Palenie czarownic w Polsce współczesnej
 Oceń wpis
   

Na piątek -- znów temat polityczny. Czyli Paweł Zyzak i jego książka poświęcona życiorysowi Lecha Wałęsy. Albo raczej: publicznej reakcji różnych osób na fakt, że jakieś wydawnictwo zdecydowało się na wydanie książki, która okazała się kontrowersyjna.

W samą książkę, która ma być oparta na pracy magisterskiej 24-letniego absolwenta historii UJ nie wnikam. Życiorys Lecha Wałęsy nieszczególnie mnie interesuje i to nawet nie dlatego, żebym mu czegokolwiek odmawiał. Podobnie nie interesują mnie jego ewentualne wybryki.
Jakby ktoś o mnie napisał biografię, com wyprawiał szczenięciem w kolebce będąc. Pewnie nawet musiałbym się troszkę (taktycznie) zawstydzić.

Cyrkiem jest jednak reakcja wszystkich świętych: udzielenie poparcia przez Aleksandra Kwaśniewskiego, gromy ciskane na głowę Instytutu Pamięci Narodowej (włącznie z wezwaniami do odwołania szefa IPN oraz rozwiązaniem tej szacownej instytucji) -- nie mówiąc o zapowiedzianej rządowej kontroli na Uniwersytecie Jagiellońskim i gestom "osób prywatnych".

O wolności słowa -- także wolności słowa głupiego i wolności do błędu -- pisałem na łamach LA nie raz. Zarówno przy okazji zamieszania wokół Davida Irvinga, ustawy o utrwalaczach władzy ludowej (przepis szczęśliwie uchylił TK). Wydaje się, że afera Pawła Zyzaka jest koleją dobrą okazją, aby unaocznić jedynie słuszne, wyważone i bezbłędne stanowisko -- moje stanowisko ;-)

A brzmi ono: czy badaczowi, nawet jeśli jest to młody badacz, wolno napisać kontrowersyjną pozycję naukową i wynik tych badać wydać drukiem? Odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi: wolno, ponieważ art. 73 konstytucji Rzeczypospolitej zapewnia każdemu "wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury".

"Studenci muszą się nauczyć obiektywizować fakty, a nie pisać historię w oparciu o anonimowe źródła, które mogą być tylko wytworem ich fantazji" -- Barbara Kudrycka, ministerka nauki w wypowiedzi dla TVN24. Gratulujemy pani ministerce polotu w formułowaniu złotych myśli!Mógł zatem student napisać kontrowersyjną pracę magisterską, zaś jego promotor -- jeśli zachowane zostały wszelkie zasady pisania prac magisterskich (temat jak to wszystko naprawdę wygląda od drugiej strony byłby pewnie nawet ciekawszy, niż moje wałkowanie tematu tej książki...) -- mógł dopuścić ją do obrony. Zaś prywatne wydawnictwo mogło wydać ją swoim sumptem.

Oczywiście, jest jeszcze kwestia ochrony dóbr osobistych Lecha Wałęsy. Lech Wałęsa ma prawo czuć się tezami postawionymi w książce Pawła Zyzaka obrażony, ma prawo szukać sprawiedliwości, iść do sądu, miotać gromy. Jeśli autor czy wydawca nie będą w stanie przedstawić dowodów na twierdzenia wyrażone w książce -- popłyną.

Tu jednak jest sprawa najistotniejsza: możliwość ochrony dóbr osobistych jest konsekwencją wolności słowa i wolności badań naukowych; bez wolności słowa i badań naukowych przepisy o ochronie dóbr osobistych nie miałyby większego sensu. Gdyby o słuszności bądź niesłuszności jakichkolwiek twierdzeń miał orzekać jakiś organ państwa (niekoniecznie Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk, mogłaby to być nawet złożona z najmądrzejszych mędrców Społeczna Rada ds. Zachowania Obiektywizmu i Właściwego Wyważenia Opinii), mielibyśmy zalążek totalitarnej cenzury -- a nie wolność słowa.

Komentarze (16)
Nowe uprawnienia straży... Raport UKE mówi to, co każde...

Komentarze

2009-04-03 13:42:04 | 87.205.46.* | soq
Re: Palenie czarownic w Polsce współczesnej [3]
Taki trend, ostatnio coraz popularniejszy, że szuka się kozłów ofiarnych a potem
znajduje na nich paragrafy skomentuj
2009-04-03 14:24:34 | 82.160.18.* | eli.wurman
Badania naukowe wymagają skorzystania z metody naukowej. Kontrola na UJ jest efektem
obaw, że nie dochowano należytej staranności.

"Gdyby o słuszności bądź niesłuszności jakichkolwiek twierdzeń miał orzekać jakiś
organ państwa"
Ależ orzeka, i bardzo dobrze, po to jest - jak choćby ostatnia reakcja Naczelnej Rady
Lekarskiej na popychanie preparatów homeopatycznych jako alternatywnych metod
leczenia.

Wolność badań naukowych i publikacji ich wyników jest wolnością do poszukiwania
potwierdzalnych danych i posługiwania się nimi.

Zyzak, jako członek antysolidarnościowego fap circle (i człowiek daleko odjechany,
dość przypomnieć jego tekst "Diabeł jest zoofilem" w którym gejów nazywa zwierzętami
a koncepcję szatan-jako-zło traktuje dosłownie) na starcie obniża swoją wiarygodność. skomentuj
2009-04-03 14:42:49 | *.*.*.* | tolep
Re: Palenie czarownic w Polsce współczesnej [1]
Byłem ciekaw, jak daleko Ubekistan będzie w stanie się posunąć i snułem różne
przewidywania na własny użytek, ale czegoś takiego się po prostu nie spodziewałem. Po
pierwszych głosach, żeby wreszcie zrobić porządek z tym IPN-em, odezwały się żarty
(!!!) że raczej trzeba zamknąć UJ, a nie IPN, bo książka Zyzaka powstała własciwie na
uczelni i z Instytutem nie miała nic wspólnego.
A po paru godzinach rzeczywistość po prostu dech w piersiach mi zaparła.

W każdym normalnym kraju, jeśli można w ogóle mówić o normalności w demokracjach, coś
takiego spowodowałoby trzęsienie ziemi nieporównywalnie większe niż jakaś tam sprawa
k. Anety, afera gruntowa czy tym podobne.

A w naszej młodej demokracji - cisza.

Wniosek: następnych Zyzaków i innych takich będzie się po prostu leczyć
psychiatrycznie. W gmachu Ministerstwa Miłości. skomentuj
2009-04-03 14:54:19 | 82.160.18.* | eli.wurman
"jak daleko Ubekistan będzie w stanie się posunąć"

Ja liczę, że posunie się do weryfikacji pracy magisterskiej Zyzaka i jeśli okaże się,
że nie spełnia ona wymogów, to Zyzak straci tytuł magistra, a jego promotor wyleci z
pracy. skomentuj
2009-04-03 15:00:07 | 162.27.161.* | LukD.pl
Re: Palenie czarownic w Polsce współczesnej [6]
Generalnie zgoda, ale mam jedno pytanko:
Gdyby książka była nie o żywej legendzie L. Wałęsie, ale o legendzie zmarłej
(Wyszyński, Piłsudski, whatever), to kto Twoim zdaniem powinien bronić ich dobrego
imienia?
Tudzież kto powinien bronić "prawdy historycznej" przed manipulacją ze strony różnych
grafomanów? skomentuj
2009-04-03 15:21:47 | *.*.*.* | olgierd
=> eli.wurman: sęk w tym, że jeśli wolność tę sprowadzamy do wyłącznie "wolności do
poszukiwania potwierdzalnych danych i posługiwania się nimi", to może się okazać, że
wszyscy poszukujący i błądzący naukowcy -- a nie brak takich we wszystkich
dziedzinach! -- też powinni zostać... hmm ukarani? napiętnowani?

Jeśli chodzi o odebranie tytułu magistra -- to i tak postulat nie jest najgorszy.
Można byłoby jeszcze rozważyć spalenie Zyzaka na stosie (albo chociaż wbicie na pal
bądź publiczną kastrację). Za komuny też lepiej załatwiano takie sprawy.

Sęk jednak w tym, że uchylenie tytułu magistra może nastąpić w trybie wznowienia
postępowania (art. 145 kpa), a nie wydaje mi się, aby istniały po temu przesłanki.

Cóż, praca magisterska ma to do siebie, że często pisze się tam bzdury. skomentuj
2009-04-03 15:22:56 | *.*.*.* | olgierd
=> LukD.pl: z powództwem może wystąpić każdy, czyje dobra osobiste zostały naruszone.
W sensie formalnym ten mecenas z Krakowa ma rację. Sęk w tym, że jak dla mnie to
bzdura jest. skomentuj
2009-04-03 15:34:38 | *.*.*.* | tolep
Aż Ci się dziwię, Olgierdzie, że chce Ci się tłumaczyć oczywiste sprawy. Gdyby w
Polsce został chociaż kawałek zdrowego rozsądku, to (od 24 godzin już była) minister
Kudrycka dowiedziałaby z wielu, bardzo licznych demonstracji studentów w wielu
miastach, co to jest autonomia wyższych uczelni. skomentuj
2009-04-03 15:37:34 | 82.160.18.* | eli.wurman
@olgierd
"to może się okazać, że wszyscy poszukujący i błądzący naukowcy (...) też powinni
zostać... hmm ukarani? napiętnowani?"

I tak w praktyce się dzieje: naukowcy, kiedy publikują nieprawdziwe wyniki, kiedy
kłamią (modyfikują wyniki badań, publikują wyniki badań, które nigdy nie miały
miejsca) karani są utratą pracy.

"Można byłoby jeszcze rozważyć spalenie Zyzaka na stosie (albo chociaż wbicie na pal
bądź publiczną kastrację). Za komuny też lepiej załatwiano takie sprawy."

Publikacje naukowe podlegają osądowi tzw. środowiska. Jeśli środowisko stwierdzi i
udowodni, że Zyzak kłamał to będziesz miał przesłanki z art. 145.

"Cóż, praca magisterska ma to do siebie, że często pisze się tam bzdury."

Bzdury w sensie rzeczy trywialne - okay. Bzdury w sensie rzeczy, które są
nieprawdziwe - jest to niedopuszczalne. skomentuj
2009-04-03 15:44:34 | *.*.*.* | olgierd
Sęk w tym, że praca magisterska nie jest pracą naukową sensu stricto (a tytuł
magistra nie jest tytułem naukowym). To zwykłe wyrobnictwo.

Tak, jeśli wyniki są fałszowane, albo jest plagiat, zwykle pozbawia się sprawców
tytułów. Co jednak będzie, jeśli się okaże, że Zyzak nie kłamie?
(http://www.dziennik.pl/polityka/article354173/Walesa_do_Wandy_zakradal_sie_wieczorem
.html)
Moja znajoma z Włocławka, której rodzina pochodzi z tej samej wsi też mi kiedyś takie
rzeczy opowiadała (od razu mówię: nie słuchałem, nie emocjonuję się takimi
historyjkami -- w tym sporze jestem kompletnie poza obiema stronami).

Nieprawdziwe rzeczy w pracy magisterskiej są niedopuszczalne? Hmm... No tak, są. skomentuj
2009-04-03 16:07:44 | 82.160.18.* | eli.wurman
@olgierd
"Co jednak będzie, jeśli się okaże, że Zyzak nie kłamie?"

Wtedy przyjmiemy tę wiedzę na temat Wałęsy jaką przedstawił. Przecież to proste:
jeśli rzecz jest dostatecznie udowodniona to się ją po prostu przyjmuje. skomentuj
2009-04-03 16:57:47 | *.*.*.* | Piotr Terlecki
Re: Palenie czarownic w Polsce współczesnej [1]
Zgadzam się z Autorem. Abstrahując od poziomu książki (nie zwykłem wypowiadać się na
ten publikacji, których nie czytałem), reguła jest prosta: ktoś chciał napisać - OK,
ktoś chciał wydać za swoje pieniądze (a nie publiczne) - OK, czyjeś dobra zostały
naruszone - należy iść do sądu i bronić swoich praw. Łamanie powyższej prostej reguły
można nazwać w jeden sposób - CENZURA. skomentuj
2009-04-03 19:47:27 | 83.13.27.* | gjp
no tak wszystko oczywiście słusznie. ja się tylko zastanawiam nad dwoma rzeczami, czy
organizacje broniące wolności słowa, w tym lekko trącąca lewactwem inicjatywa73
(http://www.indeks73.pl) zechce bronić Zyzaka. Jak tak, to czapki z głów, i więcej na
nich złego słowa nie powiem. druga rzecz to inicjatywa p. mec. Rydigera. Pozew jest
do prawdy przedni, więc jestem ciekaw jak to się skończy, ale z tej jego strony
wynika , że chyba chciał bardziej przy okazji rozleklamować swój interes;) skomentuj
2009-04-03 20:27:03 | 79.187.222.* | a_na_logicznie
brawo panie Olgierd
i pewnie wrzawa zaraz opadnie, jak w przypadku poprzedniej "pseudonaukowej" ksiazki
Cenckiewicza i Gontarczyka
zanim wyszla, wszyscy perorowali jakie to ma bledy i jaki to jest skandal
pozniej juz zadnego konkretnego argumentu przeciwko tej ksiazce nie mozna bylo
uslyszec - poza cudownym "wskrzeszeniem ubeka", ktorego swiadectwo raczej
potwierdzalo tezy ksiazki, choc Wyborcza nieco wybiorczo przedstawila zeznania owego
esbeka.
zreszta
zainteresowanie p[racami naukowymi jest na poziomie skandalu w mediach
nikt tego przeciez nie przeczyta

i tak na marginesie - nie ma to co prawda zadnego znaczenia czy mlody leszek sikal do
kropielnicy
ale dla mozliwosci nasikania do niej nie ma zadnego znaczenia ze jest wyzej od glowy
osmiolatka
da sie skomentuj
2009-04-04 00:48:47 | 82.139.13.* | karzeł reakcji
odnośnie pozwu [0]
Skoro "oni" mogą pozywać, to dlaczego druga strona miałaby nie robić tego samego
(przy czym pisząc "oni" mam na myśli wszystkich bez wyjątku) ? Mamy wolność słowa jak
i możliwość obrony własnych przekonań i jak ktoś czuje się na siłach, to niech
wytacza procesy, zgłasza kpiny z urzędnika państwowego bo ktoś użył słów "chory
człowiek", albo wysyła skargi do KRRiT że "Rozmowy w toku" promują niekatolicki styl
życia, albo jak w tym przypadku wytacza proces o ochronę dóbr osobistych. skomentuj
2009-04-04 07:12:10 | *.*.*.* | fortuna
Zgadzam się w 100% z opinią p. Piotra Terleckiego, każdy ma prawo do ochrony dóbr
osobistych. Ten, czyje dobro zostaje zgarożone cudzym działaniem, może żądać
zaniechania tego działania albo żądać ,azeby osoba, która dopuścicła się naruszenia
złożyła oswiadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie ( art. 24 par.1
k.c.)., a ponadto żądać zadośćuczynienia pienieżnego na wskazany przez niego cel
społeczny ( art. 448 k.c.).
Nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie prawnej mecenas z Krakowa chce we własnym
imieniu wnieść pozew w związku z treścią omawianej książki.
ś.f. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]