Zastanawiające, ale i niepokojące: wydaje mi się, że proponowana nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną -- przypadkowo? -- może przysłużyć się przecięciu dyskusji nt. czy linkowanie do jakiejś treści w internecie może być bezprawne. (Nie wiem w końcu jakie zarzuty stawia się twórcom serwisu Odsiebie.com, ale naśladowcy i nie tylko powinni ten tekst przeczytać ze zrozumieniem.)
Otóż proponowany art. 14a UoŚUDE wyłączać ma odpowiedzialność osoby, która za pośrednictwem hiperłącza umożliwia dostęp do bezprawnych danych, jeśli nie wprowadziła danych do sieci lub nie wie o bezprawnym charakterze tych danych, a "razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych, niezwłocznie uniemożliwi dostępu do tych danych".
art. 14a. Nie ponosi odpowiedzialności za bezprawny charakter danych ten, kto za pomocą hiperłącza lub odpowiadającego mu funkcjonalnie rozwiązania umożliwia dostęp do zasobów systemu teleinformatycznego, w których te dane się znajdują, o ile nie wprowadził tych danych do sieci, nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych, niezwłocznie uniemożliwi dostępu do tych danych.
Logiczne: skoro przepis pozwoli uchylić się od odpowiedzialności za podlinkowanie bezprawnych danych (po spełnieniu warunków, które zresztą są identyczne z obecnym brzmieniem art. 14, który mówi o odpowiedzialności hostingodawcy) -- to oznacza, że domyślnie odpowiedzialność tę jednak można ponosić.
Warto podkreślić, że proponowany art. 14a ustawy nie mówi o jako takim "bezprawnym linku", czyli albo linku głębokim, który -- por. wyrok SA w Krakowie z 20 lipca 2004 r., I ACa 564/04 -- albo metatagach zawierających cudze znaki towarowe (co może oznaczać czyn nieuczciwej konkurencji).
Tu mówi się o linkowaniu do danych, które mają bezprawny charakter. A to oznacza raj dla tych, którzy uważają, że można ścigać za łącze do "pirackich plików", albo za to, że podlinkuje się jakiś tekst obraźliwy dla innej osoby.
Jak dla mnie bomba na miarę osławionego już Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, z tym, że w białych rękawiczkach -- teraz już nie będzie trzeba używać urzędowej cenzury, lecz powinno wystarczyć zwykłe zgłoszenie "uprzejmie informuję, że link na Pańskiej stronie linkuje do bezprawnych danych".
Nie od dziś bowiem wiadomo, że od urzędowej cenzury jest lepsza autocenzura.




No tak, tylko skąd będzie wiadomo, że zwykłe zgłoszenie: "uprzejmie informuję, że
link na Pańskiej stronie linkuje do bezprawnych danych", to wiarygodna wiadomość? skomentuj
Nie uważasz, że ten przepis jest kontynuacją art. 14 ust.1 "Nie ponosi
odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu
teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o
bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania
urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym
charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp
do tych danych." skomentuj
- hostingodawca nie musi linkować do tego, co jest u niego, ale na zewnątrz,
- linkować mogę do danych, co do których nie jestem hostingodawcą,
to nie jest żadne lex specialis czy cokolwiek -- odrębna podstawa do ekskulpacji, ale
pośrednio -- ekskulpując przepis wskazuje, że jednak może można szukać szczęścia.
@ar_be: ja się z tym borykam codziennie, czasem zajmuje mi to nawet coś kole godziny
(dosłownie). I jest z tym naprawdę różnie. skomentuj
Bo na początku tekstu napisałeś: "czy linkowanie do jakiejś treści w internecie może
być bezprawne". Czy wg Ciebie "jakaś treść" i "dane" to znaczy to samo? Czy można te
pojęcia stosować zamiennie? skomentuj
bogata korporacja - wówczas jest wiarygodny. Jeśli ten kto zgłasza to TY, to o ile
nie jesteś korporacją, jesteś niewiarygodny. Wiarygodność mierzy się kosztami procesu
cywilnego o egzekucję praw, przy czym nie ma żadnego znaczenia kto ma rację.
Przykład: spróbuj wyprocesować coś od google. skomentuj
są w sumie -- w lekkim tekście publicystycznym -- w jakimś stopniu synonimy.
Tak czy inaczej owe dane to jest każda "treść", jakąkolwiek miałaby ona postać. skomentuj
dane kojarzą mi się z czymś konkretnym, np. dane osobowe, dane statystyczne, dane
demograficzne itp. Natomiast wydawało mi się, że treść może mieć charakter bezprawny
ale wcale nie musi zawierać danych. Nawiązując do tego co napisałeś: "...albo za to,
że podlinkuje się jakiś tekst obraźliwy dla innej osoby." - jeśli ktoś zamieści link
do wiersza, piosenki, albo filmu o obraźliwej treści, czy to znaczy że podlinkował
dane o charakterze bezprawnym? skomentuj
samo ma w założeniu działać jej art. 14a. Zwłaszcza, że "dane osobowe" to "dane
osobowe", "dane statystyczne" to "dane statystyczne", a tu jest mowa po prostu o
"danych".
Dla rozwiania Twoich niejasnych wątpliwości pozwolę sobie zacytować obszerne
fragmenty komentarza do ustawy (Komentarz do art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o
świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U.02.144.1204), [w:] J. Gołaczyński, K.
Kowalik-Bańczyk, A. Majchrowska, M. Świerczyński, Ustawa o świadczeniu usług drogą
elektroniczną. Komentarz, Oficyna, 2009):
W praktyce najważniejsze jest wyłączenie odpowiedzialności w zakresie ostatniej z
wymienionych w rozdziale 3 usług, to jest tzw. hostingu. Pojęcie hostingu oznacza
udostępnianie pamięci podłączonych do sieci serwerów (tzw. host serwerów) w celu
przechowywania różnego rodzaju danych, w szczególności składających się na strony
internetowe (P. Podrecki, Podział i rodzaje umów w Internecie...). Dane te pochodzą
nie od podmiotu świadczącego usługi hostingowe, lecz od podmiotu trzeciego -
usługobiorcy. Można wyróżnić dwa rodzaje hostingu: utrzymywanie materiałów
dostarczonych przez usługodawcę (na przykład utrzymywanie witryny internetowej) oraz
utrzymywanie materiałów dostarczonych przez wielu usługodawców (na przykład materiały
z grup dyskusyjnych). W ramach hostingu wyróżnić można website hosting (udostępnienie
miejsca na serwerze) oraz website housing (wsparcie klienta, który jest dysponentem
klienta).
Odpowiedzialność usługodawcy za treść danych gromadzonych na "wynajętej" przez niego
części komputera jest wyłączona pod warunkiem spełnienia określonych przesłanek.
Przede wszystkim nie może on posiadać pozytywnej wiedzy dotyczącej bezprawności
działań dokonywanych na wskazanym obszarze lub informacji tam zamieszczonych. Po
powzięciu wiadomości o bezprawnym charakterze zamieszczonych danych z wiarygodnego
źródła bądź z zawiadomienia urzędowego, musi on uniemożliwić dostęp do tych
informacji (art. 14 ust. 1 u.ś.u.d.e.). W obu przypadkach nie ponosi
odpowiedzialności wobec usługobiorcy za szkodę powstałą wskutek uniemożliwienia
dostępu do danych. skomentuj