Prawdziwa cnota krytyki się nie boi
 Oceń wpis
   

Czytelnicy kochają trudne tematy, nie wiedziałem jednak, że temat interesowania się prywatnym życiem kasjerek bankowych wzbudzi aż tyle emocji wśród Czytelnictwa.
Co ciekawe -- komentarzy mało, zaś korespondencji listelowej sporo. Uderzające, że głównie niepochlebnej (dla autora tekstu, nie dla banku).

Zdumiewa mnie, że w zasadzie szanujący się ludzie i dbający o swoje sprawy (zakładam, że prywatność jest jedną z takich not your cup of tea tak chętnie chcieliby odrzeć z prywatności pracowników jakiegoś banku. Tylko dlatego -- tu pozwolę sobie zacytować komentarz dociekliwego małpiszona -- że chociaż "wspomniany wymóg jest ingerencją w czyjeś intymne życie" ale jest OK, ponieważ "pomaga lepiej zorganizować działalność banku".

Ale co ja będę się rozpisywał, skoro mi nie jest dane -- jak dowcipnie skwitował jeden z Czytelników -- znać realiów; pozwolę sobie zresztą zacytować listel w całości (jest zgoda, nie omieszkam wykorzystać w całej jego dosłowności i dosadności):

Witam
Czytając Twój artykul na money.pl twierdze ze jak na czlowieka ktory zwiedza swiat,bardzo mala wiedze posiadasz o duzych korporacjach , zwlaszcza finasowych. Takie Oswiadczenia nie tylko sa stosowana na swiecie dla pracownikow, ale takze w ankietach dla osob ubiegajacych sie o prace. Prosze zweryfikuj Swoja wiedze w temacie. Powinienies jako dzienikarz byc obikektywny , a ton Twojego artykulu jest jak z Tabloidu, wywolującą bezsensowna reakcje opinii publicznej .
Wyrazam zgode na cytowanie.
K.
Ja jednak będę się -- nieważne czy wiem cośkolwiek o instytucjach finansowych, czy też nie wiem o nich nic -- upierał: prywatność ludzką stawiać trzeba wyżej nad jakąkolwiek super-organizację, korporację, bezpieczeństwo czy regulamin wewnętrzny.
Nawet jeśli komuś nie pasuje, że przepis taki jest, to wystarczy trzymać się starej acz zawsze dobrej zasady: jeśli nie wiesz jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie.

Żeby nie było jak na powyższej grafice, którą oczywiście gdzieś zajumałem.

Komentarze (16)
Polbank: wiedzieć więcej, o... Nullum crimen sine lege --...

Komentarze

2009-01-28 22:02:36 | 94.75.71.* | koziolekweb.pl
Re: Prawdziwa cnota krytyki się nie boi [1]
Trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że prawo do prywatności jest ważne. Z
drugiej strony należy też rozumieć pracodawców w tak wrażliwym sektorze jak
bankowość. Zresztą nie tylko tam. Należy pamiętać, że istnieje trochę przedsiębiorstw
(kolej, linie lotnicze, przemysł ciężki), w których relacje rodzinne pomiędzy
pracownikami mogą prowadzić do problemów. W celu uniknięcia takich sytuacji
pracodawcy powinni mieć możliwość takiej organizacji pracy by minimalizować ryzyko
zarówno w biznesie jak i na stanowisku pracy.
Pytanie co może się stać? Począwszy od oskubania oddziału z np. połowy personelu, bo
w domu się choruje, bo jest grypa itd, a państwo Kowalscy akurat stanowili połowę
obsady w niewielkim oddziale banku w miejscowości A. Poprzez przenoszenie problemów z
pracy do domu i z domu do pracy. Skończywszy na poważnych wypadkach "bo się z żoną
zagadałem i mi się ręka z młotkiem omskła" czy przestępstwach "żona kontrolowała jak
mąż kasę rozlicza no i nie miała zastrzeżeń jak brał sobie coś ekstra". skomentuj
2009-01-28 23:06:19 | 77.253.161.* | soq
Re: Prawdziwa cnota krytyki się nie boi [3]
koziolekweb.pl: "Trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że prawo do prywatności
jest ważne. " i kropka. Fakt, że znajomość przez bank prywatnych danych osobowych
pracowników, może usprawnić jego pracę nie uzasadnia polityki oskubywania pracownika
z prywatności. Skoro już jesteśmy przy absurdalnych przykładach użyteczności takiej
polityki, to może posuńmy się krok dalej:
- korporacja powinna poznać historię chorób Twojej rodziny; wszak obecność chorób
genetycznych czy często występującego raka pomoże korporacji na doskonałe zarządzanie
Twoim stanowiskiem pracy.
- korporacja powinna znać Twój pogląd na politykę rządu; nie chcielibyśmy aby
pracownicy różnych poglądów zamiast pracować - kłócili się
Gdy pracownicy są profesjonalistami nie ma znaczenia czy istnieją miedzy nimi relacje
rodzinne - a wypytywanie o rodzinę przez korporacje, świadczy jedynie o tym, że
korporacja nie ufa swoim pracownikom skomentuj
2009-01-28 23:39:01 | *.*.*.* | Structus
Re: Prawdziwa cnota krytyki się nie boi [0]
A mnie ciekawi, czy skoro było tam pytanie o nieformalne związki, to czy w chwili ich
pojawiania się (a romansiki w pracy to rzadkość?;-)), powinno się informować
centralę? Mają tam jakieś specjalne druczki? Po wyjazdach integracyjnych może być
interesująco;-) skomentuj
2009-01-28 23:50:49 | 77.222.238.* | autor_
Szkoda, że ci, którzy tak ochoczo wypowiadają się na temat artykułu, nie zadadzą
sobie trudu przeczytania go od początku do końca.

1. Z tego co widzę Pan Olgierd nie jest jego autorem, wobec czego wycieczki pod jego
adresem zorganizowane przez K. są zupełnie nie na miejscu.

2. Artykuł nie ocenia, czy praktyki są negatywne, czy pozytywne, ale fakt, że są
NIEZGODNE Z POLSKIM PRAWEM. Więc jeśli ktoś urąga Panu Olgierdowi, to świadczy
jedynie o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.

Przykre: badania potwierdzają, że tylko 30% odbiorców rozumie treść informacji. skomentuj
2009-01-29 03:09:46 | *.*.*.* | dociekliwy małpiszon
Odnośnie dwóch stwierdzeń, jeszcze pozwolę sobie na komentarz:
1. "Zdumiewa mnie, że w zasadzie szanujący się ludzie i dbający o swoje sprawy
(zakładam, że prywatność jest jedną z takich not your cup of tea) tak chętnie
chcieliby odrzeć z prywatności pracowników jakiegoś banku."
i
2. "jeśli nie wiesz jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowuj się
przyzwoicie."

Zacznijmy od drugiego stwierdzenia. Przyzwoicie, czyli jak Olgierd?
Kultura organizacji dąży do wypracowania reguł postępowania, które byłyby dzielone
przez pracowników. Podążając za twoim tokiem rozumowania, to każdy miałby w
korporacji postępować według własnego uznania. Co zrodziłoby chaos. Kultura
organizacji zakłada wypracowania standardów, które uchronią firmę przed wewnętrznym
napięciem.

Wracając do pierwszego stwierdzenia.
To zależy jak podchodzisz do własnej prywatności. Wydaje się, że różnie ją
definiujemy. Nie mam nić przeciwko jawności życia publicznego. Lecz tutaj pojawiają
się przeszkody i uwarunkowania kulturowe. Polacy są wstydliwy i ukrywają wiele
błahych informacji - to nie jest żadna prywatna wycieczka, a luźna hipoteza - np.
dotycząca zarobków, rozliczeń podatkowych. Przykłady można mnożyć.
Pozostaje realistą i wiem, że nie jest możliwe dokonanie zmiany w rok, czy nawet
pięć lat opisanego przeze mnie podejścia do prywatności.
Pozdrawiam skomentuj
2009-01-29 09:14:49 | *.*.*.* | olgierd
Zaraz, zaraz, to wszystko można załatwić. Przypominam, że o ile dobrze pamiętam ;-)
mąż i żona nie mogą być sędzią i adwokatem w jednym okręgu.
Podobnie zgodnie z art. 6 ustawy o ustroju sądów powszechnych "Osoby pozostające ze
sobą w stosunku pokrewieństwa w linii prostej lub powinowactwa w linii prostej albo w
stosunku przysposobienia, małżonkowie oraz rodzeństwo nie mogą być sędziami,
asesorami sądowymi ani referendarzami sądowymi w tym samym wydziale sądu."

Proszę bardzo: nie trzeba tworzyć protez, jest norma, trzeba się stosować. Takich
przepisów pewnie jeszcze troszkę się znajdzie (acz niezbyt wiele).

I uwaga natury formalnej: nawet taki przepis podlega ocenie z punktu widzenia
konstytucyjności. Niezadowolony mógłby go zaskarżyć, a TK mógłby uznać, że ingerencja
w prywatność i godność człowieka idzie zbyt daleko. Wówczas odpadłaby podstawa do
"rozłąki" rodzin w sądach.
Pracownikowi korpo, która pyta się o takie rzeczy nie pozostaje nic innego jak
działać na własną rękę.
I ja się wcale nie dziwię, że ktoś się zdecydował.

Tak, o chwilowych romansach też sobie pomyślałem. Ale nie pisałem o tym -- na pewno
kultura korporacyjna nie zezwala na takie rzeczy ;-)

PS startowałem kiedyś, dawno temu, do pewnej korpo, poległem m.in. na pytaniu o
związek małżeński. Wyjaśniono mi, że preferują ustabilizowanych ludzi, z rodziną. A
ja tak sobie myślę, że może nawet z takiej przyczyny wolą pracowników, którzy już
mają żonę/męża -- żeby nie przyszło komuś do głowy szukać szczęścia w miejscu
zatrudnienia.

PS2 skądinąd się zgadzam, jest stare studenckie porzekadło "nie bierz d...y ze swej
grupy". Stara to prawda, ale dobra. skomentuj
2009-01-29 09:39:51 | 79.187.222.* | a_na_logicznie
Re: Prawdziwa cnota krytyki się nie boi [0]
czyto partaj komuna
czy korpo komuna
to jeden grzyb
ale jak widac spoueczenstwo musi miec bozka, pana i wuadce w jednym
i gotrowe jest mu sie poswiecic
dla pracy
mamony
splendoru
talonu na samochod(lub przydziau sluzbowego)

korpoRacja przewodnia sila narodu! skomentuj
2009-01-29 13:57:13 | 212.76.37.* | Ekowaty
Obiegowa opinia [0]
Obiegową opinię ciężko jest zmienić. Jak widać w tym przypadku obiegowa opinia
stworzona jest przez ludzi, którzy nie ufają bankowcom. Tym nie mniej życzę
powodzenia w obronie cnót. Zyskałeś stałego czytelnika. Pozdrawiam
P.S. Też walczę z urobionymi opiniami na innym blogu
www.ekowaty.blog.onet.pl
Zapraszam do zaglądania skomentuj
2009-01-29 16:02:09 | 195.26.76.* |
Wszystko pięknie, wszystko ładnie, ale...
Czy takie sytuacje mają wynikać wyłącznie z kwestii istnienia jakiś więzi między
dwoma pracownikami danej instytucji? Czy nie bywa często tak, że podobne "przekręty"
(lub też pewne niezgodności z funkcjonowaniu organizacji - pisząc eufemistycznie)
zdarzają się bez istnienia relacji pozazawodowych między pracownikami? Żeby zbadać
słuszność podobnych poglądów najpierw trzeba by było sprawdzić, w ilu podobnych
wypadkach wchodziły w grę relacje prywatne i jaką odgrywały rolę. A i to - moim
zdaniem - w niczym nie usprawiedliwiało by tak dużej ingerencji w życie prywatne. I
nie jest ważne czy jest to częsta praktyka (czyt. częste łamanie prawa). czy jedynie
pewna fanaberia jakiegoś banku. W przypadku wykrycia nieprawidłowości każdy odpowiada
na zasadach ogólnych i nie jest ważne, czy działał z małżonkiem czy kolegą /
koleżanką. Przy dobrym materialne dowodowym problemem nie będzie nawet możliwość
odmowy złożenia zeznań na niekorzyść oskarżonego przez osobę najbliższą. skomentuj
2009-01-30 21:15:54 | 83.22.255.* | dirt-devil
Re: Prawdziwa cnota krytyki się nie boi [0]
Jestem za.......... Prywatność pojedynczej osoby to wymóg podstawowy przyzwoitości i
prawo podstawowe człowieczeństwa........
www.diet-devil.blog.onet.pl skomentuj
2009-01-30 21:38:34 | *.*.*.* | infolinka
Re: Prawdziwa cnota krytyki się nie boi [5]
Witaj Olgierd :)

Prawdę mówiąc nie sądziłam, że taki absurd jak to co opisałeś w poprzednim poście
jest możliwy :) ...a myślałam że wiele widziałam :)

... co do naruszenia prawa: Jak coś jest niezgodne z prawem, to ...z prawem niezgodne
jest i BASTA :)

Kontrolowanie relacji jest takie bardzo ...charakterystyczne dla nas Polaków?
...niekoniecznie ...chociaż jesteśmy narodem raczej wścibskim i lubimy dużo wiedzieć
o rzeczach niepisanych i mówionych między wierszami ...poczta pantoflowa działa
lepiej niż Poczta Polska a firankologia zmienia się tylko pod względem wzorków na
tkaninie wieszanej na oknie :)

...pracownik banku też człowiek ...też ma rodziców ...rodzeństwo czasami ...małżonka
i dzieci czasami ...ma przyjaciół ...ma znajomych ze szkoły i z poprzedniej pracy
...ma sąsiadów ...ma ciocie i wujków ...ma kuzynki i kuzynów ...itd.

...gdyby posiadanie jakichkolwiek relacji było niedozwolone, to w bankach obsługiwały
by nas tylko bankomaty samoładujące i bezobsługowe albo osobniki wychowywane na
bezludnej wyspie przez ...komputer? :)

Może zamiast wdrażać kolejne pomysły na zwiększenie kontroli prywatności ...można by
wprowadzić rozwiązania umożliwiające budowanie wzajemnego zaufania na gruncie
pracodawca-pracownik i pracownik-pracodawca :) Brzmi jak utopia prawda? :) ...a
wystarczy zacząć od skupienia się na pracy i niewtykania nochala w nie swoje sprawy
:) skomentuj
2009-01-31 00:25:34 | 89.74.182.* | lolitka
A z drugiej strony - wyobraź sobie, że zupełnym przypadkiem mąż i żona, ''lądują'' w
jednym zespole i zostają skazani nie tylko na to by spędzać ze sobą 24 godziny na
dobę (8 godzin w pracy + cała reszta) ale też jeszcze w pewnym stopniu
rywalizować....Chyba nie ma szybszego sposobu by doprowadzić dwoje ludzi do rozwodu!
;-) Czy ja wiem czy miejsce pracy to takie super miejsce do poszukiwania partnera
tudzież partnerki? Lepiej poszukać z innej branży czy firmy, przynajmniej będzie
większa różnorodność poruszanych tematów.

Ochrona prywatności, no tak jasne, ale spójrzmy na to z tej strony - świadomość
panujących relacji pozwala ochronic ludzi przed plotkami, gadaniem za ich plecami,
spekulowaniem etc. I mniejsze prawdopodobieństwo, że te dwie bliskie sobie osoby,
wylądują w tym samym dziale czy w jednym projekcie. Może to lepiej zorganizuje
działalność banku, ale według mnie także życie tych spokrewnionych ludzi w kontekście
pracy. No i najważniejsze-skoro ludzie się godzą na to by poświadczać o relacjach z
innymi pracownikami, widać jakoś specjalnie im to nie przeszkadza, nie urąga
godności, nie czują by naruszało wolność i prywatność. Chcąc pracować w danej
organizacji, godzą się na panujące tutaj zasady. skomentuj
2009-01-31 09:53:55 | *.*.*.* | olgierd
Ale czy masz pewność, że "ludzie się godzą na to by poświadczać o relacjach z innymi
pracownikami, widać jakoś specjalnie im to nie przeszkadza, nie urąga godności, nie
czują by naruszało wolność i prywatność"? Bo coś mi mówi, że kontrola GIODO i PIP
wynikać może właśnie z tego, że ktoś pomyślał sobie inaczej. skomentuj
2009-01-31 10:36:34 | 85.222.24.* | mxmxm
lolitka,

jeśli małżeństwo ląduje w jednym zespole i widzą w tym zagrożenie, to mogą poprosić o
przeniesienie. natomiast nie wymaga to od razu rejestrowania i oczekiwania, że to
pracodawca będzie rozwiązywał ich problemy. relacje nierodzinne też wpływają na
pracę, więc podawanie chęcią organizacji pracy jako pretekst jest nie na miejscu.
czy nie wystarczy powiedzieć pracownikom, że osoby spokrewnione w linii prostej nie
mogą pozostawać w relacji przełożony-podwładny (nieetyczne zachowanie)?
ochrona przed plotkami? tzn. jak - te oświadczenia byłyby publiczne? żaden formalizm
nie chroni przed plotkami.

czy jako pracodawca mogę Cię prosić o podanie wyznania pod pretekstem, aby lepiej
zorganizować pracę (będę wiedział kiedy świętujesz)? czy świadomość że mąż i żona
dobrze zarabiają u mnie w firmie nie pomoże mi w wyborze kogo zwolnić (zwolnię X, bo
i tak nieźle płacę Y)?

naprawdę wiele rzeczy da się rozwiązać zdrowym rozsądkiem i poprawnymi relacjami
pracodawca-pracobiorca, nie potrzeba do tego oświadczeń i wynalazków ze świata
Orwella.

pozdr,
m. skomentuj
2009-01-31 12:37:18 | 217.96.115.* | KWRO
a jednak Tabloid z tego sie zrobil .. skomentuj
2009-01-31 22:28:35 | *.*.*.* | olgierd
Z Lege Artis? To zawsze miał być tabloid. Przynajmniej takie było moje marzenie... skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]
2017-02-05 06:32
Mr Richard:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy potrzebujesz kredytu? Jeśli tak, e-mail: (richardcosmos5@gmail.com) po więcej szczegółów.[...]
2017-01-20 23:33
Mikel Clarrisa:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Jak mam Bóg wysłał pożyczkodawcy po udaremnione przez chuliganów tutaj w internecie Witam[...]