"Przywożę wam pokój"
 Oceń wpis
   

jak Chamberlain przywozi pokójPrzeczytawszy parę relacji -- w tym oficjalną -- z debaty premiera Tuska z internautami oraz recenzji uczestników, a także recenzji z recenzji (przy czym polecam dobry komentarz Jacka Sierpińskiego) -- czasu na oglądanie tego nie miałem, zresztą nawet jakbym go miał to i tak uważałbym, że czasu szkoda -- doszedłem do prostej konstatacji.

Otóż jeśli nawet Prezes Rady Ministrów był łaskaw się wyrazić, iż "Mogę się zobowiązać, że wstrzymamy prace nad projektami, które prowadzimy, żeby wysłuchać państwa opinii", to jednak nie dziwi mnie, że "Co nie znaczy jednak, że ze wszystkimi [opiniami] będziemy się zgadzać", zwłaszcza, że "W interesie wszystkich jest, żeby to, co jest przestępczością w świecie realnym, nie pleniło się w świecie wirtualnym, bo nie znajdziemy skutecznych sposobów ścigania. Dla przestępczości w Internecie nie może być większej swobody i tolerancji tylko dlatego, że to Internet".

Nie dziwi mnie zatem znak zapytania w tytule tekstu na Gazeta.pl ("Zwycięstwo internautów?"). Jestem bowiem więcej niż pewien, że jest to tego samego rodzaju zwycięstwo, jakie Neville Chamberlain ogłosił po powrocie z konferencji monachijskiej -- "przywożę wam pokój".

Mówiąc trywialnie: posiedzieli, pogadali, wypili parę kontenerków mineralnej, ponagrywali się, premier przemówił -- i wszystko będzie jak było, jak jest, jak będzie.
Owszem, może i z tego projektu nieszczęsny Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych wyleci -- na marginesie: Prezes Rady Ministrów może obiecywać nawet prawo pierwokupu nieruchomości w Niederlandach: jakby nie patrzeć dysponentem projektu jest cała Rada Ministrów, więc jeśli minister od ogórków z ministrem od fikołków przegłosują ministra od armat to nic z tego i tak nie będzie... -- może hasło "art. 179a" zostanie wymazane gumką myszką, ale za długo już zżeram zęby, żeby uwierzyć, że temat wkrótce nie wróci na salony.

Tak, panie Premierze, tak, Panowie Internauci, przywieźliście nam pokój...

Komentarze (17)
Paserski skrypt do zarabiania i... Sprzedajny jak bloger?

Komentarze

2010-02-06 19:56:49 | 62.121.124.* | Piotr VaGla Waglowsk
Re: "Przywożę wam pokój" [2]
Błyskotliwie, chociaż - jako uczestnik tej debaty, który miał szansę uczestniczyć w
pracach organizacji pozarządowych przygotowujących się do tego spotkania, a także w
samej debacie, mam oczywiście nieco inne odczucia :) Rację ma jednak autor, że
jeszcze nie ma co chwalić dnia, gdyż zachód słońca daleki. Trudno mi się zgodzić z
sugestią, że robić cokolwiek sensu nie ma. Być może jednak źle odczytałem przesłanie. skomentuj
2010-02-06 21:49:41 | 89.228.69.* | Mikołaj (PMM)
Nie wiem skąd przekonanie, że "wszystko będzie jak było". Mam wrażenie, że pomijasz
najważniejszą w tym całym spotkaniu rzecz -- obywatele rozmawiają z rządem.
Niezależnie od losów RSiUN mamy do czynienia z przełomem w kontaktach rząd --
społeczeństwo. Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku... skomentuj
2010-02-06 22:53:04 | *.*.*.* | olgierd
Piotrze, pozwól, że zacytuję: "Jak wspomniałem - nawet nie wiem jeszcze, co zostało w
trakcie tej debaty ustalone." (http://prawo.vagla.pl/node/8932). Uznałem, że skoro
nie wie osoba, która siedziała obok Prezesa Rady Ministrów, która na bieżąco śledziła
cały młyn wokół nowelizacji -- to już chyba nikt nie wie.

Co do przełomu to też bym nie był taki pewien. Ani to nie społeczeństwo (lecz jakieś
jego elity -- jakkolwiek to brzmi), ani nie kontakt nawet za bardzo.
Ja nawet zwolennikiem demokracji bezpośredniej nie jestem, a takiej lekko półśredniej
-- tym bardziej nie ;-)

No ale dobrze, załóżmy, że Donald Tusk zrozumiał, że źle chciał zrobić ;-) skomentuj
2010-02-06 23:08:16 | 188.33.184.* | ANZELM_CIUMLASA
MIKOŁAJU (PPM) - ALE TY JESTEŚ WAŁEM, [3]
Pamiętaj, że Donek Wermachtowiec i tak zrobi to na co ma ochotę, bo on Polaków ma w
d...., tzn. gdzieś. A Polak, jak zwykle, przed szkodą i po szkodzie głupi. Piotr
VaGla też dał się ogłupić Donkowi. Jedynie Olgierd czuje bluesa, bo jest
INTELIGENTNYM CZŁOWIEKIEM.

Dlatego pamiętaj, że jedynym ratunkiem jest wybranie KACZORA DONALDA na prezydenta RP.
Jeżeli jeszcze się nie wpisałeś na listę poparcia, to uczyń to tak szybko jak to
możliwe i weź udział w BEZPŁATNYM losowaniu cennych nagród - szczegóły na stronie -
www.kaczordonald.pl (uwaga - przestała działać strona pod adresem -
www.romanwlos.go.pl).

Pozdrowienia dla Polaków mądrych przed szkodą,
ANZELM CIUMLASA

p.s. To aż niewiarygodne, że taki VaGla podniecił się tym, że Donek wpuścił go do
swojej twierdzy. Jeżeli Polacy tak łatwo dają się ogłupić, to nic dziwnego, że ten
kraj jest tak popier..lony. skomentuj
2010-02-07 00:15:33 | 62.121.124.* | Piotr VaGla Waglowsk
@Olgierd Kiedy pisałem tamte słowa nie wiedziałem, co zostało ustalone ustalone.
Staram się opierać na kwitach i innych źródłach. Pisząc te słowa nie analizowałem
jeszcze wówczas nagrań :) Zresztą - podobnie jak - przypuszczam - dla Ciebie, dla
mnie przy analizie kolejnych kroków legislacyjnych najważniejsza jest treść projektu
ustawy. Tej nadal nie znamy. Poczekam, skomentuje, jak się pojawi. Podobnie, jak
poprzednie wersje.

@ANZELM_CIUMLASA Podnieciłem się? Muszę sprawdzić nagrania. skomentuj
2010-02-07 09:13:51 | *.*.*.* | olgierd
Anzelm już taki jest. Nie warto czytać tych jego ekscesów. skomentuj
2010-02-07 09:36:49 | 89.228.69.* | Mikołaj (PMM)
OK, tu się zgadzamy i zobaczymy, jak będzie wyglądała kolejna wersja projektu.
Natomiast przełom -- zdecydowanie jest. Nawet jeśli kolejnej debaty długo nie będzie,
to mamy precedens.

"No ale dobrze, załóżmy, że Donald Tusk zrozumiał, że źle chciał zrobić ;-) "

Takie jest moje podsumowanie debaty i z takiego założenia wychodzę. Rzeczywistość
będzie to weryfikować.


PS. To Anzelm coś pisał? Nie wyświetliło mi... skomentuj
2010-02-07 11:00:19 | 79.185.135.* | PoNgO
Re: "Przywożę wam pokój" [8]
Analogia do konferencji monachijskiej jest genialna. Idealnie przedstawia sytuację.

Pan premier nie zmienił zdania dlatego bo internauci do niego przyszli i go
przekonali swoimi twardymi argumentami. Powiedziałbym, że cała sprawa to wręcz
szkodliwy precedens bo przy następnym strajku jakiejś grupy społecznej
(pielęgniarki!) ów grupa będzie się powoływać na powtórkę tego typu spotkania.
Wkrótce będą debaty z lekarzami, z górnikami, nauczycielkami a potem pewnie z...
podatnikami.

Dlaczego więc Donald Tusk zmiękł? Bo taka jest demokracja. Do debaty nie doszłoby
gdyby Tusk nie przystąpił do niej z planem zaspokojenia gawiedzi. Jeszcze zanim
rozpoczęła się dyskusja, zanim padł pierwszy argument, można było się domyśleć, że
zgoda na debatę to zgoda na zawieszenie rządowych planów w kwestii "cenzury".

Wiadomo przecież o co tu chodzi. Ponieważ Tusk zrezygnował z prezydentury, inny
kandydat Platformy będzie wsparty tylko i wyłącznie popularnością partii, jej
poparciem. "Art. 179a" zaszkodziłby przecież nie tylko Tuskowi lecz całemu
ugrupowaniu politycznemu. Ponadto bardzo prawdopodobne, że kilka miesięcy po wyborach
prezydenckich odbędą się wybory parlamentarne.

Także pomysł na rejestr stron niedozwolonych jeszcze powróci. Najwcześniej w połowie
2011 roku. Wyrok został odroczony i z tego się cieszmy. skomentuj
2010-02-07 11:28:54 | 89.228.69.* | Mikołaj (PMM)
Chciałbym zauważyć, że rozmowy z górnikami, stoczniowcami, lekarzami i pielęgniarkami
toczone są od dawna. Przy czym na ogół nie są to rozmowy, ale szantaż pewnej grupy
zawodowej, domagającej się określonych koncesji na swoją rzecz.

Piątkowe spotkanie było pierwszym, na którym pojawili się obywatele różnych
orientacji politycznych, zawodów etc., mający wspólnie do przekazania podstawowy
komunikat -- rząd proponuje złe prawo, godzące w wolności obywatelskie oraz sprzeczne
z Konstytucją RP. Nikt się nie domagał darmowego Internetu czy 100Mbit łącza dla
każdego chętnego. To jest gigantyczna różnica, choć dla większości kompletnie
niezrozumiała.

Większość komentujących nie ma wiedzy o funkcjonowaniu państwa, nie mają nawet
pojęcia o swoich prawach. Ich rozumienie debaty ogranicza się do "konkretów" --
najchętniej jakiejś demonstracji siły, powiedzenia czegoś "wprost" do DT, ewentualnie
bardzo konkretnych żądań. Nie tędy droga... skomentuj
2010-02-07 13:05:04 | 109.243.103.* | ANZELM_CIUMLASA
MIKOŁAJ (Part-Per-Million) - NIE ZAŁAMUJ ANZELMA, [0]
Zgadzam się z Tobą, że większość komentujących nie ma pojęcia - i to nie tylko o
funkcjonowaniu państwa, ale kompletnie o niczym. Powiem więcej, większość żyjących
nie ma pojęcia o niczym.

Dlatego czytuj uważnie teksty Olgierda oraz ANZELMA - bierz przykład z VaGli - on
sobie teksty nagrywa, a potem sobie słucha ze zrozumieniem, niczym ci faceci z SB co
to nagrywali sobie kazania w kościołach, bo tacy byli pobożni. Ciekawe skąd u VaGli
taka tradycja - tradycja rodzinna???

Wiedz, że demokracja to władza ludu. Dlatego nie załamuj Anzelma i nie promuj tutaj
radzieckiego modelu demokracji. W normalnej demokracji, to Donek nie miałby nic do
gadania - musiałby słuchać ludu i wykonywać to czego żąda lud. Sam fakt, że lud się
tak podnieca Donkiem, świadczy o tym, że lud nie ma pojęcia o niczym.

Jedynym wyjściem jest całkowite zaniechanie ograniczania wolności Internetu, i tyle.
Aby to było możliwe, lud musi poprzeć jedynego godnego, bo od zawsze BEZPARTYJNEGO
kandydata na prezydenta RP 2010 - szczegóły na stronie internetowej -
www.kaczordonald.pl - spiesz się póki tej strony nie ocenzurują.

Pozdrowienia ,
ANZELM CIUMLASA skomentuj
2010-02-07 13:26:41 | 79.185.135.* | PoNgO
@Mikołaju
Oczywiście pomysł na cenzurowanie internetu był zły pod każdym względem. Internautów
od stoczniowców odróżnia to, że ci pierwsi mieli słuszność a ci drudzy nie mieli.
Różnica jest też w kulturze wypowiedzi itp. To nie są jednak zasadnicze różnice.

Najważniejsze jest to, że zarówno internauci jak i stoczniowcy (pielęgniarki, górnicy
etc.) posiadają prawo wyborcze. I na tym polega właśnie ten szantaż. Było słychać
głosy, także na tym blogu, że jeśli prezydent Kaczyński zawetuje ustawę wprowadzającą
rejestr stron zakazanych to wówczas otrzyma poparcie. Podobnie inni internauci
deklarowali, że nie zagłosują już na Platformę jeśli poprze ona projekt ustawy
cenzurującej internet.

To jest szantaż który występuje w każdym demokratycznym państwie. Dlatego nie
wyobrażam sobie aby tego typu debata zakończyła się innym wynikiem. Gdyby Tuskowi
zależało na jak najszybszym wprowadzeniu w życie art. 179a to nie zgodziłby się na
debatę. Premier nie potrzebował tej debaty po to aby dowiedzieć się czyichś opinii bo
on te opinie znał dużo wcześniej - rząd nie jest odcięty od świata i dobrze orientuje
się w nastrojach społecznych. Ta debata to był raczej teatr mający promować premiera,
pokazać jaki to on spolegliwy wobec woli ludu. Dlatego też rozmowa toczyła się przy
kamerach a nie za zamkniętymi drzwiami.

Rząd posiada do dyspozycji cały pluton prawników i innych ekspertów więc jeśli nawet
kilku internautów podważy zgodność danego przepisu z konstytucją to na premierze nie
powinno to zrobić żadnego wrażenia. Tym bardziej, że przecież odpowiedzialność
ustawodawcza przerzucana jest na 460 posłów i 100 senatorów. Z takimi "autorytetami"
mierzyć może się tylko Trybunał Konstytucyjny.

Debata była o tyle ciekawa, że można było utrzeć nosa rządowi wprawiając go w małe
zakłopotanie. Ponadto udało się odroczyć cenzurę co najmniej o rok. Tylko tyle i aż
tyle. skomentuj
2010-02-07 20:15:01 | 89.228.69.* | Mikołaj (PMM)
"Było słychać głosy, także na tym blogu, że jeśli prezydent Kaczyński zawetuje ustawę
wprowadzającą rejestr stron zakazanych to wówczas otrzyma poparcie. Podobnie inni
internauci deklarowali, że nie zagłosują już na Platformę jeśli poprze ona projekt
ustawy cenzurującej internet."

Głosy na blogach mają to do siebie, że trafiają do czytelników danego komentarza i
niewiele dalej. Wiem, że tzw. społeczności Wykopu wydaje się, że ich okrzyki powinny
stawać się prawem w ciągu kwadransa od publikacji, ale zejdźmy na ziemię.

Internauci od paru tygodni mówili, że nie zagłosują na posłów, którzy poprą RSiUN. W
wynikach ankiety, o której dowiedziałem się przy okazji debaty, wyszło że 46% posłów
pomysł RSiUN by poparło, mimo tego że go nie przeczytali. Oto najlepszy wskaźnik
wpływu takiego szantażu na polityków. Z kolei szantaż górników etc. jest jak
najbardziej realny -- zrobią zadymę, zablokują dostawy węgla, rozwalą coś dla draki.
To jest konkret, a nie jakaś pisanina w wirtualnej rzeczywistości.


"Dlatego nie wyobrażam sobie aby tego typu debata zakończyła się innym wynikiem."

A ja owszem, wyobrażam sobie. Wszyscy patrzą przez pryzmat RSiUN, pomijając ustalenia
z ministrem Bonim. To jest realny sukces, którego nikt nie przewidywał i nawet nie
mógł przewidzieć.


"Gdyby Tuskowi zależało na jak najszybszym wprowadzeniu w życie art. 179a to nie
zgodziłby się na debatę."

Na debatę zgodził się w grudniu, gdy jeszcze o RSiUN nie było głośno. Wrzawa wokół
RSiUN jedynie sprecyzowała temat dyskusji.


"Premier nie potrzebował tej debaty po to aby dowiedzieć się czyichś opinii bo on te
opinie znał dużo wcześniej - rząd nie jest odcięty od świata i dobrze orientuje się w
nastrojach społecznych."

Gdyby znał te opinie, byłby lepiej przygotowany na padające pytania. Przecież znaczna
ich część była do znalezienia choćby u VaGli. Tymczasem mało było konkretnych
odpowiedzi, choć przecież obecni na sali rządowi doradcy spokojnie mieli czas na
obalenie choćby mojego podsumowania o nieprecyzyjnym zapisie dotyczącym "informacji
mogących" (art.179a ust.2).


"Rząd posiada do dyspozycji cały pluton prawników i innych ekspertów więc jeśli nawet
kilku internautów podważy zgodność danego przepisu z konstytucją to na premierze nie
powinno to zrobić żadnego wrażenia."

Przepraszam, ale jak jeszcze raz zobaczę sugestię, jakoby internauci byli
zwierzątkami z kosmosu, bez wiedzy i wykształcenia, to zacznę gryźć. Na sali było
paru prawników, informatyczni eksperci z kilkunastoletnim (a często i dłuższym)
stażem w Sieci etc. I tak się dziwnie złożyło, że to goście punktowali ustawę, a nie
rządowi eksperci gości. Całe spotkanie od początku było wymienianiem grzechów tej
ustawy. I, wybacz, byłem na sali i widziałem odbiór tych zarzutów przez stronę
rządową. To nie byli ludzie z uśmiechami na twarzy sugerującymi "mówcie co chcecie,
wiemy lepiej". Śmiem twierdzić, że Premier w trzynastej godzinie czwartkowych
przesłuchań wyglądał lepiej, niż w drugiej godzinie debaty w piątek. skomentuj
2010-02-07 23:06:41 | *.*.*.* | olgierd
Pewnie dlatego, że piątek był po czwartku ;-) skomentuj
2010-02-08 00:05:12 | 83.21.117.* | PoNgO
Mikołaju, dobrze wiedzieć, że prawnicy-internauci podczas debaty bardziej zmęczyli
premiera niż prawnicy-posłowie z komisji śledczej. I dla jasności - posłowie to też
nie są zwierzątka z kosmosu bez wykształcenia (prawnikiem jest np. pani poseł Kempa,
choć nie widać tego po niej).

Odnośnie tej ankiety wśród posłów. Pytanie zapewne dotyczyło nie tyle psychicznego
poparcia ustawy co potencjalnego głosowania w Sejmie. Jeśli projekt ustawy znalazłby
się w Sejmie z inicjatywy rządu to poseł należący do klubu PO zwyczajnie nie miałby
odwagi sprzeciwić się liderom swojego ugrupowania. To lider podejmuje decyzje czy
opłaca się podjąć niepopularną decyzję czy nie opłaca. Najwyraźniej Tusk uznał, że
nie warto ryzykować przed wyborami.

Palenie opon, blokowanie dostaw węgla itp. jest tak samo realne jak wrzucanie głosu
do urny wyborczej. Politycy reagują natychmiastowo na strajki bo te strajki
odzwierciedlają późniejsze głosowania w wyborach. Internauci nie mogą strajkować w
taki sposób jak lekarze czy górnicy (przestojami w pracy), a mimo to premier znalazł
czas dla internautów-ekspertów (nie zwierzaków). To chyba o czymś świadczy.

Trudno mi uwierzyć w dobrą wolę Tuska oraz w niekompetencje jego doradców. Ale może
się mylę, może naprawdę przywieźliście nam pokój? skomentuj
2010-02-08 11:30:46 | 89.228.69.* | Mikołaj (PMM)
@ Olgierd
U mnie zdecydowanie piątek był przed czwartkiem, a dziś mam sobotę. Po prostu wyjazd
zwrócił mi się w postaci bardzo solidnego przeziębienia.


@ PoNgO
"(prawnikiem jest np. pani poseł Kempa, choć nie widać tego po niej)."

Pamięć może mi źle służyć, ale posłanka Kempa chyba miała problemy z wylegitymowaniem
się odpowiednim dyplomem.

"Odnośnie tej ankiety wśród posłów. Pytanie zapewne dotyczyło nie tyle psychicznego
poparcia ustawy co potencjalnego głosowania w Sejmie."

O ile wiem, coś więcej powinno być opublikowane w tym tygodniu. W piątek poznałem
tylko tę informację.


"Jeśli projekt ustawy znalazłby się w Sejmie z inicjatywy rządu to poseł należący do
klubu PO zwyczajnie nie miałby
odwagi sprzeciwić się liderom swojego ugrupowania."

Poseł przede wszystkim jest przedstawicielem wyborców i ma obowiązek głosować dla ich
dobra, a nie według nakazów szefa klubu parlamentarnego. Praktyka zresztą dowodzi, że
wielu posłów jakoś potrafi pokazać charakter i zagłosować wbrew widzimisię partii.


"Palenie opon, blokowanie dostaw węgla itp. jest tak samo realne jak wrzucanie głosu
do urny wyborczej. Politycy reagują natychmiastowo na strajki bo te strajki
odzwierciedlają późniejsze głosowania w wyborach."

Wybacz, ale to mit. Stoczniowców jest jakieś kilkanaście tysięcy, górników pewnie
kilkadziesiąt. Razem z rodzinami będzie tego realnie koło 100 tysięcy głosów. Na
dodatek zapominasz, jak wiele można zyskać, stawiając czoła żądaniom górników. Sto
tysięcy głosów mniej na Śląsku będzie zrównoważone przez większą liczbę głosów w
pozostałych regionach.

Politycy reagują natychmiast na te strajki, bo mają one zbyt duży rozgłos w mediach.
Dziennikarzom łatwo pójść na ulicę i nagrać emocjonalne wypowiedzi oraz przepiękne
migawki ze starć pod URM czy w centrum Warszawy. Obraz idzie w świat, podobnie jak
wyzwiska, bo przecież nie ma w takich materiałach komentarzy od ekspertów, którzy
powiedzieliby wprost coś o złej strukturze spółek węglowych, o nadmiernych
roszczeniach etc.

Zresztą ostatnio do ogródka mediów nie sypią się kamyczki, tylko prawdziwe lawiny.
RSiUN, Authalia, iindex etc. są w ten czy inny sposób "likwidowane" przez środowisko,
najczęściej dziennikarze nie mają nawet o tym pojęcia. Choć to przecież oni powinni
tego typu sprawy nagłaśniać i ujawniać mechanizmy stojące za przekrętami. Ale to
temat na inny wpis.


"Premier znalazł czas dla internautów-ekspertów (nie zwierzaków). To chyba o czymś
świadczy."

Premier znalazł czas, bo o takim spotkaniu rozmawiano od dawna. Zresztą organizacja
od pierwszego pomysłu do spotkania zajęła blisko dwa miesiące. Fakt spotkania
świadczy raczej o tym, że udało się dopiąć wszystkie szczegóły organizacyjne. Zresztą
tutaj odsyłam do Maćka Budzicha, on to organizował i jest w stanie powiedzieć
więcej.


"Trudno mi uwierzyć w dobrą wolę Tuska oraz w niekompetencje jego doradców."

Dobra wola to kwestia wiary lub założeń, ale niekompetencja osób piszących projekt
RSiUN jest faktem. U VaGli było mnóstwo przykładów na to, że projekt jest ewidentnym
gniotem prawnym, o stronie technicznej nie wspominając. Wszak przeciwko niemu
wypowiadały się nie tylko organizacje związane z Internetem, ale też Krajowa Rada
Sądownicza nie zostawiła na nim suchej nitki.


"Ale może się mylę, może naprawdę przywieźliście nam pokój?"

Wolałbym przywieźć transparentność procesów stanowienia prawa. Likwidacja RSiUN to
tylko leczenie objawów, choroba siedzi głębiej. skomentuj
2010-02-08 11:47:17 | *.*.*.* | olgierd
Mówiąc "przed" i "po" miałem na myśli to, że być może Prezes nie był w piątek w
formie ze względu na jakby nie patrzeć cholernie wyczerpujące (także
intelektualnie...) przesłuchanie na komisji.

Posłanka Kempa jest administratywistką. Niektórzy mylą te pojęcia, choćby dlatego, że
tradycyjnie kierunek administracji jest na Wydziałach Prawa i Administracji.
Mój macierzysty kierunek został jakiś czas temu Wydziałem Prawa Administracji i
Ekonomii, jednakowoż ekonomiści po tym wydziale nie stają się prawnikami.


PS co to transparentności -- osobiście zezwolę na Wielki Spisek, pod warunkiem, że
jego celem i skutkiem będzie Wolność ;-) Niestety, to marzenie ściętej głowy, więc
muszę się zgodzić, że przejrzystość się przyda -- bo zwykle jej brak służy tworzeniu
podobnych gniotów.

Niestety, podzielam pesymizm PoNgO co do dalszych losów RSiUN. Wróci w ciągu
roku-dwóch lat, pod inną nazwą, z innym uzasadnieniem.

Najsamprzód pojawią się w mediach wstrząsające opowieści o ludziach, którzy w
internecie stracili -- głowę, fortunę, rodzinę, godność, życie.

Pamiętacie kilka lat temu kampanię ds gryzących psów? Co tydzień były 2-3
pogryzienia, w każdym miesiącu 1 ofiara śmiertelna. Od razu pojawił się projekt
ustawy, który bardzo zaostrzał warunki trzymania psów, plus lista 33 ras
niebezpiecznych (w tym owczarek niemiecki czy owczarek francuski beauceron!).

Niewiele po tym jak Kwaśniewski zawetował ustawę -- która była gniotem nie gorszym
niż RSiUN -- psy przestały gryźć. Albo media przestały o tym pisać -- sam już nie
wiem. skomentuj
2010-02-08 12:39:58 | 83.21.117.* | PoNgO
W takim razie przepraszam za pomyłkę z "Kępą". Szkoda, że dziennikarze nie
rozróżniają "prawa" od "administracji" bo wówczas nie musiałbym powielać ich błędu
(przeczytałem o wykształceniu pani poseł w jakiejś gazecie, chyba w Rzepie).

@Mikołaju widzę, że jesteś idealistą :). Czyli wierzysz w to, że premier poprzez
rejestr stron zakazanych troszczył się o nas? Że chodziło o likwidację pedofilii i
tego wstrętnego (pfu!) hazardu?

Pisząc o niekompetencji rządowych doradców miałem na myśli to, że lepszymi doradcami
okazali się internauci (podczas debaty). Oczywiście przy założeniu, że internauci
kierują się tymi samymi szlachetnymi motywami co premier. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]