Nieprawdopodobne: tzw. "afera Chlebowskiego" (ja się nadal będę zapierał, że żadnej afery hazardowej nie ma, nawet jeśli Kataryna jeszcze dwa tuziny tekstów tematowi poświęci) wydaje się dowodzić, że jeśli politycy naprawdę chcą coś załatwić -- to trzeba "zrobić aferę".
Tym razem afera dotknie... misiów pluszowych. Tak, dobrze czytacie: rząd chce zakazać bawienia się misiami; ustami wiceministra Jacka Kapicy (polecam ciekawy wywiad) zapowiedział bowiem likwidację automatów, w których można wyciągnąć sobie maskotkę. Jak bowiem powiedział Kapica "wolałbym, żeby dzieci wydawały pieniądze na słodycze, nawet, jak zęby im się psują. Bo przynajmniej jest z tego radość".
(Czy z takiej reklamy nie cieszy się lobby producentów czekoladek? a lobby producentów pasty do zębów? a lobby stomatologiczne?)
W ten sposób -- czy już niedługo będziemy mówić "pluszowy lobbing" na takie deklaracje ministrów -- misie wpadły w gorący temat dopłat czy innych podatków od grających -- gdzie ewidentnie doszło do mącenia wody (ale czy nie wskutek mąceniu wody nadal działa KRUS, albo ministerka może gawędzić o składkach -- to tylko margines całej operacji.
Popatrzcie jednak na dyskusję o dopuszczalności hazardu w internecie: prawie 3 lata temu rząd (tak, wiem, to ten dobry-niedobry rząd, który przecież zawsze był przeciw) chciał zezwolić na organizowanie gier losowych w internecie. Długo to jednak nie trwało, temat upadł po kwartale; czyżby zadziałała jakaś tarcza? a może jednak lobbing krupierów, dla których przeniesienie się hazardu do sieci to ryzyko spadku dochodów?
Ciekawe kto tak naprawdę stoi za nagonką na automaty z misiami. Czyżby któryś prominentny polityk PO -- Misiak? ;-) -- zamierzał otworzyć sklep z zabawkami, lecz uważa, że te aparaty będą szkodzić jego biznesowi?
Śmieszy mnie zatem obecna zapalczywość rządu do wyrzynania hazardu; śmieszy, bo widać, że "jest zamówienie na ruletę" -- kiedyś było na kułaków, później na obiboków i spekulantów, a teraz chłopcami do bicia są kasyna, zastępując w tym zakresie tradycyjnie obsadzone koncerny farmaceutyczne. Przykład: w piątek w Tok FM wystąpił Michał Boni, grzmiał, perorował, strzelił nawet niezły bon mot -- "wolności dotyczą elementów i praw podstawowych" (jest do obejrzenia i posłuchania tutaj, przewińcie do 1:45) -- ale nie prawa do tracenia swojej kasy w oczko. Dobre, co?
No i dziś się okazuje, że kolejna branża idzie na cenzurowane. Po dopalaczach, które też są nielegalne tylko dlatego, że ktoś tak sobie niedawno wymyślił, kupujących wódkę, którzy być może będą niedługo filmowani -- oraz całym tym cyrku pt. gangi zajmujące się kontrabandą alkoholu czy papierosów -- tym razem na celownik trafią nieszczęsne automaty z misiami.
Dlaczego?
A to proste: w rządzie usłyszeli, że "oczko wypadło temu misiu", więc skoro obywatel Miś raczy sobie pogrywać -- to do piachu z nim.
PS [tylko dla Czytelników +18]: ilustracja z materiałów operacyjnych CBA. To Miś ps. "Uszatek", znany gangster, alfons, właściciel 10 kasyn, zapewne nawet pedofil. Proszę zwrócić uwagę na charakterystyczny fałd na kołdrze.




W tym temacie jest sporo hipokryzji i rozbieżności. Z jednej strony jest art. 25
dyrektywy "Bolkensteina" wyłączający hazard spod regulacji dotyczących swobody
przepływu usług. Stąd powoływanie się przez rząd na tzw. casus portugalski jest
słuszne. Z drugiej strony UE negocjuje z USA aby Amerykanie otworzyli swój rynek dla
dostawców e-kasyn z Europy w związku z ustaleniami umownymi w ramach WTO (albo
chociaż zapłacili odszkodowanie za łamanie kontraktu).
Opanowanie zjawiska hazardu w Internecie jest niemożliwe o czym przekonał się rząd
USA. Nie był on w stanie skutecznie zakazać swoim obywatelom gry więc wymusił na
dostawcach (niektórych) zakaz przyjmowania amerykańskich klientów, na bankach zakaz
wykonywania transferów, a nawet niektórzy dostawcy poczty elektronicznej filtrują
korespondencję. Jakoś nie przeszkodziło to opanować starej jak świat ludzkiej
skłonności do ryzyka. Dzisiaj kongres pracuje nad zmianami liberalizującymi
e-hazard.
Jest dla mnie skrajną głupotą, jeśli ktoś siedzi przyklejony do maszyny i przegrywa
swoją tygodniówkę, typuje „pewniaki” na stronie totomixa (tak Panie
Ministrze – polska firma umożliwia zawieranie zakładów przez Internet), albo
analizuje ciągi liczb w totolotku. Jednak społecznie widoczny efekt wynika z problemu
na granicy psychologii i medycyny. Dlatego jeszcze większą głupotą jest wg mnie walka
z problemem przy pomocy narzędzi prawnych. Panie Ministrze jeden z drugim tabletka
naltreksonu przed sesją z jednorękim i kompulsywne uzależnienie znika po
kilkudziesięciu razach. Tanie, proste i skuteczne, ale mniej spektakularne
politycznie. Po co pomagać skoro lepiej przeszkadzać?
Wierzę w szczere intencje niektórych polityków, ale powątpiewam w ich wiedzę, czego
dowodem jest wypowiedź na temat słodyczy. Niestety obawiam się, że niedługo zacznie
się nagonka, w której rząd wyłowi ze stawu kilka karpi i dokona publicznej egzekucji,
żeby się inne przestraszyły. I tak będzie wyglądała cała akcja z
„monitorowaniem” przelewów czy połączeń internetowych. Jest to bardzo
śliska sprawa, jeśli rząd zaczyna egzekwować nieżyciowe prawo przez represję
wylosowanych obywateli.
Na marginesie; współczynnik rozwodów w Polsce w 2008 roku był wyższy niż w 1990. Czy
będzie można jeszcze dzisiaj obejrzeć gołą panienkę w Internecie (zagraniczną)? skomentuj
A ja wciąż mam nadzieję na "opcję zero" skomentuj
Wybory do parlamentu też noszą cechy losowości. Co z tego, że partia ma jakiś program
jak i tak co innego robi. skomentuj
Automaty z kawą też powinny być tylko w kasynach !!! skomentuj
z ulic, szkół, uczelni, dworców, szpitali (sic), alejek handlowych. Automatom nie,
kawiarniom tak :-P skomentuj
ruletka jest - wrzucasz bilon, wciskasz przycisk 'kawa z mlekiem' i można przyjmować
zakłady, czy będzie samo mleko, sama kawa, czysta woda, czy rzeczywiście kawa z
mlekiem... skomentuj
stara ustawa hazardowa, która była zeszła w 2004 roku była też bardzo restrykcyjna i
też w wyniku jej działania zakazano w praktyce takich zabawek jak automaty z
misiami.
Jak dla mnie to cała ta "afera" to jakiś cyrk, bo wystarczy zacząć egzekwować
przepisy o zakazie gry przez osoby poniżej 18 roku życia. Udało się z papierosami,
nieźle idzie z alkoholem to i maszyny by udało się opanować, szczególnie, że
operatorzy mają z nich nieporównywalnie większy zysk. W ich interesie będzie leżało
zatem dbanie o odpowiedni wiek klienteli.
Pozdrawiam
koziołek skomentuj
> Udało się z papierosami, nieźle idzie z alkoholem
hahaahaha, no nie mogę, dawno mnie tak nikt tak nie rozbawił, normalnie nie pamiętam
kiedy... skomentuj