Od kiedy w Polsce trzeba mieć zgodę na gromadzenie się?
 Oceń wpis
   

It's gonna be some bread or beverage

Żyjemy w państwie policyjnym. Tylko w państwie policyjnym na zorganizowanie zgromadzenia publicznego niezbędne jest zezwolenie. Albo -- jeszcze lepiej -- tylko w państwie policyjnym można mieć problemy z policją "za niemanie" takiego zezwolenia, mimo, że żaden przepis nie nakłada na organizatora demonstracji obowiązku jego uzyskania.

Jak pisze Wyborcza.pl warszawska policja skieruje wniosek o ukaranie organizatora manifestacji w obronie prawa do popalania trawki "nie miał bowiem pozwolenia na zgromadzenie". Uczestnicy podzielili się na 14-osobowe grupki, albowiem "od 15 osób zgromadzenie uznawane jest za nielegalne", co nie zmienia faktu, że najodważniejsi pod słońcem stróże prawa legitymują tych przechodniów.

z ustawy prawo o zgromadzeniach:
art. 6. 1. Zgromadzenia organizowane na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób, zwane dalej "zgromadzeniami publicznymi", wymagają uprzedniego zawiadomienia organu gminy właściwego ze względu na miejsce zgromadzenia.
(...)
art. 7. 1. Organizator zgromadzenia publicznego zawiadamia organ gminy w taki sposób, aby wiadomość o zgromadzeniu dotarła nie później niż na 3 dni, a najwcześniej 30 dni przed datą zgromadzenia.
(...)
art. 8. Organ gminy zakazuje zgromadzenia publicznego, jeżeli:
  1)   jego cel lub odbycie sprzeciwiają się niniejszej ustawie lub naruszają przepisy ustaw karnych,
  2)   odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach.

art. 52 § 1 kodeksu wykroczeń:
Kto: 1) przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, 2) zwołuje zgromadzenie bez wymaganego zawiadomienia albo przewodniczy takiemu zgromadzeniu lub zgromadzeniu zakazanemu, (...) - podlega karze aresztu do 14 dni, karze ograniczenia wolności albo karze grzywny.
Jak czytam takie rewelacje to nie tylko scyzoryk, ale i lufka otwiera mi się w kieszeni.
Czytałem niedawno ustawę prawo o zgromadzeniach (akt ten ma już 20 lat i chyba tylko dlatego da się go normalnie przeczytać bez ziewania -- to był ten przejściowy okres w historii naszego uciemiężonego kraju, kiedy prawo pisano w prosty i nieskomplikowany sposób, w większości nawet dla ulżenia ludziom losu) i za bogów nie widzę tam niczego o jakimkolwiek "zezwoleniu". Art. 6 powiada tylko, iż organizacja zgromadzenia publicznego wymaga uprzedniego zawiadomienia organu gminy -- zawiadomienia, nie uzyskania zgody! -- a wszystko, co może wywinąć ten organ, to zakazać organizacji takiego zgromadzenia.

Podkreślam: zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem demonstrowanie nie podlega żadnej urzędowej czy policyjnej reglamentacji, także dlatego, iż zgodnie z art. 57 konstytucji mowa jest o wolności organizacji pokojowych zgromadzeń -- wolności, nie prawie!

Perypetie zwolenników wolności dymka obserwuję od paru dni, tj. odkąd zawiadomili warszawskich municypałków o swoich planach na marsze gwiaździste -- i dostali zakaz (skądinąd chyba ów zakaz jest niezgodny z art. 8 prawa o zgromadzeniach, nie wydaje mi się bowiem, iż "zablokowanie miasta" mieściło się we wskazanych tam przesłankach zakazu).
No dobrze, jest zakaz -- ale dotyczy on konkretnego projektu; a skoro zakaz wydano ze względu na groźbę zablokowania ruchu ulicznego, to zgromadzenie zorganizowane w sposób nieurągający zakazowi -- nie jest niezgodne z tym zakazem!

Owszem, organizatorowi niezgłoszonego zgromadzenia można postawić zarzut jego zwołania (art. 52 par. 1 pkt 2 kodeksu wykroczeń). Ale podkreślam: zarzut zwołania niezgłoszonego zgromadzenia, nie zarzut zorganizowania zgromadzenia bez uzyskania pozwolenia od urzędników, bo różnica jest dość zasadnicza.
Otóż manifestacja zorganizowana bez wymaganego zgłoszenia nie staje się przez to nielegalna; jeszcze raz: mamy konstytucyjną wolność zgromadzeń, nie prawo do występowania o zezwolenie na gromadzenie się. Co innego gdyby doszło do wydania zgodnego z prawem zakazu organizacji demonstracji (ale doń nie doszło -- jeszcze raz kłania się naruszony moim zdaniem przez warszawski magistrat art. 8 prawa o zgromadzeniach) bądź rozwiązania zgromadzenia (art. 12 ustawy) -- najprościej: można kogoś oskarżać o brak zgłoszenia zamiaru zorganizowania defilady, ale nie o sam przemarsz uczestników.

Mało tego: nie ma w kodeksie wykroczeń przepisu penalizującego udział w niezgłoszonej demonstracji (a to choćby dlatego, że na manifę nie trzeba się zapisywać, można się dołączyć przechodząc -- a trudno przecież wówczas oczekiwać wiedzy na temat formalności dopełnionych lub nie dopełnionych przez organizatora). Nie bardzo zatem rozumiem z jakiej to przyczyny panowie policjanci legitymują jej uczestników (ale wiem, że tak załatwiało się sprawy za peerelu -- czyżby naprawdę ta mentalność aż tak głęboko tam tkwiła?)

Osobną sprawą jest "sensowność" sprawy, za jaką chodzą Wolne Konopie.
Oczywiście, że wszelkie "wojny z dilerami" i łapanie za posiadanie nie mają sensu -- przykładem niech będzie prohibicja w Stanach i jej skutek -- podobnie jak nie ma sensu zakazywanie komukolwiek trucia się (mnie na ten przykład nie podobają się papierosy, które jednak -- mimo oczywistej szkodliwości -- w sumie zakazane nie są; ba, MinFin chętnie żywi się akcyzą płaconą przez palaczy -- przynajmniej jest za co zatrudnić 100 tys. urzędników).

I drugi absurd: można w Polsce pójść do więzienia za uprawę konopi, można za mak, ale już za uprawę żyta -- z którego później robi się żytnią, żytnią się mężowie upijają i biją swoje żony -- co najwyżej dostanie się dopłaty od Unii.

PS o "nielegalnych zgromadzeniach" miałem pisać w kontekście ludzi "nielegalnie" stojących pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, ale zawsze coś odwracało moją uwagę. To żeby było jasne: synowie Stalina, którzy chcieli rozprawić się z obrońcami krzyża rzekomo "nielegalnie manifestującymi" powinni coś dla wyluzowania zapalić.

Komentarze (15)
Czy przetarg na BZ WBK naprawdę... Jeszcze o wezwaniach wysyłanych...

Komentarze

2010-09-22 23:13:50 | *.*.*.* | Olaf Perlinski
Re: Od kiedy w Polsce trzeba mieć zgodę na gromadzenie się? [2]
Dzięki że przybliżyleś te okoliczności, teraz już wiem że Pl to jednak państwo
kontrolowane. Najzabawniejsze jest to, że kiedy poszedlem pod Palac ten niby
Prezydencki (piszę niby bo chyba do tej pory nikt za bardzo nie stwierdzil na 100%
czy tam jakiś prezydent jest) bylo tam siedem osob, wiec pelny legal, a barierek bylo
kilkadziesiat metrow do tego strazy miejskiej ze trzy razy wiecej niż zgromadzonych.
No ale oczywiscie szum medialny ostro powielil ich liczbe. Co jest zabawne to to że
kilkunastoosobowe zgromadzenia pijaków pod sklepami choć nielegalne z dwóch powodów
(pierwszy że jest ich ponad 15 a drugi że konsumują alkohol pod chmurką) nie budzą
takich reakcji mediów, ani straż miejskiej, ani też samych barierek ;)
Bylem też przed Palacem po katastrofie i zastanawiam się czy wtedy to spontaniczne
ruszenie nie bylo nielegalnym zgromadzeniem i dlaczego nie bylo tam wtedy tylu
barierek i strazy miejskiej i dlaczego wszyscy nie wylądowali na komendzie? Dziwne
prawda, czy coś mi umknęlo? skomentuj
2010-09-23 01:26:18 | *.*.*.* | Jurgi
Re: Od kiedy w Polsce trzeba mieć zgodę na gromadzenie się? [0]
W sprawie sensu karania za trawkę, ciekawe dane: http://imgur.com/9aGg1.jpg (nie
sprawdzałem prawdziwości).
Co do meritum: kolejny raz traktuje sie prawo instrumentalnie i nagina do tępienia
nielubianych. skomentuj
2010-09-23 02:00:48 | 87.205.146.* | Zaxxon
Re: Od kiedy w Polsce trzeba mieć zgodę na gromadzenie się? [5]
Jeżeli chodzi o pomysł blokowania ronda na placu Zawiszy przez kilkanaście dni po
kilka godzin dziennie to IMHO spokojnie to podpada pod art. 8 pkt 2. Ale mniejsza o
to. Jedni wydali decyzję, drudzy twierdzą, że zaskarżą, zobaczymy co powie WSA.

Problem jak słusznie tu zauważono leży w posługiwaniu się językiem przez media. Nie
jest to bowiem język, który odnosił by się do wolności a raczej taki, który powinien
być używany w kontekście jakiegoś przywileju. Stąd ta "zgoda na zgromadzenie" itd.
Jest to moim zdaniem w dużej mierze efekt nierzetelności dziennikarskiej, która
niestety utrwala w społeczeństwie kategorie myślenia rodem z czasów słusznie
minionych ("proszę się rozejść" i inne takie) i ludzie potem myślą, że do
zgromadzenia się potrzebna jest czyjaś zgoda.

Na marginesie dwie rzeczy - jedna poważniejsza, druga mniej

Dla polskiej debaty publicznej jest dosyć charakterystyczne utrwalenie się takiego
języka, który w dużej mierze przesądza o jej wyniku np.:
- nie dyskutuje się u nas o statusie moralnym embrionu czy płodu tylko o statusie
"dziecka poczętego"
- osoba blokująca różne inwestycje i uzasadniająca to dbałością o dobro przyrody to
"ekolog"
- "eutanazja" na ogół zestawiana jest z nazistowskimi praktykami mordowania ludzi
starych i chorych
- osoba paląca trawkę to bardzo często "narkoman" czasem "osoba chora"

Czasem używanie tzw. "thick concepts" (pojęcia zawierające w sobie zarówno opis jak i
ocenę) jest efektem stosowania skrótów a czasem działaniem zamierzonym.

Druga rzecz to taka, że może ktoś z prawników sprzyjających sprawie owych aktywistów
udzieliłby im paru bezpłatnych porad, w końcu walczą też w jego interesie. skomentuj
2010-09-23 09:44:17 | *.*.*.* | olgierd
Pytanie czy to dziennikarze przekręcili, czy jednak policaj wie ile wie.
Biorąc pod uwagę fakt legitymowania -- a to już jest jakaś forma represji --
uczestników tej demonstracji można przypuszczać, że nic nie wie. Pewnie jakbym tam
stał obok, też by mnie spisali "za udział". skomentuj
2010-09-23 13:33:21 | 83.27.1.* | hamulec postępu
Re: Od kiedy w Polsce trzeba mieć zgodę na gromadzenie się? [0]
Nie odkryłeś niczego nowego. Obecny reżim gdzieś przegapił regulacje prawne i teraz
postara się to naprawić.
Wcale bym się nie zdziwił gdyby takie zakazy pojawiły się w prawie. KAŻDA władza
stara się maksymalnie ograniczyć prawa jednostki. Prawdziwa demokracja skończyła się
wraz ze starożytną Grecją. skomentuj
2010-09-23 16:52:41 | 93.159.14.* | Wojtek Grzegorek
Re: Od kiedy w Polsce trzeba mieć zgodę na gromadzenie się? [0]
Nie wiem czy pisanie o otwierniu lufki nie jest namawianiem do brania narkotykow. Co
do odpowiedniej "legalizacji". Jakis ruch na rzecz zakazania dopalaczy chce aby
wprowadzic zakaz handlu substancjami wyplywajacymi na uklad nerwowy wydawanymi bez
recepty. Niestety, nie sa w stanie powiedziec dlaczego chca zakazac picia alkoholu. skomentuj
2010-09-23 18:48:33 | 89.231.97.* | Ordinary Man
Urzędnik pragnie spokoju... [0]
...więc powoli, ale skutecznie wprowadza kontrolę każdej dziedziny życia. Ciekawe, że
sam przecież pada ofiarą własnych pomysłów. skomentuj
2010-09-23 22:07:54 | 83.5.186.* | zeldan
Re: Od kiedy w Polsce trzeba mieć zgodę na gromadzenie się? [1]
Olgierd piszesz o dupie Maryny... przecież nie ma problemu jak 100 luda skrzyknie się
przez Face-a lub inne medium i spotka sie tu i tam robiąc to i tamto..... Problem
jest jeśli takie zgromadzenie staje się uciążliwe dla współobywateli i po to są te
przepisy aby dawkować i miarkować takie eventy... np strajki Solidarności w wawie.

Generalnie p*********** od rzeczy. Zajmij się może regulacjami np: transakcji
pakietowych i super zyskach naszych polityko-rekinów finansowych. Tam jest great
source for dyskusja a nie takie tanie sensacje. Takie pakietówki są tematem tabu w
kręgach służb państwowych gdy stronami są nasi sejmowi reprezentacje czy ich rodziny. skomentuj
2010-09-24 09:57:46 | *.*.*.* | olgierd
@zeldan, jeśli jest jakiś inny, Twoim zdaniem interesujący temat to -- weź się i
zacznij o tym pisać. Dla mnie ciekawsze są (tym razem) takie "tanie sensacje". skomentuj
2010-09-24 10:10:59 | 77.65.2.* | john_t
Trafna ocena. Ja bym stawiał na lenistwo i słabe wykształcenie dziennikarzy. skomentuj
2010-09-24 11:59:03 | *.*.*.* | olgierd
Mnie się jednak wydaje -- mam taką nadzieję -- że dziennikarz opowiada o tym co widzi
i słyszy. Więc jeśli widział, że policja zaczepia osoby tam stojące, to pytał "a
dlaczego?" i otrzymał odpowiedź "za niemanie racji/zgody/whatever". skomentuj
2010-09-24 12:48:45 | 91.208.72.* | gość codzienny
Mnie również wkur... posługiwanie się przez dziennikarzy/żurnalistów/pismaków
nieadekwatnymi do sytuacji pojęciami:
- trwa ewakuacja pacjentów ze szpitala - nie nie nic się nie pali ani nie wali, po
prostu NFZ nie płaci szpitalowi za leczenie ludzi, do czego szpital ex definitione
jest stworzony, więc pacjentów się przenosi do placówek, co kasę jeszcze mają
- skarb państwa stracił X milionów - nie nie, nikt niczego państwu nie ukradł, po
prostu państwo na czymś tam ekstra nie zarobiło (np na przemycanych fajkach - gdyby
przemytnik miał dobrowolnie cło i akcyzę zapłacić to by tych fajek nie przywoził więc
państwo nie miało by z kogo tej akcyzy zedrzeć)
- zła wiadomość dla kierowców/rolników/tapicerów (wybrać dowolne) - sztandarowy
nagłówek newsów z oneta
- rentowność obligacji/bona spadła - nie nie emitent wcale nie zmienił oprocentowania
wbrew umówionemu, jeśli kupiłeś go od emitenta dostaniesz tyle ile masz dostać wedle
umowy w dniu wykupu - po prostu pan X sprzedał dziś taki papier panu Y o grosz taniej
niż wczoraj pan Z panu X
- rząd dogadał się z górnikami/stoczniowcami/etc - nie nie byli na piwie żeby ugadać
się na jutrzejszego grilla, to po prostu delegacja organu rządowego osiągnęła
porozumienie z delegacją klasy pracującej
I tak można by w nieskończoność. Prymitywizm wylewający się ze stron internetowych,
prasy radia czy telewizji jest porażający. Teoretycznie media opisują sytuację a nie
ją kreują, jednakże czytając te opisy mam nieodparte wrażenie kreacji. A wy jak to
odbieracie? skomentuj
2010-09-24 20:15:52 | 82.177.230.* | A_B
Gościu codzienny, odbieramy to tak: kreacjonizmowi - nie! ;)

A co do medialnego nazewnictwa, to każdy spór czy debata tak dziś ma. O ileż mniej
interesujący byłby temat np. aborcji gdyby zrezygnować z odwoływania się do emocji, z
nazw "pro life" i "pro choice". Nazwa potrafi zmienić podejście - patrz np. alkoholik
a pijak.

Ogólnie co do wpisu: smutne, że przyzwyczaja się ludzi nie do zastanowienia się "czy
jest zakaz?" a do znacznie wygodniejszego dla władzy "czy jest pozwolenie?". To
prowadzi do nieuchronnego "a może pan udowodnić, że niewinny?". skomentuj
2010-09-24 22:17:13 | 79.163.47.* | xxxccc
Powielasz błędny stereotyp i szerzysz defektyzm. Przytoczone przez Ciebie 'picie pod
chmurką' jest w PL DOZWOLONE, fakt z pewnymi wyjątkami. skomentuj
2010-10-06 13:18:51 | *.*.*.* | olgierd
O proszę, jednak coś jest na rzeczy:

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8471533,Decyzja_prezydenta_w_sprawie_Marszu_
Konopi_uchylona.html skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]