Dostałem niedawno parę pytań o zakończenie historii z quadem rozjeżdżającym wał przeciwpowodziowy w czasie majowej powodzi (najwytrwalsi Czytelnicy pamiętają, że w tej sprawie nawet zeznawałem na policji).
Po raz kolejny -- jak zawsze -- policja mnie zaskoczyła. Oto otrzymałem parę dni temu pismo, z którego wynika, że prowadzone przez policję czynności nie dały podstaw do skierowania wniosku o ukaranie sprawcy rozjeżdżania wałów, a to z powodu "niewykrycia i nie ustalenia sprawcy".
Nie wiem jakim cudem to możliwe -- PTU *555 widać jak wół, a nawet jeśli widać tylko PTU **55 to na pewno w powiecie tureckim na pewno nie ma aż tak wielu quadów, żeby dało się obadać choćby od strony dwóch piątek -- ale jak widać zasada jest taka, że jak ma się dać, skoro się nie da.
Inna sprawa, że naprawdę wzięli się za pilnowanie terenów zalewowych -- od powodzi nie ma tygodnia, bym nie widział radiowozu albo straży miejskiej nad Odrą na Osobowicach -- czyli tam, gdzie wędkarze masowo przejeżdżają przez wał (a niektórzy to nawet stawiają swoje wspaniałe graty 2 metry od rzeki).
A tak to wygląda w przyrodzie:

Przy okazji: też jakiś czas temu dostałem odpowiedź z wrocławskiej policji na temat liczby połączeń pod 997 w interesującym mnie czasie oraz ich skuteczności.
Okazuje się, że "2 maja br. w godzinach 21.14 - 21.40 odnotowano 49 połączeń na numer alarmowy 997 / 112. Połączenie z operatorami linii alarmowej w tym czasie uzyskało 34 zgłaszających. Pozostałe to połączenia oczekujące. W wymienionym okresie linię alarmową obsługiwało 5 konsoli telefonicznych".
Jak dla mnie jest to strasznie słaby wynik: przeszło 30% dzwoniących po pomoc na policję nie ma szans uzyskać połączenia, i to w sytuacji, gdy na jedno stanowisko przypada średnio tylko 0,37 telefonu na minutę.
Biorąc jednak pod uwagę ślamazarność i ewidentne targowanie się "mojego" dyżurnego przestaje mnie to dziwić: coś, co można było załatwić w 45 sekund, policjant nie załatwił w 2 minuty.
Może dlatego właśnie zżera to im aż tyle czasu?




Będziesz się odwoływał od wyroku? skomentuj
Bym się wstydził po takim czymś podpisać jak pan podinspektor. Przecież to jawna
kpina, po co mają CEPIK. skomentuj
wpisali w jakąś ichniejszą wyszukiwarkę ten numer z tym znakiem zapytania. nawet
byłbym skłonny się założyć, że taka była wersja zdarzeń.... skomentuj
samym podpisem :D skomentuj
PTU? *urwa, z mojego powiatu? Będę wypatrywał po ulicach! skomentuj
"niewykrycia i nie ustalenia sprawcy"
Przecież nikt nie twierdzi, że nie ustalili czyj to quad. Może nawet znaleźli czyj -
tylko nie mają SPRAWCY - nikt się nie przyznał kto quadem jechał, a mógł jechać
ojciec syn brat, więc zeznań nie złożą bo mogłyby obciążać siebie lub członka
rodziny. A dodatkowych dowodów (może jakaś wydzielina do zbadania DNA?) które
pozwoliłyby wskazać konkretną OSOBĘ (a nie pojazd lub jego właściciela) ni ma... (a
jakby się znalazły, to piszą co dalej) skomentuj
podania danych kierowcy powołując się na przepis zezwalający na odmowę zeznań jeśli
miałoby to zaszkodzić najbliższym. Więc raczej nie to zadziałało.
Ogólnie też jestem zdania, że całe te 2 sprawy to wstyd dla policji. skomentuj
sytuacjach. Załóżmy, że hipotetycznie facet jest wzywany na przesłuchanie w sprawie o
rozjeżdżanie wałów. Na zdjęciach nie można rozpoznać nikogo. Gość odmawia składania
zeznań/wyjaśnień i sprawa się kończy bo brak jest dowodów na cokolwiek.
Czym innym jest przepis obligujący właściciela do podania informacji o tym, kto
jechał. Tu policjant powinien się zwrócić do właściciela o informację (nawet na tym
samym przesłuchaniu) i ew. w braku odpowiedzi działać dalej. To jednak zupełnie inna
sprawa niż wszczęta na podstawie Twojego donosu. Tamta została umorzona z powodu
niewykrycia i co najwyżej może zostać podjęta jeżeli np. właściciel doniesie na brata
czy sam na siebie.
Tak czy inaczej, mam duże wątpliwości czy przepis nakazujący właścicielowi podanie
informacji o kierującym, w zakresie w jakim obliguje do wskazania samego siebie, jest
zgodny z konstytucyjnym prawem do obrony, która przecież może być pasywna i polegać
na milczeniu. W przypadku członków rodziny też mam takie wątpliwości ale przy
donoszeniu na samego siebie (kierowca był w kasku) łatwiej to uzasadnić. Zresztą
takie rozumienie przepisu byłoby przejawem dużej niekonsekwencji - wolno mi kryć
brata mordercę a nie wolno mi kryć brata, który przejechał się po wale.
W moim odczuciu policja naprawdę nie miała możliwości wykrycia sprawcy o ile ktoś go
nie sypnął. Zresztą pamiętam jakieś takie historie z sieci, w których policjant żalił
się, że kierowcy stający przed majestatem sądu (chodziło o niewyraźne zdjęcia z
fotoradarów) nie drżą przed nim tylko odmawiają czegokolwiek i wychodzą z całej
sprawy jako niewinni. skomentuj
zajęte i dodzwania się za trzecim razem, to jest to liczone jako trzy połączenia, w
tym jedno udane?
Btw optymalnie jest nie dzwonić po kilka razy, tylko raz i czekać na połączenie z
dyspozytorem (które następuje wg kolejności łączenia się z numerem), ale wiele osób o
tym nie wie. skomentuj
zaszła tak potrzeba, czas oczekiwania był zdecydowanie zbyt długi i całkowicie
wyczerpał moją cierpliwość.
Oczekiwanie w kolejce ponad 3 minuty w sytuacji dzwonienia na numer ALARMOWY jest
niedopuszczalne i w zasadzie dyskwalifikujące, jako obsługiwany przez służbę powołaną
ustawowo do niesienia pomocy (pomińmy milczeniem fakt, że stanowisk jest... cała masa
tj. 5 sztuk, a w godzinach 6:00 - 22:00 będzie przypadać na nie około 1,9k wywołań, z
czego do skutku dojdzie 1,2 k zgłoszeń).
Jeśli mają taki problem z CC to może niech go wynajmą, we Wro jest co najmniej kilka
firm świadczących takie usługi... skomentuj
kierującego? Wtedy by namierzyli, a tak - kask i kierunek jazdy załatwia sprawę.
A jeśli chodzi o zagrożenie powodziowe, to przyjemniej strzela się przecież do
bobrowej rodziny... skomentuj
podróż wybrał się właśnie właściciel -- ale jednoznacznej paraleli nie można budować. skomentuj
to właściciel powinien odpowiadać za swój pojazd. Potem niech on się rozlicza z tym,
komu wypożyczył. Takie moje życzeniowe myślenie. skomentuj
Z autopsji wiem, że to nie 100% wina policji lecz CEPIK. Zgłaszałem kiedyś kradzież
roweru podając numer rejestracyjny pojazdu, który prawdopodobnie służył do
przestępstwa. Policja sprawdziła w CEPiK i uzyskała odpowiedź, że takiego pojazdu nie
ma. Wielkie zdziwienie komendanta dzielnicowego wywołała fotografia pojazdu ze
świetnie widocznym numerem rejestracyjnym, którą dostarczyłem wraz z odwołaniem na
postanowienie o umorzeniu.
Wniosek komendanta był taki: CEPIK nadal kiepsko działa. skomentuj