Kolejny temat z korespondencji do redakcji (boże, spraw, by więcej było takich listeli, a mniej próśb o poradnictwo...): jak to jest, że prawo bankowe zakazuje używania nazwy "bank" przez podmioty nie będące bankami w rozumieniu prawa bankowego, a jednak włos z głowy nikomu nie spadnie?
Zgodnie z art. 171 ust. 2 prawa bankowego nie wolno używać nazwy "bank", jeśli nie prowadzi się banku. Albo inaczej: prowadzenie działalności zarobkowej wbrew warunkom określonym w ustawie używa w obrocie lub w reklamie określeń "bank" albo "kasa" podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 oraz grzywnie do 5 mln złotych.
Albo nie, może lepiej zacytować przepis, bo okazuje się -- nie pierwszy to raz -- że komuś się poprzestawiały przecinki i chyba nie da się nikogo za lewy "bank" ścignąć.
Art. 171. prawa bankowego z 1997 r.:
1. Kto bez zezwolenia prowadzi działalność polegającą na gromadzeniu środków pieniężnych innych osób fizycznych, prawnych lub jednostek organizacyjnych niemających osobowości prawnej, w celu udzielania kredytów, pożyczek pieniężnych lub obciążania ryzykiem tych środków w inny sposób, podlega grzywnie do 5.000.000 złotych i karze pozbawienia wolności do lat 3.
2. Tej samej karze podlega, kto, prowadząc działalność zarobkową wbrew warunkom określonym w ustawie, używa w nazwie jednostki organizacyjnej niebędącej bankiem lub do określenia jej działalności lub reklamy wyrazów "bank" lub "kasa".
(...)Temat wraca od czasu do czasu na różnych forach i grupach dyskusyjnych -- lubię wówczas przypominać o Softbanku, który "bank" w nazwie miał, acz bankowaniem się nie zajmował -- nie powinno przeto dziwić, że jakiś czas temu zajął się tym Sąd Najwyższy.
Sprawa dotyczyła odpowiedzialności karnej za wykonywanie działalności gospodarczej pod nazwą Polskie Consorcium Usługowe korzystał także z nazwy "bank" (a ściśle: "bankasa") przyjmując od ludzi wpłaty. Człowiek, któremu zarzucono taką działalność dostał za to 6 miesięcy oraz 800 zł grzywny.
Wskutek apelacji wniesionej przez oskarżonego sąd okręgowy powziął pewne wątpliwości co do brzmienia przepisu, zwrócił się zatem do SN z następującym pytaniem: "Czy zabieg legislacyjny polegający na umiejscowieniu przez ustawodawcę w art. 171 ust. 2 pr. bankowego znaku interpunkcyjnego w postaci przecinka po słowie «ustawie», a przed słowem «używa», oznacza, że użyte w tym przepisie sformułowanie «wbrew warunkom określonym w ustawie» odnosi się do użytego wcześniej wyrażenia: «kto, prowadząc działalność gospodarczą», czy też do dalszej części tegoż przepisu następującego po tymże przecinku, tj. do wyrażenia: «używa w nazwie jednostki organizacyjnej niebędącej bankiem lub do określenia jej działalności lub reklamy wyrazów bank lub kasa», a w przypadku udzielenia pozytywnej odpowiedzi na pierwszą z postulowanych wersji: jak należy rozumieć użyte przez ustawodawcę wyrażenie «w ustawie» - czy jako w akcie prawnym rangi ustawy w ogólności, czy też w tej konkretnej ustawie, tj. ustawie - Prawo bankowe".
Tłumacząc z prawniczego na polszczyznę: sąd zapytał, czy wskutek postawienia przecinka we frazie "określonym w ustawie, używa w nazwie..." za kraty może pójść ten tylko, kto prowadzi parabank, czy też każdy, kto śmiał skorzystać ze słowa "bank" w nazwie czy reklamie swojego biznesu.
W odpowiedzi Sąd Najwyższy odmówił udzielenia odpowiedzi ;-) zaś w uzasadnieniu postanowienia wyraził pogląd, iż "Klauzula "wbrew warunkom określonym w ustawie", zawarta w art. 171 ust. 2 pr.bankowego, odsyła do przepisów określających warunki prowadzenia działalności zarobkowej danego rodzaju (...) nie zaś do znamienia czynnościowego "używa" (postanowienie Sądu Najwyższego z 30 czerwca 2008 r., I KZP 9/08).
Sąd dostrzegł bowiem w treści przepisu nieścisłość wynikającą z błędnego postawienia w nim przecinka. Błąd prowadzący do tego, że samo w sobie oznaczenie przedsiębiorstwa jako "bank" nie jest przestępstwem -- dopóki nie będzie się prowadziło pod tą nazwą nielegalnej działalności parabankowej.
Cytując raz jeszcze uzasadnienie orzeczenia: "(...)roztargniony legislator wstawił przecinek nie tam, gdzie należało [co sprawia, że] zakres kryminalizacji wyznaczony w art. 171 ust. 2 pr.b. nie całkiem przystaje do racji, które legły u podstaw wprowadzenia tego przepisu. Ratio legis art. 171 ust. 2 pr.b. nie powinna bowiem stanowić kryminalizacja niezgodnego z prawem prowadzenia działalności zarobkowej (albowiem tę penalizują już inne przepisy, pomieszczone czy to w innych ustawach, czy też - jeśli idzie, co szczególnie istotne, o zakres tzw. działalności parabankowej - niejako sąsiedni przepis art. 171 ust. 1 pr.b., ale kryminalizacja niezgodnego z prawem posługiwania się nazwami "bank" lub "kasa".
Art. 115(1) ust. 1 prawa bankowego z 1989 r.
Kto:
1) nie będąc do tego uprawnionym prowadzi działalność zarobkową polegającą na przyjmowaniu wkładów oszczędnościowych ludności lub lokat terminowych w celu udzielania kredytów lub pożyczek albo wykorzystywania tych środków w inny sposób albo
2) prowadząc działalność zarobkową wbrew warunkom określonym w ustawie używa w nazwie jednostki organizacyjnej nie będącej bankiem oraz do określenia jej działalności lub reklamy wyrazów "bank" lub "kasa"
- podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 lub ograniczenia wolności.Tłumacząc z prawniczego na polski: ponieważ sejm się pomylił, senat to klepnął, a prezydent Kwaśniewski podpisał, zaś przez 10 z górą lat nikt nie zauważył pomyłki -- włos z głowy nie spadnie temu, kto będzie używał nazwy "bank" dla oznaczenia swojej firmy, pod warunkiem, że nie będzie się podszywał pod bank.
I teraz słowo ode mnie (tekst nafaszerowany cytatami z mądrych głów, aż się zasapałem): nie mam zielonego pojęcia czy to błąd czy zamierzone działanie legislatywy.
Dość rzec, że w prawie bankowym z 1989 r. -- ściśle w art. 115(1), dodanym w 1992 roku -- przepis ten brzmiał zgoła inaczej, tj. pozbawiony był nieszczęsnego przecinka.
Rzecz można interpretować jednak inaczej, w przedstawionym orzeczeniu. Mogło bowiem być tak, że posłowie -- biorąc pod uwagę choćby ów Softbank -- stwierdzili, że nie ma co sadzać ludzi za takie rzeczy.
I poluzowali.




Panie Olgierdzie!
Przepraszam, że nie na temat, ale mam, ciekawe, jak sądzę, pytanie. Czy bank może,
przy przewalutowaniu kredytu, żądać niekorzystnego dla klienta następującego
procederu: ktoś chce przejść ze złotówek na euro, bo w unijnej walucie zarabia. Bank
zażyczył sobie jednak, aby euro sprzedawać i oddawać ratę w złotówkach! Kuriozum. czy
to zgodne z prawem? W umowie o tym ani słowa nie ma...
pozdrawiam serdecznie! skomentuj
a co z bankami s***** ? czy nasienia ? skomentuj
złotówkach, zaś kredytodawca chciałby zmienić walutę kredytu na euro? Z tego co
kojarzę na dziś jest to możliwe tylko za zgodą banku (aneks do umowy), zaś od momentu
wejścia w życie najnowszej rekomendacji KNF kredytobiorca będzie mógł zmusić bank do
jednorazowej zmiany waluty kredytu (od lipca bodajże). skomentuj
Dokopałem się do tej rekomendacji i rzeczywiście od lipca, bedzie dla kredytobiorców
korzystniej. Kontrowersje są jednak przy kwesti lex retro non agit - banki twierdza,
że wszystkie kredyty które były wzięte przed wejściem rekom. w zycie będą traktowały
na starych zasadach. KNF natomiast odpowiada, że każda umowa będzie podlegała tym
samym prawom. Konflikty mogą się końvczyć w sądach...
pzodrawiam! skomentuj
agit". Moim zdaniem pozycja banków wobec nadzoru jest troszkę taka jak wojewody wobec
premiera -- chociaż to podmioty prywatne -- a więc czynności podejmowane w ramach
nadzoru nie są "lex". skomentuj
Szanowny Panie Olgierdzie,
trafiłem na Pana stronę szukając informacji dotyczących nazwy "broker". Czy używanie
tej nazwy jest zastrzeżone wyłącznie dla działalności brokerów, o których mówi ustawa
o obrocie instrumentami finansowymi czy może być używana jako nazwa własna, np.
"BrokerSzkoleń" ?
Będę wdzięczny za pomoc! skomentuj