Nie ma Traktatu Lizbońskiego, ale jest
 Oceń wpis
   

Joker -- czy on Wam kogoś nie przypomina?cytat na dziś: "Premier Donald Tusk zapowiada szybką publikację tekstu traktatu lizbońskiego w dzienniku ustaw. Dokument, podpisany 13 grudnia 2007 roku, wszedł w życie o północy. Szef rządu podkreśla, że pomimo tego, że treści jeszcze nie ma w dzienniku ustaw.od północy w Polsce obowiązują zasady traktatu." (Money.pl za IAR)

A więc już wiemy i wie nawet premier: dziś o północy Traktat Lizboński wszedł w życie, chociaż nie został jeszcze opublikowany w polskim Dzienniku Ustaw. Stało się zatem to, czego nie byłem w stanie nawet w najczarniejszym śnie przewidywać kilkanaście dni temu, gdy pytałem gdzie jest Traktat Lizboński.

Zgodnie z obowiązującą (?) jeszcze (?) konstytucją Rzeczypospolitej (art. 88 ust. 3 w zw. z ust. 1) warunkiem obowiązywania aktów prawnych jest ich prawidłowa promulgacja. To mądre słowo oznacza ni mniej ni więcej jak to, że każda ustawa, rozporządzenie czy umowa międzynarodowa (TL jest zwykłą umową międzynarodową -- nie jest "prawem europejskim"!) musi być ogłoszona w sposób przewidziany stosownymi przepisami, w taki sposób, aby każdy mógł dokładnie przeczytać: co się zmienia, co nam wolno, czego nam nie wolno i co w ogólności teraz grozi.

Konstytucja mówi o tym w następujący sposób (pozwolę sobie przepisać, chociaż być może Lege Artis trafi na to do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych):

art. 88 Konstytucji RP
1. Warunkiem wejścia w życie ustaw, rozporządzeń oraz aktów prawa miejscowego jest ich ogłoszenie.
2. Zasady i tryb ogłaszania aktów normatywnych określa ustawa.
3. Umowy międzynarodowe ratyfikowane za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie są ogłaszane w trybie wymaganym dla ustaw. Zasady ogłaszania innych umów międzynarodowych określa ustawa.

Zasady promulgacji regulują dwie ustawy: ustawa z 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych (m.in. określająca zasady wydawania Dziennika Ustaw i ustanawiająca Prezesa Rady Ministrów odpowiedzialnym za jego wydawanie i ogłaszanie aktów prawnych -- art. 21) oraz ustawa z 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych. Dokumenty te jednoznacznie powtarzają -- bo co innego mogą zrobić? -- zasadę: żadna umowa międzynarodowa -- nieważne: ratyfikowana na podstawie zezwolenia wyrażonego w ustawie, czy też umowa innego rodzaju -- nie może obowiązywać, jeśli nie została wcześniej ogłoszona w Dzienniku Ustaw.

Tymczasem Traktat Lizboński obowiązuje, chociaż nie został w żaden sposób ogłoszony. Prezes Rady Ministrów znajduje po temu usprawiedliwienie ("było kilka błędów w tekście"), ale ja się całkiem na poważne zastanawiam: czy aby nie można już zacząć rozważać możliwości pociągnięcia winnych tego zaniedbania do Trybunału Stanu?

I na zakończenie uwaga natury ogólnej: ciekawe czy to wstęp do starych-nowych czasów -- nawet nie mam na myśli wczesnośredniowiecznej zasady, że prawem jest słowo kniazia -- lecz do nieco późniejszej historii, kiedy wprawdzie nieznajomość prawa szkodziła, ale poznać je można było często tylko z ust przedstawiciela władzy?

Komentarze (16)
Mówiły jaskółki, że najlepsze są... Co ABW myśli o wolności słowa...

Komentarze

2009-12-01 13:23:25 | *.*.*.* | dante666
Re: Nie ma Traktatu Lizbońskiego, ale jest [0]
A mnie wcale nie dziwi, że dokument odbierający Polsce niepodległość obowiązuje
niezgodnie z Konstytucją - Traktat ma naszą konstytucję w pupie i daje temu wyraz od
samego początku. skomentuj
2009-12-01 13:25:40 | *.*.*.* | januszek
Re: Nie ma Traktatu Lizbońskiego, ale jest [0]
No jak już wydrukują to będziemy mogli przeczytać czy aby nie zniesiono Trybunału
Stanu ;) skomentuj
2009-12-01 14:07:41 | 95.49.152.* | PoNgO
Re: Nie ma Traktatu Lizbońskiego, ale jest [6]
A mnie zastanawia, co na to wszystko powie TK. Grupka posłów już zaskarżyła Traktat
do TK - a jak wiadomo taki wniosek może zostać oddalony z przyczyn formalnych gdyż
posłowie mogą skarżyć tylko te przepisy, które już obowiązują (są opublikowane w Dz.
Ust.).

Z drugiej strony - jeśli Traktat wejdzie w życie, to wg opinii wielu prawników stanie
się prawem nadrzędnym także wobec konstytucji (czyżby nadinterpretacja art. 91 ust. 2
konstytucji?), co w przypadku kolizji Traktatu z ustawą zasadniczą oznacza, że to
właśnie Traktat wyjdzie w tym konflikcie obronną ręką. Zanosi się więc na to, że TK
powinien w pierwszej kolejności zbadać czy umowy międzynarodowe są nadrzędne także
wobec konstytucji czy tylko wobec zwykłych ustaw. skomentuj
2009-12-01 14:32:20 | *.*.*.* | olgierd
W odniesieniu do zwykłych umów międzynarodowych problemu nie ma: konstytucja jest
nadrzędna, umowa musi być zgodna z konstytucją. Faktycznie jest problem z przepisem
dającym możliwość powierzenia strukturom międzynarodowym części kompetencji,
aczkolwiek moim zdaniem on jest tylko pozorny -- jakby nie patrzeć każda umowa
międzynarodowa oznacza rezygnację z części suwerenności, więc nawet porozumienie w
sprawie szprotek potencjalnie mogłoby być uznane za sprzeczne z konstytucją.
Dotyczy to także prawa europejskiego.

Tematem tym zajmował się TK w sprawie K 18/04
(http://prawo.money.pl/orzecznictwo/trybunal-konstytucyjny/wyrok;z;dnia;2005-05-11,k,
18,04,2875,orzeczenie.html) i wyraźnie tam powiedziano ("uzasadnienie prawne", pkt.
3-4), iż:

Zagwarantowane w art. 91 ust. 2 Konstytucji pierwszeństwo stosowania umów
międzynarodowych, ratyfikowanych na podstawie upoważnienia ustawowego lub podjętego w
trybie ogólnokrajowego referendum upoważniającego (zgodnie z art. 90 ust. 3), w tym:
umów o przekazaniu kompetencji "w niektórych sprawach" - przed postanowieniami ustaw
niedających się współstosować - nie prowadzi wprost (i to w żadnym zakresie) do
uznania analogicznego pierwszeństwa tychże umów przed postanowieniami Konstytucji.
Konstytucja pozostaje zatem - z racji swej szczególnej mocy - "prawem najwyższym
Rzeczypospolitej Polskiej" w stosunku do wszystkich wiążących Rzeczpospolitą Polską
umów międzynarodowych. Dotyczy to także ratyfikowanych umów międzynarodowych o
przekazaniu kompetencji "w niektórych sprawach". Z racji wynikającej z art. 8 ust. 1
Konstytucji nadrzędności mocy prawnej korzysta ona na terytorium Rzeczypospolitej
Polskiej z pierwszeństwa obowiązywania i stosowania.

(...)

W tej sytuacji Trybunał Konstytucyjny postrzega jako nieuzasadnione obawy
wnioskodawców, jakoby przekazanie kompetencji w ramach art. 90 ust. 1 Konstytucji,
dokonane w Traktacie akcesyjnym z 16 kwietnia 2003 r., nastąpiło z pominięciem
wyrażenia woli przez Naród - obywateli Rzeczypospolitej Polskiej.

(...)

Trybunał Konstytucyjny stoi na stanowisku, że ani art. 90 ust. 1, ani też art. 91
ust. 3 nie mogą stanowić podstawy do przekazania organizacji międzynarodowej (czy też
jej organowi) upoważnienia do stanowienia aktów prawnych lub podejmowania decyzji,
które byłyby sprzeczne z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. W szczególności
wskazane tu unormowania nie mogą posłużyć do przekazania kompetencji w zakresie,
który powodowałby, iż Rzeczpospolita Polska nie może funkcjonować jako państwo
suwerenne i demokratyczne.


Co oznacza, że mamy feler, ponieważ:

- TK może uznać, że tryb promulgacji TL jest niezgodny z prawem (ale raczej nie
spowoduje to uchylenia skutku),
- TK może uznać, że TL jest niezgodny z polską konstytucją -- i tu mamy poważny
klops, albowiem nie wiadomo jaki byłby skutek takiego orzeczenia... skomentuj
2009-12-01 15:02:25 | 77.255.171.* | ps2
Co możnaby zrobić na szybko dla zabezpieczenia terminów, żeby wykazać że na dzień
dzisiejszy TL nie obowiązuje? Jakiś wniosek o interpretację, coś co byłoby
zaskarżalne do sądu? skomentuj
2009-12-01 15:14:18 | 83.29.111.* | PoNgO
Dzięki za wyjaśnienia. Teraz sobie przypomniałem, że faktycznie TK już się tym
problemem zajmował w związku z traktatem akcesyjnym. Teraz jednak problem kolizji
stał się jak najbardziej realny i nie mam tu na myśli tylko braku zgodności traktatu
z konstytucją ale także potencjalną kolizję naszej konstytucji z radosną twórczością
Parlamentu Europejskiego (która zapewne w najbliższych miesiącach tak mocno
przybierze na sile, że liczba przepisów nam się zwielokrotni).

Jak wiadomo, TK neutralne politycznie nie jest, więc jeśli orzeknie zgodność Traktatu
z Konstytucją (tak jak to zrobił TK w Czechach) to czeka nas poważny bajzel prawny.
Przynajmniej będzie ciekawie. skomentuj
2009-12-01 15:29:23 | 79.186.227.* | mall
Może właśnie potencjalny problem zgodności Traktatu Lizbońskiego z Konstytucją jest
prawdziwą przyczyną, dla której premier naciska na szybkie zmiany w Konstytucji, a
majstrowanie przy kompetencjach rządu jest li tylko zasłoną dymną? W końcu z jakiejś
przyczyny sugerował nadzwyczaj szybkie, a ponoć graniczące z niemożliwością,
przeprowadzenie prac nad zmianami w konstytucji. Gdybając nieco: Trybunał nawet jakby
dostał sprawę zbadania zgodności Traktatu z Konstytucją z pewnością poświęciłbym temu
sporo czasu i wprowadzenie zmian mogłoby się udać pozostawiając sprawę bez
rozwiązania w sumie.
Takie gdybanie. skomentuj
2009-12-01 15:45:19 | *.*.*.* | olgierd
@ps2: w zasadzie robić nic nie trzeba, bo już nikt nam nie powie, że białe jest
białe, a czarne jest czarne ;-) na dziś nawet nic nie da manipulacja datą wydania
Dz.U. -- zanim przeczytałem cytowane słowa byłem przekonany, że Dziennik ukaże się
powiedzmy w piątek, z datą 30 listopada (taka praktyka jest nagminna pod koniec roku,
kiedy "trzeba zdążyć").

@PoNgO: w zasadzie możemy oczekiwać, że -- 5 lat po tamtym orzeczeniu -- TK nie
zmieni stanowiska; nie będzie to stało na przeszkodzie jakiemuś salomonowemu
wyrokowi, coś w rodzaju "ale przecież nic takiego nie ma miejsca, nic się nie stało,
TL nie narusza naszej konstytucji".

Mnie technicznie interesuje właśnie problem ogłoszenia TL jako wymogu jego
obowiązywania. I nie ukrywam, że interesowałoby mnie to bez względu na to jakiego
rodzaju akt normatywny nie został ogłoszony przed jego wejściem w życie (a że to
dotyczy Traktatu Lizbońskiego, tym ciekawszym czyni to dyskusję). skomentuj
2009-12-01 15:45:33 | 188.33.240.* | legislator
Re: Nie ma Traktatu Lizbońskiego, ale jest [0]
widocznie Prezes Berek za duzo sił i środków skierował na realizację utopijnego
projektu art. 179a, i o takim detalu jak publikacja TL zapomniał ;-) skomentuj
2009-12-01 15:47:37 | *.*.*.* | olgierd
@mall: nie mam pewności, czy przy okazji dałoby się "podrzucić" kwestię zmiany źródeł
prawa.

Z drugiej strony chyba zapomnę sformułowania "o tym filozofom by się nawet nie
śniło". To wszystko chyba jest jednym pokręconym snem. skomentuj
2009-12-01 17:03:39 | 83.5.109.* | Rozek19
Re: Nie ma Traktatu Lizbońskiego, ale jest [0]
Co tu dużo mówić, do czasu urzędowego ogłoszenia Traktat z Lizbony nie obowiązuje.
Żadna opinia Prezesa Rady Ministrów tego nie zmienia. skomentuj
2009-12-01 18:07:18 | 83.29.111.* | PoNgO
Re: Nie ma Traktatu Lizbońskiego, ale jest [1]
Jeśli ktoś jeszcze tego nie widział - oto oficjalne (!) stanowisko MSZ:
http://www.msz.gov.pl/Informacja,MSZ,dotyczaca,Traktatu,z,Lizbony,31982.html skomentuj
2009-12-01 20:05:36 | *.*.*.* | olgierd
A więc nie dość, że kłamią, to jeszcze się mylą. skomentuj
2009-12-02 09:15:18 | 79.190.148.* | Maciej Trąbski
Re: Nie ma Traktatu Lizbońskiego, ale jest [2]
PROSZĘ PAŃSTWA!!!!

Traktat został opublikowany w POLSKIEJ WERSJI DZIENNIKA URZĘDOWEGO UNII EUROPEJSKIEJ
gdzie są publikowane wszytstkie obowiązujące Polskę akty prawodawstwa
europejskiego!!! Ma on moc równą polskiemu Dz.U. Jest to jak najbardziej zgodne z
procedurą stanowienia prawa w Unii Europejskiej.

Traktat został tam opublikowany, UWAGA, 9 MAJA 2008 r.

Prosze z siebie nie robić euro błaznów... skomentuj
2009-12-02 09:34:57 | *.*.*.* | olgierd
Ależ Traktat Lizboński NIE JEST aktem prawodawstwa europejskiego!! To NIE JEST jakaś
cholerna dyrektywa czy rozporządzenie -- to ZWYKŁA umowa międzynarodowa, która
podlega normalnej procedurze (ratyfikacja, promulgacja) wg krajowego porządku
prawnego.

Dla podpowiedzi: jaka jeszcze dyrektywa/rozporządzenie podlegają ratyfikacji (i to
jeszcze za zgodą wyrażoną w ustawie) oraz publikacji w krajowym Dzienniku Ustaw?

Proszę nie robić z siebie eurobłazna ;-) Aplauz i zaakceptowanie są ważne, ale
trzymajmy się faktów, nie pseudo-propagandy. skomentuj
2009-12-02 16:58:56 | 79.185.161.* | PoNgO
@Maciej Trąbski - sam robisz z siebie eurobłazna (piękne słowo). Prócz tego co już
napisał Ci Olgierd... Powiedz dlaczego niby Traktat wymagał ratyfikacji przez polski
parlament skoro wg Ciebie jest tylko prawodawstwem europejskim? Albo inaczej -
dlaczego (na jakiej podstawie) akty prawne publikowane w Dz. Urzędowym UE są
obowiązujące dla Polski?

Otóż Polska podlega pod dyrektywy i rozporządzenia UE na mocy umowy międzynarodowej
(jest to źródło prawa przewidziane w Konstytucji) - konkretnie na mocy Traktatu
ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Tak się składa, że Traktat Lizboński to nic
innego jak reforma tegoż traktatu o WE (czyli technicznie jest to zmiana już
obowiązującej umowy, więc muszą się na to zgodzić wszystkie jej strony). skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]
2017-02-05 06:32
Mr Richard:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy potrzebujesz kredytu? Jeśli tak, e-mail: (richardcosmos5@gmail.com) po więcej szczegółów.[...]
2017-01-20 23:33
Mikel Clarrisa:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Jak mam Bóg wysłał pożyczkodawcy po udaremnione przez chuliganów tutaj w internecie Witam[...]
2017-01-04 11:53
oszukali dziadka:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Dzięki za informacje, bo właśnie 30 grudnia 2016 mój dziadek został oszukany - Joy Energia z[...]