Odrabianie zaległości
 Oceń wpis
   
§ 1. Zacznę od dowcipu: dowcipny Józef Oleksy zapowiedział pozwanie "Wprost" za to, że na stronie internetowej tygodnika cały czas rozpowszechniane jest nagranie dowcipnej rozmowy z Aleksandrem Gudzowatym. Nie wiadomo wprawdzie co się w zarejestrowanym dialogu dwóch dowcipnych panów nie podoba Panu Józefowi, który - warto przypomnieć - zamierza stworzyć nową partię dla tych wszystkich, których boli nieuczciwość i łasość na posady w polityce - ważne, że będzie pozew.

Wyspiański pisał, że "trza być w butach na weselu", Pan Józef wydaje się mówić, że trza mieć pozew na pogrzebie. Tak czy inaczej: pośmiejemy się.


§ 2. Jest utrwaloną świecką tradycją, że każdy sejm stara się prześcignąć poprzedni w ilości i absurdalności uchwalanych ustaw (tzw. metoda usta-usta: każdy z marszałków podkreśla, że wypełniono szczelnie o kilkanaście procent dzienników ustaw więcej, niż izba poprzedniej kadencji).

Rzutem na taśmę uchwalono zmianę kodeksu pracy i dodano cały piękny rozdział o telepracy. Podobno bez tego nie dało się wykonywać pracy na odległość; to bzdura.
Każda umowa o pracę może dowolnie określać miejsce świadczenia pracy, dołóżmy do tego zadaniowy czas pracy i możliwość ryczałtowego dodatku za nadgodziny, a nic nie stoi na przeszkodzie świadczenia pracy przez pracownika we własnym domu. Do tego wszystkiego nie potrzeba żadnego gmerania przy kodeksie pracy.

Wydaje mi się, że w Polsce górę bierze myślenie: jeśli na coś nie ma przepisu to na pewno trzeba z tym uważać, a może lepiej nic nie robić. Łapię się na tym - ze wstydem przyznaję - że coraz częściej, jak mnie ktoś zapyta, też w pierwszym odruchu zaczynam kombinować odpowiedź w duchu "dlaczego tak się nie da". Choroba zawodowa...


§ 3. Rozbawiła mnie też informacja o łódzkim radcy prawnym, który wkurzył się na ulotki rozdawane przez biuro porad prawnych Krislex pod sądem - więc poszedł do sądu i wygrał sprawę.

Sprawa rozśmieszyła mnie podwójnie: po pierwsze Krislex (największa sieć kancelarii "niekorporacyjnych") najwyraźniej bardzo wierzy w cudowną moc biurokratycznych zaklęć, skoro w reklamówkach nazywa się siecią "licencjonowaną", podczas gdy... działalność tego rodzaju nie podlega licencjonowaniu. Z drugiej strony sąd z najwyższą surowością zakazał firmie stosowania tego rodzaju nieuczciwej reklamy, podobnie jak nie będzie już wolno napisać o "najlepszej cenie w mieście", ponieważ to niedozwolona reklama porównawcza.

Dla mnie oznacza to jedno: od jutra znikną z mojej wycieraczki sterty papierków z "dowożoną najszybciej" oraz "najsmaczniejszą" pizzą w mieście, żaden proszek nie będzie już robił "najbielszego" prania, a żadna szkoła językowa nie będzie uczyła najskuteczniej.
Naiwniak ze mnie? Jakbym nie widział różnicy między reklamą pizzy na telefon i problemu zwalczania doradców prawnych wszelkimi metodami?


§ 4. Na koniec optymistyczny akcent: zmniejszają podatki. Na razie, niestety, tylko dla dzieciatych - 1145 złotych ulgi podatkowej na każde dziecko.

Troszkę śmieszna sprawa: rząd proponował niespełna 580 złotych, jednak posłowie poszli na całość i podwoili stawkę. Ministerka Gilowska drze szaty - stara piesnka każdego ministra finansów brzmi "ulga będzie kosztowała budżet 6,5 miliarda złotych rocznie" - ale każdy rozsądny człowiek powinien tylko się cieszyć.

Po pierwsze trzeba skończyć z podstawowym kłamliwym mitem: takie ulgi nie są kosztem dla budżetu, lecz oszczędnością dla obywateli. Te 6,5 miliarda to żaden prezent wspaniałomyślnego rządu, to kwota, o jaką mniej nas oskubią.
Mit drugi - o tyle rząd będzie miał mniej do wydania "na nas". Ludzie drodzy - nie dajcie sobie wmówić, że to rząd wie od nas lepiej, na co potrzeba wydać nasze pieniądze. Jak rząd chce coś sobie kupić - niech sam sobie zarobi. Ot co.

Kroplą dziegciu w misce miodu - bo przeciez minus też zawsze musi być - jest to, że obniżka podatków dotyczy tylko niektórych z nas. Zamiast pomyśleć o ogólnym ulżeniu naszej doli, parlament wziął się za rzecz wycinkowo, zgodnie jednak z duchem "solidarnego państwa" - no i w duchu przedwyborczym.
Komentarze (0)
A na choinkę im to wiedzieć?! Posłusznie się melduję

Komentarze

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]