Ciekawostka dotycząca nowych jeszcze lepszych mBankowych kart MasterCard PayPass, którą wychwycił krzysztofsf na forum mBanku.
Otóż bank oferuje bezpłatny pakiet ubezpieczeniowy wszystkim posiadaczom karty "Pakiet Bezpieczny MasterCard", reklamując go dość zgrabnie jako chroniący przed rabunkiem a także "nieuprawnione transakcje dokonane przed zastrzeżeniem karty, transakcje przy użyciu PIN oraz transakcje internetowe" (to ja się zapytam: wszystkie transakcje sprzed zastrzeżenia czy tylko potwierdzone PINem, a może transakcje PINowe i internetowe wszystkie, a bezstykowe sprzed zastrzeżenia?).
Oczywiście zasady ubezpieczenia określają odnośne Ogólne Warunki Ubezpieczeń (tu można poczytać OWU "Pakietu Bezpieczny MasterCard"), a tam...
Okazuje się, że reklamowane darmowe ubezpieczenie kart mBanku ma kilka dość zasadniczych wyłączeń (par. 9 ust. 1). I tak ochroną nie są objęte transakcje do kwoty 100 złotych oraz operacje dokonane przy użyciu danych z karty, która została skopiowana (tzw. "skimming").
Robi się szczególnie fajnie, jeśli złączymy sobie te postanowienia: ponieważ transakcje bezstykowe zasadniczo można przeprowadzać do wartości 50 zł, zaś zabezpieczenia RFID zostały już dawno rozpracowane (i przełamane) -- o czym mBank przecież dobrze wie -- to de facto użytkownik takiego plastiku podejmuje grę na własne ryzyko: "bardzo przepraszamy, ale pańska transakcja została wykonana przy pomocy podrobionej karty, a jej wartość to tylko 48 złotych -- i nie mamy pańskiego płaszcza..."
OK, w takich przypadkach użytkownik i tak jest kryty jeśli chodzi o transakcje powyżej 150 euro, więc ubezpieczenie rozszerza poczucie bezpieczeństwa od 100 do 618 zł wg kursu na dziś -- ale jednak trzeba pamiętać, że nawet owo darmowe ubezpieczenie pozostawia nas bezbronnymi w przypadku przekrętów o wartości poniżej stówki.
Warto poświęcić jeszcze akapit owemu "skimmingowi" -- i przypomnieć, że wyłączenie ochrony ubezpieczeniowej dla transakcji wykonanych skopiowaną kartą nie oznacza, że klient będzie bezwarunkowo obciążony jej skutkami. Zgodnie z art. 10 ust. 3 ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych (EIP) zachowanie procedur bezpieczeństwa i przeciwdziałanie skopiowaniu kart jest obowiązkiem akceptanta -- chociaż niestety, trzeba też zwrócić uwagę, że art. 28 ust. 2 EIP nie wprowadza generalnego zwolnienia klienta z odpowiedzialności za transakcje wykonane przy pomocy zeskimowanego plastiku.
Moim zdaniem w takim przypadku można i należy jednak sięgnąć do ogólnych zasad odpowiedzialności, a zatem -- wychodząc z założenia, że szkoda jest wynikiem niedopełnienia obowiązków określonych w art. 10 ust. 3 EIP -- szukać sprawiedliwości właśnie u akceptanta.
(Nie inne zdanie mam na temat wyłączenia odpowiedzialności za operacje wykonane przed momentem aktywacji karty: no kaman!... I jeszcze: podobne postanowienia są w OWU dotyczącym kart Visa.)
Reasumując: faktycznie warto czytać nawet te drobnym maczkiem zapisane pedeefy. Zwłaszcza tam, gdzie mowa jest o naszych pieniążkach kochanych.




@Olgierd:
hej, czy ja juz przemeczony jestem, czy tutaj:
> [...]
> OK, w takich przypadkach użytkownik i tak jest kryty jeśli chodzi o transakcje
> powyżej 150 euro, ale jest jeszcze owa "dziura" między 100 a 412 złotych wg
> kursu na dziś. [...]
jakis blad logiczny Ci sie wkradl? skomentuj
dziura jest od zera do 100 zł ;-) dzięki! skomentuj
albo wręcz poradnikowy... To już choroba zawodowa -- napisać w niejasny sposób
(językiem prawniczym) przychodzi mi łatwo, ale przełożyć to na ludzkie -- już się
mylę.... skomentuj
Matematyczny raczej nie :D
Nie bylem az tak drobiazgowy, zeby sprawdzac obliczenia, zwlaszcza, ze mozna by
latwiej wpasc w blad finansowy - kurs waluty mianowicie :D
Natomiast napisalem, ze logiczny, no bo poodwracales znaki rownosci :)
Co do jezyka prawniczego (tak naprawde w wielu innych branzach to samo sie dzieje) -
to niestety ucieka on sam z siebie od jezyka 'dla ludzi', mimo, ze w sumie powinien
byc dla ludzi.
Latwo, jak sie jest specjalista, uzyc sformulowan 'zbyt kwiecistych' w miejscu, gdzie
tak naprawde konieczne nie sa. Jesli to dodac do branzowego nazewnictwa, ktore nie
zawsze wszystkim musi byc znane, oraz normalnej w komunikacji ludzkiej mozliwosci
odmiennego rozumienia pojec i definicji, to dostajemy niezrozumialy dla drugiej
strony belkot.
Ale mozna inaczej :D Co Ci czesto niezle wychodzi. skomentuj
już odnaleźć.
Ale ja to widzę np. jak czytam orzeczenia zza Wielkiej Wody i nasze. Mimo, że
przecież angielski znam gorzej niż polski, częstokroć o wiele łatwiej łapię sens tego
wszystkiego, co jest powiedziane.
Nie wspominam już nawet o rozprawach naukowych. U nich to naprawdę są rozprawy,
zwykle pisane są normalnie i dla ludzi, żywiołowym językiem, autorzy nie boją się
stawiać swoich tez, czasem nawet dość ryzykownych -- wchodzą w polemiki. U nas
środowisko akademickie jest zamknięte na takie rzeczy, nawet w doktoratach (wyżej to
nie wiem, ale chyba też) mile widziane jest cytowanie, powielanie, przytakiwanie...
Bardzo mało jest ciekawych opracowań naukowych. Takich, żeby chciało się je
przeczytać -- i to w miarę każdemu chciało (i mogło). skomentuj
Co ciekawe, w "siostrzanym" Multibanku wyłączenia nie są aż tak surowe. Czy w Mbanku
ubezpieczenie jest darmowe?
http://www.multibank.pl/images/MultiBank2/Portal/BinaryPL/314/1166650/OWUmultiKARTA_1
166650.pdf (wkleiłbym fragment, ale kodowanie siada)
A co do wyłączeń - Za punkty 1 i 2 odpowiada chyba akceptant, albo bank, niezależnie
od ubezpieczenia, bo klient nie może ponosić odpowiedzialności za kartę która NIE
POWINNA działać.
Podobnie chyba wygląda sprawa punktu 9. tak jak piszesz - tu znaczenie ma ustawa o
EIP.
Natomiast jako absolutny skandal uważam punkty 3 i 4. Ustalenie minimalnej kwoty
naruszenia to jakiś żart, a zapis że ubezpieczenie nie obejmuje odsetek(płatnych
Mbankowi) z tytułu limitu czy debetu, o ile aż tak nieuczciwe nie jest, o tyle uważam
to za handlowy nietakt. Liczenie odsetek okradzionemu klientowi?? Trochę godności. skomentuj
> [...] nawet w doktoratach [...]
> Bardzo mało jest ciekawych opracowań naukowych. Takich,
> żeby chciało się je przeczytać -- i to w miarę każdemu chciało
> (i mogło). [...]
nawet jak ktos chce, to sie go zmusza (znam taki przypadek), zeby napisal zgodnie z
przyjetym kanonem i potem wychodza androny niestrawne, taka sztuka dla sztuki,
'polska szkola cytowania' - abrakadabra po prostu skomentuj
nie ma przesady. Skoro mówimy o zdarzeniach, które stanowią przestępstwo -- to niech
się użytkownik wykaże jednak w minimalnym zakresie i zaryzykuje takie zawiadomienie. skomentuj
Chodziło mi o punkty z limitem 100zł i ten o nieobejmowaniu ubezpieczeniem odsetek.
Co do konieczności zgłoszenie na policji to się zgadzam. skomentuj
uważni, bo są na świeczniku... skomentuj
RFID nie RIFD pozdrawiam skomentuj