O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej
 Oceń wpis
   

znikająca ścieżka rowerowaDwa zdania na temat głupiego pedalstwa, bo tego tematu dawno tu nie było.

Otóż wdałem się wczoraj w krótką pogawędkę z jednym takim -- on pedałował dzielnie acz mozolnie Legnicką z miasta w kierunku naszego nowego pomnika -- ja zaś śmigałem obok, myk-myk, chodniczkiem. Popukawszy się w myślach w głowę mówię mu, że to ryzyko jeździć rowerem po Legnickiej, zwłaszcza, że z boku jest śmieszka rowerowa i w zasadzie powinni walnąć mu mandat (akurat mijaliśmy komisariat policji).
A on do mnie, że "jest obowiązek korzystania ze ścieżki, jeśli przylega do jezdni zgodnie z kierunkiem jazdy" (czy jakoś tak), zaś tamta jest po przeciwnej stronie jezdni (po lewej), więc nie musi, a chodnikiem nie może, bo zgodnie z przepisami na jezdni musi być dozwolona prędkość przekraczająca 50 km/h, żeby w ogóle myśleć o jeżdżeniu chodnikiem.

Art. 33 PoRD (fragmenty):
1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.
1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
(...)
5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
  1)   opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
  2)  szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów dozwolony jest jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brak jest brakuje wydzielonej drogi dla rowerów.
(...)
Polemiki nie było, bo i o czym tu gadać. Chojrak na rowerze między licznymi autami wkurza mnie równie mocno jak jadę autem, i jak jadę Trekiem.

Ta bajka o "ścieżce rowerowej przylegającej do kierunku jazdy" powraca dość często, warto zatem wreszcie raz-na-zawsze plotkę tę zdementować.
Zgodnie z art. 33 ust. 1 prawa o ruchu drogowym rowerzysta ma  b e z w z g l ę d n y  obowiązek korzystania ze drogi dla rowerów (o ile ona oczywiście istnieje). Pojęcie tejże drogi definiuje art. 2 pkt 5 kodeksu drogowego, zgodnie z którym jest to "droga lub jej część przeznaczona do ruchu rowerów jednośladowych, oznaczona odpowiednimi znakami drogowym". Nigdzie nie jest napisane, że ścieżka dla cyklistów to jest ten pas tylko, którzy jest "po prawej ręce" względem osi jezdni, albo że obowiązek korzystania z niej dotyczy tylko takich przypadków.

Dopiero alternatywą w przypadku, jeśli nie ma na danym odcinku ścieżki rowerowej, jest śmiganie po poboczu (o które w centrach miast raczej ciężko) albo po jezdni.
I tu zgoda -- biker w zasadzie może pojechać chodnikiem dopiero wtedy, gdy przy jego drodze brak jest śmieszki, a chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości.
Ale jeśli jest ta cała śmieszka -- jezdnią jeździć też nie wolno.

Giro de Monastero

Rację miał ów człek, że od niedawna dopuszczalna prędkość na Legnickiej to 50 km/h (czym zabił mi trochę ćwieka, ale ja zasadniczo tamtędy nie jeżdżę), ale nie ze względu na to nie powinno się tam śmigać po chodniku. Wzdłuż Legnickiej cyklista powinien jechać ścieżką rowerową (która jest po lewej stronie, patrząc od pl. 1 Maja w kierunku pl. Strzegomskiego), nawet jeśli (błędnie) wydaje mu się, że skoro jest ona po lewej stronie, to już nie musi.

Reasumując: nie rezonować, nie filozofować, a w szczególności -- bzdurnie nie ryzykować. Bo jak widzę rowerzystów zmagających się z materią i ciśnieniem powietrza na Długiej -- gdzie też jest całkiem przyzwoita traska dla bicyklistów -- to aż mi słabo się robi.

PS na ujęciu górnym (archiwalnym) -- ginąca śmieszka rowerowa (ale chyba tam się te dziwne oznaczenia nie zmieniły). Poniżej Giro de Monastero.

PS2 w kontekście "kontrpasów" (czytajcie komentarze): a tak to się robi we Wrocławiu. Strzał z okolicy

 

jazda rowerem drogą jednokierunkową w centrum Wrocławia

Komentarze (45)
Kto wypije nawarzone piwo... O odpowiedzialności prasy za...

Komentarze

2010-06-24 11:48:00 | 83.27.3.* | postworek
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [0]
Nie ma chyba obowiązku dowiadywania się, czy jest droga rowerowa po przeciwległej
stronie ulicy? Jak się nie boi jechać Legnicką - jego sprawa, ja tam bym śmigła
chodnikiem bo mi życie miłe. skomentuj
2010-06-24 11:54:21 | 80.52.191.* | mpd
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [7]
Racja. Chociaż ciekawy przypadek jest w Krakowie na ulicy Kopernika. Jest ona
jednokierunkowa i ma ścieżkę rowerową po lewej stronie. Ścieżka jest dość wąska i
jeszcze ma namalowaną strzałkę ze zwrotem w przeciwną stronę niż kierunek ruchu na
jezdni. Dla własnej wygody i wygody rowerzystów jadących w przeciwną stronę (bo
ciężko się mieszczą 2 rowery na tej ścieżce) nie korzystam z niej jadąc zgodnie z
kierunkiem ruchu na jezdni. skomentuj
2010-06-24 11:56:48 | *.*.*.* | olgierd
@postworek: jak to "dowiadywania się"? Gdzie dowiadywania się? W dzienniku ustaw, w
prasie? Na obwieszczeniach? Są znaki drogowe, które można ZOBACZYĆ.
Ale to prawda, że lepiej jechać chodnikiem i mieć wszystko w głębokim poważaniu. Ja
tak robię.

Co do ścieżki przy jednokierunkowej -- być może sygnalizuje to możliwość TAKŻE jazdy
pod prąd. U nas tak zrobili na paru jednokierunkowych uliczkach przy Rynku -- rowerem
można po nich tam i nazad śmigać. skomentuj
2010-06-24 12:12:30 | 83.27.3.* | postworek
Dowiadywania się w sensie dojeżdża skądś tam do Legnickiej od strony, po której nie
ma drogi rowerowej - co ma zrobić, rekonesans okolicy? Jedzie, jak przepisy nakazują,
dalej jezdnią. Może powoływanie się na obowiązek jazdy ddr w tym samym kierunku jest
niefortunne, ale nie ma też obowiązku bycia jasnowidzem.
Druga sprawa, że droga jest z lewej strony, a jadącego obowiązują znaki umieszczone
przy prawej krawędzi jezdni - po lewej mogą być jedynie powtórzone.

Jednokierunkowa droga rowerowa (nie dopuszczenie do ruchu rowerów w obu kierunkach na
drodze jednokierunkowej) jest też na Armii Krajowej na odcinku od skrzyżowania z
Bardzką do wiaduktu nad Krakowską. Prawdopodobnie ma to związek z szerokością drogi,
na której dwa rowery mijają się w niekomfortowej odległości. Można było zamienić
drogę rowerową z drogą dla pieszych; ostatnia ma ze dwa metry szerokości a nikt po
niej nie chodzi, bo dokąd? skomentuj
2010-06-24 12:21:26 | 90.156.50.* | P4trykx
A co mam zrobić jeśli wjadę na Legnicką jakąś mała uliczką po przeciwnej stronie niż
komisariat? Nie mogę jechać po Legnickiej bo jest ścieżka po przeciwnej stronie?
Muszę zejść z roweru, doprowadzić go do najbliższego przejścia i dopiero zacząć
jechać ścieżką? Dla kogoś kto pierwszy raz jest we Wrocławiu to trochę ciężko się
rozeznać w tej ścieżce, która przy Legnickiej co rusz zmienia stronę. Jadąc do miasta
najpierw jest po prawej później przez chwile po obu stronach, przy zajezdni
przechodzi na lewo, przy pl. Społecznym pod ziemią na prawo. Ale kto normalny by taki
slalom robił? skomentuj
2010-06-24 12:48:12 | 78.8.151.* | Yffog
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [1]
Co jeśli rower jest dwuśladowy? skomentuj
2010-06-24 12:48:13 | 83.18.213.* | J.G.
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [0]
Może ten rowerzysta żył już nowymi przepisami, których jeszcze - o ile się orientuję
- nie ma..?
http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/2771 skomentuj
2010-06-24 12:55:02 | *.*.*.* | olgierd
No więc ten kolarz nie musiał być jasnowidzem, on wiedział, że tam jest śmieszka.
Śmieszka obowiązuje nie ze względu na znaki, lecz na fakt występowania w naturze.

Podobny slalom jest miejscami na Osobowickiej. Przy moście Osobowickim po lewej,
później (chyba przy Serbskiej) przeskakuje na prawo. A później już jak kto chce.

Aha, są jeszcze miszczowie, którzy m. Milenijnym napieprzają. Kandydaci do Nagrody
Darwina.

Dwuślad (wieloślad) jak rozumiem zasuwa jezdnią. Troszkę głupie, bo mowa tu chyba
głównie o niepełnosprawnych (bo nawet nie o poziomych). skomentuj
2010-06-24 13:00:22 | 83.18.213.* | J.G.
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [6]
Może ten rowerzysta żyje przepisami, których - o ile dobrze się orientuję - jeszcze
nie ma.
http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/2771

Tam rzeczywiście jest taki zapis o którym mówił ten rowerzysta. skomentuj
2010-06-24 13:18:29 | *.*.*.* | olgierd
Hmm na posła to on nie wyglądał ;-) ale tak czy inaczej "wyznaczone dla kierunku, w
którym się porusza" to jeszcze nie to samo co "z prawej strony".

"Śluza rowerowa"... zwariowali. skomentuj
2010-06-24 15:17:42 | 217.147.104.* | burmc
> Co do ścieżki przy jednokierunkowej -- być może sygnalizuje to możliwość TAKŻE
jazdy
> pod prąd. U nas tak zrobili na paru jednokierunkowych uliczkach przy Rynku --
rowerem
> można po nich tam i nazad śmigać.

Na Kopernika w Krakowie mamy wlasnie droge jednokierunkowa z "kontrapasem" dla
rowerow,
ktore dopuszczone do ruchu na tej uliczce "pod prad". Na tymze "kontrapasie" (jest on
lewej
stronie w stosunku do normalnego kierunku jazdy) sa namalowane
strzalki ktore sugeruja ze ta sciezka mozna jechac rowerem tylko pod prad. Natomiast
rowery jadace
w ta sama strone co auta powinny jechac nie sciezka, tylko zwykla droga (zreszta dwa
rowery
obo siebie na "kontrapasie" sie nie zmieszcza.

W Krakowie i okolicach czesto jest tez "slalom", 20-50 metrow sciezki rowerowej po
jednej stronie,
pozniej ona albo znika, albo przechodzi na druga. Z reguly ignoruje takie sciezki z
wygodu, a takze dlatego,
ze uwazam ze bezpieczniej jest jechac po jednej stronie niz co chwile
przechodzic/przejezdzac jezdnie
w poprzek.

Czesto tez ignoruje "sciezki" rowerowe poprzetykane wysokimi kraweznikami, lub z
rozwalajaca, czy tez
rozchodzaca sie kostka. Strasznie ciezko wsiasc w miescie na rower i nawet w ciagu 10
minut jazdy
nie zlamac kilku przepisow... skomentuj
2010-06-24 15:21:05 | 217.147.104.* | burmc
> "Śluza rowerowa"... zwariowali.

Czemu?

http://rowerowytorun.com.pl/upload/Image/ograniczenia/sluza_rowerowa1m.jpg skomentuj
2010-06-24 15:31:22 | *.*.*.* | olgierd
Co do śluzy to hodzi mi o samą nazwę.

To coś takiego http://london.mybikelane.com/ ? to i skończy się tak samo -- jak widać
wszędzie http://www.mybikelane.com/ mają ten sam problem. skomentuj
2010-06-24 20:19:11 | 83.28.243.* | A_B
Ścieżki typu "zabawa w chowanego" (jest przez 50 metrów, znika, potem znowu jest i
znowu znika) widziałem w kilku miastach, więc to nie jest jakaś lokalna specyfika
tylko bardziej rozprzestrzeniona bezmyślność.

Z dodatkowych atrakcji, widziałem ścieżkę rowerową z wielkim koszem na śmieci na
środku (solidnym i ciężkim, z takiego niby kamienia) oraz ścieżkę biegnącą ostro z
górki na której to ścieżce nagle są ustawione w poprzek płotki wymuszające
zatrzymanie się celem przeciśnięcia między nimi (trzeba zrobić bardzo ostre "S",
prawie niemożliwe jadąc). skomentuj
2010-06-24 20:22:36 | 82.177.125.* | Jarras
Olgierdzie, co w sytuacji kiedy jedziesz rowerem po jezdni, i nagle na oddzielonym
trawnikiem od jezdni chodniku rozpoczyna się ścieżka rowerowa? Zatrzymujesz się,
zsiadasz z roweru, przeskakujesz przez trawnik i wsiadasz z powrotem na rower czy
jedziesz rowerem po jezdni do pierwszego miejsca, w którym da się wjechać na ścieżkę? skomentuj
2010-06-24 22:09:17 | *.*.*.* | olgierd
Jeśli jest nie więcej niż 15 metrów, wystarczy lepszy jump ;-)

A tak na poważnie: ja po jezdni po prostu nie jeżdżę. Nie wiem co bym zrobił. skomentuj
2010-06-25 00:17:27 | 83.5.215.* | KRI
Jazda na chodnikach wymaga ostrożności w stosunku do słabszego i w przypadku zajęcia
jej przez parkujący samochód przelotu 2m.
Jazda na ścieżkach wymaga ostrożności na skrzyżowaniu z jezdnią, gdyż kierowcy
samochodów nie znają prawa drogowego i wymuszają pierwszeństwo.
Piesi nie wiedzą co to jest droga rowerowa i wymuszają pierwszeństwo. Zimą ścieżki są
nieprzejesdne.
Rowerzyści jeżdzą parami ścieżką rowerową wymuszając pierwszeństwo przy wymijaniu.
Piesi wskakują na jezdnię na pasach prosto pod koła rowerzysty.
Ścieżka rowerowa nieasfaltowa jest lepsza w deszczu od jezdni. Na jezdni wykorzystuje
się ciąg przy jeżdzie pod wiatr.
Na jezdni zwracać uwagę na kierowców nie wyszkolonych, którzy nie wiedzą, że
rowarzysta ma rowne prawo do jazdy co pojazd silnikowyzwłaszca prz złych warunkach
pogodowych. Nalezy szkolić kierowców aby jeżdzili jak taksowkarze tj w odległośi min
80cm od prawej krawędzi. Uwazać na kobiety kierujące pojazdem (trzymają się prawego
krawędznika) i samochodow skręcających w prawo przy dojeżdzie do skrzyżowania.
Rowerzysta ma obowiązek dbać o swoje bezpieczeństwo jako strona słabsza w ruchu
drogowym na jezdni, znać prawo drogowe, być wysportowany i przewidywać zachowanie
innych pojazdów. Co do przepisow polskich prawa drogowego jest ono wynikiem złego
stanu dróg i loby antyrowerowego. Rowerzysta na jezdni w sumie jest bezpieczniejszy
niż na ścieżce. Wymuszający kierowcy przy włączaniu się do ruchu mogą powodować ,że
ratujący się przed zderzeniem pojazdy z lewej zjezdzają na lewo na pas przeciwny do
kierunku jazdy. W przpadku 2 takich samochodów mogą całkowicie zatarasować cała
jezdnię i rowerzysta powinien to przewidzeć pod grożbą wymuszenia przy wymijaniu i
czołowego zderzenia. Znak informacyjny o ścieżce rowerowej koloru granatowego
traktowany często przez kierowców jako obowiązku dla rowerów, nie jest znakiem zakazu
jazdy koloru czerwono białego i powoduje konflikty między kierowcami a rowerzystami.
W przypadku konfliktu z samochodem koniecznie najpierw zanotować numer i nie wdawać
się w dyskusję. Kierowcy często trąbią i trzeba być na to przygotowany i odporny
nerwowo. Kierowcy autobusów miejskich jezdżacych w tym samym tempie co rowery
zajmują cały pas ruchu ok3m i także jeżdzą prawym poboczem do przystanku zachowują
sie agresywnie - ustąpić pola i jechac dalej.
Wniosek: zarowno szkolenie kierowców, rowerzystów, pieszych i tworzących przepisy
prawne jest sprawą trudna i wymaga szacunku dla innych, a zwłaszcza SŁABSZYCH. skomentuj
2010-06-25 00:32:30 | 212.87.13.* | student z Warszawy
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [2]
Znowu bez przesady;) Jeżdżenie po ulicy nie jest takie znowu niebezpieczne. Nieraz
jeździłem, po centrum Warszawy i nie byłem jedynym, który tak robił. A ze ścieżkami
rowerowymi jest kilka problemów:
1. Często są to odcinki kilkusetmetrowe, więc zanim człowiek znajdzie miejsce, aby na
takową wjechać, to już ją praktycznie mija
2. Często ścieżki rowerowe nie nadają się do jazdy na rowerach szosowych (a ja taki
posiadam) ze względu na złą nawierzchnię
3. Po ścieżkach bardzo często chodzą ludzie i faktycznie zagrożenie jest większe (bo
kierowcy zwykle uważają co się dzieje na drodze a na ludzie na ścieżkach zdecydowanie
nie)

Ogólnie jestem za tym, aby pozwolić jeździć na rowerach po jezdni, także gdy ścieżka
jest obok. Szczególnie mam na myśli rowery szosowe (jak sama nazwa wskazuje są one
przeznaczone raczej do jeżdżenia po jezdni). W jaki sposób zdefiniować rowery szosowe
- ustalić szerokość koła (a właściwie opony) skomentuj
2010-06-25 09:01:13 | *.*.*.* | olgierd
Centrum Warszawy to korek-stoją-korek-stoją. Tak to sobie rowerkiem można jeździć ;-)


A jezdnie u was nadają się pod szytki? Bo u nas na pewno nie ;-) skomentuj
2010-06-25 10:33:56 | 78.8.176.* | fajny
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [4]
Ja to jadę zawsze po chodnikach, no chyba, że jest sciezka rowerowa. Drogą nie, bo o
mało co by mnie juz nie było na świecie przez jednego palanta.... pozdro :) skomentuj
2010-06-25 11:14:42 | *.*.*.* | jkolonko
A oto dowód, że czasami zdarzają się dobre rozwiązania:
http://www.wroclaw.pl/m3375/p134628.aspx
No może poza tym akapitem mówiącym, że stosowanie się do zasad Kodeksu Drogowego w
nocy jest niebezpieczne i niezalecane :) skomentuj
2010-06-25 11:20:56 | *.*.*.* | olgierd
Jeszcze nie miałem przyjemności przeskoczyć tamtędy. Ale obiecuję (sobie), że przy
okazji -- tj. jak będę miał dodatkowe 30 minut życia -- podjadę tam i obadam ów
przejazd. skomentuj
2010-06-25 15:32:43 | 217.147.104.* | raj001
@olgierd: "Śmieszka obowiązuje nie ze względu na znaki, lecz na fakt występowania w
naturze." Mylisz się. Jeżeli nie ma znaku C-13 lub łączonego C-13/C-16, to NIE MA
drogi dla rowerów. Ten znak *z definicji* stanowi o istnieniu DDR. Do istnienia drogi
rowerowej nie wystarczy, że jest sobie tam jakas sciezka, która "wygląda" na droge
rowerową. Nawet może miec namalowany na sobie znak poziomy P-23, to i tak nic nie
znaczy, bo ten znak ma znaczenie tylko uzupełniające. Bez odpowiedniego znaku
pionowego to NIE JEST DDR, toteż rowerzysta nie ma obowiązku nią jechać.
Jeśli połączymy to z przepisem mówiącym, że kierującego obowiązują znaki znajdujące
się po prawej stronie jezdni, jasno z tego wyjdzie, ze jeżeli DDR jest po lewej
stronie jezdni i od naszej strony nie widać żadnych znaków C-13 (choćby od przeciwnej
były), to nie mamy obowiązku nią jechać.

@mpd: Ludzie, nauczccie się przepisów ruchu drogowego! W Krakowie na ul. Kopernika to
nie jest żadna "ściezka rowerowa po lewej stronie", tylko KONTRAPAS rowerowy. Służy
on WYŁĄCZNIE do jazdy "pod prąd" na ulicy jednokierunkowej. Masz to jawnie wskazane
znakiem F-18, który pas jest do czego (przy wyznaczaniu kontrapasów obowiązkowe jest
stosowanie znaków F-18). Bardzo dobrze robisz, ze nie jedziesz tym kontrapasem w
kierunku do Ronda Mogilskiego, bo w tym kierunku należy jechać na zasadach ogólnych
po pozostałej części jezdni.

@KRI: "Znak informacyjny o ścieżce rowerowej koloru granatowego traktowany często
przez kierowców jako obowiązku dla rowerów, nie jest znakiem zakazu jazdy koloru
czerwono białego". Znak C-13 nie jest znakiem *informacyjnym*, tylko znakiem *nakazu*
i *nakazuje* on rowerzyście korzystanie z drogi rowerowej - czyli równocześnie
*zakazuje* jazdy po jezdni. Oczywiście że znak C-13 nie jest znakiem zakazu B-9, ale
co z tego? Znak B-9 mozna postawić jako znak zakazu jazdy rowerem niezaleznie od
tego, czy gdzieś jest droga rowerowa, czy nie... Możesz mieć drogę na której stoi
znak B-9 mówiący, że nie wolno ci tam jechac rowerem, i żadnej drogi rowerowej obok -
widziałem takie sytuacje na niektórych drogach krajowych... skomentuj
2010-06-25 16:13:26 | 91.145.150.* | rstawecki
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [0]
Nie ma obowiązku korzystania z drogi rowerowej znajdującej się po drugiej stronie i
oznaczonej tam C-13. § 2. 1: "(...)Znak drogowy umieszczony po lewej stronie jezdni
lub pasów ruchu stanowi powtórzenie znaku umieszczonego po prawej stronie, chyba że
przepisy szczególne stanowią inaczej." Jasno z tego wynika, że znajdujący się po
lewej stronie znak, bez odpowiednika po naszej prawej, do niczego nie zobowiązuje.
Nikt nie ma prawa wymagać jazdy na pamięć ani zmusić do wypatrywania znaków
znajdujących się za iluśtam pasami, wysepką, krzakami, torowiskiem i grom wie czym
jeszcze. To tak, jakby zatrzymał cię policjant i wlepił mandat za to, że jechałeś 50
tam, gdzie było ograniczenie do 30, a znaku widzieć nie mogłeś, bo - dajmy na to -
był zasłonięty przez trzystuletnie drzewo. To logiczne. Zastanów się, zanim zaczniesz
wyzywać rowerzystów od pedalstwa i wypisywać bzdury, bo w ten sposób ośmieszasz tylko
i wyłącznie siebie. skomentuj
2010-06-25 16:21:51 | *.*.*.* | olgierd
Hmm oczywiście miałem na myśli istnienie znaku, że od wtedy jest śmieszka (uprościłem
ze względów retorycznych). Par. 2 ust. 1 rozporządzenia faktycznie mówi o tym, że
jednak znaki po lewej mogą obowiązywać w różnych sytuacjach, przy czym do C-13
faktycznie taki warunek nie jest spełniony. skomentuj
2010-06-25 17:10:53 | 94.240.34.* | roweroraffi
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [6]
Rowerzysta nie ma obowiązku korzystania ze ścieżki, bo czegoś takowego w zasadzie nie
ma w prawie. Ma obowiązek korzystania z DROGI DLA ROWERÓW, albo DROGI DLA ROWERÓW I
PIESZYCH. A i to nie zawsze. Na przykład, gdy droga rowerowa nie była przy ulicy, a
będzie biegła np przez park (przez teren parku, może być przy jego samej granicy przy
jezdni, chodzi o to by była administracyjnie poza pasem drogowym), korzystać z niej
nie trzeba. Albo gdy była to np uliczka osiedlowa, nie będąca drogą publiczną. Prawo
o Ruchu Drogowym, o czym mówi w jednym z pierwszych artykułów, obowiązuje jedynie NA
DROGACH PUBLICZNYCH. Być może o to chodziło rowerzyście, choć nie mi, warszawiakow,
oceniać jak tam ścieżka jest jeszcze w pasie drogowym, czy już poza. skomentuj
2010-06-25 18:36:41 | 89.229.83.* | rower i kierowca
cytat:"Wzdłuż Legnickiej cyklista powinien jechać ścieżką rowerową (która jest po
lewej stronie, patrząc od pl. 1 Maja w kierunku pl. Strzegomskiego), nawet jeśli
(błędnie) wydaje mu się, że skoro jest ona po lewej stronie, to już nie musi."

Każdego kierującego obowiązują przepisy i znaki, a te należy umieszczać z prawej
strony drogi. Zasięgnij informacji w szczegółowych warunkach technicznych w sprawie
znaków i sygnałów drogowych, to zobaczysz, że nawet ustawodawca pisze, że jeśli
ścieżki nie widać z jezdni itp, to należy zastosować z prawej strony drogi dodatkowo
znak "zakaz wjazdu rowerów". Kierujący rowerem to nie wróżka, że ma znać wszystkie
śmieszki w mieście na pamięć. Pomijając już fakt, że przejazd na lewą stronę drogi,
przecinając kilka pasów ruchu, to jeden z najniebezpieczniejszych manewrów, jakie
wykonuje rowerzysta. Więc trochę rozsądku i pokory. Jak to mówią: włącz myślenie. skomentuj
2010-06-25 20:19:43 | *.*.*.* | olgierd
Tam nie ma nawet możliwości przejazdu przez ileś pasów w lewo. Dwa, że ten człowiek
zna tę drogę. Trzy, że rozporządzenie wyraźnie mówi, że obowiązują także znaki po
lewej. Cztery, że jak sobie wyobrażacie sygnalizację znakiem po prawej śmieszki,
która jest po lewej? Te znaki są ustawione po lewej ale "pod prąd". Pięć, że w ten
sposób patrząc wymyśliliście śmieszki jednokierunkowe. Sześć, że hasło włącz myślenie
dotyczy także chojraków, którzy uważają, że są autoodporni. A nie są. skomentuj
2010-06-25 21:40:32 | 87.105.187.* | a_na_logicznie
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [8]
ooo
sezon ogorkowy widze sie zaczal
temat na flejmy na preclu ;)
Nie wiem cos ty taki nerwowy Olgierd - jedz smieszka i daj jechac jezdnia
Ja Zawsze Jezdze Legnicka
jest BEZPIECZNIEJ
na jezdni
(i zawsze w sluchawkach jezdze z odkeconym na maksa SOAD albo RATM)

i Skad ja mam wiedziec, ze po drugiej stronie Legnickiej jest smieszka rowerowa?
nie wiem
nie jestem stad
jestem ze wsi - nie ma przy legnickiej, wyjezdzajac z JPII znaku zakazu dla rowerow
(czy postawili?)
wiec wali mnie smieszka z drugiej strony

(jezdzenie po jezdni gdy jest smieszka jest rownie nielegalne jak jezdzenie po
chodnikach bez dziecka do lat 10 - drogi Panie Autorze i Jurysto-Purysto ;P skomentuj
2010-06-26 11:04:16 | *.*.*.* | patsywojt
Olgierd - a dlaczego Ty jechałeś chodnikiem? Kłócisz się o to jaki sposób łamania
prawa jest fajniejszy? ;) .
Jak było w komentarzach powyżej - to nie jest kwestia tego czy ktoś wie czy nie, że
po drugiej stronie jezdni jest DDR ale tego, do czego zobowiązują Cię znaki. Dlatego
jeśli już myśli się porządnie to ścieżki powinny być po obu stronach jezdni. Jeśli są
po jednej a poruszasz się po przeciwnej powinien pojawić się choćby przejazd dla
rowerów i odpowiednie znaki zakazu ruchu. w przeciwnym wypadku jedziesz dalej
jezdnią. To, że jakieś zachowanie Cię wkurza nie oznacza jeszcze, że jest nielegalne.

Reasumując - pan jechał OK - Ty łamałeś prawo...

Propozycje zmian w PoRD są po to, by to bardziej jednoznacznie opisać. Śluza może i
zabawna - ale masz lepsze określenie? Riksze legislator wytł był i zastąpił terminem
"wózek rowerowy". skomentuj
2010-06-26 15:45:41 | *.*.*.* | olgierd
Tak, clicku, ja już wiem, że z Ciebie taki hardkorowiec, że wszystko zawsze robisz na
maksa po kozacku ;-)

Patrycjo, ten tekst nie jest wyłącznie o prawie, jest także o zdrowym rozsądku.
Owszem, wyraźnie zaznaczyłem, że ogólnie ja ten przepis mam gdzieś i jeżdżenia po
ulicy unikam jak ognia -- w zetknięciu z przeszło tonowym autem szans nie mam, a
patrolowi straszników miejskich zwykle ucieknę ;-)

W kwestii tego, czy "znak ma być po prawej albo śmieszka po prawej", może jeszcze raz
zachęcę do logicznego zastanowienia się -- czy aby w ten sposób nie wymyślacie
pośrednio DDR (jaki ładny skrót) jednokierunkowych? Bo skoro mogę jechać tylko jak
mam znak po prawej, to NIE MOGĘ jechać jak znaku nie mam.
Zatem wjazd na tę śmieszkę po lewej byłby zabroniony. Dobre. skomentuj
2010-06-26 16:29:15 | 87.105.187.* | a_na_logicznie
nie macie Olgierdzie racji
w kwestii DDR
skoro jade ulica 3-4 pasy ruchu w kazda strone i torowisko i nie mam zakazu
poruszania sie rowerem, to nie mam obowiazku wiedziec lub sie domyslac czy 300 m w
lewo jest smieszka
niech oznakuja
albo spadaja

nie wymyslamy niczego, ta smieszka po drugiej stronie moze smialo byc dwukierunkowa
ale
ja nie mam OBOWIAZKU nia jechac, bo nie mam zwyczajnie o niej pojecia (bywa ze znaki
sa ustawione w kierunku ruchu, wiec nawet ich nie widze - bo musialbym sie ogladac
za siebie)

co do szans z tonowym autem
pekniete zebro i 12 szwow vs zbita szyba i pogiete drzwi mercedesa ;)

jezdze po wroclawiu od ponad 20 lat
kultura kierowcow wzrosla od tego czasu baaaaardzo
nie ma sie co strachac ulicy
wystarczy sygnalizowac swoje zamiary i wykonywac zdecydowane manewry
ale oczywiscie mozna sie lekac i jezdzic chodnikami
ja lubie sie szybo przemieszczac

i pamietaj ze dla pieszych na chodniku jestes tym czym samochody dla ciebie na jezdni skomentuj
2010-06-26 23:17:09 | *.*.*.* | spex
DDR to Droga Dla Rowerów, bez orientacji czy to jest jedno czy dwu kierunkowa. Prawda
jest taka iż najlepszy wyjściem jest projektowanie 1,5m jedno kierunkowych DDR po obu
stronach drogi V>50 (w przypadku gdy to są główne drogi dla rowerów można myśleć o
dwu kierunkowości.
W przypadku drogi o prędkości 30-50 km/h, lepiej sprawuje się wydzielony pas rowerowy
w jezdni. skomentuj
2010-06-28 09:59:20 | *.*.*.* | olgierd
clicku, ogólnie to powiem, że takie gadki kojarzą mi się z najmodniejszą postawą
kolarzy, czyli "a mnie to wszystko wali, ja jestem rowerem, a rower to król".

Czyli:
- macie nam tu zbudować ścieżki, bo tak jest bezpieczniej,
- wydzielonym szlakiem będę jechał jak mi się zechce i kto mnie do tego zmusi,
- a jak potrącą rowerzystę, który się drapie gdzie go nie swędziało, to "jezumario!
naszych biją blachosmrody!"

No ale dobrze, niech tak zostanie, że ja nie jestem dostatecznie hardkorowy, że
jezdnią jeździć nie lubię...

ale ja z miasta, u mnie problemów z poboczem zamiast wygodnego chodnika nigdy nie
było... ;-) skomentuj
2010-06-28 12:22:10 | 87.105.187.* | a_na_logicznie
nie wiem
kolarze raczej nie walcza
cyklisci predzej

(ja osobiscie jestem przeciwnikiem ddr w takim ksztalcie jak powstaja, a zwlaszcza
obowiazku korzystania z nich; Imho lepsze sa wydzielone pasy w jezdni dla
rowerzystow, sluzy na skrzyzowaniach etc, separacja ruchu ma niejaki sens w przypadku
dzieci i starcow - wyrzucenie rowerzystow z ruchu sprawia, ze oni staja sie craz
bardziej lekliwi, a kierowcy coraz mniej o nich pamietaja

jezdzenie ulica nie ma nic z hardkoru
mialo 20 lat temu
teraz jest lajt
i wierz mi - bo nie wiesz skoro ulicami nie jezdzisz
ze jest bezpieczniej - widza ciebie (bardziej niz na smieszce) i ty widzisz wiecej skomentuj
2010-06-28 13:39:50 | *.*.*.* | olgierd
Aż kiedyś skameruję takich co to ich widać na ulicy. Owszem, niektórych nie da się
przeoczyć -- istni kandydaci do Nagrody Darwina.

Aczkolwiek, żeby nie było, że tylko na cyklistów jadę, jeszcze gorzej jest z
kierowcami aut. Jakbyś zobaczył z góry co ludzie potrafią robić na Rondzie Reagana...
ręka noga mózg na ścianie. skomentuj
2010-06-28 15:47:42 | 87.105.187.* | a_na_logicznie
na Rondzie Regana to wiekszosc kierowcow jest zagubiona jak dzieci we mgle ;) skomentuj
2010-06-29 11:56:17 | 89.229.83.* | rower i kierowca
1. Tam może i nie ma kilku pasów, co nie oznacza, że skręcanie w lewo to jeden z
najniebezpieczniejszych manewrów dla rowerzystów.
2. A jak ktoś jest przyjezdny i nie zna drogi? Przepisy mają być czytelne także dla
takich osób. Ile to razy powtarza się: nie jeździj na pamięć? Ile to stłuczek było z
tego powodu, bo ktoś myślał, że dalej jest droga z pierwszeństwem, a okazało się, że
już jest podporządkowana?
3. Znaki po lewej stronie stanowią jedynie powtórzenie znaków po prawej. Kierujący
pojazdem jest więc zobligowany do patrzenia na znaki po prawej stronie, a nie
szukania jakichś znaków po drugiej stronie jezdni.
4. Do tego służy znak "zakaz wjazdu rowerów" umieszczony po prawej stronie jezdni.
Wówczas rowerzysta wie, że tędy jechać nie może i wtedy może szukać alternatywnej
drogi.
5. Ścieżki rowerowe jednokierunkowe istnieją w przepisach. Może akurat nie o taki
przypadek chodzi, ale tak gwoli ścisłości :)
6. Ja myślę, że ci "autoodporni" czują podświadomie lęk przed samochodami - tylko
idiota by nie czuł. Ale może właśnie dlatego wolą w sposób przewidywalny jechać prawą
stroną drogi, niż skakać po drodze, jak kopulująca żaba.. Jak ktoś dużo śmiga
rowerem, to zdaje sobie z tego sprawę.. skomentuj
2010-06-30 20:37:02 | 87.205.3.* | Ivy Mike
Tak a propos zdrowego rozsądku. Jak to jest w tym naszym pięknym kraju, że:
1. Narzeka się ogólnie na brak lub niedostateczną ilość DDRów.
2. Męczy się kogo się da, żeby je zbudować.
3. W końcu ktoś wydaje pieniądze (publiczne) żeby je zbudować.
4. I kiedy już mamy (mniej lub bardziej) piękną DDR... wymyślamy, tysiące, miliony,
gazyliony powodów aby nią NIE jechać.

Gdzieś kiedyś widziałem animowanego GIFa ilustrującego co zostaje z
rowerzysty-kozaka, po którym przejechała ciężarówka z naczepą pełną żwiru. Szkoda, że
nie pamiętam gdzie. skomentuj
2011-08-21 18:37:18 | 78.8.13.* | fakty
Większość dróg dla rowerzystów powstało na chodnikach dla pieszych często
pozostawiając mniejszą część chodnika pieszym.W dodatku gdzieś tak od pół roku
rowerzyści masowo okupują chodniki które od wielu lat były wyłącznie dla pieszych .
Widać jak pędzą i lawirują między pieszymi nieraz całe hordy rowerzystów . Wg .
dziennikarzy piesi obok drogi rowerowej powinni chodzić gęsiego a wyprzedzenie czy
ominięcie osoby z wózkiem czy pary osób nie wchodzi w rachubę gdyż - kończy się z
reguły wejściem na pas dla rowerzystów. Dziennikarze bronią i usprawiedliwiają
rowerzystów bo podciągają ich pod święte krowy i wolą narzekać na pieszych czy
zmotoryzowanych . Zresztą piesi nie mają lobby ani oficerów więc o interes ich i
obronę nikt nie występuje. Rowerzyści uważają ,że skoro pieszy łamie przepisy to oni
też mogą łamać przepisy . Tylko jest jedno ale - piesi po drogach rowerowych
rzadziej wchodzą z roztargnienia czy bez musu a rowerzyści wg .nowych przepisów po
chodnikach między pieszymi mogą jeździć jak kto woli i chce . Wejście na drogę
dla rowerzystów jest prawie przestępstwem i kończy się często obdzwonieniem a
nawet zruganiem czy wyzwaniem pieszego , natomiast pieszy na chodniku ma być
rozumny, tolerancyjny i wyrozumiały .Tłumacząc się także ,że rower przecież nikogo
nie zabije a gdy samochód potrąci bywa różnie .Wg. Ewy Wolak piesi powinni cieszyć
się z obecności rowerzystów na chodniku a zmotoryzowani od zajeżdżania drogi
,spowalniania ruchu samochodowego i szachownicy czerwonych pasów . Czy ktoś robił
obliczenia ile więcej zużywają paliwa i emitują więcej spalin samochody gdy są
spowalniane przez rowerzystów i gęstą infrastrukturę rowerową ? Dlaczego w miastach
są korki drogowe i co ciekawe zwiększa się ilość rowerzystów i samochodów też ?
Spróbuj przejechać zbyt blisko rowerzysty to usłyszysz wyzwiska lub gesty pobudzonego
osobnika . Natomiast gdy on przejeżdża zbyt blisko ciebie np. z prawej strony niemal
ocierając się o lusterko samochodu - to jemu wolno i masz milczeć bo chronią go
przepisy oraz propagatorzy szału rowerowego.Pamiętaj stronniczy dziennikarzu
,biurokrato i decydencie rowerowy - to zmotoryzowaniu dzięki opłatom ,wydatkom
,mandatom wnoszą najwięcej do kasy gminy i budżetu państwa oraz są źródłem utrzymania
innych dlatego więcej szacunku dla zmotoryzowanych .Pamiętaj zakłamany i obłudny
urzędniku - chodzenie po chodniku między jadącymi rowerzystami z inną kulturą i
mentalnością niż zagranicą , nie należy do przyjemności .Chyba ,że gdzieś tak lubią
chodzić między rowerzystami to niech chodzą . Ale ja w zbiorowym "sadomasochizmie
"chodnikowym wśród pieszych nie będę brał udziału - gdy co chwilę jakiś rozpędzony
rowerzysta koło mnie przejeżdża . Protestuję - widząc brak bezpieczeństwa ,
utrudnienie życia , chamstwo i agresję na chodniku . Tylko ,że niektórzy sprawcy
zamieszania na chodniku swoich błędów i złego zachowania nie widzą ale za to widzą
pieszych jak źle chodzą i łamią przepisy .Jest jakaś mniejsza część rowerzystów
zachowujących się normalnie ,przewidująco i przepisowo ale ta mała grupa nie jest w
stanie zmienić złego wizerunku rowerzysty . Rowerzysty który żąda tolerancji i
zrozumienia wobec siebie a nie dając nic w zamian bo są tylko pretensje , nowe
żądania i ograniczenia dla innych oraz nagminne łamanie przepisów ruchu drogowego i
ignorancji innych . skomentuj
2011-08-24 10:38:30 | 83.14.22.* | jekoza
Re: O obowiązku korzystania ze ścieżki rowerowej [0]
Powoli mija mi ochota na jazdę rowerem, jak czytam poniższe, ale rowerzyści dadzą
radę, dopóki ich coś nie ,,, ( odradzam). Dla mnie większym bólem jest widok
rowerzysty będącego w ruchi=u i piszącego zaciekle sms-a. Dłuższy kawałek jechałam za
nim wczoraj Buforowa, a on pisał, pisał, pisał. Pewnie ważne cos było. skomentuj
2011-08-25 23:15:06 | *.*.*.* | spex
@fakty,
- mały skrawek chodnika
No niestety, takie mamy przepisy iż wymagana prawem min. szerokość chodnika to 1.5m,
gdy DDR 2m.

- piesi nie mają swojego lobby i oficerów
1) Z połowa oficerów, jest od niemotoryzowanych uczestników ruchu. A nie tylko od
rowerów.
2) Mają swoje lobby np VIP VVarszawska Inicjatywa Piesza, czy stowarzyszenie
szalonego wóżkowniczego

- piesi na jezdni
Pieszy może poruszać się DDR, podobnie jak jezdnią gdy nie ma chodnika. skomentuj
2011-09-09 01:29:22 | 192.162.146.* | hub_lan
Dla informacji ...
W Krakowie na ul Kopernika jest JEDNOKIERUNKOWA śmieszka rowerowa (za jazdę nią w
przeciwnym kierunku "pieczarki" vel "misiaczki" często wypisują tam po 250 zł
mandatu. Na tej ulicy zgodnie z oznakowaniem rowerówki i rowerarze (rowerątek to nie
dotyczy gdyż one mogą poruszać się po chodniki do ukończenia odpowiedniego wieku)
jadąc od ul Westerplatte w stronę ul. Mogilskiej mają obowiązek poruszania się pasem
jezdni zgodnie z ogólnymi zasadami ruchu drogowego. skomentuj
2013-06-07 19:29:38 | 78.88.5.* | CrazyCyclist
A co jak szosówka to musi mieć szytki?? skomentuj
2013-06-09 14:08:30 | *.*.*.* | separatory
Dla mnie grandą jest przepis, że rowerzyści mogą jechać obok siebie, blokując
właściwie pas- na polskich drogach pomysł absurd skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]