2007-02-05 10:10
Internet nie byłby sobą bez różnych kampanii. Teraz już każdy może być sobą, każdy może zorganizować własny Hyde Park i przekonywać innych do swoich idei. Złośliwi mówią, że to za przyczyną promocji na domeny internetowe - ostatnio pojawiły się domeny nawet po 9 złotych (plus VAT) - ale ja się tak naprawdę bardzo z tego cieszę.
Najnowszą kampanią "społeczno-biznesową" jest akcja NoAdBlock czyli "Nie jestem pasożytem, dlatego nie blokuję reklam". Temat od kilku dni rozpalający całą poważniejszą blogosferę i część środowisk pozycjonerów; pisali o tym m.in. Byte, Bellois, Piotr Mikołajski - że wspomnę nielicznych przeciwników kampanii - oraz Paweł Wimmer, który akcję popiera.
W skrócie: chodzi o to, że poziom zawalenia internetu reklamami jest tak duży, że nie sposób normalnie - czytaj: bez wścieklizny - obejrzeć jakiejkolwiek strony internetowej bez uzbrojenia przeglądarki w porządne filtry antyspamowe. Jednak twórcom kampanii taka postawa nie odpowiada, uważają ją za nadużycie i proponują podjąć z nią (nierówną - przyznajmy) walkę.
Proszę zresztą porównać. Na poniższych ilustracjach prezentuję stronę WP.pl oglądaną tak jak ją właściciel widział oraz jak wolę ją oglądać ja sam:

Przedstawiono argumenty merkantylno-ekonomiczne (twórca strony wkłada w jej wykonanie dużo pracy i czasem jedynym sposobem na jakikolwiek utarg jest właśnie zamieszczenie na niej reklamy), etyczne (nieetycznym miałoby być właśnie filtrowanie reklam) i biznesowe (chcesz darmowego internetu to musisz oglądać skaczące obrazki).
Przedstawiono także argumenty prawne, do których - z racji prowadzenia tego bloga - muszę się odnieść.
Cytuję zatem:
W tym prostym zdaniu są dwie nieprawdy i jeden bzdet. Nieprawdą jest, że blokowanie reklam można porównać do piractwa komputerowego: korzystania z nielicencjonowanego softu czy ściągania filmów z internetu. Po pierwsze żaden z przepisów ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie zabrania odfiltrowania sobie reklam - natomiast korzystanie z utworów wbrew ich licencji jest niezgodne z prawem - więc zarzucanie użytkownikom a priori bezprawności działania należy uznać za zwykły FUD.
Co ciekawsze, w którejś z wersji strony pojawiło się stwierdzenie, iż
(Tutaj bezpłatna porada: jeśli twórcy akcji chcą wyglądać poważnie, niech przyjrzą się ustawie z 5 lipca 2002 r. ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym - Dz.U. nr 126 poz. 1068 z późn. zm., z uwzględnieniem jednak definicji usługi chronionej z art. 3 ust. 1 pkt 2.)
Reasumując: kampania może i słuszna - bo nie ma niesłusznych kampanii tego rodzaju - natomiast oparta na całkowicie błędnych tezach i argumentacji. Odwoływanie się do przepisów - nietrafionych przepisów - budzi złośliwy uśmiech i komentarze. Sęk w tym, że nie można w tak jednoznaczny sposób obrażać ludzi, którzy być może staliby się zwolennikami kampanii.
Ja ze swojej strony mogę Państwu - bo mam nadzieję, że czytacie mojego blogaska przy użyciu Firefoksa (bądź jego pochodnych jak Flock czy Seamonkey) - powiedzieć: AdBlock jest kiepski. Natomiast gorąco polecam rozszerzenie AdBlock Plus, które po prostu tnie wszystkie śmieci absolutnie przy samej ziemi.
PS no tak, jednak ta argumentacja prawna została podana publicznie. Można się śmiać.
Najnowszą kampanią "społeczno-biznesową" jest akcja NoAdBlock czyli "Nie jestem pasożytem, dlatego nie blokuję reklam". Temat od kilku dni rozpalający całą poważniejszą blogosferę i część środowisk pozycjonerów; pisali o tym m.in. Byte, Bellois, Piotr Mikołajski - że wspomnę nielicznych przeciwników kampanii - oraz Paweł Wimmer, który akcję popiera.W skrócie: chodzi o to, że poziom zawalenia internetu reklamami jest tak duży, że nie sposób normalnie - czytaj: bez wścieklizny - obejrzeć jakiejkolwiek strony internetowej bez uzbrojenia przeglądarki w porządne filtry antyspamowe. Jednak twórcom kampanii taka postawa nie odpowiada, uważają ją za nadużycie i proponują podjąć z nią (nierówną - przyznajmy) walkę.
Proszę zresztą porównać. Na poniższych ilustracjach prezentuję stronę WP.pl oglądaną tak jak ją właściciel widział oraz jak wolę ją oglądać ja sam:


Przedstawiono argumenty merkantylno-ekonomiczne (twórca strony wkłada w jej wykonanie dużo pracy i czasem jedynym sposobem na jakikolwiek utarg jest właśnie zamieszczenie na niej reklamy), etyczne (nieetycznym miałoby być właśnie filtrowanie reklam) i biznesowe (chcesz darmowego internetu to musisz oglądać skaczące obrazki).
Przedstawiono także argumenty prawne, do których - z racji prowadzenia tego bloga - muszę się odnieść.
Cytuję zatem:
To moja sprawa czy blokuję reklamy czy nie! Nieprawda! Tak samo podchodzisz do piractwa wartości intelektualnych? (...) To takie samo działanie jak korzystanie z nielegalnego oprogramowania, ściąganie filmów i muzyki z internetu nie płacąc autorom za to, a nawet gorsze, bo narażasz właściciela strony na straty, choćby spowodowane zużytym transferem.
W tym prostym zdaniu są dwie nieprawdy i jeden bzdet. Nieprawdą jest, że blokowanie reklam można porównać do piractwa komputerowego: korzystania z nielicencjonowanego softu czy ściągania filmów z internetu. Po pierwsze żaden z przepisów ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie zabrania odfiltrowania sobie reklam - natomiast korzystanie z utworów wbrew ich licencji jest niezgodne z prawem - więc zarzucanie użytkownikom a priori bezprawności działania należy uznać za zwykły FUD.
Co ciekawsze, w którejś z wersji strony pojawiło się stwierdzenie, iż
Jak widać Polski Kodeks Karny dokładnie określa, że umyślnie przełamując zabezpieczenia elektroniczne (tutaj blokowanie wyświetlania reklam) w celu zdobycia informacji (dostania się do strony internetowej, gdzie treść jest uwarunkowana wyświetleniem reklamy) popełnia się przestępstwo.
(na stronie kampanii Państwo tego nie znajdziecie - rzecz pochwycił właśnie rzeczony Byte - zatem organizatorzy akcji musieli się z tego stwierdzenia rychło wycofać) - jest to ewidentne nawiązanie do
art. 267 par. 1 kk: Kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do przewodu służącego do przekazywania informacji lub przełamując elektroniczne, magnetyczne albo inne szczególne jej zabezpieczenie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
no i tu już naprawdę ręce (i nie tylko) opadają. Ani otwarta strona internetowa nie jest informacją dla mnie nie przeznaczoną, ani wyświetlająca się reklama nie jest zabezpieczeniem elektronicznym, ani też jej odfiltrowanie nie jest przełamaniem tego zabezpieczenia. podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
(Tutaj bezpłatna porada: jeśli twórcy akcji chcą wyglądać poważnie, niech przyjrzą się ustawie z 5 lipca 2002 r. ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym - Dz.U. nr 126 poz. 1068 z późn. zm., z uwzględnieniem jednak definicji usługi chronionej z art. 3 ust. 1 pkt 2.)
Reasumując: kampania może i słuszna - bo nie ma niesłusznych kampanii tego rodzaju - natomiast oparta na całkowicie błędnych tezach i argumentacji. Odwoływanie się do przepisów - nietrafionych przepisów - budzi złośliwy uśmiech i komentarze. Sęk w tym, że nie można w tak jednoznaczny sposób obrażać ludzi, którzy być może staliby się zwolennikami kampanii.
Ja ze swojej strony mogę Państwu - bo mam nadzieję, że czytacie mojego blogaska przy użyciu Firefoksa (bądź jego pochodnych jak Flock czy Seamonkey) - powiedzieć: AdBlock jest kiepski. Natomiast gorąco polecam rozszerzenie AdBlock Plus, które po prostu tnie wszystkie śmieci absolutnie przy samej ziemi.
PS no tak, jednak ta argumentacja prawna została podana publicznie. Można się śmiać.
Kategoria
... stróż prawości




Tak tylko czekałem, aż się Pan do tej akcji odniesie:) skomentuj
PS proszę mi tu nie panować, to jest internet - panowie byli przed wojną a później
wyginęli :-) skomentuj
Ja nawet rozumiem organizatorów akcji, moge nie stosować adblocków pod warunkiem, że
oni nie będą wsadzać reklam z filmami które same sie odtwarzają, flashami które
przyciski do ich zamknięcia mają niewiadomo gdzie i niewiadomo jak małe, banerow
które po najechaniu na nie zwiększają sie na pół ekranu... Można więc na ten temat
rozmawiać, ale obie strony muszą zachowywać się fair.
ps. Bardzo fajny blog, jestem tu po raz drugi i na pewno wróce. skomentuj
przyjęli nieco inny ton - a nie straszenie, proszenie, grożenie (skrypt przeciwko
stosującym AdBlocka jest czymś prześmiesznym).
Dziękuję za uznanie, zapraszam. Proszę przyprowadzić kolegów i koleżanki! ;-) skomentuj
Olgierd, kiedy przyznasz mi rację, że "własność" intelektualna jest w przeddzień
wymarcia? :) skomentuj
Cóż ;] Jako że używam adblocka, poczułem się urażony tym, że ktoś nazywa mnie
pasożytem, złodziejem, oszustem. Może i niesłusznie, jednak to zadziałało u mnie na
takiej samej zasadzie, na jakiej konkretna osoba czuje się obrażona gdy wyzywamy np.
mniejszość do której należy.
Ale nie rozumiem tego odniesienia do posta na grupach :( skomentuj
Witam!
Widzę że echo mojej dyskusji ciągle jest słyszalne dlatego spróbuję się do tego
odnieść.
1.Nieprawdą jest że w którymkolwiek byłem ZA reklamami wyskakującymi, zajmującymi
cały ekran i innymi mniej lub bardziej uniemożliwiającymi oglądanie strony. Na
stronie www.noadblock.pl w zakładce “Po co są reklamy” starałem się to
dokładnie wyjaśnić.
2. Przyznałem się w ten sam dzień na grupie pl.comp.www że w niektórych momentach
puściły mi nerwy, po kolejnej obeldze, po kolejnym ubliżaniu mi, po kolejnym emailu z
wyzwiskami, po kolejnym zapisaniu mojego adresu na jakąś listę dyskusyjną, po
kolejnym obrazie iso odebranym z email czy po próbie nabicia mi transferu poprzez
ciągłe ściąganie z serwera najcięższego obrazka. W pewnym momencie się złamałem i
zamiast ustalonego słowa “pasożyt” zacząłem używać “ukradł”
ale nigdy tego nie robiłem w stosunku do żadnej osoby, hipotetycznie mówiłem. Prawdą
jest również, że w całym tym zamieszaniu popełniliśmy dwie gafy, pierwsza to logo a
druga to podstawy prawne, które były na naszej stronie przez kilka godzin. Podstawy
te dostałem od pewnej kancelarii prawnej ale nie przeczytałem całego listu od niej,
do czego się one odnoszą. Mój błąd - za szybko to wkleiłem.
Postanowiłem starać się nie wypowiadać więcej na ten temat, co miałem do powiedzenia
powiedziałem na stronie www, nigdy, prze nigdy nie marzyłem nawet, że aż tylu ważnych
i znanych osobistości będzie chciało się do mojej opinii odnieść i do niektórych
sytuacji nie byłem przygotowany.
Pozdrawiam i dziękuję za dyskusję skomentuj
Akcja miałaby większe szanse powodzenia gdyby opierała się na perswazji,
przekonywaniu, apelowaniu do zainteresowanych. Kategoryczne stawianie pewnych tez,
posiłkowanie się niesprawdzonymi wiadomościami nigdy nie prowadzi do pozytywnego
rezultatu. skomentuj
podobną akcją, strasząc ludzi sądami za zmianę kanału w czasie wyświetlania reklam. skomentuj
kanału TV w momencie kiedy idą akurat reklamy. Nasza KRRiTV powinna nakazać
montowanie tych urządzeń w telewizorach sprzedawanych w Polsce, z dodatkową opcją -
"przyłóż dowód zapłaty abonamentu". skomentuj
Jestem komarem? - pozwoliłem sobie ręcznie zamieścić trackbacka do wpisu na ten
temat, bo jakoś jeszcze nie uruchomiłem tej możliwości u siebie :) skomentuj
plain tekście :-) skomentuj
http://forum.optymalizacja.com/index.php?s=&showtopic=33743&view=findpost&p=265839
Ale pomysł rzeczywiście świetny :) skomentuj
;-) skomentuj