Pamiętacie historię pt. we wrocławskim Grunwaldzki Center kradną rowery i robimy wszystko, żeby przetrącić kręgosłup wrednemu złodziejowi? Życie dopisało do opowieści kolejny rozdział. I o nim to piosenka.
Kolejny rozdział brzmi: spod kultowego biurowca znów gwizdnęli rower. Już trzeci, a może czwarty. Colliers nadal robi co w jego mocy: wzmacnia zabezpieczenia, dokłada kamery, kieruje nowych ludzi. I odstrasza, grzmiąc, że ucięta zostanie ręka śmiałka, który odważy się... etc.etc.
Zgłosiło się już też paru ochotników, którzy w ramach sprawiedliwej odpłaty gotowi są uciąć rękę złodziejowi.
Na razie jednak, zanim uda się złapać bandytę, została powieszona (wczoraj) karteczka, której najwyraźniej przypisuje się uspokajające właściwości...
... no właśnie, czy tylko mi się wydaje, że treść takiej deklaracji może uspokoić wyłącznie złodzieja -- i brzmi dlań prawie jak obietnica bezkarności i minimalizacji ryzyka?
Chyba już Sun Zi mówił, że słabszy nie powinien nigdy okazać swej słabości -- a czym jest powieszenie przy rowerach czegoś, co raczej przypomina białą flagę bezmożności?




Ja bym napisał tak, prafrazując:
"Nie mamy Pana roweru i co nam Pan zrobisz" :) skomentuj