O posłach, co się informacji publicznej nie kłaniają
 Oceń wpis
   

CZARNECKI -- ostatni na liście -- pierwszy w pracy

A teraz, kiedy już z grubsza wiadomo komu przyjdzie posiedzieć w (p)oślej ławce, warto sobie powiedzieć kim (nie) jest i czego (nie) musi poseł. Na przykładzie z księżyca wziętym.

Oto jeden z P.T. Czytelników Lege Artis, bazując na przepisach o informacji publicznej, zdecydował się zapytać jednego z posłów o koszty prowadzonej w lipcu -- a więc przed rozpoczęciem kampanii wyborczej -- "kampanii informacyjnej" (poseł zdecydował się na otwarcie okienka konsultacyjnego prawnego, o czym raczył poinformować obywateli z plakatów). Deputowany nie raczył odpowiedzieć, przeto ciekawski obywatel zdecydował się wnieść skargę na bezczynność do WSA, zarzucając m.in. naruszenie art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP.

art. 61 Konstytucji RP:
1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
3. Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.
4. Tryb udzielania informacji, o których mowa w ust. 1 i 2, określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.
art. 4 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej:
1. Obowiązane do udostępniania informacji publicznej są władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne, w szczególności:
  1)   organy władzy publicznej,
  2)   organy samorządów gospodarczych i zawodowych,
  3)   podmioty reprezentujące zgodnie z odrębnymi przepisami Skarb Państwa,
  4)   podmioty reprezentujące państwowe osoby prawne albo osoby prawne samorządu terytorialnego oraz podmioty reprezentujące inne państwowe jednostki organizacyjne albo jednostki organizacyjne samorządu terytorialnego,
  5)   podmioty reprezentujące inne osoby lub jednostki organizacyjne, które wykonują zadania publiczne lub dysponują majątkiem publicznym, oraz osoby prawne, w których Skarb Państwa, jednostki samorządu terytorialnego lub samorządu gospodarczego albo zawodowego mają pozycję dominującą w rozumieniu przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów.
art. 1 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora:
Posłowie i senatorowie powinni informować wyborców o swojej pracy i działalności organu, do którego zostali wybrani.
Ogólnie chodzi o ten przepis, w myśl którego każdy z nas ma konstytucyjne prawo do uzyskiwania informacji o działalności osób pełniących funkcje publiczne oraz o działalności organów władzy publicznej. Co się tłumaczy -- że pozwolę sobie zacytować artykuł Agaty Niżnik-Muchy "Problematyka zakresu przedmiotowego konstytucyjnego prawa do informacji publicznej" (CASUS 2008/2/15): "Charakter informacji, o której mowa w art. 61 ust 1 Konstytucji RP, będzie miała zawsze działalność publiczna osób wykonujących funkcje publiczne, tj. działalność wykonywana w ramach i w bezpośrednim związku z funkcjonowaniem określonej instytucji publicznej. Z kolei charakteru takiego nie będzie miała co do zasady sfera życia prywatnego tych osób, która pozostaje pod ochroną prawną w ramach konstytucyjnego prawa do prywatności"
Czyli jeśli poseł się żeni albo zmienia płeć, to jego sprawa; ale jeśli poseł -- zwłaszcza za pieniądze, które dostał z Kancelarii Sejmu -- prowadzi jakiś kącik porad prawych, to powinien się z tego wyspowiadać.

Co ciekawe Wojewódzki Sąd we Wrocławiu odrzucił skargę na bezczynność twierdząc, że poseł na Sejm RP nie jest obowiązany do udostępniania informacji publicznej (postanowienie z 28 września 2011 r., IV SAB/Wr 87/11).

A nie jest, ponieważ:

  • w momencie wejścia w życie ustawy o dostępie do informacji publicznej przepisy konstytucji utraciły przymiot samodzielnej podstawy do żądania takich informacji, zaś zgodnie z art. 8 ust. 2 konstytucję stosuje się bezpośrednio tylko o tyle, o ile ona sama nie stanowi inaczej;
  • natomiast wśród podmiotów podlegających przepisom ustawy nie wskazuje się (art. 4) posłów na sejm;
  • zaś ustawowy obowiązek "spoczywa na tych wszystkich, którzy są władzami publicznymi albo wykonują zadania publiczne";
  • zaś poseł na sejm "jest podmiotem wykonującym funkcje publiczne", co "wynika z samej istoty funkcji jaką jest sprawowanie mandatu, a więc sprawowanie zwierzchniej władzy przez Naród", ale nie jest podmiotem wykonującym zadania publiczne, więc "sąd zgadza się zatem ze stanowiskiem odpowiedzi na skargę, gdyż poseł nie jest organem administracji publicznej" (czy tylko ja mam wrażenie, że tu Wysoki Sąd kompletnie się pogubił w racjonalnym i logicznym wnioskowaniu??);
  • w dodatku kwestię informowania wyborców reguluje art. 1 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, zaś zgodnie z art. 1 p.p.s.a. poseł -- nie będąc organem administracji -- nie podlega kognicji sądów administracyjnych;
  • a zatem skoro "poseł aczkolwiek wykonuje funkcję publiczną, to nie realizuje zadań publicznych", wniosek należało potraktować tak, jak go potraktowano.

W pierwszym odruchu: zdębiałem. Po namyśle -- zbaraniałem.

Najbardziej rzuca się w oczy argumentacja o tym jakoby ustawa "wyłączała" konstytucję: w art. 61 ust. 1 konstytucji piszą wprawdzie o osobach pełniących funkcje publiczne, o czym w ustawie się już nie wspomina (zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy podlegają jej władze publiczne i podmioty wykonujące zadania publiczne), co pozwala sądowi na zbudowanie dość karkołomnej łamigłówki.
Pogląd taki jest oczywiście o tyle błędny, o ile treść ustawy nie może derogować jakiegoś prawa konstytucyjnego -- jeśli taki byłby jej skutek, natychmiast powinien zająć się nią Trybunał Konstytucyjny, i nie pomogłaby tu nawet możliwość ograniczenia prawa do informacji publicznej (art. 61 ust. 3 konstytucji).

Tu akurat sąd kompletnie nie ma racji: skoro w rozdziale poświęconym prawom obywatelskim -- dostęp do informacji publicznej jest przecież jednym z praw politycznych -- mowa jest o kontroli osób pełniących funkcje publiczne, i skoro funkcja posła na sejm jest funkcja publiczną -- to żadna ustawa nie może ograniczać prawa do żądania informacji o tym na co poseł wydaje poselskie pieniądze.
A jeśli nawet nie jest to w ustawie o dostępie do informacji publicznej -- u licha, z art. 61 ust. 4 nie wynika, że to musi być jedna ustawa (i nie jest!) -- i nie ma o tym niczego w żadnej innej ustawie (bo nie rozśmieszajcie mnie lakoniczną deklaracją w art. 1 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora) -- to nie oznacza, że nasze konstytucyjne prawo umarło. Tu sąd się myli i to aż czytać hadko...

Czy to oznacza, że nie ma bata na bezczynność posła, który ignoruje jego konstytucyjną powinność, który ma w głębokim poważaniu ustawę o wykonywaniu mandatu i nie chce dobrowolnie wyspowiadać się z tego, co robi? Czy faktycznie jest tak, że skoro poseł nie jest organem administracji (bo nie jest), to jego bezczynność nie może zostać poddana ocenie sądu -- bo art. 1 p.p.s.a. mówi co mówi?

Moim zdaniem: i tak, i nie tak, ale nie z przyczyn, o których pisze sąd.
Otóż mnie się wydaje (temat do dyskusji), że ustawa prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ma zastosowanie w sprawach dotyczących informacji publicznej nie dlatego, że coś takiego wynika z jej art. 1, lecz dlatego, że chce tego art. 21 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Zatem możliwość wniesienia skargi na bezczynność do sądu administracyjnego nie wynika z tego, że zobowiązanym będzie organ administracji (bo przecież podmiot dysponujący majątkiem publicznym też nie jest organem administracji), lecz wyłącznie z tego, że wśród podmiotów wskazanych w art. 4 ustawy o IP faktycznie nie ma posłów i senatorów.
O przymuszeniu -- sądowym, albo poprzez skargę do marszałka stosownej izby -- nie ma w żadnej innej ustawie.

Czyli: konstytucyjny obowiązek spowiedzi z tego jak wydawane są nasze pieniążki na piastunach mandatu niewątpliwie spoczywa, ale jak się zaprą -- nie ma sposobu na zmuszenie ich do udzielenia informacji.

To bardzo chytry (i bardzo skuteczny) zabieg ze strony naszych posłów i senatorów: macie tu konstytucję i swoje prawa i wolności, macie nawet jakieś tam sposoby dochodzenia swoich praw politycznych -- ale od nas ręce precz.
I chyba faktycznie: dopóki nie napiszą w jakiejś ustawie jaki jest sposób przymuszenia posła do udzielenia odpowiedzi, nie ma co się szarpać.


PS po namyśle stwierdzam: skargi kasacyjnej wnosić nie ma co. I nie dlatego, że sąd się pomylił, bo w sumie chyba jednak ma rację -- stąd zresztą odrzucenie skargi, a nie oddalenie (jakby oddalił, to byłaby inna para kaloszy).

Komentarze (12)
O wyższości ordynacji... O tajnej rządowej interpretacja...

Komentarze

2011-10-10 12:58:20 | 193.200.150.* | zeb12
Re: O posłach, co się informacji publicznej nie kłaniają [0]
Wszystko niestety wskazuje, że poseł, o którym mowa dostał się do Sejmu :( skomentuj
2011-10-10 13:02:24 | 78.133.198.* | Przyrodnik
Re: O posłach, co się informacji publicznej nie kłaniają [0]
40 posłów Palikota, wiec moze podeslac im A do czytania zeby wiedzieli ze od razu
maja jakies zajecie? A co do tematu, to myslalem ze skoro art.61 Konstytucji mowi
dosc wyraznie ze tryb zapytania SEJMU i SENATU ustalony jest w ich regulaminach to
zadna inna ustawa (ktora moc ma nizsza) nie moze omijac tego nakazu (o czym
wspomniales). Co do dalszego tekstu to IMHO sad powinien wskazac ze on nie jest
odpowiednim organem do kierowania takich skarg... aczkolwiek posel ma obowiazek bo a)
Konstytucja i b)ustawa o oslach i senatorach. Wiec obowiazek udzielania informacji ma
ale nie dlatego ze ustawa o dostepie do informacji ale dlatego ze jest poslem.
Tak mi sie wydaje. Ale ja truskawki z cukrem. skomentuj
2011-10-10 14:03:19 | 62.244.129.* | chlop z chlopa
SŁYSZELIŚCIE O TYM ??? [2]
1. „Naziści” nowojorscy i inni >>
http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2221
2. Rokita zdrajca. Punkt i koma >> http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2223

Pozdrawiam pacjentow Olgierda,
chlop z chlopa skomentuj
2011-10-10 15:06:52 | *.*.*.* | olgierd
@Przyrodnik: zgadza się, uzasadnienie tego postanowienia jest dość nakolannie
napisane. W sumie kompletny miks, trudny do pojęcia -- co ciekawe jest tak właśnie
mimo (niecodziennej) lakoniczności.

A można było równie krótko, acz bez najmniejszych wątpliwości -- i z sensem. skomentuj
2011-10-11 18:49:15 | 92.6.75.* | ip
Przeciez art. 4 nie stanowi zamknietego katalogu, bo jest zwrot " w szczegolnosci",
zatem to bez znaczenia, ze posel tam nie jest wymieniony, bo jak cos robi za
pieniadze publiczne to jest zobowiazany do udostepnienia informacji publicznej z tym
zwiazanej, wszystko jedno jaki to organ czy osoba.
Wyrok jest tak poroniony, ze az wlosy deba staja, bo trudno zrozumiec, ze sad tak na
powaznie wyrokuje. Taki sad nadaje sie tylko na emeryture, albo do dyscyplinarki, bo
chyba ktos mu posmarowal, ze taki kuriozalny wyrok sie w ogole pojawil.

Nie podlega wątpliwości na gruncie obowiązywania wzajemnego art. 61 Konstytucji RP i
ustawy o dostępie do informacji publicznej, iż zakres pozytywny i negatywny prawa
określonego w art. 61 Konstytucji mogą współokreślać przepisy ustaw. Stanowisko takie
zostało potwierdzone w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z dnia 16 września 2002
r. sygn. akr K 38/01, w uzasadnieniu którego Trybunał wskazał m. in.: „W
świetle art. 61 Konstytucji zagadnienia zakresu materialnego i granic prawa do
informacji z jednej strony, zaś trybu udzielania informacji z drugiej nie są tożsame.
Prawo do informacji oraz jego zakres wyznaczają bowiem bezpośrednio same przepisy
art. 61 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji oraz ustawy zwykłe doprecyzowujące te treści, a
także ustawy o których mowa jest w art. 61 ust. 3 Konstytucji, a które wprowadzić
mogą ograniczenia prawa do informacji w zakresie tam określonym. Skoro zatem ustawy
zwykłe mogą nawet, w zakresie wskazanym w art. 61 ust. 3 Konstytucji, zawęzić zakres
określonego bezpośrednio w Konstytucji prawa do informacji publicznej, to oznacza to,
że współwyznaczają one zakres tego prawa.”
Jak nie trudno przyjąć współwyznaczanie zakresu prawa do informacji określonego w
art. 61 Konstytucji przez ustawy, to trudno uznać, iż zakres prawa do informacji
publicznej (art. 2 ust. 1) wyznaczony jest przez ustawę o dostępie do informacji
publicznej. Przyjęcie takiego stanowiska jest błędne i nie może zostać w żadnym
wypadku uznane za prawidłowe. Informacją publiczną jest informacja wskazana w art. 61
ust. 1 i 2 Konstytucji oraz współwyznaczona przez art. 1 ust. 1 ustawy o dostępie do
informacji publicznej. Bez dokonywania wykładni obu przepisów i ustalania norm
wynikających z przywołanych przepisów można podnieść dwa następujące argumenty:

Ustalenie pozytywnego zakresu prawa do uzyskiwania informacji poprzez analizę obu
przepisów wskazuje jednoznacznie, iż ustrojodawca precyzyjne wskazał jakie
uprawnienia zagwarantowane zostały w przepisie art. 61 ust. 1 i 2 (informacji o
działalności), a co nieprecyzyjne ustawodawca spróbował powtórzyć w przepisie art. 1
ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Trudno uznać za wyznaczenie
pozytywnego zakresu prawa do uzyskiwania informacji przepis ustawy, który jest
niejednoznaczny i mało precyzyjny. Przepis ten należy potraktować jak powtórzenie
generalnej zasady demokratycznego państwa prawa – zasady jawności działania
władz i wydatkowania funduszy publicznych (art. 61 Konstytucji RP) – poprzez
pokreślenie, że każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną.
Tak sformułowana zasada będąca z jednej strony współwyznaczeniem prawa z art. 61
Konstytucji poprzez jego potwierdzenie i uogólnienie, jest z drugiej strony przepisem
ogólnym (zasadą) dla wykładni ustawy od dostępie do informacji publicznej. Stosowanie
wszystkich przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej winno się odbywać
zgodnie z zasadą pełnej jawności (każda informacja o sprawach publicznych stanowi
informację publiczną) i tylko wzajemne współistnienie i wpółwyznaczanie art. 61
Konstytucji RP i art. 1 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej pozwala na
prawidłowe zrozumienie prawa do uzyskiwania informacji.
Po drugie w przypadku poszukiwania normy określającej zakres prawa do uzyskiwania
informacji (prawa do informacji publicznej art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do
informacji publicznej) wyłącznie poprzez ustawę dochodzi często do naruszenia prawa z
art. 61 Konstytucji. Dla przykładu ustrojodawca wyznaczył w zakresie prawa do
uzyskiwania informacji w art. 61 ust. 2, iż obejmuje dostęp do dokumentów. W ustawie
o dostępie do informacji publicznej w żadnym z przepisów nie pojawia się pojęcie
dokumentu, a ustawodawca wskazał dokument szczególnego rodzaju jakim jest dokument
urzędowy (art. 3 ust. 1 pkt 2 i art. 6 ust. 2 w zw. z art. 6 ust. 1 pkt 1 lit a tiret
pierwszy). Na gruncie rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych i praktyki
stosowania ustawy o dostępie do informacji publicznej należy wskazać, iż gdyby
ustrojodawca wyznaczając zakres prawa do uzyskiwania informacji w art. 61 Konstytucji
chciał ograniczyć dostęp wyłącznie do dokumentów urzędowych to by to uczynił. Brak
jest uzasadnienia dla ewentualnego dostępu wyłącznie do dokumentów urzędowych na
podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Tym samym każdorazowo należy
poszukiwać zakresu jawności w art. 61 Konstytucji, tam gdzie zostało ono określone.
I analogicznie w tej sytuacji.

Przypomniec jeszcze mozna slowa bylego Prezesa TK Prof. M. Safjana z wykładu
wygłoszonego w siedzibie Sądu Najwyższego Izraela w dniu 20 października 2003 roku:
„Treść normy konstytucyjnej nie powinna być tłumaczona, "dekodowana" na
podstawie regulacji istniejących na poziomie ustawodawstwa zwykłego, lecz odwrotnie,
to norma konstytucyjna samodzielnie określa granice tych regulacji”.
„Regulacje przyjęte w Konstytucji nie są powtórzeniem zasad ukształtowanych w
ramach prawa powszechnego, ale „wprowadzają nowe samodzielne treści, które
muszą być uwzględniane na poziomie regulacji ustawowej””.
„W słynnym artykule Gustawa Radbrucha silnie zostaje wyeksponowana idea, że nad
ustawodawcą i nad prawem pozytywnym stoją uniwersalne i niemożliwe do
zakwestionowania prawa człowieka i wartości, których złamanie i nieprzestrzeganie
odbiera władzy wszelką legalność, także i tej która została demokratycznie wybrana.
Władza może więc działać w sposób nielegalny, ale też i może stanowić nielegalne
prawo [w znaczeniu, że taka sytuacja może mieć miejsce - co było np. powszechne w
dyktaturach - choć nie powinna mieć miejsca]. Jednostka uzyskuje wobec państwa i jego
organów autonomiczną pozycję - jej podstawowe prawa i wolności nigdy nie mogą być
przez żadną władzę publiczną naruszone.”

oraz Postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 marca 2000 r. Sygn. P. 12/98,
cyt.:
„na tle art. 8 ust. 2 Konstytucji z 1997 r. - “przepisy konstytucji
stosuje się bezpośrednio, chyba że sama konstytucja stanowi inaczej”. Wynika
stąd nie tylko nakaz - adresowany m.in. do wszystkich organów władzy publicznej -
bezpośredniego stosowania konstytucji, ale także założenie możliwości tego
bezpośredniego stosowania, bo zostaje ono wykluczone tylko, w przypadku gdy sama
konstytucja tak stanowi. Nie tylko nie ma więc przeszkód dla bezpośredniego
stosowania konstytucji przez sądy ale też uznać należy, że sądy te powinny sięgać do
tego bezpośredniego stosowania w tych wszystkich sytuacjach, gdy jest to potrzebne i
możliwe”. skomentuj
2011-10-11 20:03:26 | 77.236.6.* | Ahk4iePaiv8u
Czy to oznacza, że nie ma bata [6]
Nie. To oznacza, że prawo na jakim opiera Pan ( czy też autor skargi ) opiera swoje
roszczenia - NIE DZIAŁA. Jest listkiem figowym na pożytek osób jakie wnoszą
o jego uchwalenie - i sprzecznie z interesem tych którzy powołując się na tę
logikę, również z faktu uchwalenia takiego a nie innego - chcieliby jakoś
skorzystać.. skomentuj
2011-10-12 09:38:03 | *.*.*.* | olgierd
Problem w tym, że owo "w szczególności" w art. 4 ust. 1 UDIP odnosi się do tego co
wcześniej: "władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne". Poseł
sam w sobie władzą nie jest (na szczęście!), nie jest raczej także podmiotem
wykonującym takie zadania. Tu skuchy nie ma.

Rzecz w tym, że w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było nawet 11 takich
ustaw, albo żeby część przepisów była rozsiana po innych aktach prawnych. skomentuj
2011-10-12 10:34:38 | 77.114.201.* | Zlothan
Pytanie zasadnicze na ile można pominąć w tych rozważaniach - również o art. 4 udip -
brzmienie przepisu art. 61 ust. 1 Konstytucji. Jeżeli sąd rzeczywiście poszukuje
zakresu podmiotowego i przedmiotowego w ustawie to nie wyjdzie mu za dobrze ten
proces interpretacyjny. Kłopotem w tym wypadku jest potraktowanie art. 61 ust. 4 -
czy (i to chyba się w tekście u Pana pojawia) czy ustawa o dostępie do informacji
publicznej ma zastosowanie do każdego przypadku, w którym nie ma odmiennych
regulacji, a spełnione są przesłanki art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji? skomentuj
2011-10-12 11:20:42 | *.*.*.* | olgierd
Wszystko się zgadza, z tym, że: konstytucja zasadniczo nie przynosi przepisów
proceduralnych. Więc trzeba znaleźć podstawę prawną do zwrócenia się do jakiegoś
organu -- najlepiej sądowego -- ze stosownym żądaniem przymuszenia do określonego
działania.
Zdaniem sądu skoro ustawa o DIP nie odnosi się do posłów, to nie można sięgnąć do
p.p.s.a. (niechętnie, ale zgadzam się z sądem), a sąd -- to już oczywista oczywistość
-- przepisu za stronę szukać nie będzie.

Tak się zastanawiam czy tu akurat art. 189 kpc nie mógłby posłużyć jako punkt
zaczepienia -- bo znów niedopuszczalna jest sytuacja, w której jakiś stan bez-prawny
nie mógłby w ogóle podlegać ocenie sądu. skomentuj
2011-10-13 15:48:25 | 113.106.234.* | ewq
Ale Konstytucja nie musi miec przepisow wykonawczych, bo ma zastosowanie bezposrednio
(art. 8 Konstytucji). skomentuj
2011-10-13 15:54:23 | *.*.*.* | olgierd
Oczywiście, więc obowiązek jest. Ale nie można sobie domniemywać -- nawet na
podstawie przepisu o obowiązków -- żadnego rodzaju sankcji czy innej formy przymusu w
celu wypełnienia obowiązków wynikających z tych przepisów. skomentuj
2011-10-13 18:17:53 | 113.106.234.* | ewq
Skoro udip uzupelnia (wspolwyznacza) art. 61 Konstytucji, to taka sankcja jest art.
23 udip. Obowiazek wynika z Konstytucji, a sankcja z udip. Nie moze tak byc? skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]