Prawo cytatu, prawo przedruku i przegląd publikacji
 Oceń wpis
   

kategoryczny zakaz wieszania się (c) analogicznie by zbiodra.wordpress.comPodczas afery ze spamersko-paserskimi serwisami zapowiedziałem tekst poświęcony prawu cytatu, na który powoływał się p. Patryk. Wyszło mi bowiem na to, że prawo cytatu -- często mylone z prawem przedruku -- jest chyba nieco niezrozumianą odmianą dozwolonego użytku.

zdjęcie "zakaz wieszania się na bramkach" dzięki uprzejmości Clicka, jumnięte ze zBiodra.wordpress.com

Uprawnienie do cytowania cudzych utworów bez zgody autora i bez konieczności zapłaty mu wynagrodzenia wynika z art. 29 ust. 1 pr.aut., który zezwala na przytaczanie drobnych urywków utworów bądź nawet drobnych utworów w całości, ilekroć jest to konieczne ze względu na potrzebę wyjaśnienia czegoś, analizy krytycznej, nauczania lub prawem gatunku twórczości. Oznacza to, iż ilekroć podczas pisania jakiegoś tekstu wyda mi się, że koniecznym będzie przytoczenie czyichś słów, mogę to uczynić całkowicie za darmo.
Warunkiem uprawnienia do posłużenia się cytatem jest "wkład własny" -- cytujący musi się wysilić, stworzyć coś własnego (i to w dodatku utwór!), zaś włączenie do treści innego utworu musi wynikać z przesłanek wskazanych w przepisie.

Jak piszą Janusz Barta i Ryszard Markiewicz -- a ja mogę to przytoczyć właśnie na zasadzie prawa cytatu -- "Cytat w rozumieniu art. 29 ust. 1 pr.aut. istnieje tylko wówczas, gdy "cudze zawartości" inkorporowane są do utworu stanowiącego samoistną całość. [...] Chodzi zatem o dzieło "pochodzące" w swoim planie wyrażania (a więc co najmniej w postaci opracowania) od twórcy." (J. Barta, R. Markiewicz, Dozwolony użytek: antologie i wypisy, Zeszyty Naukowe UJ, 2009/2/5).

Prawem cytatu zajmował się także Sąd Najwyższy, który w wyroku z 23 listopada 2004 r. wyraził pogląd, iż "Przytoczenie cudzego utworu nawet w całości jest dozwolone, jeżeli następuje w celu określonym w art. 29 ust. 1 pr.aut., przy czym przytaczany utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu twórczości własnej, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne dzieło." (sygn. I CK 232/04).

Ale prawo cytatu obejmuje także wynikające z art. 29 ust. 2 oraz ust. 2(1) pr.aut. uprawnienie do zamieszczania drobnych utworów w całości bądź fragmentów dłuższych utworów w całości, jednakże wyłącznie w sytuacji, kiedy jest to uzasadnione celami dydaktycznymi i naukowymi, zaś publikacja następuje w podręczniku lub antologii.

spamersko-paserski serwis finansowy ceo.com.pl

W takim przypadku -- przypomnijmy, że wydawca nie musi uzyskać na to zgody autora utworu -- autorowi należy się jednak należne mu wynagrodzenie. To, że wydawca podręcznika nie musiał prosić autora o zgodę, nie oznacza, że nie musi mu zapłacić.

Chyba nie budzi wątpliwości, że żaden ze wskazanych tu przypadków nie obejmuje uprawnienia do wieszania w serwisach finansowych "typu Applenet.pl" treści pociągniętych bez zgody osób uprawnionych, choćby i źródłem były kanały RSS.

Osobnym tematem jest ustawowe prawo przedruku, o którym mowa w art. 25 ust. 1 pr.aut. (na podstawie ust. 4 ma ono zastosowanie także do rozpowszechniania utworów w internecie) -- jak sądzę właśnie o tym myślał m.in. p. Patryk twierdząc, że przecież ma prawo do wrzucenia na swoje spamstronki tekstów zaciągniętych z RSS-ów.
Nic błędniejszego, albo -- dokładniej -- albo działasz zgodnie z literą prawa, albo płacisz honoraria.

Prawo przedruku zezwala w szczególności na -- bez konieczności płacenia autorowi wynagrodzenia -- wcześniej rozpowszechnionych sprawozdań o aktualnych wydarzeniach, przeglądów publikacji, mów wygłoszonych na publicznych zebraniach oraz krótkich streszczeń rozpowszechnionych utworów.
Dopuszczalny jest też przedruk -- cały czas bez zgody autora czy osoby, która nabyła od autora prawa majątkowe do utworów -- aktualnych artykułów o tematyce politycznej, gospodarczej lub religijnej (chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione -- stąd w niektórych gazetach stosowne klauzule

tej jumy już nie ma na świecie

(popatrzcie też na stopkę u Vagli -- od razu mówię, że na Lege Artis zastrzeżenia tego nie ma) oraz aktualnych zdjęć reporterskich. W takim przypadku dokonujący przedruku musi pamiętać o tym, że zgodnie z art. 25 ust. 2 pr.aut. za przedruk aktualnego artykułu o polityce czy gospodarce bądź fotoreportażu twórcy będzie się należała zapłata.

z ustawy o prawie autorskim i prawach pochodnych:

Art. 25. 1. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:
 1)   już rozpowszechnione:
a)  sprawozdania o aktualnych wydarzeniach,
b)  aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione,
c)  aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie,
 2)   krótkie wyciągi ze sprawozdań i artykułów, o których mowa w pkt 1 lit. a i b;
 3)   przeglądy publikacji i utworów rozpowszechnionych;
 4)   mowy wygłoszone na publicznych zebraniach i rozprawach; nie upoważnia to jednak do publikacji zbiorów mów jednej osoby;
 5)   krótkie streszczenia rozpowszechnionych utworów.
2. Za korzystanie z utworów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. b i c, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
(...)

Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.
2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
2(1). Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach.
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 2(1), twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Art. 34. Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.

Art. 35. Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.
A tak o sprawie J. Barta i R. Markiewicz piszą w swoim monumentalnym komentarzu do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (kolejny cytat, do którego mam prawo): "Wszystkie formy rozpowszechniania ujęte w art. 25 ust. 1 pkt 1, określane tradycyjnie mianem przedruku (co było usprawiedliwione ze względu na wąskie ujęcie prasy w ustawie z 1952 r.), dotyczą jedynie materiałów aktualnych. Pojęcie "aktualności" na użytek tego przepisu należy interpretować przez pryzmat szybkości obiegu informacji oraz rodzaju rozpowszechnianego materiału. Aktualne są artykuły o przedmiocie, który w danej chwili budzi zainteresowanie publiczne. Artykuły naukowe, choćby dotyczyły zagadnień z życia bieżącego, nie są aktualne ze względu na sposób prezentacji tematu. Niewątpliwie do artykułów aktualnych należą wszelkie materiały dotyczące wydarzeń dnia, powtarzane w serwisach prasowych na całym świecie lub w serwisach lokalnych.
(...)
Wolności rozpowszechniania w środkach masowego komunikowania podlegają artykuły, czyli oryginalne utwory dziennikarskie, często o charakterze polemicznym lub publicystycznym. Nie są artykułami sprawozdania, komunikaty, kroniki, recenzje, glosy, reportaże, odpowiedzi na listy czytelników. Ze względu na zawężenie tematyczne w porównaniu z ustawą z 1952 r., nie można dokonywać przedruku artykułów, choćby aktualnych, na tematy religijne, medyczne, sportowe, prawne."

Warto podkreślić, że podobne zasady odnoszą się do aktualnej fotografii reporterskiej. Zajmował się nią zresztą Sąd Apelacyjny w Warszawie, który w wyroku z 19 sierpnia 2005 r. (VI ACa 330/05) wyraził pogląd, iż "Zdjęcie reporterskie, w rozumieniu art. 25 ust. 1 pr.aut. musi dotyczyć aktualnych zdarzeń. Kadr ma je dokumentować, bowiem prawo przedruku dotyczy tylko takich ram czasowych, w jakich zachowuje aktualność z punktu widzenia szybkości obiegu informacji."

Może jeszcze raz, dla przypomnienia: powyżej mowa o tekstach, które owszem, można przedrukować (nawet w internecie) bez zgody autora -- ale nie, jeśli zastrzeże on wyłączenie prawo przedruku -- jednakowoż należy mu zapłacić normalne honorarium.
Na marginesie warto dodać, że jumanie treści z kanałów RSS nie będzie także -- w odniesieniu do tekstów, które rodzajowo nie odpowiadają dyspozycji art. 25 ust. 1 pkt 1 pr.aut. -- krótkim wyciągiem w rozumieniu pkt 2 tego przepisu.

Jeszcze czymś innym będzie przegląd prasy (przegląd publikacji) oraz streszczenie rozpowszechnionych utworów (art. 25 ust. 1 pkt 3 i 5 pr.aut.).

Przegląd prasy zakłada, jak sama nazwa wskazuje, włożenie przez redaktora pewnego wysiłku w dobór tekstów, uporządkowanie cytatów, powiązanie ich w pewną myśl. Zdaniem cytowanych powyżej J. Barty i R. Markiewicza "Takie informacje mogą być połączeniem niewielkich cytatów z opublikowanych utworów i własnego komentarza. Mogą także polegać na krótkich streszczeniach opublikowanych utworów"
Przegląd prasy może mieć także postać samodzielnych opracowań, w takim przypadku -- zdaniem autorów komentarza do ustawy o prawie autorskim -- licencja nie ma oparcia w "przeglądzie publikacji i utworów rozpowszechnionych", chyba że będzie mieć formę utworu zależnego bądź z zapożyczeniami.

Najważniejsze -- najważniejsze dla twórców spamerskich skryptów do zarabiania oraz ich nabywców -- jest jednak to, że zdaniem Barty i Markiewicza przepis ten "nie może stanowić podstawy do publikowania czasopism w całości opartych na przedruku artykułów lub znacznych ich fragmentów zaczerpniętych z innych czasopism (a więc swoistej antologii)." Na taką działalność będzie konieczne uzyskanie zgody autora bądź wydawcy (a to ze względu na przekroczenie granic dozwolonego użytku, o czym więcej poniżej).

Warto też mieć na uwadze okoliczność, iż zarówno przegląd prasy jak i prawo do rozpowszechniania streszczeń rozpowszechnionych utworów wymagają od ich redaktora podjęcia nakładu pracy -- niekoniecznie działań o charakterze twórczym i zindywidualizowanym (nie muszą prowadzić do powstania odrębnego utworu), jednak mechaniczne CTRL+C, CTRL+V bądź zaciąganie fragmentu tekstu z kanałów RSS z pewnością nie jest działaniem dozwolonym na gruncie tych przepisów.

Patryk Pieściński o swoim spamersko-paserskim samozarabiającym skrypcie do zarabiania Applenet.pl

Ostatnią kwestią wartą poruszenia jest coś takiego jak granice korzystania z utworów w oparciu o dozwolony użytek.

Zgodnie z art. 35 pr.aut. dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.
Stąd też właśnie teza o bezprawności automatycznego "przeglądu prasy" oraz niewłaściwość powoływania się na prymitywnie rozumiane "prawo cytatu" w odniesieniu do spamersko-paserskiego skryptu samozarabiającego, w którym przecież -- to uwaga pod adresem p. Patryka, który nadal się upiera, że udowodnił, że jest uczciwy ;-) -- "chodzi o minimalny nakład pracy przy administracji a maksymalny profit. Państwo nie mają marnować czasu na pisanie artykułów, ale tylko promować witrynę". applenet spamersko paserski samozarabiający skrypt internetowy Patryk Pieściński
Wrzucanie jumanych treści do skryptu, który jest później sprzedawany nieszczęśnikom za stówkę z groszami -- i z nadzieją, że z takim chłamem można się zapisać do jakiegoś programu partnerskiego (zaskoczeni, że nie udało się podpisać umów z Money2Money powinni zwrócić się do YuSuzuki1 o zwrot zapłaconych pieniędzy... ale o czym mowa, skoro wzorcowy serwis Applenet.pl ma Page Rank równy 2 -- słownie: dwa ;-)

Zresztą i w tym miejscu spokojnie mogę odesłać do Janusza Barty i Ryszarda Markiewicza, którzy w artykule o znamiennym tytule "Dla tych, co żyją z cudzych tekstów" (Rzeczpospolita 1996/11/20 -- aż się nie chce wierzyć, że 14 lat temu ktoś przewidział istnienie samozarabiających spamersko-paserskich skryptów, prawda?!) pisali, że "Nie jest zatem dozwolone zamieszczanie cytatów, gdy podyktowane jest to chęcią oszczędzenia sobie wysiłku związanego z własnym opisywaniem jakichś zjawisk, formułowaniem myśli lub argumentacji itd. Przepis art. 35 pr. aut. zabrania nadto takiego posługiwania się cytatami z cudzego utworu, w rezultacie którego eliminowana byłaby potrzeba zaznajomienia się z utworem, z którego cytaty pochodzą."

Jeśli zatem zadacie mi pytanie: co można wstawiać na takie strony? odpowiem: to wszystko, do czego macie prawo bądź zezwolenie od twórcy. Najlepiej będzie rzecz jasna tworzyć ciekawe, własne treści (nie dawajcie wiary tym, którzy piszą, że ban za zduplikowaną treść to nieprawda!), aczkolwiek można także posiłkować się materiałami, które zostały przez ich twórców udostępnione w tym celu. I tak portal Money.pl ma całe swoje centrum webmasterów, gdzie znajdziecie pod dostatkiem tabelek, wykresów i innych danych.

Komentarze (34)
Kto jest dysponentem otrzymanej... Za ryj go, w kajdany i pałką...

Komentarze

2010-02-09 23:05:17 | *.*.*.* | wyrons
Re: Prawo cytatu, prawo przedruku i przegląd publikacji [1]
Syćko piknie, ale gdzieś tu się J. i R. poprzestawiały przy nazwiskach profesorów ;) skomentuj
2010-02-10 00:51:34 | 87.207.31.* | a_na_logicznie
wiecej ju ci nie pozwole jumac fotek
jakies wlosy mi sie placza na blogu ;) skomentuj
2010-02-10 01:19:29 | 109.243.232.* | ANZELM_CIUMLASA
OLGIERDZIE - INTELIGENTNY CZŁOWIEKU, [19]
Przeczytałem te Twoje dziennikarskie noty dla hołoty i widzę, że ten świat można
zmienić na lepsze pod warunkiem, że zlikwiduje się prawników. Ostatnio coś mętnie
piszesz - może to objawy nadchodzącej wiosny.

Pomimo tego, że przyznałeś mi rację, iż nie można zarobić na tym, że udostępnia się
komuś BEZPŁATNIE treści - swoje badź cudze, to znowu piszesz - "samozarabiających
spamersko-paserskich skryptów". Nie siej dezinformacji - nie istnieją takie skrypty,
ani nie mają one nic współnego ze spamerstwem bądź paserstwem. Spamerstwo to w ogóle
nie istnieje w polskim prawie.

Dlatego nie wprowadzaj w błąd czytelników, którzy chcieliby o prawie wiedzieć
wszystko, ale się wstydzą zapytać. Ja nie będę wstydliwy i zapytam wprost. A co by
było gdyby ten facet od skryptów pozwał Ciebie za to, że Ty przepisujesz jego
teksty??? W końcu skąd ja mogę mieć pewność, że Twoje teksty nie są zajumaną cudzą
własnością??? Gdybyś nie wypłoszyl Authalii, to mógłbyś sobi kupić dowód autorstwa
za jedynego piętaszka.

Tak to jest kiedy ludzie chcą być mądrzejsi od Amerykanów. W U.S.A. jest Copyright
Office, które bada czy podobnego utworu nie zgłosił ktoś przed Tobą - i wszystko jest
jasno. W Polsce - ja osobiście nie widzę możliwości dopominania się o swoje - w
końcu każdy może powiedzieć, że to jego własny utwór. Nawet gdy ktoś powie, że
stworzył niebo i ziemię.

Moim zdaniem, to Ty możesz mieć jedynie pretensje, że ktoś zaciąga treści bez Twojej
zgody, z Twojej strony, która na dodatek nie jest Twoją własnością.

Przemyśl to, a przede wszystkim sprostuj tę informację o zarabianiu pieniędzy na
BEZPŁATNYCH stronach internetowych. Jedyny zarobek, to mógł mieć ten facio, co
sprzedaje te skrypty. Ale Ty go ogołociłeś z zarobku. A to, że on chciał zarabiać
na ludzkiej głupocie, to nic zdrożnego. Głupole się samie proszą żeby ich wydoić.
To mi przypomina tych szpeniów, którzy za 30-100 pln sprzedają systemy Lotto
gwarantujące wygraną - sami nie grają tymi systemami - wolą ten marn grosz zamiast
"pewnych" milionów.

Pozdrowienia dla tych co kierują się chłopskim rozumem,
ANZELM CIUNLASA

p.s. Mam jeszcze takie pytanie. Czy Korwin-Mikke juma cudze treści??? Ten nierób i
półgłówek czytuje AMERYKAŃSKIE materiały. Potem - to co przeczyta - wygłasza jako
swoje poglądy. A, że jest tępym matołem, to wychodzą z tego idiotyzmy. Ale mi
chodzi o to jest to jumanie czy nie??? On za głoszenie tego co przeczyta doi niezłą
kasę od frajerów. skomentuj
2010-02-10 01:47:31 | 92.12.92.* | teza
"Głupole się samie proszą żeby ich wydoić."

Teza godna psychopaty.

"A psychopath will never think he's wrong. If you were stupid enough to give me
money that's o.k. for me, that rationalizes it for me, says Dr. Heller. "
http://tinyurl.com/yjl47fm
http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychopatia skomentuj
2010-02-10 01:51:39 | 92.12.92.* | teza
Jeszcze link do krótkiego wywiadu z dr Hellerem:
http://www.wptv.com/mediacenter/local.aspx?videoid=10504@wptv.dayport.com&navCatId=3 skomentuj
2010-02-10 02:22:59 | 109.243.142.* | ANZELM_CIUMLASA
TEZA - U CIEBIE TO RACZEJ OLIGOFRENIA !!! [1]
Cieszy mnie to, że potrafisz czytać Twoją ulubioną Wikipedię jako jedyne dzieło
literackie. Dlatego czytaj to - http://pl.wikipedia.org/wiki/Oligofrenia .

Ale wygrałaś los na loterii zostając pacjentką Lege Artyzmu. Dzięki Anzelmowi może
uda Ci się złagodzić objawy.

Pozdrowienia dla wszystkich pacjentów oddziału psychiatrycznego Lege Artis,
ANZELM CIUMLASA skomentuj
2010-02-10 03:07:04 | 92.12.92.* | teza
Nie przypisuj diagnozy jaką ci wystawił lekarz innym. skomentuj
2010-02-10 04:33:51 | *.*.*.* | tolep
Re: Prawo cytatu, prawo przedruku i przegląd publikacji [0]
Chciałbym niesmiało donieść na samego siebie, że zawartość Twojego feedu publikuje
Google na stronie http://www.google.com/reader/ - w efekcie czego czasami trafiasz na
moje "Google Shared Items" pod adresem skocz.pl/polecatolep

Nie widzę powodu, by agregowanie ciekawych feedów miało być ścigane - wręcz
przeciwnie: jeśli linki są zachowane w tym na tytule i "czytaj dalej", to jest to z
korzyścią dla Autora. skomentuj
2010-02-10 05:38:12 | 203.161.181.* | ~~
@teza o głupolach: w ten sposób większość korporacji to psychopaci. skomentuj
2010-02-10 09:06:48 | *.*.*.* | olgierd
@wyrons: hihi, zauważyłem to w czasie pisania i nawet w 2 miejscach poprawiłem. Zaraz
obadam gdzie tego nie zauważyłem w porę. Dzięki!

@tolep: pozwolę sobie nadmienić, że czym innym jest Google Reader czy inny czytnik
RSS-ów, a czym innym pozorowanie, w ramach jakiegoś serwisu, rzekomej współpracy.
I może jeszcze raz -- nie reagowałem i nie reagowałbym na pojedyncze,
nieskoordynowane operacje użytkowników internetu. Stąd np. swego czasu zezwoliłem --
tu, publicznie -- p. Robertowi od helpMoney.pl na rozpowszechnianie linków, byle nie
pisał, że jestem "jego ekspertem".

Gdzieś nawet (w tekście) zezwoliłem na *incydentalne* CTRL+C CTRL+V nawet całych
moich tekstów -- na fora, stronki itd. -- pod warunkiem, że czemuś to służy -- np.
wyjaśnieniu tematu, omówieniu problemu. Odnajduję czasem całkiem okazałe fragmenty
moich tekstów na różnych forach (np. fotograficznych) i NIGDY nie miałem o to
pretensji.

Po prostu rozróżnij dozwolony użytek oraz działanie w zakresie przemysłowym.

@clicku: wybacz. Wiesz co trzeba robić -- przemilczeć. skomentuj
2010-02-10 11:51:06 | 192.100.112.* | mantrid
@olgierd

a ja mam pytanie: co w przypadku serwisów takich jak techmeme.com czy tachall.pl ?
pod linkiem (bezpośrednim) do źródla znajduje się często wygenerowane automatycznie
podsumowanie - najczęściej jest to 2-3 linijkowy cytat, choć można zrobić algorytm
piszący podsumowanie automatycznie (przynajmniej po ang). z jednej strony
człowiek-redaktor nie wkłada zbyt wiele pracy w powstanie takiego "raportu z linkami
i podsumowaniami", ale z drugiej strony włożył wkład w postanie algorytmu dzięki
któremu robi to za niego automat-redaktor.

w przypadku techall.pl linki dodawane są ręcznie, ale techmeme.com agreguje
automatycznie.

jak poradzić sobie z tym problemem? skomentuj
2010-02-10 12:18:31 | *.*.*.* | olgierd
Dobre pytanie ;-)

Cytatem z pewnością to nie jest, więc uprawnienia w art. 29 ust. 1 pr.aut. szukać się
nie da.

Skłaniałbym się ku tezie, że działalność takich serwisów jest dopuszczalna na podst.
art. 25 ust. 1 pkt 3 (jeśli redaktor sam nic nie opracowuje) bądź pkt 5 (jeśli wykaże
się jakimś wkładem pracy), przy czym przez ten wkład widziałbym nie oprogramowanie
strony, które coś tam wybiera i coś tam odsiewa, lecz wkład manualny właśnie w dobór
informacji.

W Techall.pl jak widzę wiadomości są ręcznie wybierane przez określone osoby, nie
można także powiedzieć, iżby zaczerpnięte tam były wyłącznie utwory pochodzące z
jednego źródła bądź nawet jednego autora.

Nie do obrony byłby w tym przypadku także zarzut naruszenia zasad dozwolonego użytku:
nawet jeśli charakter Techall.pl jest w jakikolwiek sposób merkantylny (nie chce mi
się odpalać Opery by zobaczyć czy są tam jakieś reklamy), to:
- działalność redakcji nie jest nachalna
- nikomu się tego skryptu nie sprzedaje jako wygodnego samozarabiającego bardziewia,
które wystarczy odpalić, a po miesiącu można już złożyć wypowiedzenie z pracy, bo
kasy będzie jak lodu. skomentuj
2010-02-10 12:31:29 | *.*.*.* | olgierd
ad meritum: dodam może jeszcze jedno, bo nie wspomniałem o tym w tekście -- twórczość
jest także jednym z chronionych dóbr osobistych, wprost wskazanym w art. 23 kc.
Tworzenie pozoru, że oto jakiś "nasz ekspert" pisze dla takiego spamerskiego serwisu,
obkładanie portaliku tekstami konkretnego autora może być uznane także za naruszenie
tychże dóbr osobistych. skomentuj
2010-02-10 13:08:43 | 92.12.92.* | teza
@~~
"w ten sposób większość korporacji to psychopaci. "

I są artykuły, w których jest wprost napisane, że psychopatia pomaga w osiągnieciu
sukcesu w biznesie. Wygooglaj sobie. skomentuj
2010-02-10 13:14:15 | 95.49.151.* | PoNgO
Olgierd, a tak z czystej ciekawości - jakiej przeglądarki używasz, że do wejście na
techall.pl musisz odpalać dodatkowo Operę? Zauważyłem na zrzutach ekranowych, że
Chrome'a często używasz, ale w nim techall.pl wchodzi bez problemu.

A odnośnie internetowych agregatorów, to chyba najbardziej wzorcowym przykładem
zautomatyzowanego (!) przeglądu prasy (?) jest serwis Google'a:
http://fastflip.googlelabs.com/ skomentuj
2010-02-10 13:21:40 | 95.49.151.* | PoNgO
Zapomniałem dodać. Na tym fastflipie są po prostu zdjęcia artykułów, czasem nawet w
całości. Przykład: http://goo.gl/ANRI

Jest to oczywiście zgodne z prawem. Po prostu daję przykład tego jak dużo swobody
dają przepisy. skomentuj
2010-02-10 13:22:03 | *.*.*.* | olgierd
Na co dzień Firefoksa rzecz jasna, ale uzbrojonego w różne antyświństwa. Więc jeśli
chcę zobaczyć czy strona jest uświniona -- muszę odpalić przeglądarkę, która świństwa
chętnie wyświetla. MSIE nie mam ;-) więc zostaje mi Opera.

Chromek służy mi głównie do pokazywania zrzutów, tam, gdzie chcę pokazać pasek
adresu. Robię tak dlatego, że zwykle w Firefoksie mam otwartych parę okienek, zrzut
byłby nieczytelny. skomentuj
2010-02-10 13:24:04 | *.*.*.* | olgierd
"NoScript odfiltrował potencjalne próby przechwytywania informacji metodą cross-site
scripting (XSS) pochodzące z http://goo.pl". ;-) skomentuj
2010-02-10 13:25:21 | *.*.*.* | olgierd
A jeśli mowa o clippingu to odsyłam do Vagli: http://prawo.vagla.pl/node/8576 skomentuj
2010-02-10 13:41:40 | 95.49.151.* | PoNgO
Słyszałem, że adblock wyszedł niedawno pod Chrome'a podobnie jak inne antyświństwa
więc teraz warto rozważyć przesiadkę. Ja osobiście i tak uwielbiam Operę, choć bloker
reklam jest w tej przeglądarce bardzo prymitywny.

Polecam dodać do tego filtra wyjątek "goo.gl" bo to zwykły serwis do skracania
linków, wkrótce będzie popularny.

Dzięki za link do artykułu Vagli, zaraz poczytam. skomentuj
2010-02-10 13:50:17 | *.*.*.* | olgierd
AdBlock na Chomie działa jakoś kulawo. Powiedzmy właśnie w stylu filtra Opery.

A skraczacz mógłby się postarać o jakąś lepszą technikę, bo wprawdzie pomyślałem
sobie, że przecież nie mogłeś tu podrzucić jakiegoś trojańskiego linka, ale część
internautów.... aaaa nie, oni nie korzystają z NoScript ;-) skomentuj
2010-02-10 14:38:11 | *.*.*.* | spex
@PoNgO
"Zapomniałem dodać. Na tym fastflipie są po prostu zdjęcia artykułów, czasem nawet w
całości. Przykład: http://goo.gl/ANRI"

To ostatnio widziałem jak gazeta.pl tak załącza zdjęcia.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80277,7544392.html?i=0 skomentuj
2010-02-10 14:41:39 | *.*.*.* | olgierd
Nie tylko Gazeta.pl -- czasem reprodukuje się po prostu kawałek strony z papierowej
gazety i to wrzuca na stronę. Zabawne całkiem. skomentuj
2010-02-10 15:06:51 | 192.100.112.* | mantrid
"Przegląd prasy zakłada, jak sama nazwa wskazuje, włożenie przez redaktora pewnego
wysiłku w dobór tekstów"
ale co jeśli redaktor nie wkłada żadnego wysiłku, bo software sam jest w stanie
"zebrać" artykuły w "pewną myśl"? np. tak jest w przypadku http://news.google.com/

zastanawia mnie też, czy możliwe jest uznać taki w pełni zautomatyzowany serwis za
wyszukiwarkę:
- źródła RSS są takim samym źródłem danych jak adresy IP (odwiedzane przez
GoogleBot'a)
- przetwarzanie utworów w pełni automatyczne
- być może treść w jakiejś (okrojonej?) formie przechowywana jest tymczasowo w
systemie
- prezentowanie "najpopularniejszych wyników wyszukiwania" na stronie głównej
- prezentowanie "wyników wyszukiwania powiązanych tematycznie" w postaci karty z
linkami na ten sam temat
- krótki cytat jak pod linkami w wyszukiwarkach

różnica jest taka że to nie użytkownik wpisuje frazę wyszukiwania, ale system sam
określa frazy (o które mógłby zapytać) i prezentuje gotowce.. skomentuj
2010-02-10 15:15:05 | *.*.*.* | olgierd
Odpowiedź na pytanie o Google News jest prosta: w sumie nie wiem, długo można
dywagować -- i stąd też projekt ten spotkał się z różną reakcją. Gdzieś tam musieli
płacić, gdzieś tam musieli wyłączać... skomentuj
2010-03-04 08:39:22 | 217.97.202.* | batusia :)
Re: Prawo cytatu, prawo przedruku i przegląd publikacji [6]
Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Jednak mam wątpliwość, co do granic dozwolonego użytku
właśnie w kontekście prawa cytatu i prawa przedruku, przeglądu publikacji.

Bowiem, nie tak dawno spokałam się z praktyką jednego z naszych dużych internetowych
serwisów informacyjnych, które mając swój kiosk przeglądu prasy, proponują innym
serwisom internetowym zamieszczanie na ich forach dyskusyjnych i modułach
publicystycznych tematycznych odnośników z cytowanym lidem określonego artykułu.
Oczywiście widnieje pod nim źródło: autor oraz tytuł e-czasopisma.

Rodzi się we mnie pytanie, czy jest to zgodne z prawem - w przypadku gdy strona
trzecia (owe portale, którym proponuje się korzystanie z owych "baków" lidów
artykułów) korzysta z tej propozycji? Przecież przez to podbija wejścia "pośrednika",
a nie portalu źródłowego. Czy nie są tutaj naruszane prawa źródłowego wydawcy, a w
tym autora tekstu? Przecież jego tekst tym samym jest powielany, a on nie ma z tego
dodatkowej zapłaty.
Czy tutaj taka forma cytowania nie jest swoistym obejściem prawa w dozwolny sposób? skomentuj
2010-03-04 09:14:05 | *.*.*.* | olgierd
Troszkę zamotane ;) czy mowa o sytuacji, w której ten serwis internetowy
zamieszczający zajawkę+odnośnik jest autorem (bądź chociaż uprawnionym) do tekstu? i
sam wrzuca na stronę tego serwisu informacyjnego zajawki do swoich tekstów?
Bo jeśli tak to przecież wszystko gra. skomentuj
2010-03-04 10:13:36 | 217.97.202.* | batusia :)
Ech, no tak.. zamotałam :) Przepraszam… :)

Może tak… duży serwis „x.pl” ma tzw. przegląd różnych tytułów
prasowych (nie swoich) o różnej tematyce, np. NYT, Polityka, Przegląd Powszechny,
Newsweek itp. Oczywiście na swoich stronach zamieszcza to jako zajawkę tekstu (autor
+ tytuł prasy). To rozumiem, że jest ok.

W tym wypadku rodzi się pytanie:

1) czy serwis „x.pl” jest ok. w stosunku do wyżej wymienionych tytułów
prasowych w przypadku, gdy występuje do strony trzeciej, czyli innych portali
(nazwijmy je portale „z.pl” mających swoje redakcje, fora internetowe)
– z ofertą, aby portal „z.pl” mógł skorzystać z tych samych zabawek
teksów, materiałów wideo (także z podaniem autora i tytułu prasy, stacji TV) i
uatrakcyjnić swoje strony?

2) Czy portal x.pl może w powyższy sposób rozpowszechniać nie swoje teksty składając
takie oferty współpracy (sukcesywnego udostępniania treści w formie zabawek)?

3) Czy strona trzecia (nazwane tutaj jako portale „z.pl”) jest ok. i nie
narusza praw owych źródłowych tytułów prasowych oraz ich autorów (np. NYT, Polityki)?
Przecież strona trzecia nie korzysta bezpośrednio ze źródła, a za pośrednictwem
serwisu „x.pl”.

Czy teraz choć trochę jest jaśniej ? ;) Dla mnie prawo do cytatu w tej sytuacji stało
się niejasne i wzbudziło wątpliwości… skomentuj
2010-03-04 10:30:19 | *.*.*.* | olgierd
Słowem: płatny przegląd prasy.
Dotąd nie budziło to raczej wątpliwości, natomiast ostatnio prasa coraz częściej
twierdzi, że owszem, proszę bardzo, ale za wynagrodzeniem (por.:
http://prawo.vagla.pl/node/8576). skomentuj
2010-03-04 10:57:09 | 217.97.202.* | batusia :)
Badzo dziękuję Ci za sugestię. Doczytam.
:) skomentuj
2010-03-04 11:01:51 | *.*.*.* | olgierd
Uprzejmie proszę :) skomentuj
2010-03-04 20:35:53 | 89.228.69.* | Mikołaj (PMM)
Wracając do Gazeta.pl i jej blogoidów - tam często zamieszczane są również zrzuty
ekranowe stron internetowych. Oczywiście zupełnym przypadkiem jakieś 95% obszaru tego
zrzutu zajmują zdjęcia. Do których to zdjęć serwis oryginalny niemal ze 100%
pewnością prawa wykupił. No i tutaj się zastanawiam, na ile jest to zgodne z prawem,
bo z zasadami IMHO mocno się rozmija. skomentuj
2011-07-12 18:46:31 | 46.113.14.* | Fotomihu
Re: Prawo cytatu, prawo przedruku i przegląd publikacji [1]
Na jakiej zasadzie prawnej Google w wyszukiwarce grafiki wyświetla miniatury zdjęć
(innych autorów)?
Zauważyłem, że w tej opcji przeglądarki nie pojawiają się reklamy Gogle na
marginesie. Czy jest to klucz do rozwiązania zagadki? skomentuj
2011-07-12 21:38:59 | *.*.*.* | olgierd
hmm może art. 23(1) pr.aut.? skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]