See you later, agregator
 Oceń wpis
   
Zadano mi ostatnio kilka pytań o serwisy agregujące treści (szczególnie blogi) które bazują na udostępnianych przez autorów RSS-ach. Obecność bloga w takim agregatorze nie polega na zgłoszeniu go przez wydawcę, lecz tekst jest z automatu zaciągany przez skrypt -- właśnie z tego co jest udostępnione w RSS.
Znaczy się, jeśli feed podaje cały wpis, to w serwisie też pojawi się on w całości; jeśli autor ustawi dostępność wyłącznie 'zajawki' -- wyłącznie ta zajawka zostanie zagregowana.

I tu pojawia się dość zasadniczy problem odnoszący się do istoty ochrony prawnoautorskiej utworu (czyli wpisu na blogasku) wynikający z niewiedzy na temat tego czym jest kanał RSS. Część osób wydaje się tkwić w niejasnym dla mnie -- a na pewno błędnym -- przekonaniu, iż rozpowszechnienie treści w RSS oznacza, że zdaniem autora 'odtąd/dotąd można jumać'. Bo jakby ktoś sobie tego nie życzył, to albo w ogóle nie wystawiałby feeda, albo udostępniał w ten sposób tylko część wpisu.

Nic bardziej błędnego! Udostępnienie jakiegokolwiek fragmentu (bądź całości) tekstu w formie kanału RSS nie oznacza, że autor zezwala na dowolne, bezpłatne i nieograniczone rozpowszechnianie utworu a agregatorze. RSS jest wyłącznie jeszcze jednym protokołem, za pośrednictwem którego umożliwiamy dostęp do naszej treści i jeśli chodzi o zakres ochrony niczym nie różni się od utworów udostępnionych przez http, nntp, SMTP (a nawet IMAP ;-) -- a nawet tak oldskulowych 'protokołów' jak wydanie utworu drukiem w piśmie lub tomiku wierszy.

art. 25 prawa autorskiego
1. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:
1) już rozpowszechnione:
a) sprawozdania o aktualnych wydarzeniach,
b) aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione,
c) aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie;
2) krótkie wyciągi ze sprawozdań i artykułów, o których mowa w pkt 1 lit. a i b;
3) przeglądy publikacji i utworów rozpowszechnionych;
4) mowy wygłoszone na publicznych zebraniach i rozprawach; nie upoważnia to jednak do publikacji zbiorów mów jednej osoby;
5) krótkie streszczenia rozpowszechnionych utworów.
2. Za korzystanie z utworów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. b i c, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
3. Rozpowszechnianie utworów na podstawie ust. 1 jest dozwolone zarówno w oryginale, jak i w tłumaczeniu.
4. Przepisy ust. 1–3 stosuje się odpowiednio do publicznego udostępniania utworów w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym, z tym że jeżeli wypłata wynagrodzenia, o którym mowa w ust. 2, nie nastąpiła na podstawie umowy z uprawnionym, wynagrodzenie jest wypłacane za pośrednictwem właściwej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi.
Szczerze to nie mam pojęcia skąd ludziom mogło przyjść do głowy, że 'RSS służy do jumania' (hmm pewnie z tego, że xml jest 'łatwy w obsłudze', a w dodatku 'sam przychodzi' ;-)

No niestety, moi drodzy, jeśli chcecie rozpowszechniać cudzy utwór u siebie na stronie to trzeba korzystać ze sposobów wskazanych przez prawo autorskie.

W pierwszym rzędzie będzie to zezwolenie autora, przy czym zezwolenie takie może mieć charakter generalny (a zatem utwór zostanie rozpowszechniony na którejś z wolnościowych licencji bądź w ogóle trafi do public domain), bądź też musimy się postarać, aby autor bezpośrednio udzielił nam takiej zgody. (Warto pamiętać, że udzielenie zgody serwisowi X nie oznacza, że utwory będą mogły być jumane przez serwis Y!)
Zasadniczo zgoda taka nie musi mieć formy pisemnej (chyba że oczekujemy, iż autor zezwoli nam na korzystanie z jego tekstów czy zdjęć na wyłączność) -- na ogół wystarczy krótki listel.

Możemy także skorzystać z dozwolonego użytku chronionych utworów -- i tu zamiast się produkować najlepiej będzie chyba jeśli wprost odeślę do art. 25 pr.aut. (w ramce cytuję go w całości).

Czytając tekst w ramce warto zwrócić uwagę na kilka na ogół pomijanych warunków:
- sprawozdania, artykuły czy zdjęcia (ust. 1 pkt 1) muszą być już wcześniej rozpowszechnione,
- w niektórych przypadkach można jumać bez zgody autora, ale nie zmienia to faktu, że trzeba mu zapłacić honorarium (ust. 2),
- w zasadzie zupełnie swobodnie można rozpowszechniać wyłącznie krótkie wyciągi ale tylko ze sprawozdań dotyczących spraw bieżących oraz tekstów poświęconych aktualnościom politycznym, gospodarczym i religijnym (ust. 1 pkt 2) -- nie będzie zatem zgodne z ustawą rozpowszechnienie bez zgody autora nawet fragmentów tekstu stanowiącego esej historyczny, poradnika dotyczącego pozycjonowania stron czy innych spraw, które nie są określone w ust. 1 pkt 1 lit a i b,
- no i można sobie oczywiście pisać krótkie streszczenia, w ramach którego będzie można nawet zacytować cudzy utwór (art. 29 ust. 1 pr.aut.) -- ale pokażcie mi agregator, który bawi się w takie cuda ;-P

Zatem jeśli nasz serwis agregujący działa w sposób określony tymi przepisami to proszę bardzo -- przeglądy publikacji, krótkie streszczenia, jakieś wyciągi, ale w całości i bezpłatnie to tylko aktualne sprawozdania o wydarzeniach, żadnych sążnistych esejów itd.

I to jest w zasadzie wszystko co mam do powiedzenia na ten temat.
Komentarze (20)
Żyjemy w świecie Wielkiego Brata Czy jestem piratem? [autodonos]

Komentarze

2008-04-27 21:52:19 | 89.78.19.* | Mikołaj (PMM)
Re: See you later, agregator [3]
Zastanawiam się, czy jest jakaś inicjatywa wyszukująca i publikująca namiary na takie
serwisy. W paru miejscach już widziałem zajumane wpisy i bardzo chętnie zrobiłbym
autorom z d... jesień średniowiecza. Zresztą pewnie nie ja jeden ;o) skomentuj
2008-04-27 22:10:51 | *.*.*.* | olgierd
A ja dziś postanowiłem poszukać odzewu w sieci nt. tekstu z IDG pt. 'Mozilla: Fennec
to będzie rewolucja'. I się podłamałem... http://tinyurl.com/5p2ahl skomentuj
2008-04-27 22:12:39 | 77.114.27.* | tolep
Re: See you later, agregator [0]
Nie bardzo rozumiem, o co Ci biega. Zacytowane przepisy, zwłaszcza rozróżnienia w
nich zawarte, są nieostre, sztuczne i uznaniowe. Prawdę mówiąc, mam je gdzieś, jak
wszystkie przepisy nie dające się wywiesć z jakichś generalnych zasad. Stosuję je lub
nie, opierając się - poza osobistym poczuciem moralności - wyłącznie na kalkulacji
ryzyka ich złamania. Zresztą, w większości przypadków po prostu nie zadaję sobie
trudu, by się z nimi zapoznać.

Dla mnie, jeśli coś zostało przedstawione publicznie, to można to kopiować i
rozpowszechniać w dowolny sposób pod jednym warunkiem: wyraźnego poinformowania o
autorstwie. Dotyczy to nie tylko zresztą czegośtak oczywistego jak strona
internetowa, ale także książka, film, muzyka, oprogramowanie itp. skomentuj
2008-04-28 00:41:52 | 89.78.19.* | Mikołaj (PMM)
Faktycznie, to lekka przesada. Inna rzecz, że w przypadki IDG oni sami wrzucają to do
iluś własnych serwisów, a i sporo kopiujących ma prawo do publikowania tej treści. skomentuj
2008-04-28 09:10:10 | *.*.*.* | olgierd
=> tolep: rozumiem, że zdajesz sobie sprawę z tego, że takie działanie nie jest
zgodne z przepisami -- lecz moralność i kalkulacja podpowiadają, że jakoś się uda? No
to dobrze, nie polemizuję zatem. skomentuj
2008-04-28 09:18:51 | 194.146.120.* | duch olgierda
Re: See you later, agregator [1]
Parafrzując: "Dlaczego niektórzy blogerzy żądają administracyjnego usunięcia
konkurencji, zamiast również brać treści z agregatorów -- albo przestać blogować,
skoro im to wadzi?" skomentuj
2008-04-28 10:05:54 | *.*.*.* | olgierd
Duchu, do mnie to pytanie? W sensie, że mi niby wadzi? skomentuj
2008-04-28 10:15:59 | 194.146.120.* | duch :-)
Re: See you later, agregator [11]
Ależ nie :-), chodzi mi tylko o to, że blogerzy powinni dać sobie spokój z
blogowaniem, jeśli się boją konkurencji. Działającej na innych zasadach, na granicy,
bądź poza prawem - ale mimo wszystko konkurencji. Powinni raczej dążyć do takiej
zmiany prawa, aby i oni mogli legalnie czerpać treści z różnych źródeł - wtedy będzie
panowała wolność i niczym nie skrępowana konkurencja ;-)

Wiesz do czego piję? Tak samo było z taksówkarzami, skoro można udawać taksówkę, tak
jak było we Wrocławiu, gdzie jeździł koleś z kogutem "TAX 2004" gdzie 2004 było
zapisane małą czcionką w pionie i dawało złudzienie I, czyli w sumie "TAXI" albo,
gdzie pod dworem stoją niby taksówki (z numerami bocznymi Wrocław nnnn, tak jak w
prawdziwych) ale bez kogutów (czyli są to "przewozy osób") i wszystko jest ok, nie ma
żadnej nieuczciwości z ich strony, to tak samo uczciwe, jest brać czyjąś treść i
prezentować jako własną. skomentuj
2008-04-28 10:54:53 | *.*.*.* | olgierd
Hmm pozwolę sobie się nie zgodzić. Po pierwsze -- jak ktoś nie potrafi niczego samemu
stworzyć (napisać, narysować, sfotografować), to niech nic nie udaje. Jest mnóstwo
niezagospodarowanych pól, które można fajnie wykorzystać -- trzeba mieć tylko pomysł.


Porównanie do napisów TAX1 itd. jest o tyle nietrafne, że zarobkowe jeżdżenie
samochodem jest (IMHO) moralnie nijakie, tymczasem podszywanie się pod autorstwo (to
nawet lepsze, niż zaproponowane przez tolepa ignorowanie norm z wyjątkiem właśnie
nakazu podania autorstwa) jest moralnie naganne. skomentuj
2008-04-28 11:35:54 | 194.146.120.* | duch :-)
No właśnie mówimy o czymś dokładnie takim samym - podszywanie się pod TAXI
(przysługujące osobom, który jeżdżą samochodem, ale jest to warunek konieczny, ale
nie wystarczający - bo trzeba mieć właśnie tę nieszczęsną licencję) jest tym samym co
podszywanie się pod autorstwo dowolnych treści. Co prawda chodzi o inne przepisy, ale
zawsze mówimy o podszywaniu się i wprowadzaniu w błąd
odbiorców/konsumentów/usługobiorców/czy jak ich tam nazwać skomentuj
2008-04-28 11:43:31 | *.*.*.* | olgierd
Przy czym uważam, że to nie jest podszywanie się pod TAXI. Trzeba rozróżnić przepisy
formalnie ograniczające dostęp do zawodu (nb. dopóki pojazdy te wożą i dowożą
pasażerów nie widzę problemów) od przepisów, które mówią 'co jest moje to jest moje,
a co jest moje to nie rusz'.

Dobre porównanie byłoby wówczas, gdybym powiedział: no fajnie, wsiadam do pierwszego
z brzegu auta i jadę, bo przecież jest tyle aut dookoła. Niech właściciel sobie innym
jedzie. skomentuj
2008-04-28 13:02:10 | 83.5.53.* | ęą
Re: See you later, agregator [0]
A co z SEO? Dzięki temu nasze blogaski są wyżej w google.. no chyba, że ktoś jest
googlofobem ;) skomentuj
2008-04-28 13:42:24 | 194.146.120.* | duch :-)
czyli podsumowując:
TAX1 nie jest podszywaniem się pod TAXI
buty PLIMA to w pełni akceptowalny produkt, takie low-cost PUMA
ale kopiowanie treści z czyjegoś bloga jest złe, bo to podszywanie się.
:-)
Czyli jeśli bym założył bloga pod adresem olgerd.bblog.pl o nazwie Lege Arts i tam
opisywał swoje wymysły, to byłbym złym człowiekiem , o moralnie nagannej podstawie, a
jeśli produkował łudząco podobne do PUM PLIMY, wolnym przedsiębiorcą? skomentuj
2008-04-28 14:19:35 | *.*.*.* | olgierd
=> ęą: ja nie mam pewności czy to działa tak fajnie dla naszych blogasków. Dla tych
seowców na pewno dobrze, ale coś mi się wydaje, że Google potrafi wywalić z
wyszukiwarki (bądź obniżyć ranking?) za treści, które pod różnymi adresami są.

=> duchu: TAXI nie jest znakiem towarowym, więc nie ma czegoś takiego jak podszywanie
się. PUMA to uznany producent obuwia, ma swoje znaczki, swoją renomę -- to jest
podszywanie się. Domena olgerd.bblog.pl jest wolna, nawet tytuł Lege Arts jest wolny
-- można tam pisać co się chce, byle nie pisać, że to ja piszę. skomentuj
2008-04-28 16:18:09 | 194.146.120.* | duch :-)
odnośnie TAXI:
"stosowanie napisu „TAXI” jest zastrzeżone na mocy rozporządzenia
Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie wymogów technicznych
pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia (Dz. U. z 2003 r. Nr 32, poz. 262
ze zm.) wyłącznie dla oznaczenia taksówek." - to z jednego z uzasadnień decyzji
UOKiK o używaniu TAX, TAXI, TAKI itp w Warszawie skomentuj
2008-04-29 10:05:57 | *.*.*.* | olgierd
No nie, żaden z przepisów wskazanego rozporządzenia nie zastrzega znaku dla
kogokolwiek. Mówi tylko jak ma być wyposażona taksówka, a to jest różnica. skomentuj
2008-04-29 10:55:27 | 194.146.120.* | duch :-)
Oczywiście, masz rację - rozporządzenie stanowi, że taksówka musi być oznaczona TAXI.
Nie implikuje to, ze jeśli coś jest oznaczone TAXI jest taksówką. Tak samo, jeśli
jeśli otworze punkt wpłat pieniędzy i nazwę go Bank Jakiśtam, to wcale nie oznacza,
że jest to bank, prawda?

Jednak działanie w tej samej sferze usług, z oznaczeniem sugerującym, że jest się
innym podmiotem niż faktycznie, jest "nieco" mylące i zgodnie ze stanowiskiem UOKiK
jet nieuczciwą konkurencją :-) skomentuj
2008-04-29 12:35:58 | *.*.*.* | olgierd
Rzecz w tym, że zgodnie z przepisami o ruchu drogowym jeśli mam taksówkę to
powinienem mieć jeszcze to i to.

Działalność w tym zakresie regulują akty prawa miejscowego wydane na podstawie art.
15 ust. 5 i 7 prawa przewozowego oraz art. 5 i nast. ustawy o transporcie drogowym,
że nawet zacytuję:

(art. 15 pp): 5. W odniesieniu do gminnego transportu zbiorowego oraz przewozów osób
i bagażu taksówkami przepisy porządkowe określa rada gminy, a na terenie miasta
stołecznego Warszawy - Rada miasta stołecznego Warszawy.

7. Rada gminy (Rada miasta stołecznego Warszawy) może wprowadzić obowiązek stosowania
dodatkowych oznaczeń i dodatkowego wyposażenia technicznego w odniesieniu do
taksówek.

transport drogowy (art. 5):
1. Podjęcie i wykonywanie transportu drogowego wymaga uzyskania odpowiedniej licencji
na wykonywanie transportu drogowego, zwanej dalej "licencją".
2. Licencji udziela się na czas oznaczony, nie krótszy niż 2 lata i nie dłuższy niż
50 lat, uwzględniając wniosek przedsiębiorcy.
(...)

Mówisz oczywiście o sprawie 'Grosik TAXI', gdzie przedsiębiorcy zarzucono
wprowadzanie konsumentów w błąd w ten sposób, że oznakowane jako TAX itd. były
pojazdy, których właściciele nie uzyskali licencji.

No i oczywiście -- ja uważam, że przepisy reglamentujące dostęp do zawodu taksówkarza
są szkodliwe -- po prostu nie mają sensu, nie są bowiem podyktowane żadną racjonalną
przesłanką (ochrona życia i zdrowia, niepodległości itd.) -- zwykła biurokracja. W
przypadku podszywania się pod autorstwo cudzych utworów sens ten jest -- dość
oczywisty.
Mogę kiedyś rozwinąć... ;-) skomentuj
2008-04-29 13:31:02 | 194.146.120.* | duch :-)
No ale sprawa Grosik TAXI, czy TAKI PRZEWÓZ, ma dwa poziomy, z jednej strony można
być taksówkarzem i osobą trudniącą się okazjonalnym przewozem osób - nikt nie
zabrania ani jednej, ani drugiej działalności, fakt, że pierwsza wymaga zdania
jakiegoś tam egzaminu, uiszczenia paru opłat (bo przecież o to w tych licencjach
chodzi - to nie jest ta, że dostęp do zawodu ogranicza korporacja, jak przypadku
prawników, tylko, że państwo ustawą a samorząd działalnością to reglamentuje). Rzecz
w tym, że taksówki mają też urzędowe ceny (urzędowo określa się górny poziom cen -
jeśli będziesz brać mniej - ok, jeśli więcej - zakazane).

Przewóz osób nie ma takich ograniczeń - może być tak ja w Grosiku, czy Takim, że za
1km płacisz 20zł, czy ile oni tam chcieli - ich prawo. Pytanie - skoro taksówki to
samo zło - a Grosiki to powiew wolności, luksusu, czy czego tam jeszcze - to po co te
grosiki je udają? Ano po to, ze wiedzą, że ludzie będą myśleć, ze wsiadają do
taksówki (z urzędowymi cenami) - a tu nastąpi zaskoczenie przy płaceniu.

Też generalnie uważam, że powinna być wolność - czyli jeśli chcę założyć jakąkolwiek
działalność - to powinienem móc to robić i rynek to zweryfikuje. Jeśli chcę leczyć
ludzi - otwieram przychodnię i leczę - jeśli będę w tym dobry, choć nie ukończyłem
żadnej szkoły lekarskiej, to ludzie będą do mnie przychodzić - jeśli nie - ominą mnie
i pójdą do innego - nie wiem, dlaczego uważasz, że ochrona życia i zdrowia powinna
być reglamentowana - czy nie stoisz tu na pozycji broniącego interesów korporacji? skomentuj
2008-05-01 16:53:04 | 85.222.89.* | ukituki
Z tym pozycjonowaniem to nie do konca tak różowo, bo jeśli strona agregatora ma
lepszy page rank w googlu i publikuje Twoje posty w calosci, to ona jest traktowana
jako autor tresci, a twoj blog jak kopiujacy. Co innego, ze agregator generuje
wejscia na blog (jesli oczywiscie nie jest na tyle bezczelny, zeby nie zamieszczac
linkow do originalnego kontentu). skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]