Tak mnie ostatnio naszło, przyznam, że pod wpływem lektury pewnego bloga, na małe mędzenie. Jeśli blogi to prasa (pisałem o tym wielokrotnie, przeto tym razem podpowiem, że warto przejrzeć dwa nieco starsze moje teksty, por. Blog=prasa oraz Internet to też prasa), jeśli to ma być poważne medium -- jeśli obruszamy się, że mainstreamowe przekaźniki czasem coś jumają nie podawszy nawet źródła -- i jeśli uważamy, że blog to taki sam nośnik treści/reklamy/whatever jak każdy inny, to traktujmy siebie samych i Czytelnictwo poważnie.
Będzie bez adresów, bez nazwisk, bez przykładów. Czyste, bezinteresowne mędzenie starego piernika.
Chodzi o reklamę, a ściśle: nie o reklamę, ile o kryptoreklamę. Przeciwko samej reklamie na blogach nic nie mam (a nie mam na pewno więcej, niż przeciwko reklamie w ogóle), i chociaż mam swoje zdanie nt. różnych kodeksów, nie zaprząta to mojej uwagi w jakiś szczególny sposób.
Biorąc jednak uwagę, że noblesse oblige, nie uważam, żeby etycznym było równoczesne stroszenie się w piórka -- aby w następnym rozdaniu grać w cymbergaja, sadząc ordynarną kryptoreklamę.
Pamiętajcie moi kochani, że:
- zgodnie z art. 12 ust. 2 prawa prasowego Dziennikarzowi nie wolno prowadzić ukrytej działalności reklamowej wiążącej się z uzyskaniem korzyści majątkowej bądź osobistej od osoby lub jednostki organizacyjnej zainteresowanej reklamą. Przepis ten w wystarczająco jasny i precyzyjny sposób zakazuje przemycania jakichkolwiek treści reklamowych pod pozorem "obiektywnego" przekazu dziennikarskiego.
Nie wyklucza to rzecz jasna oparcia artykułu na materiałach informacyjnych czy marketingowych pochodzących od przedsiębiorstw -- każdorazowo materiał taki powinien być jednak wyraźnie w taki sposób oznaczony. No i nie może być po prostu reklamą ;-) - ponadto art. 36 ust. 3 mówi, że Ogłoszenia i reklamy muszą być oznaczone w sposób nie budzący wątpliwości, iż nie stanowią one materiału redakcyjnego -- czyli chodzi właśnie o to, co napisałem powyżej: żadnego kombinowania z jakimiś krzyżówkami formy reklamowej i rzekomo odautorskiej;
- kryptoreklama jest też wprost zakazana art. 7 pkt 11 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, zaś osoby zajmujące się takim kombinowaniem mogą ponieść odpowiedzialność cywilną, o której mowa w art. 12-14 ustawy;
- sytuację uznałbym za krytyczną, gdyby taka reklama została zakwalifikowana jako czyn nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy, np. ze względu na jej sprzeczność z przepisami prawa lub dobrymi obyczajami (art. 16 ust. 1 pkt 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). Także dlatego, że zgodnie z art. 17 ustawy Czynu nieuczciwej konkurencji, w rozumieniu art. 16, dopuszcza się również agencja reklamowa albo inny przedsiębiorca, który reklamę opracował; mało tego, można też dostać grzywnę albo nawet trafić do aresztu(!) z art. 25 ust. 2 ustawy; czy wyrażam się dość jasno?
- gdyby Wam przyszło do głowy reklamować niektóre towary bądź usługi to proszę, pamiętajcie o takich przepisach, jak (wyliczanka jest niepełna, ma tylko uzmysłowić, że życie nie jest proste i bez prawnika tego nie rozbieriosz): Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 21 listopada 2008 r. w sprawie reklamy produktów leczniczych, Ustawa z dnia 20 lipca 2001 r. o kredycie konsumenckim, Ustawa z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne, Ustawa z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia, Ustawa z dnia 5 lipca 2002 r. o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym, Ustawa z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim, etc. etc.
PS zdjątko na górze zajumane z iza.forto.pl.




Takie myślenie zabija całkowicie możliwość pisania opinii na blogach. Powiedzmy, że
podoba mi się produkt X. Na blogu nie mogę jednak napisać, że X jest dobre bo będzie
to kryptoreklama. Bezsens i durnota prawa w całej okazałości. skomentuj
tekst. skomentuj
że mamy tutaj piękne, szerokie pole do twórczej interpretacji, ilu kauzyperdów może
się upaść na dochodzeniu obiektywności. Tak sobie czytam wasze, kolego Rudak, posty i
myślę sobie, czy oni robią to świadomie czy są durniami? O ile mi wiadomo od "upadku
komunizmu" trwa ustalanie co jest pornografią, a co nie jest. A tu proszę jaka piękna
i prosta definicja - kryptoreklama, to reklama udająca obiektywny tekst.
W sumie wasze wyjaśnienie do wypowiedzi koziolekweb.pl niczego nie wyjaśnia, no ale
cóż tu objaśniać głupoty skomentuj
optymalnie trzeba by złapać gościa za rękę -- wzioneś kasiorę, głupcze, więc
napisałeś za kasiorę -- ale czasem wystarczy jak się przyciśnie delikwenta. skomentuj
Przyjrzyjcie się, tarzyszu, różnym tak zwanym obiektywnym tekstom z własnymi
przemiśliwaniami i porównajcie je, rozumiecie, z tekstami publikowanymi przez
wydziały propagandy fabryk, które tekst opisuje. Rozumiem, tarzyszu, żeście
zrozumieli i pomożecie, prawda? To do roboty. skomentuj
być za pieniądze. Pracowałem w dużej firmie "komputerowej". Takiej naprawdę dużej,
która zatrudnia ponad 150tyś ludzi. Miałem okazję przetestować kilka fajnych
produktów, które na rynku jeszcze nie są dostępne. Zacząłem o nich mówić znajomym.
Pytanie czy to jest kryptoreklama, reklama czy zwykła opinia. Pracodawca mógł mnie
namówić do propagandy i przekonywania do produktów firmy. Zresztą nie jest to żadna
nowość. W dużych firmach co chwilę organizuje się akcje typu "i ty możesz być
handlowcem". Oczywiście najlepsi dostaną jakieś nagrody (dyplom na przykład).
Kryptoreklamą można raczej nazwać tworzenie nieprawdziwych tekstów za pieniądze niż
wszelkiej maści teksty obiektywno-reklamowe. Jeżeli coś jest dobre to nawet w
obiektywnym tekście dokonam wyboru najlepszego produktu i w ten sposób będe go
reklamował. skomentuj
Popatrz na zachodnie blogi. Tam nawet jak chwalą rzeczywiście dobry produkt, ale mają
z nim jakiekolwiek powiązania (pracowali dla tej firmy, logo zrobili, firma ma
reklamę na tym blogu), to na końcu wpisu jest wyraźna informacja o tych powiązaniach.
U nas z kolei "zdarza się" starannie zapominać o takich duperelach. I to, m.in. jest
ta różnica. skomentuj
przypominam sobie pewną aferkę z Arringtonem, któremu swego czasu zarzucono, że
zataił fakt, że pisał o pewnej inicjatywie, w której maczał swoje pieniądze.
Nb. Arrington wylicza startupy i inne inicjatywy, w które jest zaangażowany:
http://www.techcrunch.com/about-techcrunch/
No i dla uspokojenia: przepisy wyciągnąłem dla postrachu i popisu. Oczywiście, że
najważniejsza jest przyzwoitość. skomentuj
pamiętnikami, przeszły ewolucję idąc w stronę mini serwisów.Tematyka biznesowa,
reklamowa, polityczna, kulturalna, fotograficzna, tudzież prawnicza itp. wyparła
swobodne opowieści na temat naszego życia, które nie jest na tyle ciekawe by
przykuwać uwagę i stać się miejscem interesującym dla reklamodawców.(zdaje się, że
prawdziwe tradycje blogowania podtrzymują jeszcze tylko dziewczęta lub niektóre młode
kobiety - nie wspomnę na jakich serwisach, bo byłaby to kryptoreklama???) ;-) I tak
oto piszemy o wszystkim, by pokazać się wyróżnić, zostać zauważonym, obecnie pisanie
bloga jest już wpisane w strategię marketingową wielu firm i bynajmniej nie są to
opowieści o życiu firmy, ale często właśnie miejsce opisujące nowe inicjatywy,
projekty, produkty.
Nie popadajmy w schizofrenię w kwestii kryptoreklamy - jak nastolatka dzieląca się ze
społecznością internetową detalami swojego życia, opisze ten czy ów inny krem, który
uczynił ją piękną, hmm to była to zwykła opinia, nie kryptoreklama! A jak w takim
razie traktować serwisy, które powstają na cele kampanii reklamowych, są niby
serwisem, niby grą, zabawą, na której końcu okazuje się, że zwycięzcą jest zawsze
określony PRODUKT FIRMY X. skomentuj
komentującą jest osoba z firmy X, i nazwa tej firmy pada w artykule. Rozmówca chętnie
udziela wywiadu, ale dopytuje czy nazwa jego firmy na pewno zostanie wymieniona, a
jeszcze jakby link się pojawił! Czy to także kryptoreklama? Czy przypadkowe (z punktu
widzenia dziennikarza - tak) wspomnienie instytucji, którą reprezentuje rozmówca? skomentuj
tekst, za który dziennikarz dostanie kubek i smyczkę, ale się do tego nie przyzna.
Nie będzie kryptoreklamą tekst oznaczony jako reklama, bez względu na to, czy
dziennikarz dostał smyczkę czy redakcja wystawiła fakturę.
Nie mówię by nie pisać o firmach i ich produktach, by nie rozmawiać z ludźmi z tych
firm, by nie korzystać z materiałów dostarczonych przez te firmy. Warto jednak o tym
wspomnieć.
Pisanie bloga jako strategia marketingowa też jest poza tym układem: jeśli stronka
jest oznaczona jako prowadzona przez PR producenta pralinek, nie będzie to
kryptoreklama.
Aż się dziwię, że ludzie mają tyle wątpliwości. Byłem autentycznie przekonany, że to
się czuje. Ale widzę, że trzeba być starym piernikiem, żeby to czuć. skomentuj
doktrynie mianem "kryptoreklamy".
A na prasę, radio, tv (dziennikarzy) nalozono szczegolne obowiazki zw. z
"transparentnością".
Natomiast pogląd 'blog=prasa" jest wg. mnie chybiony, tj. jest co najmniej
uogólnieniem (nie spotkalam sie też z takim generalizującym stwierdzeniem w
literaturze przedmiotu, raczej wskazuje się, że kwestia ta jest wysoce
kontrowersyjna), blog może spełniać definicję prasy, ale na pewno nie każdy blog
mieści się w pojęciu "działalność prasowa'. moim zdaniem kazdy nalezy oceniać
odrębnie. Typowy blog "prywatny" co do zasady nie jest działalnością prasową nawet
jeśli czyta go masa ludzi. Natomiast blogi o tematyce "społecznej" - polityczne,
ekonomiczne, prawnicze, plotkarskie - trzebaby oceniać indywidualnie, ubogie
orzecznictwo sądów polskich na razie raczej wzmaga chaos niż coś wyjaśnia skomentuj