2007-08-04 16:26
Wiedziałem, że o aferze z finansowaniem Prawa i Sprawiedliwości nie warto nic pisać, dopóki nie odezwie się Najjaśniejszy Panicz. Długo nie trzeba było czekać, premier wrócił z wakacji i wygłosił spicz, z którego jednoznacznie wynika: niechaj się PKW nie waży ręki na partię unieść, ponieważ ręka ta będzie niechybnie odrąbana.
Partia nie ma sobie nic do zarzucenia. Ot, przychodziły różne dziwne pieniądze, liczykrupa odkładał je na osobną kupkę i odsyłał, ale PiS jako najukochańsza partia Polaków miała taką masę wpłat, że nie zdążyli z tym na czas. Dziwne, że nie padło hasło o prowokacji - ja bym w pierwszym rzędzie na to zwrócił uwagę (komu bowiem może najbardziej zależeć na skompromitowaniu PiS w ten sposób, jeśli nie wrogom partii?)
Dziwię się także, że Państwowa Komisja Wyborcza nie została oskarżona o sprzyjanie układowi - przecież nie przez przypadek informacja o karze pojawiła się zaraz po tym, jak telewizyjne reklamówki PiS przypomniały o dwulicowości PO w sprawie przyjmowania kasy z budżetu.
Być może przeoczenie, być może efekt lepszego humoru premiera. Nieważne. Pecunia non olet, więc partia będzie się odwoływać do Sądu Najwyższego.
Mnie w całej sprawie drażni jedna acz dość zasadnicza sprawa: zachłanność wszystkich naszych polityków na pieniądze. 560 darmozjadów bierze całkiem niezłe wypłaty z kancelarii Sejmu i Senatu, tysiące ich kolegów ma ciepłe posadki w licznych Agencjach, Funduszach, Urzędach i Komitetach, dziesiątki tysięcy rajcuje, burmistrzuje, wójtuje, dołóżmy do tego szmal na biura poselskie, przeloty, podróże i inne kurwokonferencje w Gujanie, a roztoczy się przed nami wspaniały obraz publicznego nieróbstwa za ciężkie - ale, a jakże, publiczne - pieniądze.
I jeszcze mamona na aparat partyjny i zwrot kosztów kampanii.
Wychodzi na to, że furda wszystkie afery Bagsika i Gąsiorowskiego, co tam Grobelny i cała reszta przekręciuchów - chcesz bezpiecznie i w aureoli zbawcy Narodu przyssać się do budżetu, załóż partię polityczną. Wszystko co ci grozi to utrata mandatu bądź - alternatywnie - łaska siedzenia w ławie poselskiej obok Andrzeja L.
Jako libertarianin z przekonania i monarchista w głębi duszy mam taki układ w głębokim poważaniu. Partyjniactwo mierzi mnie setnie, chętnie zakazałbym działania wszelkich partii w takim kształcie, a ściśle: zrównał je w prawach z innymi stowarzyszeniami. Chcesz się bratać z kimś bo masz podobny pogląd na politykę - proszę bardzo, ale nie oczekuj, że będziesz miał przez to więcej do powiedzenia niż Sojusz Zjednoczonych Miłośnicy Owczarków Belgijskich bądź Wszechpolski Klub Użytkowników Aparatów o Nazwie Pentax. A jak będziesz miał dobry pomysł to niech ci prywatny sponsor uchyli trzosa (w nowomowie zwie się to "grantem"), może w swoim partyjniactwie uda się załatać parę dziur albo dokarmić biedne sikorki zimą.
Powiecie Moi Wielce Czcigodni Czytelnicy, że to niemożliwe, że demokracja, że przedstawiciele, że obawa korupcji etc. etc. Odpowiem: wiem, że demokracja, że przedstawiciele, ale korupcji nie da się zwalczyć jej zalegalizowaniem; proszę zwrócić uwagę, że przepisy o finansowaniu partii uchwalili sobie sami politycy, słusznie myśląc "co będziemy ryzykować, że nas złapią, ustalimy, że ileś tam się należy rok w rok z budżetu, to nas nikt nie oskarży". I przypomnę, że poprzednia ustawa o partiach politycznych to było bodajże osiem krótkich, prostych acz treściwych artykułów, żadnego przyssania się do budżetu.
Tymczasem premierowi nawet obecna ustawa się nie podoba, bo za łatwo można partię od tego koryta oderwać. Wstyd i okropność.
Partia nie ma sobie nic do zarzucenia. Ot, przychodziły różne dziwne pieniądze, liczykrupa odkładał je na osobną kupkę i odsyłał, ale PiS jako najukochańsza partia Polaków miała taką masę wpłat, że nie zdążyli z tym na czas. Dziwne, że nie padło hasło o prowokacji - ja bym w pierwszym rzędzie na to zwrócił uwagę (komu bowiem może najbardziej zależeć na skompromitowaniu PiS w ten sposób, jeśli nie wrogom partii?)
Dziwię się także, że Państwowa Komisja Wyborcza nie została oskarżona o sprzyjanie układowi - przecież nie przez przypadek informacja o karze pojawiła się zaraz po tym, jak telewizyjne reklamówki PiS przypomniały o dwulicowości PO w sprawie przyjmowania kasy z budżetu.
Być może przeoczenie, być może efekt lepszego humoru premiera. Nieważne. Pecunia non olet, więc partia będzie się odwoływać do Sądu Najwyższego.
Mnie w całej sprawie drażni jedna acz dość zasadnicza sprawa: zachłanność wszystkich naszych polityków na pieniądze. 560 darmozjadów bierze całkiem niezłe wypłaty z kancelarii Sejmu i Senatu, tysiące ich kolegów ma ciepłe posadki w licznych Agencjach, Funduszach, Urzędach i Komitetach, dziesiątki tysięcy rajcuje, burmistrzuje, wójtuje, dołóżmy do tego szmal na biura poselskie, przeloty, podróże i inne kurwokonferencje w Gujanie, a roztoczy się przed nami wspaniały obraz publicznego nieróbstwa za ciężkie - ale, a jakże, publiczne - pieniądze.
I jeszcze mamona na aparat partyjny i zwrot kosztów kampanii.
Wychodzi na to, że furda wszystkie afery Bagsika i Gąsiorowskiego, co tam Grobelny i cała reszta przekręciuchów - chcesz bezpiecznie i w aureoli zbawcy Narodu przyssać się do budżetu, załóż partię polityczną. Wszystko co ci grozi to utrata mandatu bądź - alternatywnie - łaska siedzenia w ławie poselskiej obok Andrzeja L.
Jako libertarianin z przekonania i monarchista w głębi duszy mam taki układ w głębokim poważaniu. Partyjniactwo mierzi mnie setnie, chętnie zakazałbym działania wszelkich partii w takim kształcie, a ściśle: zrównał je w prawach z innymi stowarzyszeniami. Chcesz się bratać z kimś bo masz podobny pogląd na politykę - proszę bardzo, ale nie oczekuj, że będziesz miał przez to więcej do powiedzenia niż Sojusz Zjednoczonych Miłośnicy Owczarków Belgijskich bądź Wszechpolski Klub Użytkowników Aparatów o Nazwie Pentax. A jak będziesz miał dobry pomysł to niech ci prywatny sponsor uchyli trzosa (w nowomowie zwie się to "grantem"), może w swoim partyjniactwie uda się załatać parę dziur albo dokarmić biedne sikorki zimą.
Powiecie Moi Wielce Czcigodni Czytelnicy, że to niemożliwe, że demokracja, że przedstawiciele, że obawa korupcji etc. etc. Odpowiem: wiem, że demokracja, że przedstawiciele, ale korupcji nie da się zwalczyć jej zalegalizowaniem; proszę zwrócić uwagę, że przepisy o finansowaniu partii uchwalili sobie sami politycy, słusznie myśląc "co będziemy ryzykować, że nas złapią, ustalimy, że ileś tam się należy rok w rok z budżetu, to nas nikt nie oskarży". I przypomnę, że poprzednia ustawa o partiach politycznych to było bodajże osiem krótkich, prostych acz treściwych artykułów, żadnego przyssania się do budżetu.
Tymczasem premierowi nawet obecna ustawa się nie podoba, bo za łatwo można partię od tego koryta oderwać. Wstyd i okropność.
Kategoria
... stróż prawości




Poruta i Smród.
(jak to w afryce, gdzie mieszka ten nasz Koleżka... no, jak mu tam było? kali...
kuchci...) skomentuj
1. Po pierwsze primo: Chevrolet non olet. Pecunia się nie rymuje a poza tym to mało
znana marka auta
2. Po drugie primo: w wyrazie 'kursokonferencje' została (zapewne przez pośpiech)
wstukana, zamiast litery 's', litera która się znajduje w rzędzie klawiszy nad nią. skomentuj
Możliwe, że została przez pomyłkę została wstukana błędnie, ale nowy wyraz w tym
kontekście też pasuje ;-) skomentuj
Witaj Olgierd,
A może takie małe acz znaczące zmiany?
Wybory parlamentarne na koszt podatników, O.K.
Obrady parlamentu i posiedzenia komisji, podkomisji i wszystkich innych możnaby
potraktowac jako wolontariat
Jeden samochód służbowy na każde ministerstwo
Jeden somolot rządowy dla rządu
Przed zgłoszeniem kandydatury deklaracja, że kandydat będzie w stanie utrzymac się
przez całą kadencję bez pracy i bez prowadzenia firmy czy innych źródeł dochodu
No a jeśli w połowie kadencji okazałoby się, że zabrakło funduszy na utrzymanie, to
możliwośc wystąpienia o pomoc z opieki spłecznej w wysokości nie wyższej niż
najniższa pensja krajowa.
No tak, ale wtedy kto by nami rządził? :-)))
Kasia :-))) skomentuj
nowej klawiatury ;-)
Kasia, ja bym chciał jeszcze - w tym nowym sejmie, w tej nowej N-tej Rzplitej, aby
powrócono do sesyjności sejmu. Wtedy naprawdę byłoby mniej ględzenia takich ludzi jak
L. "co my na to co oni na to". skomentuj
Inna sprawa, że jak już powstanie N-ta Rzplita, to nie wiem czy taki przekładany tort
da się strawic. skomentuj