O Senacie, co zrobić, by nie był nakręcaną zabawką
 Oceń wpis
   

Na marginesie dyskusji o ministrze sprawiedliwości co prawa nie studiował przypomniało mi się, że odfajkowałem sobie występ marszałka-seniora Senatu, który na inauguracyjnym posiedzeniu izby wyższej parlamentu miał powiedzieć, że "senat stał się zabawką mechaniczną nakręcaną przez PO". Miałem coś o tym napisać, ale jakoś tak mi zeszły dwa tygodnie -- no i oto sobie przypomniałem.
No cóż, lepiej późno, niż później.

Nie sposób się z Kazimierzem Kutzem nie zgodzić. Pytanie czy senatorowi z Górnego Śląska starcza (niekoniecznie polemicznego) zapału do zdiagnozowania bolączek, wskutek których grupę stu pań i panów postrzega się jako tę niepotrzebną część legislatywy -- w porównaniu do Izby Poselskiej, na którą opinia publiczna spogląda jako na tę niezbędną.
Tymczasem problem leży nie tylko w braku realnych kompetencji organu, który tylko z cyniczną przekorą można nazywać "izbą wyższą". Bo i owszem: właściwie to Senat nie ma w Polskim parlamentaryzmie nic do powiedzenia: nad wotum zaufania dla rządu nie głosuje, odwołać go nie może, o sędziach Trybunałów (Stanu i Konstytucyjnego) nie ma nic do powiedzenia, o wojnie i pokoju nie decyduje, nawet NIK podlega wyłącznie posłom. Ba, nawet inicjatywa ustawodawcza przysługuje Senatowi en bloc, czyli wymaga uchwały całej izby -- podczas gdy w przypadku posłów wystarczy ich "grupa".

W sumie ze świecą szukać jakiejś samoistnej kompetencji tej naszej "izby wyższej"; wychodzi na to, że 100 piastunów mandatów piastuje te swoje mandaty w najlepsze, ale nawet jeśli odpowiedzialność posłów uznać można za iluzoryczną -- to odpowiedzialność senatorów w ogóle nie istnieje...

Trudno się w sumie dziwić, że mało która z osobistości sprawujących mandat senatorski staje się faktycznie osobowością polityczną (a jeśli już to jest zdecydowanie na odwrót: to osobowości startują do tej izby, zdobywając mandaty lub nie -- jak np. Zbigniew Romaszewski miesiąc temu).

Uzyskaniu samodzielności politycznej nie sprzyja jednak sposób powoływania senatorów i ich krótka -- a w dodatku całkowicie zależna od Izby Poselskiej -- kadencja. Wspólne wybory posłów i senatorów sprzyjają upartyjnieniu Senatu, przez co staje się on -- a nie musi, nawet w dzisiejszym porządku ustrojowym -- bezwolnym narzędziem w ręku szefa rządu (i szefa "ich" partii).

Dlatego też w pierwszym rzędzie warto pomyśleć o wydłużeniu i rozdzieleniu kadencji obu izb parlamentu. Ot proszę: w Stanach Zjednoczonych kadencja Senatu trwa 6 lat (Izby Reprezentantów tylko 2 lata), jednak jego silnej pozycji sprzyja także to, że co 2 lata wymienia się 1/3 składu -- dzięki czemu zawsze na sali zostaje blisko siedemdziesiątka senatorów, którzy wiedzą co i jak.
Tymczasem u nas Senat, nie uczestnicząc w procesie uzyskania przez premiera inwestytury, nie mający narzędzi wpływu na prace gabinetu, ponosi konsekwencje jego niepowodzeń na równi z Izbą Poselską -- w każdej sytuacji podlegając mniej lub bardziej dokładnemu przemeblowaniu.

Komentarze (9)
Jeszcze o konsekwencjach... Boska promocja

Komentarze

2011-11-22 21:55:55 | 83.21.3.* | maho
Re: O Senacie, co zrobić, by nie był nakręcaną zabawką [2]
Jakby tak wprowadzić kadencję nie senatu, a senatora. Senatorowie starsi ludzie, co i
rusz jakieś wybory uzupełniające, po jakimś czasie by się kadencje rozsynchronizowały
... skomentuj
2011-11-22 22:06:13 | 90.156.50.* | p4trykx
ja pamiętam tylko, że senat zadziałał po mojej myśli przy ustawie o papierosach.
Wprowadził jakąś tam poprawkę i teraz nie muszę się kisić w dymie za każdym razem jak
chcę iść na piwo :) skomentuj
2011-11-22 23:07:40 | 83.4.129.* | sędzia - ona
@ p4trykx
ale tę poprawkę sejm mógł odrzucic. skomentuj
2011-11-23 09:56:19 | 178.36.238.* | Jacek__
Re: O Senacie, co zrobić, by nie był nakręcaną zabawką [5]
To Cie może zaciekawić, bo wiem że pisujesz o takich absurdach:
http://biznes.onet.pl/kto-ma-prawa-autorskie-do-klasowki,18553,4928048,1,prasa-detal
Wg mnie prawo autorskie to dobra rzecz, ale tylko gdy chroni to co ma chronić czyli
twórcę który włożył wysiłek w stworzenie czegoś oryginalnego i twórczego na co nikt
inny łatwo nie mógł wpaść. Ale takie patologie jak ta czy np. ta sprawa z fotografami
chroniącymi ujęcie zdjęcia ślubnego powinny być tępione. skomentuj
2011-11-23 11:04:35 | 90.156.50.* | p4trykx
ale chyba prawa majątkowe autorskie do tych sprawdzianów posiada pracodawca
nauczyciela? skomentuj
2011-11-23 11:36:54 | *.*.*.* | olgierd
odrębne kadencje senatorów to jeszcze lepszy pomysł -- dzięki temu skład izby dość
szybko nie podlegałby ustalaniu w Wielkich Czynach Ogólno-Narodowych (zwanych
wyborami), a więc senatorowie nie byliby tacy, jakich im akurat sympatyczny premier
podpowiedział.

Słowem: wszystko dla niezależności Senatu i senatorów! skomentuj
2011-11-23 15:49:28 | 178.36.238.* | Jacek__
@p4trykx - tak, pracodawca o czym ci nauczyciele zapominają. Dodatkowo uczniowie
wypełniając je dodają także swój mniej lub bardziej "twórczy" charakter. Z czasów
pisania pracy magisterskiej pamiętam też, że prawa majątkowe były do niej podzielone
między piszącego, promotora i uczelnię i żadne z nich nie mogło samo wykorzystać jej
bez zgody innych. Ale tu podważam utrzymywanie przez nauczycieli tego że klasówka
nosi cechy pracy twórczej. Wg mnie nie posiada ich. skomentuj
2011-11-23 18:12:18 | 80.254.147.* | varg
@Jacek__

Klasówka może posiadać cechy pracy twórczej - ale dotyczy to też samej treści
odpowiedzi, zwłaszcza w pytaniach otwartych (i to w formie wykazującej dużo
przejrzystszą działalność twórczą o indywidualnym charakterze)). A póki co
przekazanie praw autorskich nie jest umową adhezyjną... ani tym bardziej umową w
prostych sprawach życia codziennego. Rzeczoni nauczyciele powinni więc nieco
pohamować swoje zasłanianie się prawami autorskimi w takiej sytuacji, bo jednocześnie
implikują że nie jest to utwór pierwotny, a zależny, stworzony przez ucznia! Nie ma
to jak puszka Pandory pt. "prawa autorskie w polskim szkolnictwie".

A prawa autorskie do pracy magisterskiej przynależą twórcy (twórców przy pracy
zbiorowej) - tak jak i w przypadku każdego innego utworu, z definicji. Promotor ani
uczelnia nie mają do niej żadnych praw, poza ograniczonym prawem pierwszeństwa
publikacji - w końcu ma ona być samodzielna, nie są i nie powinni być więc jej
współtwórcami! skomentuj
2011-11-23 21:56:25 | 89.72.203.* | smok eustachy
Ja już o tym kiedyś napisałem chyba. Jeszcze dochodzą zadania domowe i zwykłe
baźgroły, które nauczyciele konfiskuja. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]