Było niedawno o hamulcach w ostrym kole, było o pacanach w autach -- dziś będzie znów troszkę o bezpieczeństwie rowerzystów i szaleństwie kierowców.
Najsamprzód -- pedałując rano do roboty -- sobie pomyślałem, że muszę kiedyś napisać o pierwszeństwie na skrzyżowaniach, a zwłaszcza o regule prawej dłoni. Myślę tak codziennie jak mi śmiga przed nosem autko skręcające z ul. Rzeźniczej w Św. Mikołaja (i dziś tak było), albo jak widzę ślepca pędzącego Ścinawską (bo przecież długa i prosta, więc na pewno ma pierwszeństwo, prawda?). A dziś nawet tak sobie pomyślałem jak mi ta pani wymuszająca pierwszeństwo (pojazd mechaniczny na rowerze -- nic dziwnego, co?) po 50 metrach się zatrzymała -- by wypuścić jej koleżankę, która oczywiście też nie patrzyła czy otwierając znienacka drzwi nie zmusi mnie do uskoczenia.
Wszystkie te poranne (i ulotne) wrażenia zatarł obrazek podejrzany godzinę temu przed Politechniką. A że jeden obrazek wart tysiąca słów, na tym kończę ten przydługi wstępniak.





A skoro mowa o wypadku rowerowym, to mógłbyś nieco rozszerzyc wpis o porady prawne,
które moga się przydać poszkodowanym rowerzystom - odszkodowania, dokumentacje itp.
A tak w ogóle to trzeba mieć oczy dookoła głowy i pamietac o zasadzie ograniczonego
zaufania. skomentuj
Zaś co do ograniczonego zaufania: to jest długa prosta, wzdłuż szerokiego chodnika,
którą w 2 miejscach przecina podjazd pod PWr, zaś do jezdni jest jeszcze jakieś 4-5 m
trawnika. W zasadzie trudno uwierzyć, ale część kierowców wjeżdżając lub wyjeżdżając
stamtąd daje po gazie -- bo patrzą, że na ulicy nie ma nic... Sam nie raz musiałem
tam dawać po heblach... skomentuj
niemiecki - wina uczestniczących w wypadku określana jest procentowo (i tak też
później działa ubezpieczenie) - dość rzadko zdarza się, że jeden dostanie 100%, a
drugi 0%. W przypadku spotkania roweru z pojazdem mechanicznym wina kierującego tym
drugim to od 50% do 100%.
Kierowcy, krórzy, nawet w przypadku ewidentnego wymuszenia przez rowerzystę, i tak
zostaną uznani co najmniej w 50% winnymi, zaczynają na rowerzystów uważać. Inaczej
jazda szybko się kończy - głównie z braku środków. skomentuj
Panie Olgierdzie,
Chciałbym napisać o bardzo niebezpiecznym (z punktu widzenia kierowców i rowerzystów)
przepisie - rowerzyści mając zielone światło na przejściu rowerowym mogą przejechać
przez skrzyżowanie bez zatrzymywania się. Z jednej strony proste i logiczne - mam
zielone światło - jadę. Z drugiej strony niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak bardzo
może być to niebezpieczne.
"Kierowca skręcający w drogę poprzeczną ma pierwszeństwo przed rowerzystą
przejeżdżającym przez jezdnie, z wyjątkiem sytuacji, gdy rowerzysta znajduje się na
wyznaczonym przejeździe."
Chodzi mi od sytuację, w której samochody na zielonym świetle skręcają w prawo, np. w
ulicę podporządkowaną. Często jest tak, że zielone światło mają również piesi na
pasach i rowerzyści na przejeździe rowerowym. Zgodnie z przepisami, skręcający
samochód powinien wówczas zatrzymać się przed przejściem i umożliwić pieszym
przejście przez pasy. I tu zdaje to jak najbardziej egzamin. Kierujący samochodem ma
w takim przypadku możliwość obserwacji przejścia i czas na odpowiednią reakcję.
Zupełnie inaczej jest w przypadku rowerzystów. Skręcając, kierowca nie jest w stanie
zauważyć nadjeżdżającego z dużą prędkością (20-30 km/h) roweru. Nie może obrócić się
i rozejrzeć, czy drogą rowerową 10-20 metrów dalej nie jedzie rowerzysta, bo po
prostu nie ma na to czasu - kiedy patrzy do tyłu, nie widzi co dzieje się przed
pojazdem. Często wzdłuż chodników, drug rowerowych znajdują się żywopłoty lub inne
przeszkody, uniemożliwiające obserwację sytuacji poza jezdnią.
Swoje obserwacje i niepokoje opieram na przykładzie kilku wrocławskich skrzyżowań,
przez które codziennie przejeżdżam samochodem w drodze do pracy. Sam jestem
rowerzystą i daleko mi od dyskryminacji rowerów w ruchu drogowym, ale znając ten
problem "zza kierownicy" nigdy przez przejście rowerowe nie przejeżdżam bez
uprzedniego upewnienia się, że nie zostanę trafiony przez samochód. Nie wiem, jak
bezpiecznie jeździć przez takie skrzyżowania - dla mnie jedynym wyjściem byłoby
zatrzymywanie samochodu przed przejściem, na którym nikogo nie ma, upewnienie się,
czy nie nadjeżdża rowerzysta i dopiero wówczas przejazd przez przejście. Znając życie
skończyło by się to na wizycie w warsztacie blacharsko-lakierniczym przynajmniej
kilka razy w miesiącu.
Bardziej rozsądne wydawałaby się jednak zmiana programu sygnalizacji świetlnej tak,
by rowerzyści mogli bezpiecznie przejechać przez skrzyżowanie.
Konflikt rower-samochód jest w podanym przeze mnie wcześniej przykładnie prędzej czy
później nieunikniony (więcej tutaj: http://nortus.pinger.pl/m/877820). Zdając sobie
sprawę z konsekwencji kolizji ważącego 1,5 tony samochodu z rowerzystą, ten ostatni
powinien być w jakiś sposób chroniony przez prawo, nawet kosztem własnej wygody.
Art. 33 Ustawy o ruchu drogowym mówi "Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu
rowerem zabrania się wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd". Niestety w moich
własnych obserwacji wynika, że ciężko ten przepis zastosować w praktyce.
Na koniec apel do rowerzystów - uważajcie na przejazdach rowerowych, bo kierowcy mogą
Was po prostu nie zauważyć w porę. Ja jadąc samochodem myślę o rowerzystach i
rozglądam się dookoła - większość kierowców chyba jednak tak nie robi. skomentuj
pojazd, więc "ścieżki" rowerowe powinny być elementem jezdni a nie chodnika i problem
by nie istniał skomentuj
tezę, że wówczas wypadków byłoby -- w Polsce -- więcej. Innych, poważniejszych często
w skutkach. skomentuj
http://tnij.org/lq31
choć z widocznością nie jest jeszcze tak źle skomentuj
Akurat twoja teza jest dość błędna
1) opiera się na nieaktualnych normach prawnych. Bo właśnie została ogłoszona
rowerowa nowelizacja PoRD. I teraz rowerzysta na DDR na pierwszeństwo względem
kierowcy opuszczającego jezdnię "główną".
2) brak widoczność, jest elementem do zgłoszenia zarządczy drogi, z powodu braków
"trójkąta widoczności".
3)To na kierowcy, jako uczestniku ruchu w zbroi należy zachowanie szczególnej
ostrożności, nawet jeśli to oznacza iż takie kierowca w miastach miał stawać przed
każdym przejazdem i się upewniać czy nic mu nie jedzie.
@olgierd, bo wtedy kierowca widział by cały czas rowerzystę w lusterku. A nie gdzieś
znikającego i pojawiającego się między słupami, znakami czy jakaś zielenią.
A co do skrętu, na większych skrzyżowaniach do tego nie dojdzie. Bo a) zielona
strzałka b)sygnalizator kierunkowy nie może być w kolizji z zielonym dla rowerzystów. skomentuj
tego. Przecież na drogach i bez tego mamy wściekłą dzicz (mówię to także jako
kierowca auta). skomentuj
1. moja teza nie opiera się na normach prawnych tylko na doświadczeniu.
2. to jeździj po polskich miastach i zgłaszaj zarządcom dróg. Zobaczymy czy sytuacja
się zmieni i ile będzie do tego czasu wypadków.
3. kierowca w ruchu miejskim nie może zatrzymywać się przed każdym przejazdem. Może
fajnie to brzmi i wydaje się niezłym rozwiązaniem, ale jest całkowicie nierealne. skomentuj
głową w krawężnik i stracił przytomność. Kilka samochodów przejechało obok niego
obojętnie. Widocznie każdy pomyślał "śpieszę się, z pewnością ktoś za mną mu pomoże".
Facet mógł wyzionąć ducha w dużym mieście i nikt by nie zareagował. Na szczęście
znajoma zatrzymała się, wezwała karetkę i mu pomogła.
Dla mnie jeżdżenie rowerem po mieście to trochę jak wspinaczka wysokogórska bez
zabezpieczeń. Kierowcy kompletnie nie mają wyobraźni, wolą wyprzedzać rowerzystę
przejeżdżając 10cm od niego niż zwolnić i wyprzedzić bezpiecznie. skomentuj
Patrzac na przypadek katowicki, sciezki rowerowe nie sa dla rowerow. Cos jak czolgi z
dykty. Maja wygladac ze sa. Naturalnym, wydaje mi sie, gradacja tras wedlug predkosci
po ktorej sie po nich porusza. Czyli jezdnia, sciezka rowerowa, chodnik. A w
katowicach mamy jezdnie, chodnik, trase dla rowerow. Skutek? Instynkt dziala i
chodzenie z samochodami po lewej i rowerami po prawej wydaje sie byc "troche" glupie.
Czyli piesi chodza po sciezce, rowerzysci jezdza po chodniku a kierowcy ignoruja
rowerzystow bo ci lamia przepisy nie prowadzac roweru po chodniku. skomentuj
Tak jeżdżę rowerem.
ad.1 Na drogach obowiązuje PoRD, a nie doświadczenie.
ad.2 W Krakowie zgłaszam, i z tego co wiem to organizacje rowerowe z MdR też lokalnie
zgłaszają swoje zastrzeżenia do widoczności.
ad.3 A co się nie zatrzymuje w tej chwili? Przecież co chwile masz światła, i nie
uwierzę iż w każdej relacji masz zapewnioną zieloną falę.A rowerzysta może?
@Przyrodnik;
To jest głupie rozwiązanie, głównie z faktu iż potem musisz i tak krzyżować ruch
rowerowy i pieszy, by rowerzysta znalazł się przy jezdni w obrębie skrzyżowania.
Czerwona książeczka zaleca, by przejazd rowerowy znajdował się między przejściem a
tarczą skrzyżowania.
@olgier;
Jeśli pas rowerowy nie będzie uważany jako szerokie pobocze do ustępowania miejsca
przy wyprzedzaniu, to się nic nie stanie rowerzyście. Przecież w tej chwili większość
ruchu rowerowego masz w jezdni na zasadach ogólnych. skomentuj
y-w-kopenhadze-sie-nauczyli,wia5-3266-6954.html skomentuj
kulturze właśnie? I tak, mają ścieżki na chodnikach, i tak, czasem zasłonięte przez
krzaki, i nie, nie 3 na krzyż, tylko wszędzie (polecam pojechac do Berlina, albo
chociaż do Norymbergi). I jakoś, kurna, mogą?
Co do "kończenia w zakłądzie lakierniczym" - znów - kwestia kultury. Poza tym - to
zajeżdżający płaci. Jak mu stawki ubezpieczenione wzrosną, to się nauczy. skomentuj
prowadzony na zasadach ogólnych. A ścieżki rowerowe odpowiadają ok 10% długości ulic. skomentuj
samochodem) i powiem jedno - nie da się porównać Polski do Niemczech tak samo jak
Polaków do Niemców. Inny kraj, mentalność, ale przede wszystkim - inna
infrastruktura. Tysiące kilometrów dróg rowerowych więcej niż w Polsce.
@spex:
ad.1. Wiem, że obowiązuje ustawa prawo o ruchu drogowym. Uważasz, że ślepe trzymanie
się zapisów ustawy zapobiegnie wypadkom? Gdybym na co dzień nie wykorzystywał swojego
doświadczenia w prowadzeniu samochodu, pewnie miałbym dziś na swoim koncie kilka
wypadków. Przepis wg mnie jest dobry, ale równocześnie niebezpieczny. Nie dla
kierowców samochodów, bo Ci, zamknięci w metalowych puszkach, są raczej bezpieczni.
ad. 3. samochody zatrzymują się na każdym skrzyżowaniu na czerwonym świetle. Problem
w tym, że jeżeli jeden-dwa samochody chciałby skręcić na takim skrzyżowaniu w prawo,
to znów muszą się zatrzymać.
Zresztą, dyskusja jest bez sensu, będziesz korzystał z samochodu w większym mieście,
to zrozumiesz o czym piszę.
pozdrawiam skomentuj
powszechnym rozumieniu dróg rowerowych. Małe porównanie Berlina z Krakowem (takie mam
dane:
Drogi samochodowe:
B:5242km
K:1200km
Drogi rowerowe:
B:820km (15% długości sieci drogowej)
K: 90km (7,5% długości sieci drogowej)
W tym kontrapasy:
B: 200km
K: 5km
Ulice uspokojonego ruchu (TEMPO 30):
B: 3700km (70% długości sieci drogowej)
K: 80-120km ( skomentuj
Ulice uspokojonego ruchu (TEMPO 30):
B: 3700km (70% długości sieci drogowej)
K: 80-120km ( mniej niż 10%)
Infrastruktura przyjazd dla rowerzystów:
B: 4520km, 85%
K: 210km, ~15%
I jak widać, w cale nie mają znacznie więcej ścieżek rowerowych. skomentuj
raczej brrr... skomentuj
rowerzysta najczęściej z jakimiś otarciami. skomentuj
które są u nas (jadąc autem) i nie jestem specjalnie lubianym użytkownikiem dróg :) skomentuj
http://www.youtube.com/watch?v=wEXD0guLQY0&feature=mfu_in_order&list=UL
Jakoś wielkich korków niema przed tym rondem, oraz jednocześnie nie przepuszczania
rowerzystów. A trzeba właśnie zwrócić uwagę iż jest to skrzyżowania na pograniczu
strefy "miejskiej" i naszego 50/60 oraz zjazd z obwodnicy z jakimś 70-90km/h. I każdy
spokojnie ustępuje pierwszeństwa rowerzyście, a szczególności polecam gościa z 2,30 w
czarnym suwie.
I jeszcze w sprawie potrzeby budowy oddzielnych DDR. Rowerzysta w USA (na
rozwiązaniach "duńskich") na prawie zasadach ogólnych.
http://www.youtube.com/watch?v=FlApbxLz6pA skomentuj
Cóż, część kierowców pod pojęciem "reguła prawej dłoni" rozumie zwinięcie tejże w
pięść i wyprostowanie środkowego palca i uważa to za niezwykle skuteczną metodę
ustalania pierwszeństwa przejazdu. skomentuj