Prezydent powołuje premiera
 Oceń wpis
   
Taki czas, że trudno uciec od polityki. Mnie już troszkę to nudzi, ale skoro zdaniem Czytelników warto się do pewnych spraw ustosunkować - vox populi vox Dei.
Dziś na tapetę biorę zagadnienie czy Tusk może żądać od prezydenta powołania go na premiera?

Odpowiem nieco filozoficznie, ale taka już moja uroda: owszem, Donald Tusk może zażądać, aby Lech Kaczyński powołał go na szefa rządu. Tak samo jak może żądać, aby Słońce zaczęło się wreszcie obracać wokół Ziemi.

Wydawać by się mogło, iż art. 154 ust. 1 Konstytucji jest jasny i klarowny: "Prezydent Rzeczypospolitej desygnuje Prezesa Rady Ministrów, który proponuje skład Rady Ministrów. Prezydent Rzeczypospolitej powołuje Prezesa Rady Ministrów wraz z pozostałymi członkami Rady Ministrów w ciągu 14 dni od dnia pierwszego posiedzenia Sejmu (...)".
Przełożę z naszego na ludzkie: prezydent wskazuje premiera, dopiero w tym momencie premier dobiera sobie skład gabinetu. Jak już mu się uda - a ma na to 14 dni - prezydent powołuje go na premiera, wraz z wszystkimi ministrami, odbiera przysięgę - i przechodzimy do ust. 2, czyli głosowania nad votum zaufania.

Ustawa zasadnicza w żaden sposób nie ogranicza prezydenta w procesie kreowania rządu. De facto Pałac nie jest związany wynikiem wyborów (nie licząc konieczności uzyskania inwestytury ze strony izby niższej parlamentu); Lech Kaczyński może obecnie desygnować na premiera dowolną osobę: począwszy od Bogusława Kaczyńskiego, poprzez Jarosława Kaczyńskiego jak i Czesława Kiszczaka, na Donaldzie Tusku skończywszy.
Prawdę mówiąc ewentualne roszczenia tego ostatniego mają taką samą "moc prawną" jak moje oczekiwania - wszakże ja też mogę ogłosić (choćby za pośrednictwem mojego czasopisma), że oczekuję, aby to moja skromna osoba została desygnowana na urząd premiera.
Prezydent powinien liczyć się z koniecznością uzyskania poparcia dla jego kandydata w sejmie - odrzucenie takiego kandydata oznaczałoby osłabienie jego pozycji - ale odmowa powołania lidera zwycięskiej partii nie stanowiłaby naruszenia zasad konstytucyjnych.

Rację mają funkcyjni Platformy Obywatelskiej wskazując, iż art. 154 nie mówi nic o umowie koalicyjnej. Ale przepis ten nie mówi także nic o tym, kto może zostać desygnowany na premiera. Prezydent może publicznie oświadczyć, że premierem zostanie ten, kto najładniej go przeprosi, podobnie jak może oczekiwać przedłożenia jakichkolwiek - bezwartościowych, powiedzmy sobie szczerze (kto przyjmuje zakłady czy PSL wypnie się na Platformę przed czy po 24 miesiącach?) - umów koalicyjnych.
Można sobie przecież wyobrazić sytuację, w której partia formalnie wygrywająca wybory (najwięcej głosów i mandatów w legislatywie) będzie miała mniej niż 230 mandatów, zaś ze względu na zerową zdolność koalicyjną misję stworzenia rządu dostanie polityk z ugrupowania, które mając mniej własnych posłów, potrafi dogadać się z innymi partiami w sejmie (na to częściowo liczyli politycy SLD oraz Andrzej L. w sejmie poprzedniej kadencji - proponując Platformie zdymisjonowanie Kaczyńskiego i powołanie rządu PO-SLD-PSL-i-coś-tam-jeszcze).

Platforma mówi o jakimś zwyczaju konstytucyjnym, zgodnie z którym Donald Tusk powinien oczekiwać takiego gestu ze strony Pałacu.
Proszę Państwa, to nieprawda. Nie mamy w Polsce takiego zwyczaju. Historia III RP jest za krótka, abyśmy mówili o jakichkolwiek utrwalonych obyczajach; zresztą obie premierowskie przygody Waldemara Pawlaka dowodzą, iż zwyczaju takiego po prostu brak. Historia obecnej konstytucji jest jeszcze krótsza - te 10 lat to 4/5 etatu kiepskiego prezydenta silnego sondażami oraz 2 lata jego następcy, który nawet w sondażach wypada beznadziejnie. Żaden zwyczaj polityczny, czy konstytucyjny nie wytworzy się w ciągu 10 lat, zwłaszcza, jeśli w tym czasie prezydentuje polityk, który co do zasady unika kontrowersji.

Zalążkiem tworzenia się jakiegoś zwyczaju będzie właśnie obecny rozwój wypadków: czy Donald Tusk ustąpi i przyniesie umowę koalicyjną, jeśli nie to czy prezydent Kaczyński zaryzykuje powołanie premiera, który niekoniecznie będzie miał szanse na uzyskanie wotum zaufania w sejmie...
... proszę Państwa, przecież Lech Kaczyński może desygnować innego polityka Platformy Obywatelskiej - w żadnym przypadku nie musi być to przewodniczący tej partii!

Ciekawe co zrobiłby Bronisław Komorowski oraz posłowie PO, gdyby okazało się, iż zdaniem prezydenta to on powinien zostać szefem tego rządu? Czy udałoby mu się uskładać gabinet i wystąpić do parlamentu o inwestyturę, co zrobiłaby jego partia w takim przypadku?


Gdyby Lech Kaczyński naprawdę chciał zagrać Tuskowi na nosie, wykonałby właśnie taki manewr. Niechaj się Platforma martwi czy poprzeć swojego człowieka w głosowaniu, a może głosować przeciw - licząc na to, że w spisku nie wezmą udział deputowani PiS, którzy mogliby poprzeć kandydaturę Komorowskiego - i przejść od razu do wyboru premiera przez Sejm (art. 154 ust. 2).
Komentarze (6)
Cenzus wyborczy Namaluj sobie rektora

Komentarze

2007-11-04 11:12:41 | 62.87.142.* | Kuszelas
Re: Prezydent powołuje premiera [3]
to, że prezydent nie jest formalnie związany wynikiemk wyborów, to oczywista
oczywistość i nie widzę powodu, by to powtarzać,
ale co do grania na nosie, to chyba nie do końca potrafię pojąć Pańskie intencje -
desygnowanie kogokolwiek przez prezydenta nie rodzi po stronie tej drugiej osoby
żadnego obowiązku przyjęcia takich zaszczytów, a skoro tak, to komu by prezio na
nosie grał?
poza tym, odnoszę wrażenie, że przykłada Pan nadmierną wagę do regulacji prawnych -
to taka trochę fetyszyzacja - istnieje coś takiego, jak zwyczaje, a w myśl tych
pierwszorzędne znaczenie ma powołanie stabilnego rządu; do tego zaś niezbędne jest
zbadanie gruntu, czyli (brzydko mówiąc) konsultacje, ale na pewno nie konsultacje z
szefem ugrupowania, które wybory przegrało i ma zerową zdolność koalicyjną skomentuj
2007-11-04 14:52:28 | *.*.*.* | olgierd
Przedstawiłem konstrukcję czysto teoretyczną. Czy osoba desygnowana na premiera może
nie przyjąć tej godności.... pewnie może, chociaż fakt, że się jeszcze nie zdarzyło.
Natomiast powołanie premiera, któremu się później nie udało sformować rządu zdarzyło
się raz w schyłkowym PRL oraz raz w III RP.

Co do zwyczajów - tak, rzecz w tym (może nie wyraziłem się dość jasno w tekście), że
zwyczajów jeszcze nie mamy. Za krótko się dzieją u nas sprawy, żeby mogły powstać.

Pozdrawiam Kolegę po tej samej Alma Mater :-) skomentuj
2007-11-05 17:59:45 | *.*.*.* | infolinka
Re: Prezydent powołuje premiera [1]
Witaj Olgerd,

Gra w szachy w ktorej pozostaje samotny krol, powinna konczyc sie podaniem reki.

Kasia :-))) skomentuj
2007-11-06 08:59:02 | *.*.*.* | olgierd
Haha :-) dobre porównanie - czyli jednak obyczaj, a nie gonienie dwoma pionami i
laufrem za samotnym królem szlajającym się między G6 a H8 ;-) skomentuj
2011-05-11 15:58:08 | *.*.*.* | meble na zamówienie kraków
Czy zdarzyło się, że mianowana została osoba, która nie chciała być prezesem? skomentuj
2011-05-11 16:05:34 | *.*.*.* | olgierd
Nie sądzę :) nie w Polsce przynajmniej. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]