Słowo z boku o blipaferze
 Oceń wpis
   
Gorąco ostatnio jak diabli, ale mimo to niektórzy jeszcze bardziej podgrzewają atmosferę. O 'aferze blipowej' pisali już chyba wszyscy wielcy -- zaczął chyba Vagla, któremu odpór dał Marcin Jagodziński, i kiedy wydawało się, że być może zdaniem vox populi (imho reprezentowany np. przez Pawła Opydo) rację ma ten ostatni (zarzucając Piotrowi sianie FUD-u), Vagla dość ładnie rozpisał regulamin Blipa... ba, sprawa doczekała się nawet socjologicznej analizy!

...i jak się okazuje, czy to od tego upału, ludzie nic a nic nie kapują ze sprawy, toteż do skrzyneczki wpadło parę listeli z prośbą o komentarz do sprawy. Żebym 'ja jako ekspert i specjalista rozstrzygnął'.

Ekspert i specjalista ze mnie żaden, w rozstrzyganiu jakichkolwiek sporów kompetentny się nie czuję, konto na Blipie mam od niedawna (założone testowo, wklepałem tam dotąd jedno słowo: 'test', po czym je skasowałem -- jak na mnie zbyt banalne), w regulamin serwisu zaglądać mi się nie chce, obiektywny będę średnio -- przecież każdy wie, że prawnik to łajdak i kłamca -- ale swoje zdanie mam.

Podstawową zasadą świadczenia usług elektronicznych -- a Blip taką usługą jest -- jest funkcjonowanie serwisu w sposób zgodny z przepisami oraz jego regulaminem. Jeśli serwis deklaruje, że gromadzone dane nie będą udostępniane innym podmiotom bez uzyskania uprzedniej zgody użytkownika, ale wskutek rozwoju technologicznego (jakieś srapi czy inne api) coś się zmienia, to rozwiązania są dwa: albo skutecznie występujemy o taką zgodę, albo zmieniamy regulamin, usuwamy 'szkodliwy' punkt, czekamy na akceptację nowych warunków przez użytkownika (art. 384-384(1) kc) i możemy jechać z koksem.

Jest zresztą drugi problem: baza Blipa niewątpliwie jest bazą danych w rozumieniu stosownej ustawy. Prawa do niej przysługują właścicielowi serwisu, jednak dane te tworzone są przez użytkowników (pomińmy kwestie ochrony prawnoautorskiej -- wątpię, żeby pojawiało się tam wiele utworów w rozumieniu stosownej ustawy).

I wprawdzie to producentowi przysługuje zbywalne prawo do wtórnego korzystania z danych (art. 6 ustawy o ochronie baz danych), ale -- zważywszy, że użytkownicy decydują się umieścić te dane w sposób określony regulaminem, a zatem w oczywisty sposób dochodzi do zawarcia umowy między serwisem a użytkownikiem -- nie sposób powiedzieć, iżby właścicielowi bazy danych przysługiwało, właśnie ze względu na to skromne acz istotne uwarunkowanie, prawo nieograniczone.
(Osobną sprawą jest odpowiedzialność za ew. naruszenie praw osób, które udzieliły producentowi bazy danych licencji na korzystanie ze swoich danych w tejże bazie, tym problemem nie chcę się tu zajmować.)

I na zakończenie chyba najważniejsza sprawa do wyjaśnienia.
Spotkałem się z opinią, że robi się sztuczny problem, bo przecież każdy wie, że dane w serwisie są i miały być publicznie dostępne. Zatem udostępnianie ich przez API innym serwisom jest niczym innym jak po prostu... no właśnie? Ułatwianiem komuś życia? Naturalną konsekwencją tego, że 'prawo nie nadąża za życiem'?

No to ja się pytam: czy jest różnica między rolą właściciela ogólnodostępnej bazy teleadresowej, z której ktoś skorzystał, aby wysłać mi tzw. niezamawianą ofertę handlową, a sytuacją, w której posiadacz tejże bazy po prostu sprzedaje dane? I jeszcze: czy gdyby książka-telefoniczna.com dostała dane abonentów od operatorów telekomunikacyjnych, to byłaby inna sprawa, niż w przypadku samodzielnego zbierania tych informacji?
Komentarze (10)
Bubel efektem prac komisji posła... SN: nie oddamy pańskich...

Komentarze

2008-06-04 00:37:00 | 89.78.19.* | Mikołaj (PMM)
Re: Słowo z boku o blipaferze [9]
Prawdę mówiąc nie bardzo rozumiem sporą część P.T. Internautów. Z jednej strony chcą
poszanowania prywatności, prawa autorskiego, ścigania złodziei różnej maści (zarówno
plagiatorów, jak i autorów spamblogów), kopnięcia w zadki neodzieci oraz, last but
not least, instalowania spamerów na palach.
Z drugiej strony chcą odstosunkowania się od Blipa, możliwości bezkarnego
umieszczania w swoich serwisach wszystkiego, co tylko wpadnie im w łapy, czyli
szeroko pojętej wolności. Na tyle szeroko, że libertarianie przy nich zaczynają
wyglądać na konserwę.

Rozumiesz coś z tego? Oczywiście coś więcej, niż tylko logikę Kalego? skomentuj
2008-06-04 09:43:48 | *.*.*.* | olgierd
Myślę, że różnica poniekąd wynika z tego, że 'Blip jest fajny', więc mu więcej wolno,
podobnie ma być z okołoblipowymi serwisami.
Niestety, wydaje się, że ktoś z wierchuszki serwisu nie zadbał o dostosowanie
regulaminu do rzeczywistości w odpowiedniej chwili -- bezdyskusyjnie takie rzeczy są
dopuszczalne, ale wyłącznie po powiadomieniu userów. skomentuj
2008-06-04 14:50:18 | 85.222.27.* | Marcin Jagodziński
myślę, że mylisz tu dwie rzeczy, co jak na prawnika jest dość dziwne i stosujesz
nieuprawnione analogie: dane użytkowników (czyli to, co znajduje się w ich profilach)
i informacje przez nich opublikowane (czyli to co napiszą na blipie). afera wynikła z
tego, że rzekomo nie chronimy tych drugich. pomijając już fakt, czy faktycznie
stanowią one "dzieła" w rozumieniu prawa autorskiego (twój status "test" raczej za
dzieło uznany być nie może), w regulaminie znajdują się zapisy ich dotyczące, które w
miarę odpowiadają rzeczywistości. skomentuj
2008-06-04 14:52:11 | 85.222.27.* | Marcin Jagodziński
jeszcze jedna rzecz: sianie FUDu w pierwszym tekście nie ma wiele do rzeczy z być
może słusznymi w jakiejś części zarzutami w stosunku do regulaminu. nie łaczył bym
tych dwóch kwestii. skomentuj
2008-06-04 15:18:56 | *.*.*.* | olgierd
Marcin, kwestie danych osobowych to jest jeszcze inna sprawa, o ile dobrze kapuję to
z tych danych 'idą' tylko nicki, więc tu bym się nie czepiał.
Odrywam też sprawę od kwestii ochrony prawnoautorskiej -- wprost napisałem to w
tekście -- bo jak sądzę w 99,99999% utworów tam nie ma, nie było i nie będzie.

Natomiast rzeczone dane zawierają, hmm czasem dość istotne z punktu widzenia osób
informacje, co do których -- Vagla pisze o tym dość wyraźnie -- być może użytkownicy
chcieliby mieć możliwość zapanowania nad tym co się z nimi dzieje. Nie mam nic
przeciwko temu, żeby jakieś api rozsyłało dane na zewnątrz -- rzecz w tym, że
użytkownik powinien o tym wiedzieć.

I tak, rzecz IMHO dotyczy właśnie rozbieżności między regulaminem a realiami. Zatem
źle Cię zrozumiałem z tym FUDem.

Pozdrawiam :) skomentuj
2008-06-04 15:22:28 | 85.222.27.* | Marcin Jagodziński
hmm, to "wiedzieć" to jest troche mglista rzecz. np. ilu użytkowników wie, że
komentarze do wpisów na twoim blogu są dostępne w formie rss? i jakiś serwis może je
zbierać, a potem udostępnić? i czy potem powinni mieć pretensję do ciebie?

api blipa jest właśnie formą takiego rss, przynajmniej w jednym kierunku. skomentuj
2008-06-04 15:24:07 | 85.222.27.* | Marcin Jagodziński
ps. api nie "rozsyła". api udostępnia. skomentuj
2008-06-04 15:27:11 | 85.222.27.* | Marcin Jagodziński
i jeszcze "§7:
1. Użytkownik poprzez umieszczenie materiałów w Serwisie wyraża zgodę na
wykorzystanie tych materiałów przez innych Użytkowników w zakresie ich osobistego
użytku. " skomentuj
2008-06-05 10:49:10 | *.*.*.* | olgierd
Marcin, abstrahując od tego, że osobisty użytek to pojęcie z zakresu prawa
autorskiego -- a tu raczej nie o utworach mowa -- to klasyka z art. 23 pr.aut.
dopuszcza go między osobami najbliższymi.

Co do RSS... sam nawet tego nie wiem, że jest osobny kanał do komentarzy (a jest?),
aczkolwiek bez względu na wszystko nie do mnie pretensje mieć powinni. skomentuj
2008-06-05 11:32:11 | 85.222.27.* | Marcin Jagodziński
na tym blogu nie ma (myślałem, że są, bo jest rss podpięty, błędnie, ale jest to rss
blogowy, nie z komentarzami), na wielu jest (np. wszystkich opartych na wordpressie,
na bloxie). w naszym przypadku api używa formatu json a nie xml, ale praktycznie
innych różnic z rss nie ma. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]