drugiej- ich ulotnołść
jest szalenie wygodna - daje społeczny syndrom Korsakowa. "Perfect forgivness" jak to
określił dr. House. Jak się jeszcze zamiesza składem partii - w końcu co tam poglądy,
ważne jest zwycięstwo (no i każdy możę się przecież zmienić, prawda?) - to zupełnie
nie wiadomo, na kogo głosować - te same twarze wyskakują raz tu, raz tam. skomentuj
2010-10-15 08:29:53 | *.*.*.* | olgierd
PIS czyli http://pl.wikipedia.org/wiki/Państwowa_Inspekcja_Sanitarna skomentuj
2010-10-15 08:53:10 | 116.212.206.* | qqqqqqqqqqqqq
Re: Legislacyjny zamach stanu [0]
A tutaj ostatnie stanowisko fundacji helsinskiej w sprawie dzialan dot dopalaczy:

http://www.hfhrpol.waw.pl/pliki/oswiadczenie_spr_dopalaczy_141010.pdf skomentuj
2010-10-15 09:33:54 | 77.252.143.* | Orlinski
Re: Legislacyjny zamach stanu [0]
Hahaha, co znaczy działanie na granicy prawa? albo jest prawo albo go nie ma ,
Patologia! skomentuj
2010-10-15 09:47:16 | 94.127.108.* | borys_beker
Re: Legislacyjny zamach stanu [0]
@przybylem i padlem

"Optymalna rzeczą tego swiata jest równowaga, dopalacze
jak i inny używki powinny być wyregulowane i sprzedawane pod odpowiednią kontrolą"

co mają do równowagi regulacje i "odpowiednia kontrola" - nie wiem.

identyczny błąd popełniają ludzie domagający się legalizacji marihuany w zamian za
opodatkowanie jej obrotu - otóż NIE! - przyznaje się bowiem TYM SAMYM biurokratom
prawo do decydowania o tym, co mogą, a czego nie mogą spożywać dorośli ludzie.

ja bym, po pierwsze, poddał całkowitej deregulacji WSZYSTKIE dragi - o narkotykach
nie powinna w ogóle mówić żadna ustawa, nawet taka, która mówiłaby, że są one
dozwolone (a takie byłoby de facto znaczenie legalizacji). czy posiadanie (a nawet
spożywanie jak kto może) mebli albo trutki na szczury jest legalne? a może
nielegalne? no właśnie - ani takie, ani takie. po prostu nie jest regulowane. i tak
powinno być z narkotykami.

dwa: nie obłożyłbym dragów absolutnie żadnym podatkiem (podobnie sprawa ma się z
alkoholami i szlugami. nie znajduje żadnego racjonalnego uzasadnienia dla istnienia
przepisu prawnego mówiącego o tym, że "Można ćpać", ani dla czerpania z tego tytułu
przez państwo zysków. wszyscy niemal piewcy legalizacji jednym tchem wykładają taką
tezę: "lepiej zalegalizować i opodatkować + kontrolować np. koncesjami". to jest
papka myślowa towarzysząca wszystkim "niecnym" aspektom życia ludzkiego: narkotykom,
hazardowi, prostytucji i żłopaniu wódy. tymczasem legalizacja i opodatkowanie prawie
na pewno spowodują, że obok mafii niepaństwowych wykwitnie i zajmie się rynkiem
narkotyków mafia państwowa, tym razem całkiem oficjalnie, a nie pod przykrywką "walki
z uzależnieniami". skomentuj
2010-10-15 12:18:41 | 83.7.198.* | pijotr
Re: Legislacyjny zamach stanu [2]
Ale przecież dopalacze _są_ gorsze, niż LSD. skomentuj
2010-10-15 13:06:33 | *.*.*.* | olgierd
To może wiedzieć tylko ten, kto próbował obu. Ja nie mam takich doświadczeń, więc się
nie wypowiadam. skomentuj
2010-10-15 22:01:24 | 77.253.23.* | bfgh
od LSD nie można umrzeć, polecam książki, np LSD... moje trudne dziecko - Albert
Hofmann. W tym wypadku LSD wypada jako ****cenzura**** używka [żeby nie było że
zachęcam]. skomentuj
2010-10-15 23:11:21 | 178.73.48.* | pijarek
Re: Legislacyjny zamach stanu [0]
Nie bardzo mogę pojąć swoim małym rozumkiem, że rząd nie walczy z jawną kpiną jaką
jest napis na opakowaniu - artykuł kolekcjonerski - tylko wytacza ustawowe armaty.
Przy takim precedensie będzie można sprzedawać "kolekcjonerom" dowolną rzecz zakazaną
póki rząd nie wytoczy kolejnej precyzyjnie wycelowanej armaty. skomentuj
2010-10-16 09:16:24 | 188.33.179.* | ANZELM_CIUMLASA
PIJAREK - IDIOTO KOMPLETNY !!! [0]
To właśnie te półgłówki rządowe wymuszają takie kpiny. Podobne kpiny są np. w
przypadku burdeli, które muszą się nazywać - agencje towarzyskie, kluby businessmana,
night cluby, salony masażu i jakoś tam jeszcze. Bo tak chce rząd.

Podobnie małe firmy noclegowe nie mogą się nazywać hotel, bo rząd tak chce. Więc
noszą nazwy - otel, hotela, chotel i inne perwersyjne nazwy.

Burdele chcąc zatrudnić k.u.r.w.y. nie mogą dać ogłoszenia o treści - zatrudnimy
k.u.r.w.y. - dobre zarobki. Ogłoszenie musi brzmieć np. tak - zatrudnimy
hostessy, tancerki, kelnerki - towarzyskie wykluczone. Właśnie tak chce rząd - aby
była kpina. Ciekawe, że w rządowym katalogu zawodów jest wpisana osoba świadcząca
usługi towarzyskie. Bo takie usługi, to z definicji, dotrzymywanie komuś
towarzystwa.

Dlatego paradoksalnie, rząd - wymagając adnotacji - towarzyskie wykluczone -
przyczynia się do tego, że ogłoszenia mówią prawdę - chodzi o k********, a nie o
dotrzymywanie towarzystwa.

Pijarek - idioto kompletny - język polski zawiera dwa przeciwstawne wyrazy -
"oficjalny" oraz "faktyczny". Np. ktoś może powiedzieć - oficjalnie jestem
piosenkarką, faktycznie k.u.r.w.ą. (to nie było o Dodzie).

Także istnieje w języku polskim taki zwrot - "w zasadzie, tak" - co oznacza
"absolutnie nie". Polak może o sobie powiedzieć - w zasadzie to jestem uczciwy. A
Ty - w zasadzie jesteś mądry.

Pozdrowienia dla tych co mają swoje zasady,
nie tylko dla chemików,
ANZELM CIUMLASA skomentuj
2010-10-16 09:19:52 | 188.33.179.* | ANZELM_CIUMLASA
SUPLEMENT DO POPRZEDNIEGO WPISU - TEN WYGWIAZKOWANY WYRAZ TO JEST - K.U.R.E.W.S.T.W.O. [0]
ANZELM CIUMLASA skomentuj
2010-10-16 19:47:25 | 95.160.202.* | dug
Państwowa Inspekcja Sanitarna skomentuj
2010-10-16 19:55:36 | 95.160.202.* | dug
wrr - off topic - komentarze tutaj nie mają poziomów ani automatycznego doklejania
adresata - to po cholerę każda wypowiedź ma opcję JEJ skomentowania? skomentuj
2010-10-25 23:22:36 | 89.76.134.* | Use your brain
Re: Legislacyjny zamach stanu [0]
Witajcie w nowym lepszym świecie. NWO nadchodzi. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]