Powałkoniwszy się
 Oceń wpis
   

I znów kolejny długi łykend za nami, i znów eksperci mogli ponarzekać (celowo linkuję tekst sprzed dekady prawie...) ile to traci cała nasza gospodarka na 3 dniach wolnego.
Przykro mi bardzo, ale -- nie wiedzieć dlaczego -- ja tego nie kupuję. Nie uważam po prostu, żeby jakiś trzy- a nawet czterodniowe nieróbstwo było w stanie rozpieprzyć nam gospodarkę bardziej, niż pół głupawego zarządzenia ministra.
Ba, uważam, że taki długi łykend może tylko pomóc.

Nie obliczyłem tego sobie (w rachunkach jestem raczej słaby...), zresztą nawet nie wiem ile to jest owe 0,08902186123% PKB czy ile tam tracimy przez taki piątek.
Wziąłem to na logikę.

Logika podpowiada mi, że gospodarka to nie tylko sklepy i hipermarkety, które musiały zamknąć swoje podwoje przez dwa majowe dni. Ten sam zdrowy rozum mówi mi, że ludzie pracujący to nie tylko giełda, maklerzy i finansiści. Ba, gospodarka to nawet nie te sterty papierzysk wypełnianych czy to w urzędach, czy to w prywatnych przedsiębiorstwach na zlecenie tychże urzędów (ludzie mi ostatnio opowiadają jakieś straszne rzeczy o formularzach GUS).

PKB i inne wskaźniki to przecież także produkcja i sprzedaż sprzętu wypoczynkowego -- przecież nie ma sensu kupować paletek, płetw czy nart, jeśli człowiek nie znajdzie czasu na ich wykorzystanie. Produkcja to także wytwarzanie sprzętu do grillowania, podpałek, hodowanie i tłuczenie prosiaków na ociekające tłuszczem mięcho, albo i -- wierzajcie mi! -- dzwoniące buteleczki pysznego browca schodzące z taśmy.
Wzrost gospodarczy to także pieniądze, które wydajemy na wycieczki, pensjonaty, hotele, przeloty, albo i na paliwo spalone w korkach, żeby tylko dopchać się do miejsca wymarzonego wypoczynku.

Ile nasza gospodarka -- producenci wieprzowiny, hutnicy wytapiający stal na sprzęt do grilla, właściciele kempingów, obsługa stacji benzynowych i pensjonatów -- zarabiają tylko dlatego, że rzucamy się w tradycyjny ludyczny wir? Ile osób znajduje dzięki temu zatrudnienie (albo go nie traci), ile zakładów blacharskich ma coś do roboty tylko dlatego, że na drogach zaroiło się od niedzielnych kierowców?
Jakby nie było tych wszystkich weekendów, wakacji i innych okazji -- czy byłby sens kupowania nart na trzy wyjazdy w sezonie? Czy byłby sens taszczenia stojaczków na barbecue do i z bagażnika odszpachlowanych golfów dwójek?
A nawet spędzający każdą wolną chwilę przed telewizorem; jaką mieliby motywację do kupienia kolejnego telewizora o przekątnej większej od własnego IQ, gdyby neonazistowska tefałpe znów nie puściła trylogii o Pawlaku i Kargulu?

Dlatego rzucam moje osobiste hasło, którym chętnie zapłodniłbym ekspertów z różnych instytutów bolejących nad wypoczywającymi (hmm BTW jestem ciekaw jak wygląda tam praca...): ludzie, op...cie się ile wlezie, kupujcie paletki, szorty i klapki, lejcie benzynę na 200 kilometrów podróży, bo tylko w ten sposób ratujecie naszą biedną gospodarkę -- swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi.
Cokolwiek o tym ma do powiedzenia stado teoretyków od dobrej telewizyjnej roboty.

Komentarze (10)
Czekając na esemesowy spam... 7 czerwca -- myślę, że zostanę w...

Komentarze

2009-05-03 23:45:38 | 81.190.78.* | don_jaro
Re: Powałkoniwszy się [0]
Witaj,
Aż nie da się czytać tego co podlinkowałeś (oczywiście nie przebrnąłem przez drugą
stronę)... może to kwestia pory, może nastroju a może nastawienia do krytyków
Długiego Weekendu ;)
Łączenie dni wolnych od pracy w "Długie Weekendy" ma jedną poważną zaletę: zawsze
jest tak, że przed dniem wolnym od pracy następuje spadek produktywności (w piątek po
południu już nie myślimy o pracy tylko o sobocie). Tak samo jest po powrocie z
"wolnego" - potrzeba nieco czasu na "rozkręcenie się". Mając np. 4 wolne dni
świąteczne w sporym odstępie, będziemy mieli 8 okresów spadku wydajności - "myślenia
o niebieskich migdałach". Jeżeli te 4 dni połączymy w jeden urlop, będą tylko 2
okresy spadku wydajności.
Sama korzyść z długich weekendów. A bonusowy odpoczynek też się przydaje
pracownikom... skomentuj
2009-05-04 00:06:09 | *.*.*.* | Olgierd Sroczyński
No ale z drugiej strony... [8]
Gospodarka może i nie traci, bo się wszystko równoważy, ale:
Tracą ci, co by chcieli zarobić, a nie mogą, bo im się zakazuje sprzedawać, pracować
itd.
A sama konsumpcja przecież nie powoduje wzrostu dobrobytu.
Choć do wypowiedzi ekspertów na tematy przeróżna można w tym wypadku tak podchodzić,
bo gazety muszą o czymś pisać, a wiadomości o czymś mówić. Jak jest upał, to będą
mówić jak się chronić przed upałem i przytaczać wypowiedzi przechodniów jak im jest
gorąco na ulicy i co robią, żeby im nie było gorąco. Itd.

Pozdrawiam skomentuj
2009-05-04 05:39:23 | 212.76.48.* | GZ
Obserwuje ciekawe zjawisko - w czasach silnej koniunktury pisane są teksty ile
gospodarka Polska "zarobi" na branzach zwiazanych z wypoczynkiem. Gdy pojawia sie
dekoniunktura mamy analizy, jak to Polska "straci" na dniach wolnych i mniej lub
bardziej mundre wyliczenia ekspertów, majace udowodnic tę tezę.
"Mundre" bo gospodarka jest systemem tak złożonym, ze jesli komus sie wydaje ze da
sie wyliczyc wplyw jednego tylko czynnika, to jest w powaznym błędzie. skomentuj
2009-05-04 08:47:14 | *.*.*.* | olgierd
Sama konsumpcja nie powoduje, ale przecież to wszystko też trzeba kiedyś sprzedać.
Jakby nie te nasze długie weekendy, producenci sprzętu grillującego poszliby z
torbami. Moim zdaniem.

Pozdrawiam poweekendowo i dzięki! skomentuj
2009-05-04 10:10:27 | 93.159.6.* | bbbbbbbbbbbbbbbbb
A czy ludzie grilluja tylko i wylacznie w dlugi weekend? Gdyby nie dlugi weekend to i
tak by ludzie przejechali te 200 km tylko nie akurat w ten sam dzien i byloby korkow
=> spalanie mniejsze... i swiniaki tez by sie zabilo i zjadlo. i jakos inne kraje nie
maja tylu wolnych dni a grille robia i nikt nie bankrutuje... skomentuj
2009-05-04 10:13:09 | *.*.*.* | olgierd
No nie tylko w długi. Ale jakiś dzień wolny być musi, żeby ujechać w korku 200 km. skomentuj
2009-05-04 14:42:42 | 93.159.6.* | bbbbbbbbbbbbbbbbb
Ale mam dziwne wrazenie, ze jezeli kazdy by sobie mogl inny dzien wybrac to te korki
jakos by sie rozlozyly a nie skoncentrowaly akurat wczoraj. skomentuj
2009-05-04 14:55:09 | *.*.*.* | olgierd
Ale to jest raczej niemożliwe. Przede wszystkim dlatego, że trzeba by uciec od
koncepcji Wielkich Świąt Narodowych, Które Jednoczą.

Dodam może, że lada dzień będzie podobne zjawisko w szeregu państw UE. skomentuj
2009-05-04 15:17:42 | 81.219.244.* | malina
@Olgierd Sroczyński: Nie tracą, bo ludzie jak mają przed sobą długi weekend, to
wcześniej robią większe zapasy np. jedzenia, a po weekendzie mają pusto w lodówkach/
szafkach/ spiżarniach i znowu idą kupować. Przecież przez taki weekend wcale mniej
nie zjedzą (IMHO) skomentuj
2009-05-04 19:48:40 | *.*.*.* | infolinka
Długi weekend to okazja do popuszczenia pasa. Ludzie nawet jak im się nie przelewa,
chętniej skuszą się na kilka dodatkowych produktów do koszyka lub zakup droższej
wędliny, pachnącego mydełka, czy kolorowego papieru toaletowego ...a po weekendzie
znowu będą robić zakupy i widząc "przeciąg w portfelu" zechcą zarobić odrobinkę
więcej :) skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]