Nowoczesne ("postpolityczne", jak napisaliby w pewnej gazecie, która robi mądrą minę do głupiej gry) życie partyjne to jest coś, co mnie nieodmiennie dziwi i przeraża. Jak to mówią: albo kiedyś było inaczej, albo mi to nie przeszkadzało; albo po prostu na starość robię się zrzędliwy.
Mniejsza o motywację, większa o demokrację. W imieniu której przyszło mi dziś stanąć w obronie... Janusza Palikota, który -- jak sądzę w ramach robienia hucpy (w czym gość jest lepszy nawet ode mnie) -- postanowił przejąć władzę w Platformie Obywatelskiej. A ponieważ oznacza to rzekomo rzucenie rękawicy Grzegorzowi Schetynie, życzliwi -- w tym Stefan Niesiołowski i Sławomir Nitras -- już wróżą Palikotowi wycięcie ("on nie ma szans w starciu z Grzegorzem Schetyną"). Słowem -- posłużę się cytatem z gazety -- to oznacza wojnę wewnętrzną w partii.
Jest to o tyle dziwne i niezrozumiałe, o ile sam Palikot -- jakby na przekór bolszewickiej tradycji -- zapowiada, że jako przewodniczący PO nie przewiduje czystek, a miejsce dla Schetyny na pewno w partii się znajdzie.
Zastanawia mnie -- całkowicie na poważnie -- co politycy PO widzą złego w tym, że w wyborach na przewodniczącego tej partii (?) pojawi się kandydat nieuzgodniony z wierchuszką? Na pierwszy rzut oka możliwe są dwie odpowiedzi: albo Schetyna jest tak słaby i nielubiany w strukturach wewnętrznych, że bez siania postrachu i uprzedniego nie ma większych szans (to przypadek większości ministrów spraw wewnętrznych z przeszłości, vide Franciszek Szlachcic czy Czesław Kiszczak), albo po prostu zasada jest taka, że partia nie lubi przypadkowych improwizacji, a za demokratyczną fasadą kryje się zwykłe polityczne zakapiorstwo.
Troszkę mnie to dziwi, ponieważ statut PO nafaszerowany jest słowem "demokratyczny" jak płow rodzynkami (zaczynając od demokratycznego podejmowania decyzji w par. 2 ust. 2 pkt 3). Jest to w pewnym sensie powtórzenie przepisów konstytucji ("Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania partii politycznych. Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa" -- art. 11 ust. 1) oraz ustawy o partiach politycznych (
"Partie polityczne kształtują swoje struktury oraz zasady działania zgodnie z zasadami demokracji, w szczególności przez zapewnienie jawności tych struktur, powoływania organów partii w drodze wyborów i podejmowania uchwał większością głosów" -- art. 8).
Można powiedzieć -- partia z obywatelami w nazwie nie może inaczej. No OK, dobrze by jednak było, gdyby trzymała się tej koncepcji i w życiu codziennym.
Jak widać jest w tym tyle szczerości, ile w dyscyplinie poselskiej. Feler bierze się stąd, że prawne zasady regulujące życie polityczne -- dopłaty budżetowe do partii politycznych, pensje ministrów i diety poselskie -- uchwalają sobie sami zainteresowani, trudno przeto liczyć z ich strony na powściągliwość (o mydleniu oczu w postaci zmniejszania dotacji dla partii nawet nie wspominam...)
(Nb. nie mniej szczerości politycy mają względem konkurencji oraz dziennikarzy -- warto poczytać jak sekretarz dolnośląskiej PO usiłował ustalać listę osób biorących udział w radiowej audycji...)
Coraz częściej (zawsze?) mam wrażenie, że polskie życie partyjne, przy okazji profesjonalizacji polityki (czego media od zawsze oczekiwały -- nie mam pojęcia dlaczego), sprowadziło się do wykształcenia struktur quasi-korporacyjnych, a często bliższych nawet strukturom mafijnym.
Przykłady można mnożyć; w polityce będzie to zakaz posiadania własnego zdania (dyscyplina poselska) oraz oczekiwanie niepodskakiwania donowi Vito Corleone (nu, nu, panie Palikot!); aż po historie stricto kryminalne (firanki posła Pęczaka, przeciek Starachowicki, seksafera i inne przewały Andrzeja L., zarzuty korupcyjne, których tak wiele, że żadnej partii nie chcę wymieniać z nazwy).
Mi partia zbudowana i działająca jak struktura mafijna się nie podoba. A P.T. Czytelnikom?
PS na górnym zdjęciu fotomontaż, dzięki któremu Janusz Palikot znalazł się wśród ścisłego kierownictwa Platformy Obywatelskiej. Ogólny plan zajumany ze strony PO, sam Palikot autorstwa Cezarego Piwowarskiego, licencja GNU FDL (za Wikipedią).




> Mi partia zbudowana i działająca jak struktura mafijna się
> nie podoba. A P.T. Czytelnikom?
Poza tym Tusk ma słabe imię, jak na dona, bo jak to brzmi "don Donald Tusk"?
Komicznie, zero street rep. skomentuj
A don Palikot? skomentuj
ba, partie prześcigają mafie swoją pazernością. Mafia chroni swoich członków, grabi
osoby spoza mafii. Partie zmuszają swoich członków do oddawania częśći (lwiej cześci)
uposażenia (diet europosłów vide: wczorajsza "Wybiórcza"). Myślicie że Panowie
Prezesi wielkich spółek sami konsumują swoje zarobki i ODPRAWY. Jeśli tak to
musieliby jeść złotymi łyżkami. Oni tę kasę muszą przekazać mocodawcom. Taki jest
mechanizm: my cię wstawimy na stanowisko lub na miejsce na liście wyborczej a ty
część tego co zarobisz nam oddasz. W ten sposób finansowane są partie. To to
otrzymują z budżetu to ułamek ich wydatków. Poparzcie na ich sprawozdania. Każda
partia jest powiązana z "klubami", "fundacjami" i "instytutami". Te z kolei są
zasilane pieniędzmi europosłów, członków rad nadzorczych z ramienia Skarbu Państwa,
prezesów z nadania partyjnego itd. itp.
Wolę mafię sycylijską, ta w przypadku gdy masz problemy pomoże ci. A partie
polityczne, jeśli popadniesz w tarapaty, odwróca się do ciebie plecami. skomentuj
Drogi Olgierdzie.
"W Polsce mafii nie ma" - cyt z fimu świadek koronny, kwestia wypowiedziana przez
jednego z żołnierzy mafii do węszącego dziennikarza w salonie odnowy biologicznej.
Głosując na partię polityczną jakaby nie była popierasz ludzi którzy chcą dobrze dla
Twojej ojczyzny, którym leży na sercu jej dobro i rozwój, dlatego w Polsce poprostu
mafii nie ma, kto w to nie wierzy, predzej czy pozniej zostanie nawrócony na słuszną
drogę, a ręka podniesiona na władzę, zostanie szybko ..... (J.Cyrankiewicz) :D
Polskie rządy jak narazie trzymają się tej dyrektywy z 1956, wiec trzeba uważać co
się mówi w "niezależnych mediach" :D skomentuj
mafijną ? skomentuj
Dyskutowanie o mafiijności wirerchuszki partyjnej to pomyłka.
To po prostu tak wygląda, zarówno u ludzi, jak i u małp.
Gorsze jest to, że blokowani są sumiennie ludzie spoza partyjnego układu - dokładnie
wiadomo, kto z partyjnego aparatu zostanie gdzie wystawiony. I tak, rok po roku...
I daltego Samoobrona miała na pewno jedną istotną zaletę:
brali bez oporu ludzi spoza układu, o ile tylko mieli szansę na wybór. skomentuj