Oskarżony: Olgierd Rudak
 Oceń wpis
   
Ponoć w każdym człowieku drzemie jakaś mroczna tajemnica, ponoć za prawie każdą pogodną wydawać by się mogło twarzą skrywa się zło, przestępstwo i przemoc. Taką tajemnicę nosi, dusi i dławi w sobie także Wasz Ulubiony Redaktor.

Dziś poczułem, że nie mogę tego dłużej w sobie tłumić, muszę się oczyścić, przyznać do złych występków z przeszłości, do mojej mrocznej strony.
Tak, jestem wielokrotnym przestępcą oskarżonym z art. 212 par. 2 oraz art. 216 par. 2 kk.
Co więcej - odnoszę wrażenie, że działam nie tylko w warunkach recydywy, ale i w ramach zorganizowanej grupy przestępczej.

Tą grupą przestępczą jest znakomita większość kolegów-internautów, którzy uważają, że internet to nie śmietnik, więc każdy, kto usiłuje tam przyjść i na....rać, powinien zostać wyrzucony poza nawias (pod tym względem sieć przypomina trochę Dziki Zachód, ale nie ten od prawa Lyncha, ale raczej ten od dobrego szeryfa, który nie patyczkuje się z koniokradami i innymi szubrawcami).
Mowa jest o trollach, a zwłaszcza o trollach szczególnie niebezpiecznych - czyli takich, które przenoszą swoje trollowanie do reala (zachęcam do przeczytania artykułu Anny Szulc "Trolle grasują w sieci", "Przekrój" nr 45 z 7 listopada 2007 r. - powyżej kawałek tekstu, który odnosi się właśnie do sprawy, o której piszę).

Tyle socjologii internetu oraz samobiczowania. Przejdźmy ad rem jak mawiali starożytni Rzymianie.
Jaki jest taki troll, każdy widzi. Mnie jest dane doświadczać tej wiedzy od paru lat, a ściśle od paru postów na pl.soc.prawo, które popełniłem w lipcu 2003 r. O konsekwencjach tego zdarzenia możecie właśnie przeczytać w załączonym urywku tekstu z "Przekroju"; kto wie czego szukać - może też poszukać gdzie indziej, ponieważ pisałem o tych sprawach często-gęsto.
Teksty były chyba dość ciekawe, bo dotyczyły osoby w pewnym sensie popularnej, a ze względu na charakter jej działalności (areszt - za niewinność, rzecz jasna - te sprawy) - ocierały się o pitavalki.
Dodajmy, że wspólnik trolla został uznany winnym przestępstwa naruszenia tajemnicy telekomunikacyjnej - mówiąc trywialnie "wystawił" mnie trollowi na strzał (art. 266 par. 1 kk w zw. z odpowiednim przepisem prawa telekomunikacyjnego), jednak ze względu na łaskawość Sądu dostał tylko warunkowe umorzenie.

No i proszę, parę miesięcy temu dostałem pierwszy prywatny akt oskarżenia, jakby napisany przez gimnazjalistę na kolanie. Pomińmy już fakt, iż paradoks sytuacji - osoba, która nie godzi się na łobuzerkę jest nazywana przestępcą - ale był błędny pod względem ściśle formalny. Np. obejmował okresy w przód (a więc zdarzenia, które miały nastąpić już po jego wniesieniu - taka antycypacja jakby), po drugie część "zarzutów" była ewidentnie przedawniona, żaden z zarzutów nie był określony w sposób wymagany dla aktu oskarżenia, ba - nie towarzyszyły mu żadne dowody w sensie procesowym.
Najpoważniejszy zarzut pomówienia - o edycję poświęconego mu hasła w Wikipedii (a jakże, nasz gagatek ma hasło w Wikipedii... ja nie mam, ale on ma - oto cała Wikipedia, wystarczy wrzucić g... w wentylator, aby zostać osobą godną wzmianki...). No cóż, nadal uważam, że hasło jest nieprawdziwe, zaś takie rozumienie zasady neutralności doprowadziłoby do paradoksu, że Albert Einstein nie mógłby podzielić z nami się na jej stronach teorią względności...

Lubię sąd, ostatnio coraz częściej brakuje mi tego teatrum. Więc po cichu liczyłem na parę ciekawych spotkań... Niestety, bidulek zapomniał o treści art. 491 par. kpk, zgodnie z którym nieusprawiedliwione niestawiennictwo na pierwsze posiedzenie w sprawie z oskarżenia prywatnego skutkuje umorzeniem postępowania...
... ale zamiast próbować skarżyć postanowienie o umorzeniu, mój bidulek skierował do sądu kolejny, identyczny akt oskarżenia; owszem, poprawił daty - nie wybiega już w przód w czasy, kiedy jeszcze o nim nie słyszałem (uprzednio usiłował twierdzić, iż zniesławiałem go na kilka miesięcy przed tym jak o nim w ogóle usłyszały moje piękne oczy), ale poza tym jest dokładnie to samo.

Tu morał dla Wszystkich Zainteresowanych i Znudzonych Czytelników: jest jeszcze coś takiego jak res iudicata (Wikipedia, która jest zawsze ąę i NPOV, w wersji angielskiej pisze res judicata, co nie przeszkadza jednak definiować alfabetu łacińskiego bez "j"...) - czyli rzecz prawomocnie osądzona nie może być jeszcze raz przedmiotem sporu sądowego.
W odniesieniu do postępowania karnego zasadę tę dość szeroko określa art. 17 par. 1 pkt 7 - "Nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy postępowanie karne co do tego samego czynu tej samej osoby zostało prawomocnie zakończone albo wcześniej wszczęte toczy się".
Słowem: nie można tej samej osoby ścigać dwukrotnie za tę same uczynki.

Przekładając to na mój przypadek: bidulek mógł starać się cofnąć skutki uprzedniego olejstwa, próbować jakoś skarżyć postanowienie o umorzeniu. Ale wniesienie kolejnego aktu oskarżenia jest śmieszne.

Jakie konsekwencje dla mnie jako dla redaktora naczelnego i wydawcy czasopisma internetowego wydawanego pod tytułem Lege Artis może pociągnąć skazanie? Po pierwsze może się okazać, że przez najbliższe 2 lata będę mógł się dzielić z Czytelnikami wrażeniami z Kleczkowskiej (chyba że mnie poślą do Rawicza). To może być nawet ciekawe, bo subkultura więzienna jest dość ciekawym i średnio rozpoznanym tematem. Ale jeśli uda mi się wejść w środowisko grypsujących (obiecuję się postarać) to będę miał na pewno super materiały. (Skutkiem ubocznym będą różne dziwne dziary, które najwięcej będą mówiły moim kumplom spod celi, no i nauczę się przyrządzać prawdziwy czaj więzienny.)

Na szczęście nikt mi nie odbierze stołka rednacza Lege Artis. Art. 25 ust. 3 prawa prasowego nie przewiduje zakazu sprawowania tej funkcji przez osobę skazaną za pomówienie czy zniesławienie. Zatem jeśli mi nie dadzą pisać z celi - powierzę berło naczelnego na czas nieobecności zastępcy, aby wrócić za czas jakiś na białym rumaku, aby krzewić słowo prawdy, prawa i sprawiedliwości wśród Narodu :-)


PS Jakby kto szukał satysfakcji - jest już nowa stopka redakcyjna Lege Artis, więc jakby co - wiadomo gdzie mnie szukać.
Komentarze (27)
Kara za słowo... czy za olejstwo? Dobre wieści o Andrzeju L.

Komentarze

2007-11-07 13:10:21 | *.*.*.* | moa
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [1]
ho, ho, mi tylko grodził wpisaniem na listę oczekujących na pozew. gratuluję! ;] skomentuj
2007-11-07 13:12:23 | *.*.*.* | olgierd
Bo trzeba się starać - a nie lenić! No! ;-)
Za gratulacje dziękuję, przekażę - już we wtorek, 13 "widzimy się" ;-) skomentuj
2007-11-07 14:17:32 | 193.164.157.* | Mikołaj (PMM)
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [6]
Heh, to może i ja się doczekam pozwu? Wszak ArBuz obiecywał mi go lata temu :)
Swoją drogą zachwycony jestem jego wiedzą prawniczą, nie po raz pierwszy zresztą.
Gdybym był prawnikiem, to pewnie kopnąłbym w kalendarz z tego zachwytu, a tak to
pozostaje mi ćwiczenie przepony.

PS. Czajurę robi się dość prosto. Do metalowego półlitrowego kubka wrzucasz ze cztery
szufladki mocnej herbaty, po czym robisz buzałę i całość gotujesz. Pić ciepłe ;o) skomentuj
2007-11-07 14:28:54 | *.*.*.* | olgierd
Mikołaj :-) Witaj - no i właśnie, ja już mam 2 takie akty oskarżenia, ale ponoć
wartość takich pism spadła już oj spadła... a i Allegro nie ma odpowiedniej
kategorii... chyba że jakieś misc... skomentuj
2007-11-07 14:35:06 | 83.24.151.* | makowski
a grzałkę robi (-ło) się z Żyletek. podlączonych szeregowo (= w Szeregu ;-) do Prądu
z wtyku na Żarówkę.
powodzenia! ;-) skomentuj
2007-11-07 14:42:29 | *.*.*.* | olgierd
A to ja w sumie teoretycznie nawet wiedziałem, chociaż internowany nie byłem...
... jednak nie ma to jak Starsi Koledzy :-) skomentuj
2007-11-07 15:57:48 | 89.171.112.* | Ejdzej
Ad. Wikipedia [0]
Korekta merytoryczna: To co Albertowi Einsteinowi zabroniłoby napisać w Wikipedii
artykuł o swojej teorii względności nosi nazwę "Zasady weryfikowalności". Neutralność
to co innego. Ale owszem, nie mógłby: inaczej na Wikipedii byśmy musieli się użerać z
"teoriami" typu totalizm Jana Pająka... skomentuj
2007-11-07 16:18:29 | 193.164.157.* | Mikołaj (PMM)
No to jest właśnie buzała ;o) skomentuj
2007-11-07 19:57:14 | *.*.*.* | chakier
Ha ha ha ha ha! No szczerze gratuluję :) skomentuj
2007-11-08 08:32:56 | *.*.*.* | olgierd
serdecznie dziękuję Panie Chakierze - jak to mówią: per aspera ad astra. Czyli -
jakbym się nie użerał z ArBuzem to.... no właśnie...? ;-) skomentuj
2007-11-08 11:09:33 | 195.94.215.* | c_l_i_c_k
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [5]
"ten Pan juz nigdy nikogo nie znieslawi"
ty lepiej cwicz miganie, to w drodze do/z pracy bede mogl zamienic z toba klika
"slow" ;) skomentuj
2007-11-08 11:25:45 | *.*.*.* | olgierd
Gorzej, clicku, jeśli mnie np. do Rawicza albo do Wronek poślą. Tam są dość dobre
chyba warunki dla takich ancymonków. skomentuj
2007-11-08 12:59:28 | 195.94.215.* | c_l_i_c_k
przez Rawicz czasami jezdze, to ci jakas paczke podrzuce ;)
a Wronki to nawet nie wiem gdzie sa...
zawsze mozesz wystapic o sprawdzenie poczytalnosci (nie poczytnosci ;) ) to trafisz
ulice dalej ;) skomentuj
2007-11-08 13:10:06 | *.*.*.* | olgierd
Mógłbym mieć przerąbane, bo ulicę dalej kiedyś pracowałem... a administracji nikt tam
(chyba) nie kochał.
Nie wiem jak teraz ale kiedyś w ZK zezwalali na telewizory w celi ale nie większe niż
14-calowe. Ciekawe jak to byłoby z laptokiem - na dziś jednak 15,4 są najtańsze....
;-)

PS może na wszelki wypadek kupię sobie smartfona 3G z przeglądarką i klientem poczty? skomentuj
2007-11-08 13:44:19 | 195.94.215.* | c_l_i_c_k
smartfonow nie wolno, telewizory wolno
uwazaj tylko bo moga ci dokwaterowac po cele "blokera"
http://www.rp.pl/artykul/67739.html skomentuj
2007-11-08 13:48:11 | *.*.*.* | olgierd
No właśnie aż się ucieszyłem jak rozpoznałem tę wiadomość... :-) skomentuj
2007-11-09 01:21:13 | 87.207.46.* | gsdg
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [1]
"...uprzednio usiłował twierdzić, iż zniesławiałem go na kilka miesięcy przed tym jak
o nim w ogóle usłyszały moje piękne oczy..." skomentuj
2007-11-09 10:33:41 | *.*.*.* | olgierd
Dokładnie tak było!
Passus o oczach jest związany z tym, że zapoznałem się z tematyką na usenecie, a
zatem w ruchu były oczy.

A cała reszta jest poezją - trzeba bowiem pamiętać, że mimo wszystko mam duszę
artysty. skomentuj
2007-11-09 18:06:34 | *.*.*.* | Brauning
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [0]
Panie Olgierdzie. Ja myślę, ze w tym jest głębsze przesłanie :-) Ludzie szukają sensu
życia, a Pański oponent najwyraźniej go odnalazł. W wymyślaniu innym i grożeniu
pozwami odnalazł sens życia :-) skomentuj
2007-11-10 02:14:48 | *.*.*.* | _Slava
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [0]
A co jeśli sąd uzna Cię winnym zniesławienia Buzdygana? skomentuj
2007-11-10 16:43:37 | 89.174.53.* | Dr.Zoidberg
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [0]
http://www.partia-rozwoju.org/arek.htm skomentuj
2007-11-10 19:14:10 | 83.27.40.* | mich. Ant.
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [2]
Coś nie bardzo zaprzeczasz, że Buzdygan ma powody do pozwu przeciwko Tobie. Nie wiem
dlaczego robisz z siebie ofiarę. Nabroiłeś to teraz zbierasz tego owoce. skomentuj
2007-11-10 23:27:48 | *.*.*.* | chakier
Nie 'owoce', tylko 'owce'. Wszak mówi Pismo: 'po owcach ich poznacie!' skomentuj
2007-11-12 08:38:42 | *.*.*.* | olgierd
Ależ oczywiście, że robię z siebie ofiarę, nabroiłem to teraz spotka mnie surowa i
zasłużona kara. Zapewne najwyższy wymiar kary.
BTW nie napisałem, że chodzi o tego pana, o którym piszecie powyżej. Ja w ogóle nie
wiem o kogo chodzi. skomentuj
2007-11-13 11:00:12 | 83.27.5.* | mac_adamcz
Re: Oskarżony: Olgierd Rudak [2]
no i jak tam po sprawie ? skomentuj
2007-11-13 11:07:25 | *.*.*.* | olgierd
Słabo ;-)
Omyłkowo nie wskazałem sygnatury poprzedniej sprawy, na 22 listopada sąd będzie sobie
to wszystko weryfikował.
Dowiedziałem się jednak z ust substytuta oskarżyciela, iż moje przestępstwo jest
ciągłe. Ale jakie czyny popełniłem między majem a wrześniem br. to nadal nie wiem
;-)

Zbieram się do napisania czegoś na ten temat, ale najpierw kolejny cyrk (już za 2
godziny): http://prawo.vagla.pl/node/7565 skomentuj
2007-11-19 23:47:05 | 86.138.135.* |
Szanowny Panie Olgierdzie, pierwszy raz odwiedziłem Pana blog - w ubiegłym roku sam
miałem bardzo ciekawe przejścia z"trollami", o których chętnie opowiem, bo rzecz jest
ciekawa z punktu widzenia przepisów prawa. Temat nie nadaje się na forum, nie chcę
nikomu podsuwać "dobrych" pomysłów. Sprawa jest o tyle ciekawa, że w moim przypadku
miałem do czynienia z dwoma "współpracującymi" ze sobą oszustami. Chodzi o to, jak
dalece odpowiada właściciel serwisu internetowego za treści publikowane przez
użytkowników takiego serwisu.

pozzdrawiam,

Mr B skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]