O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go
 Oceń wpis
   

The Man's Greatest Friend

Kawał czasu już minął odkąd pisałem o obowiązkach właścicieli psów -- oraz o tym co grozi "zaniemanie" kagańca przez tego psa -- a że zdarzyło się mi znów niedawno spotkać niedowiedzący patrol policjantów, postanowiłem raz jeszcze się wysłowić w prostych słowach.

A że z tego co wiem zagląda tu coraz więcej przedstawicieli prawa i porządku, więc będzie w punktach, bo tak prościej ;-)

  • nie ma czegoś takiego jak "ogólnopolskie prawo" nakazujące zakładać psom kagańce; ba, nie ma nawet prawa, zgodnie z którym wymagane jest zapinanie zwierzęcia na smycz (wyjąwszy lasy, o czym przytomnie przypominają P.T. Czytelnicy w komentarzach -- i faktycznie, pies powinien być prowadzony na smyczy w lesie, a karę za to przewiduje art. 166 kw);
  • w każdym jednym przypadku wyłączną podstawą nałożenia takiego obowiązku na osobę prowadzącą psa może być uchwała rady gminy wydana na podstawie art. 4 ust. 1 ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach, która powinna regulować m.in. obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku (art. 4 ust. 2 pkt 6);art. 77 kodeksu wykroczeń:
    Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
    podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
  • i tak we Wrocławiu obecnie obowiązuje Uchwała nr XXXII/1089/09 Rady Miejskiej Wrocławia z dnia 19 marca 2009 r. w sprawie ustalenia Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Wrocławia, do której rzeczony regulamin stanowi załącznik;
  • i dopiero par. 10 owej uchwały mówi tak: każdy pies musi mieć smycz; pies rasy agresywnej bądź agresywny wobec ludzi powinien mieć jeszcze kaganiec; psa można puścić ze smyczy tylko w odludnym miejscu, w kagańcu, i tylko jeśli przewodnik ma możliwość zapanowania nad psem (nawiasem mówiąc mam wrażenie, że par. 10 ust. 2 uchwały może być niezgodny z art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt);
  • (ważna uwaga: uchwały te mają to do siebie, że się dość często zmieniają: jest to już trzeci akt prawa lokalnego odkąd mam psa i stabilności w tym wszystkim nie ma najmniejszej. No i jest tak, że to co wolno we Wrocławiu wcale niekoniecznie będzie dozwolone powiedzmy w Łomży);
  • kodeks wykroczeń (ściśle: jego art. 77) stanowi wyłącznie przepis karny, zgodnie z którym penalizacji podlega nie zachowanie "zwykłych lub nakazanych" środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Sam w sobie art. 77 kw to za mało by mówić o obowiązku zakładania psu smyczy czy kagańca -- odpowiedni obowiązek musi wynikać właśnie z owej uchwały (moim zdaniem taka sytuacja jest do bani, ponieważ jest rażąco sprzeczna z zasadą nullum crime sine lege);
  • Black Puppy on White Snow
  • (owszem, 250 złotych można zapłacić bezpośrednio z art. 77 kw w przypadku niezachowania "zwykłych" środków ostrożności -- niekoniecznie braku kagańca -- i to jest akurat O.K., ponieważ odwołuje się do zdrowego rozsądku i generalnej zasady: jak masz coś kłopotliwego, nie rób kłopotu innym ludziom. Nb. moim zdaniem przepis ten pozwoli ukarać także przewodnika psa wyposażonego i w kaganiec, i prowadzonego na smyczy, jeśli te środki nie są wystarczające dla powstrzymania psa przed agresywnym zachowaniem wobec ludzi).

Tyle teorii, która powinna być praktyką, z którą, niestety, bywa różnie. Na przykład trafił mi się niedawno 4-osobowy patrol, który pretensje o to, że pies nie miał kagańca, rzecz jasna miał, ale tylko jeden z funkcjonariuszy znał treść art. 77 kw -- co skądinąd nie przeszkadzało mu w błędnym utrzymywaniu, że "to oznacza, że pies ma mieć kaganiec". (Co do pozostałych policjantów też było nieźle: najdrobniejszy i na oko najmłodszy powiedział, że "boi się psów" (to co będzie jak przyjdzie mu zajmować się poważną interwencją?!), najrozsądniej wyglądający próbował do Bossa zagadać (ale było już za późno), a ten trzeci... drzemał w radiowozie.) 
(Bo już tłumaczenie się, że pies szczeka jak ktoś się mnie czepia, pominę.)

Komentarze (45)
7 z tygodnia (XXVIII) ...oderwawszy się od pornosów...

Komentarze

2011-04-26 21:48:30 | *.*.*.* | spex
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [1]
A nie było czegoś takiego, jak ustawy o rasach agresywnych? Czy coś w ten deser? skomentuj
2011-04-26 22:44:55 | 89.72.180.* | murgese
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [0]
Jakby ktoś chciał poczytać jak prowadzać się z psem po stolicy to odsyłam do lektury
aż załącznika do uchwały Nr LXXVII/2427/2006 Rady m. st. Warszawy z dnia 22 czerwca
2006 r. , zwanego "Regulaminem utrzymania czystości i porządku na terenie M.ST
Warszawy", szczególnie rozdział VII. skomentuj
2011-04-26 22:46:56 | 89.75.113.* | piotrmanps
@spex nie było, jest za to ozporządzenie z tym wykazem, i nie dotyczy ono tematu
postu Olgierda czyli niemania kagańca, smyczy. skomentuj
2011-04-27 01:17:19 | *.*.*.* | srebrnooka
Boss [1]
I jak tu się nie uśmiechać porównując zdjęcia psa i jego właściciela. ;-)
Co od prawa o to dobrze że jeszcze są rzeczy które nie są regulowane całkiem
odgórnie, ale sam nie wiedziałem że tak jest i na wszelki wypadek moja bestia nosiła
kaganiec. Chociaż u mnie to coś takiego jak straż miejska nie istnieje a policja to z
wielkiego święta pojawi się nie zapraszana telefonicznie. skomentuj
2011-04-27 08:33:06 | *.*.*.* | olgierd
O, murgese, pozdrowienia :) skomentuj
2011-04-27 09:12:29 | 78.8.147.* | Homo homini
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [0]
Co do samego prawnego aspektu to faktycznie w prawie nie ma "szczególnego" przepisu
nakazującego stosowanie kagańca, ale jest przepis "ogólny" tj. wspomniany przez
autora art. 77 k.w.
Zdrowy rozsądek każe przyjąć, że art. 77 k.w. nakłada na właściciela obowiązek
prowadzenia psa na smyczy, bo tak należałoby chyba na czasy obecne ocenić "zwykły"
środek ostrożności. Wydaje mi się jednak, że sama smycz jest wystarczająca jedynie
kiedy pies prowadzony jest przy nodze. W przypadku smyczy rozwijanych czy też w ogóle
spuszczania psa ze smyczy (czyli jakieś 70% przypadków) w środowisku, gdzie poruszają
się inne osoby kaganiec to minimum, bo nie ma się nad psem właściwej kontroli. skomentuj
2011-04-27 09:21:18 | 82.177.230.* | Meeijn
ale [5]
Pytanie za sto punktów: jak rozumieć te "zwykłe lub nakazane"? Tak w praktyce?

Są też przypadki, kiedy faktycznie trzeba na smyczy, np. Ustawa o lasach mówi: "Art.
30. 1. W lasach zabrania się: (...) 13) puszczania psów luzem". Jakby dobrze
poszukać, to się pewnie znajdzie więcej. skomentuj
2011-04-27 10:17:44 | *.*.*.* | olgierd
"Zwykłe" to takie, które są zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Np. nie puszczać ostrego
doga argentyńskiego z 5-letnim dzieckiem, nawet jeśli pies ma smycz i kaganiec. A
"nakazane"... -- o tym jest właśnie tekst.

O puszczaniu psów w lesie jest także przepis w kodeksie wykroczeń, ostatni. Ale to
jest inna para kaloszy. skomentuj
2011-04-27 10:20:03 | *.*.*.* | olgierd
@Homo homini: ale są miejsca i sytuacje, kiedy owa smycz nie jest niezbędna -- ja np.
generalnie łażę z psem w miejsca odludne, zdarza się, że przez 2-3 godziny nie mijam
nikogo. Zaś co do prowadzenia psa na automacie, wśród ludzi -- co miałoby oznaczać
dodatkowo kaganiec -- są różne psy i wydaje mi się, że zakładanie kagańca psu tylko
dlatego, że jest psem, to nieporozumienie. skomentuj
2011-04-27 11:50:37 | 89.72.180.* | murgese
Dziękuję Olgierdzie ;) i wzajemnie :). Mój pies za to w kagańcu nie chce się
poruszać... jakby go paraliżowało ;p skomentuj
2011-04-27 12:58:49 | 212.160.173.* | sjs
"nie ma czegoś takiego jak "ogólnopolskie prawo" nakazujące zakładać psom kagańce;
ba, nie ma nawet prawa, zgodnie z którym wymagane jest zapinanie zwierzęcia na
smycz;"

To nie do końca jest prawda. W ustawie o lasach jest zakaz puszczania psów luzem
(art. 30 ust. 1 pkt 1) czyli właśnie bez smyczy. Oczywiście dotyczy on tylko lasów,
ale jest ogólnopolski. :) skomentuj
2011-04-27 13:33:43 | *.*.*.* | olgierd
Polska nie jest w całości porośnięta lasami ;-) ale ogólnie racja -- to jedyny
przypadek, chyba poprawię w tekście. skomentuj
2011-04-27 13:48:48 | 89.174.34.* | Olof
nullum crimen sine lege [1]
Faktycznie, art. 77 kw może budzić wątpliwości w zakresie sprzeczności z zasadą
nullum crimen sine lege, ale raczej nie dla Trybunału Konstytucyjnego - rozstrzygał
on bowiem w 2003 r. kwestię zgodności z Konstytucją również blankietowego art. 54 kw
i orzekł, że jeżeli przepisy porządkowe uchwala organ stanowiący jednostki samorządu
terytorialnego i robi to na podstawie ustawowego upoważnienia, to wszystko jest w
porządku (wyrok TK z 8 VII 2003, P 10/02, OTK Seria A 2003/6/62). skomentuj
2011-04-27 13:52:38 | *.*.*.* | olgierd
A i owszem, z tym, że wcześniej bywało inaczej, więc i później może być różnie.
Pisałem o tym tu:

http://olgierd.bblog.pl/wpis,nullum;crimen;sine;lege;--;zdaniem;sn;i;tk;niekoniecznie
,19565.html skomentuj
2011-04-27 19:35:30 | 92.40.111.* | WitoldAndrychowski
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [5]
Świetne zdjęcie Twojego wilczura :) Bo to, że post jest fajny, to oczywiste.

pozdrawiam serdecznie
Witold
http://kraina-kiltow.pl skomentuj
2011-04-27 20:43:26 | *.*.*.* | olgierd
To nie wilczur :) nawet nie Dr Wilczur ;-) skomentuj
2011-04-27 21:20:56 | 83.31.229.* | sjs
Tak jeszcze, w ramach uzupełnienia, to ten zakaz z ustawy o lasach ma sankcję w art.
166 Kw "Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem,
podlega karze grzywny albo karze nagany.". skomentuj
2011-04-27 21:28:04 | 83.31.229.* | sjs
I jeszcze jedno, żeby dany obszar był lasem to nie musi być nim "porośnięty". ;)
Równie dobrze może być parkingiem lub drogą, albo nawet budynkiem związanym z
gospodarką leśną. Więcej w art. 3 ustawy o lasach. skomentuj
2011-04-27 21:47:44 | *.*.*.* | olgierd
Ano :) był moment, że nawet znałem definicję lasu :) skomentuj
2011-04-27 21:47:59 | *.*.*.* | olgierd
Krótki moment, dodam :) skomentuj
2011-04-28 15:51:50 | 78.8.147.* | Homo homini
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [2]
@olgierd: No a ja właśnie uważam, że psu dlatego, że jest psem smycz i kaganiec się
należy. Nie chodzi bynajmniej o przedmiotowe traktowanie zwierząt (z cyklu pies ma
pilnować domu i szczekać i 1,5 m łańcucha przy budzie mu wystarczy), tylko o
bezpieczeństwo innych. Zwierze zawsze będzie tylko zwierzęciem. Stąd też miejsca
odludne, miejscami odludnymi, ale gwarancji, że np. ktoś nagle nie wylezie i pies go
nie pogryzie nie ma, chyba że pies lata właśnie w kagańcu. Natomiast jeżeli masz dom
albo działkę która jest ogrodzona to nie ma problemu, ale to jest raczej oczywiste.
Ogólnie rzecz biorąc to uważam, że po pierwsze warto dmuchać na zimne. Po drugie całe
to "litowanie się" nad psami w zakresie smyczy i kagańców i podejście, "że mój pies
nie jest przecież agresywny / jest mały / nigdy nikogo nie pogryzł" jest samolubne
(nie będzie mi sąsiad mówił jak JA mam WŁASNEGO psa traktować / no jak to? mojemu
pieskowi będę mordkę "zaślepiał" / a bo mój pies się męczy z kagańcem) i świadczy o
braku wyobraźni społecznej. skomentuj
2011-04-29 17:39:04 | 178.37.58.* | KWG
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [5]
I znów się okazało, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
Olgierd R. wielki legalista, prawnik, nagle okazał się obrońcą "uciskanych"
właścicieli psów. Ale mnie osobiście nic nie obchodzi czy jest jakiś paragraf
nakazujący zakładanie psom smyczy i kagańca czy nie. Od czasu jak miesiąc temu jakieś
bydle "który nie jest przecież agresywny i chciał się tylko pobawić" o mało nie
przewróciło wózka z moim dzieckiem zapowiedziałem sobie, że następny który zbliży się
na mniej niż 10cm. do wózka - zginie. Mam nóż, i chociaż będzie mi żal zwierzęcia, bo
to głupi właściciel powinien oberwać, to nie zawaham się ani chwili go użyć, a żonie
kupiłem paralizator. To jest nasze małe zero tolerancji.
I kompletnie nie obchodzą mnie paragrafy w tym względzie. Poza swoim podwórkiem
właściciel psa niech dla swojego i jego dobra trzyma go pod kontrolą! skomentuj
2011-04-29 17:42:07 | 178.37.58.* | KWG
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [0]
Ja po prostu nie mam ochoty bawić się w odganianie cudzego 50 kilowego psa,
zastanawiać się nad jego intencjami, czy jest łagodny, czy nie. Czy chce się pobawić,
czy ugryźć itp. Narusza moją strefę prywatności wokół mnie i mojej rodziny = zginie.
Nikt nie ma prawa naruszać tej strefy. Reszta jest po stronie mniej lub bardziej
rozgarniętego właściciela. skomentuj
2011-04-29 17:45:44 | 178.37.58.* | KWG
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [7]
Acha i jeszcze na koniec - nie obchodzi mnie, czy to las, park, ogródki działkowe,
stadion ani definicje jak z Misia czy trz drzewa na przestrzeni X m. to już las czy
nie. Nie obchodzą mnie debile z tekstami "przecież piesek musi się wybiegać". Moja
strefa prywatności jest wszędzie taka sama. Nikomu do jego prywatnego ogródka nie
wchodzę, a jak ktoś nie ma dość dużego prywatnego ogródka, to albo nie kupuje psa,
albo chodzi z nim na smyczy... skomentuj
2011-04-29 20:01:53 | *.*.*.* | olgierd
Ja tu widzę jakieś problemy z umiejętnością rozpoznania zagrożeń w otaczającym nas
świecie. Wyrazy współczucia. skomentuj
2011-04-30 20:30:23 | 178.37.58.* | KWG
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [5]
Nie, to raczej to że spodziewałem się więcej obiektywizmu po tym blogu.
PS. Czy tygrysa też mogę puszczać luzem gdzie mi się podoba? A niedźwiedzia (można
czasem kupić na targowisku)? A sokoła mogę puszczać aby na obiad upolował kurę
sąsiada?
To jest właśnie brak obiektywizmu. skomentuj
2011-05-04 23:58:17 | 95.160.202.* | lika
A jak to jest z tymi zakazami wprowadzania/wyprowadzania psa? Ostatnio mili panowie
ze straży miejskiej(jakkolwiek dziwnie to brzmi:P) poinformowali nas,ze zakaz jest
,ale oni mogą jedynie upomnieć właściciela i poprosić o opuszczenie tej strefy.
Natomiast innego dnia jakaś kobieta twierdziła,ze przed momentem Policja wlepiła
komuś mandat za przebywanie na takim terenie.Czy maja różne uprawnienia,czy raczej
policja zadziałała jak patrol drogowy przy kontroli auta-zawsze coś znajdą jak
zechcą. Czy przejście przez taki teren(w sensie ,ze skrót i blizej) również jest
wyprowadzaniem?
No i gdzie Pan chodzi z tym psem,ze przez trzy godziny żywego ducha?!:) skomentuj
2011-05-05 10:13:39 | *.*.*.* | olgierd
@KWG: Mój blog nie jest obiektywny, ponieważ ja nie jestem obiektywny. Ale gadanie,
że skoro skoczył jeden piesek, to "teraz z nożem" jest... no właśnie, jakie?
To tak jakby do mnie ktoś kiedyś wyskoczył (człowiek), a ja teraz -- każdego, nożem.
Albo cepem.

@lika: ale co to za zakaz? taki spółdzielczy, że sobie ktoś tabliczkę ustawił?
Najczęściej chodzę na takie duże łąki pod las (Osobowice), teraz mi tam nawet
schronisko dla psów przenieśli ;-) skomentuj
2011-05-05 20:16:31 | 89.72.180.* | murgese
Swoją drogą, to niestety właśnie LUDZIE (którzy są przecież tylko ludźmi) swoim
zachowaniem często wzbudzają agresję..skoro potrafią ją wywołać u ludzi to tym
bardziej im się uda u zwierząt... skomentuj
2011-05-06 00:16:13 | 95.160.202.* | lika
Dokładnie to chodzi mi o zakazy umieszczone na wyspie słodowej,bielarskiej i np.
parku Staszica.

My też jeździmy na Osobowice ,ale raczej do lasu ,nie na te podmokłe pastwiska:P

Co do wpisów internauty KWG,to po 11 latach posiadania wielkiej rottweilerki ( teraz
mam kolejną, ale jeszcze malizna) nauczyłam sie ignorować głupotę i zachowywać jak to
mówi Cesar Millan pozytywna energie, czego i KWG życzę,bo wprawdzie dziecko nie jest
tak dokładnym odzwierciedleniem rodzica jak pies swego pana,ale i tak chłonie jak
gąbka.

A juz zupełnie na marginesie warto wspomnieć,ze byc moze noszenie nozy stanie sie
karalne. skomentuj
2011-05-06 08:51:48 | *.*.*.* | olgierd
Trzeba by poszukać podstawy tych zakazów. Jeśli to w jakiejś uchwale RM (a pewnie tak
jest), to w sumie karać mogą. Ale jeśli to tylko tabliczka postawiona przez ciecia,
to nie mogą :)

A do tego lasu też jeżdżę ;-) i nie tylko tam. skomentuj
2012-07-16 14:20:27 | 89.70.164.* | tt222
Ty jesteś chory i koniecznie musisz się leczyć wiochmenie skomentuj
2012-07-21 08:43:34 | 193.19.165.* | spacerowicz
Brawo !!! Gdy w piaskownicy inne dziecko podczas zabawy niechcący potrąci Twoje tak,
że upadnie ona w piach, to wpadniesz tam i poderżniesz małej trzylatce gardło, bo
przecież Twoje jest " Najtwojsze na świecie".. A jak na spacerku zawieje wiatr i
niebezpiecznie zakołysze wózeczkiem, w którym śpi Twa pociecha to.. będziesz biegał i
szukał wiatru w polu.. z nożem oczywiście.. MASZ RACJĘ - NALEŻY NOSIĆ PRZY SOBIE NÓŻ
I PARALIZATOR, ABY CHRONIĆ SIĘ PRZED TAKIMI "LUDŹMI" JAK TY. skomentuj
2012-07-21 09:47:06 | 83.10.109.* | homo homini
Ludzie mają swój świat, a psy mają swój. Świat mojego psa ma niemałą część wspólną z
moim światem, ale wątpliwe jest, by miał istotną część wspólną ze światem
przypadkowego przechodnia. Dlatego rozumiem jego obawy i ich nie lekceważę,
zwłaszcza, że to psy (czasem) gryzą ludzi, zaś ludzie (prawie) nigdy nie gryzą psów.
Przypadkowy przechodzień lub biegacz parkowy nie ma obowiązku wczuwać się w osobowość
mojego psa. Sam lubię biegać i wiem, że psy są prawdziwym utrapieniem biegaczy.
Uważając generalnie, że lepiej w tych sprawach kierować się zdrowym rozsądkiem -
proponuję nam, właścicielom psów, więcej obiektywizmu w ocenie naszych ukochanych,
łagodnych, dobrodusznych, ale jednak - drapieżników :) skomentuj
2012-07-22 19:11:50 | 213.195.131.* | Awia
Coś z mojego terenu.

http://www.youtube.com/watch?v=1_37aRYQ_FA skomentuj
2013-07-24 18:30:32 | 91.222.126.* | Annnn
Jesteś wstrętnym samolubem. Twoje dziecko też mam zadźgać nożem jak podejdzie do
mnie? Bo ja dzieci nie znoszę... A moja tolerancja wobec nic to 2m. Mam taką dużą
strefę prywatności. Pies to istota społeczna. Nie twierdzę, że każdy ma puszczać psa
w samopas, ale jak widzisz kogoś z psem, kto idzie w twoją stronę to zamiast wyciągać
nóż, to skręć w inną. A nie uważasz. ze jesteś panem świata i wszyscy mają ci
zchodzić z drogi bo pchasz bachora w wózku. Ty masz dzieci, inni LUDZIE psy Każdy ma
prawo korzystać ze STREFY PUBLICZNEJ. Jak byś tknął moje zwierzę, to skończyłbyś w
więzieniu. skomentuj
2013-07-24 18:35:06 | 91.222.126.* | Annnn
Sprawa jest prosta. Załóżmy w Polsce parki dla psów jak w USA. Nie będzie wtedy
problemów. Brakiem WYOBRAŹNI społecznej jest ZERO TOLERANCJI wobec wszystkiego co nam
się niepodba. Polacy to chory naród, tkwiący w średniowieczu. "nie mam psa = zabić
psiarzy". "nie jestem gejem = cioty do gazu". Zastanówcie się co piszecie. Homo
homini, gdzie proponujesz mi wybiegać mojego psa, albo pozwolić mu się bawić z innymi
zwierzakami, WŁAŚNIE W CELU SOCJALIZACJI< BY NIE BYŁ AGRESYWNY skoro: w parku nie, na
polu nie, na łące nie....? skomentuj
2013-09-24 21:02:48 | 84.39.163.* | Do rodzica
W porządku jest jak do psa podejdzie dziecko i go uderzy w pysk . Na pytanie
właściciela dziecka czy gdyby pies nie miał kagańca też by na to pozwolili?
Odpowiedzi nie było, tylko głupie uśmiechy. Rodzic dziecko powinien trzymać pod
kontrolą i nie obchodzi mnie to, że to tylko dziecko i chciało się pobawić. skomentuj
2014-03-03 13:02:35 | 109.241.57.* | obywa
brawo! zgadzam się! też mam psa i nieraz drażni mnie, że dzieci biegną do niego,
ciągają za uszy, ogon - mówię, że tak nie wolno bo jego to boli... pies cierpliwie to
znosi /jest przyzwyczajony bo moje wnuczątka też "kochają' staruszka/ ale nie wiadomo
kiedy minie mu cierpliwość. JA i mój PIES mamy prawo chodzić po chodnikach i ulicach
miasta - my też mamy prawo do nienaruszalności "naszego terytorium", więc temu panu z
nożem i pani z paralizatorem radziłabym aby nie naruszali mojego TERYTORIUM ... co
powinnam wyciągnąć? kopnąć dziecko żeby odeszło i nie drażniło psa? i może rąbnąć
tatusia czy mamusię żeby trochę zaczęli myśleć.MÓJ PIES i JA MAMY TAKIE SAMO PRAWO DO
PRZESTRZENI jak szanowny pan/pani z dzieckiem . skomentuj
2014-06-02 20:37:43 | 109.197.70.* | pozorant
Jestem miłośnikiem psów, ale życie nauczyło mnie, że w miejscach gdzie spacerują
ludzie z dziećmi, każdy duży pies (lub nawet mały agresywny) musi być tak prowadzony,
by nie zbliżał się do człowieka (wtedy może być sama smycz) lub musi mieć dodatkowo
kaganiec. I nie chodzi tylko o to, czy pies zaatakuje czy nie. Również o to, czy ktoś
będzie się go obawiał. Byłem pozorantem przy szkoleniu psów. Wiem co potrafią. Tylko
dzięki doświadczeniu w centrum Krakowa dwukrotnie obroniłem się przez psami na
spacerze w parku. Właśnie w parku, gdzie nieco mniej ludzi, pies zachowuje się
terytorialnie (inaczej niż na chodniku). Gdy psy atakowały, ich właściciele stali jak
wryci i nie byli w stanie reagować. Sam też popełniłem kiedyś podobny błąd z własnym
psem i wtedy uratowało nas jego wyszkolenie (reakcja na komendę z odległości ok. 100
m) Teraz mówię NIGDY WIĘCEJ. Posłuchajcie starego pozoranta. skomentuj
2014-07-17 11:09:31 | 91.217.19.* | spacerowiczka
Właśnie wróciłam ze spaceru z moim wysoce energetycznym psem średniej wielkości. Aby
pies wybiegał się i nie był uciążliwy (szybko biega, czasem szczeknie...) wychodzimy
daleko od wrocławskiego osiedla. Łąka, kukurydza i ... rozpoczęta dwa miesiące temu
budowa. Czasem ktoś się tam kręci. Pies biega w kagańcu - zawsze ! Smycz mam w ręku,
ale zwalniam go właśnie na takim spacerze, by mógł wyprostować myśliwskie nogi. Nota
bene wzięliśmy biegacza, bo są wokół tereny bezludne i bezdzietne. A dziś
niespodzianka - elegancki pan budowlaniec wyskoczył do mnie (pies do niego nie
skakał..), że pies bez smyczy. I zagroził strażą miejską, która ma wytłumaczyć mi
moje obowiązki. Próbowałam powiedzieć, że to teren poza zabudowaniami, odludny ...
Nie wiem czy dzwonił czy udawał biorąc telefon. Poszłam dalej łąką. Straż nie
pojawiła się. A ciekawa byłam jakiej argumentacji użyliby. Ja pewnie musiałabym
zwrócić uwagę, że teren budowy jest nieogrodzony a tu sarenka może sobie nóżkę złamać
czy wbić pręcik wystający..., ale to już byłoby pewnie złośliwe wobec pana kierownika
budowy. skomentuj
2014-11-16 08:50:20 | 46.76.124.* | Opiekun psa
Witam. Miałem wczoraj takie zdarzenie: wracałem ze spaceru przed godziną 22 i z
mojego osiedla wychodzili goście jednego z sąsiadów z dwójką małych dzieci.
Oczywiście cała okolica należała do rozbrykanych brzdąców. Ja od 4 miesięcy jestem
opiekunem adoptowanego psa w typie pitbula. Pies wychowywał się z dziećmi wcześniej i
w sumie do ludzi jest dużą przytulanką.ale wracając do zdarzenia, odprowadzała gości
sąsiadka, która ma dwa yorki, kupa jazgotu i szczekania nie reagująca na przywołanie
i zaczepna. Mój pies nie lubi innych czworonogów i wolno mu. Ja jako odpowiedzialny
opiekun nigdy, powtarzam nigdy nie wychodzę bez mocnej smyczy do której pies jest
przypięty, wśród ludzi pies jest zawsze prowadzony krótko i przy nodze i rzadko się
zdarza żeby inny psiak go wyprowadził z równowagi. I tym razem było podobnie. Żona
obeszła towarzystwo dookoła i poszła dalej. Ale to było niewystarczające dla wesołego
towarzystwa. Pan lekko się zacinając i obficie rzucający mięsem zaczął wygrażać i
machać łapami, sąsiadka podobnie a żona gościa zaczęła straszyć służbami w których
pracuje. Psa nawet nie widzieli bo już dawno moja połówka z nim odeszła dalej. Z
premedytacją nie zakładam kagańca bo niestety tak jak właściciele yorków tak i inni
nieodpowiedzialni "opiekunowie" nagminnie nie prowadzają pupili na smyczy i już raz
miała miejsce napaść na nas przez amstafa. Gdyby mój pies miał kaganiec byłby
dotkliwie pogryziony i domyślam się, że my też.
I teraz moje pytanie: dlaczego to ja jestem tym złym? Dlatego że pilnuję żeby mój
pies nikomu nie zrobił krzywdy i miał się jak bronić?
Chorzy ludzie. skomentuj
2015-05-17 11:36:59 | 89.77.3.* | Sony 200
Re: O "obowiązku" założenia kagańca psu i karze za niemanie go [0]
Ludzie co mają psy i nie są gburami wiedzą że pies który chodzi bez smyczy od małego
jest bardziej przyjazny od tego który chodzi na samotne spacery z właścicielem na
smyczy. A jak idzie inny pies właściciel mocno trzyma go na smyczy. W dodatku takie
psy chodzą w kolczatce co jest narzędziem tortur. skomentuj
2015-05-17 11:41:28 | 89.77.3.* | Sony200
A mnie nie obchodzi fobia innych ludzi. I bardziej mnie obchodzi własny pies i jego
swoboda niż ktos obcy który nie lubi psów skomentuj
2015-05-17 11:43:26 | 89.77.3.* | Sony200
Siedź sobie na swoim podwórku bo tam nikt ci nie będzie wchodził. A wychodząc na
zewnątrz musisz liczyć się z każdą sytuacją i tym że przestrzeń publiczna jest dla
wszystkich a nie tylko dla ciebie skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]