cytat tygodnia: "Projekt [wałów przeciwpowodziowych] jest gotowy, ale nie może się doczekać realizacji z powodu sprzeciwu niektórych właścicieli ogródków działkowych w tamtej okolicy. A gdyby takie wały istniały, zabezpieczyłyby Kozanów przed tegoroczną powodzią." (dr hab. inż. Czesław Szczegielniak, hydrolog, o współprzyczynie zalania nieszczęsnego osiedla).
Nie mam bladego pojęcia czy technologicznie można (w sensie: ma sens) wybudowanie wałów przeciwpowodziowych na rzeczce, która ewidentnie marzy o ujściu w kształcie delty -- w której to delcie przez ostatnie kilkanaście lat zbudowano kilkadziesiąt domostw! -- w takich chwilach pchając nurt na wprost, skądinąd przez dość podmokłe tereny, ku staremu portowi w Cosel. (Mnie się wydaje, że niekoniecznie, bo takiej wody te wały pewnie i tak by nie wytrzymały -- padłyby pod naporem rwącej Odry.) 
Wiem jednak, że zwalanie wszystkiego na działkowców nie jest do końca uczciwe. To nie działkowcy dali pozwolenia na budowę tych nieszczęsnych TBS, a wcześniej w planie zagospodarowania przestrzennego przewidzieli przeznaczenie tych terenów pod zabudowę. Nikt też nie kazał kupować nowych mieszkań w miejscu, które w 1997 r. było większym jeziorem.
Mnie się po prostu wydaje, że sprawę położyły władze mojego kochanego miasta, które nie tylko chciały sobie zarobić na sprzedaży ziemi pod zabudowę deweloperom -- ale po prostu mają swoje priorytety.
Tym priorytetem jest Euro 2012 (tak jak wcześniej były różne Expo, EIT i inne imprezy z przytupem): przypomnijmy, że wobec opornych wobec rozbudowy infrastruktury stosowano różnego rodzaju szykany, włącznie z napuszczaniem służb specjalnych -- to co, przeszło dekada od poprzedniej katastrofy to za mało, by poradzić sobie z tymi okropnymi działkowcami? (Pomijam, że o owym projekcie i problemach mówi się dopiero teraz -- wolne żarty.)
A na zakończenie jeszcze jeden supercytat wprost z ust el Presidente: "Decyzja o budowie tych domów zapadła, zanim zostałem prezydentem. Koncepcja ich wybudowania powstała w roku 1996, decyzja o realizacji w 1997, pozwolenie na budowę wydano w 1999 roku, a zasiedlenia rozpoczęto w 2002 roku. Nie wiem, kto z ówczesnych członków zarządu miasta za to odpowiadał, ale wydając taką decyzję, musiał mieć ku temu jakieś podstawy. Zakładano pewnie, że wał na Kozanowie uda się wybudować. Można podejrzewać, iż sądzono, że taka powódź jak w 1997 roku zdarza się raz na 1000 lat. Tyle mogę powiedzieć. Przygotujemy oficjalne dossier na temat okoliczności powstania tych bloków i niewybudowania wału."
Słowem: to nie ja, nie wiem kto, zakładano, można podejrzewać, tyle mogę, dossier. Kwintesencja niekompetencji.
PS Pana Jarosława Obremskiego spotkałem w lipcu 1997 r. na moście kolejowym Popowice-Osobowice, zwróciłem mu wówczas uwagę na ogródki działkowe i szkółkę jazdy LOK rozlokowane w pasie między wałami oraz mnóstwo drzew i krzaków porastających ten teren. Powiedział mi wówczas: "za to nie my odpowiadamy, to wojewoda". Dziś znów go widzę na froncie walki, chociaż podpis pod zdjęciem wskazuje, że za nic już nie odpowiada.
PS zdjęcie Kozanowa za Wikipedią, na licencji CC-BY-SA 3.0 oraz GNU FDL, więc można jumać; zresztą zezwalam Wam na to osobiście. Resztę też możecie.




Wtedy jeszcze decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu były wydawane w
oparciu o tzw. plany ogólne. Problem w tym że przesądzenie o tym że jakiś teren jest
budowlany a potem wycofanie się z tego przesądzenia - co tutaj musiałoby mieć miejsce
byłby zgodnie z przepisami ustawy z 1994 roku - byłoby bardzo dla miasta kosztowne w
starciu z deweloperem. I podejrzewam że w tym tkwi źródło części problemów. Ustalanie
tu kto jest winny nie jest takie proste i oczywiste. Choć oczywistym pozostaje fakt
że ktoś wtedy powinien najzwyczajniej pomyśleć o konsekwencjach podejmowanych działań
i jednak takie kosztowne decyzje podjąć. skomentuj
Klecińskiej i tam budować TBSy ;). A winnych zaniedbań by się przydało poznać z
imienia i nazwiska. skomentuj
Ci, którzy decydują o obudowie w takich miejscach powinni sobie obejrzeć niedawne
osuwiska ziemi po mocniejszym deszczyku na hiszpańskiej wyspie. I puknąć się w głowy.
A jak nie poskutkuje, to zapakować ich w kaftany bezpieczeństwa – bo albo są
nieuleczalnie głupi, albo są zbrodniarzami, tak czy inaczej są niebezpieczni dla
otoczenia. skomentuj
Ale jeśli tak jest, że wały buduje wojewoda to chyba nie ma prawnej możliwości żeby
zapłaciło i wybudowało je miasto? Choć z drugiej strony prezydent chyba ma jakieś
środki nacisku na wojewodę? skomentuj
zabudowy - podstawa prawna dla odmowy decyzji praktycznie nie istnieje jeśli inne
warunki są spełnione. Jest co prawda ogólnie ujęty wymóg określenia warunków
służących zapewnieniu zdrowia ludzi (z tym że powódź nie narusza wprost zdrowia
ludzi) ale uzgodnienia decyzji nie przewidują możliwości uzyskania poparcia dla tych
argumentów. Proszę spojrzeć na wymóg dotyczący uzgodnienia z "11) dyrektorem
regionalnego zarządu gospodarki wodnej – dla przedsięwzięć wymagających
uzyskania pozwolenia wodnoprawnego, do wydania którego organem właściwym jest
dyrektor regionalnego zarządu gospodarki wodnej;" . Jeśli nawet ktoś się uprze i
będzie próbował odmówić wydania decyzji w takim miejscu to nie ma dla tego podstawy
prawnej - jeśli warunek dobrego sąsiedztwa czyli istnienia domów obok oraz dojazdu
będzie spełniony!. SKO zgodnie z prawem taką odmowną decyzję uchyli.
Pozdrawiam. skomentuj
No to mamy jasność -- pozostaje nam tylko loteria plus ewentualnie rozsądek nabywców
takich mieszkań. skomentuj
teraz piszą - że będzie wymóg uzgadniania z RZGW w kwestii terenów zalewowych. Tylko
że piszą o planach miejscowych, których i tak nikt nie opracowuje - prawie. O
decyzjach ani mru, mru.. Może dziennikarz przeinaczył. skomentuj
w tym czasie opracować plan który nie dopuści do zabudowy w tym miejscu (co bywa
trudne) to wtedy nie trzeba wydawać dziwnych decyzji. W przypadku planu ilość
uwarunkowań branych pod uwagę jest większa. I tutaj to uzgodnienie rzeczywiście
pomoże. Gorzej z zabudową już istniejącą. My np. wpisujemy w tekście planu wymóg
uzgodnień działań z RZGW - co nie do końca jest zgodne z zasadami techniki
prawodawczej - ale zdejmuje z gminę część odpowiedzialności finansowej. Póki co nie
wszystkie biura prawne UW to kwestionują. Dobrze że to się znajdzie w Ustawie. skomentuj
rozumiem że to dzielnica, budynki mieszkalne, tysiące potencjalnych poszkodowanych /
wyborców (w zależności od punktu widzenia). Tyle tylko, że jeśli wzdłuż całej Wisły,
Odry, Sanu czy Warty wybudujemy wały przeciwpowodziowe, to prąd podczas powodzi
zniesie niektóre mosty. Zaś w przypadku przerwania gdzieś wału będziemy mieć efekt
lepszy od bombardowania.
Tereny zalewowe muszą być i po prostu należy zacząć z nich wyprowadzać ludzi. Owszem,
część tych terenów z już istniejącą gęstą zabudową należy chronić. Tyle, że najpierw
należy sensownie zaplanować oraz wybudować zabezpieczenia, a potem wytyczyć rejony
nadal wyłączone z zabudowy. Tyle że w takie postępowanie w Polsce nie wierzę... skomentuj
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/5,35751,7926359,Drugi_dzien_powodzi_na_zalanym_osied
lu_Kozanow.html?i=22
chciałoby się zakrzyknąć: APAGE AQUA MALA! skomentuj
Poniekąd - skoro już buduje się na terenie zalewowym to trzeba podnieść konstrukcję o
jedno piętro a następne dwa przeznaczyć na parking ;) Na dachu można dodatkowo
uruchomić generator prądu i hulaj dusza piekła nie ma bo w końcu hasło: Wrocław
Wenecją Północy zobowiązuje ;P Okresowe zalewanie takiego osiedla na palach byłoby
wtedy dodatkową atrakcją podnoszącą cenę metra kwadratowego... ;) skomentuj
podwyższyć teren przy blokach, dosypując ziemi powiedzmy do poziomu 1 piętra, tam
robiąc wejścia (tak zrobione są te falowce przy Dokerskiej). Na wszelki wypadek przy
tych punktowcach jeszcze jakieś takie pomosty.
Mogą żyć w Tajlandii na palach, będą mogli i na Kozanowie. A co. skomentuj
potem pozostaje już tylko czekać z niepokojem na nadciągających Palaczy.. skomentuj
osiedle powstało. skomentuj
Spytajcie urzedasów o szeregowki na Ignuta, bo swego czasu było o nich głośno, a
teraz ich mieszkańcy rzucili się na bogu ducha winną dziennikarkę Dzikowską w ogóle
ignorując fakt, iż tych budynków tam nie ma prawa być. Takie były rzady
Zdrojewskiego, tak jest (podejrzewam) wszędzie. Pamietam jak Krauze ze swoja
developerską firmą zabiegał o zniszczenie Służewca, pamietamy jak HGW chciała czegoś
innego w miejscu Stadionu 10lecia, i min. Drzewiecki prawie tego dokonał, bo tereny
wokół Stadionu Narodowego, zamiast na Centrum Sportu, pojdą pod coś zupełnie innego. skomentuj
serwisie: http://www.facebook.com/#!/group.php?gid=103634519672839
Taki jakiś wyjątkowo na temat. skomentuj
Olgierd, pamiętasz ten cytat?
"Więc to jest mój postulat pod adresem ustawodawcy: dajcie ludziom możliwość wyboru w
jakich warunkach chcą mieszkać." skomentuj
Olgierdzie :)
Może trzeba było zacząć rozmowę od drugiej strony ...spytać, z kim trzeba zagadać,
żeby dostać pozwolenie na budowę w wątpliwym terenie. Najlepiej rozmawiać z tymi,
którzy się niedawno wybudowali :)
Prawdopodobnie można się przy okazji ciekawych plotek nasłuchać ...ludzie nie
potrafią długo utrzymać języka :) skomentuj
który wytrzyma zalanie najniższej kondygnacji i nie odetnie mieszkańców od mediów
jest chyba wykonalne. Na pewno jest z takim mieszkaniem w przypadku powodzi trochę
problemów: samochody, śmieci, zniszonczona infrastruktura, brud, itd. no ale
wszystkie da się rozwiązać. Przecież powódź zdarza się raz na kilka-kilkanaście lat,
więc spokojnie mógłbym sobie w takim miejscu funkcjonować. skomentuj
rzecz jasna nie wycofuję:
- nadal twierdzę, że najbardziej winne powodzi są Pogoda i Rzeka,
- budujący czy kupujący mieszkania w tamtym miejscu -- po 1997 r. -- ludzie powinni
byli o tym pomyśleć, więc dużo pretensji mogą mieć do siebie,
- jeśli im jednak faktycznie obiecywano wzniesienie tych wałów, to oznacza, że chyba
coś nie zagrało,
- a poza tym akurat zabezpieczenie przed utratą życia czy zdrowia uważam za lepszą
sprawę niż jakieś pieprzone windy.
Ale ogólne, owszem -- powinno się zezwalać na budowanie na takich terenach, bo jeśli
ktoś to lubi i sobie np. postawi dom na palach -- to jego sprawa (ale już nie w
miejscu, gdzie taki budynek stanowiłby przeszkodę dla odpływu wody itd.). skomentuj
wielu miejscach traktuje konsumenta jak idiotę i lepiej by było, żeby w tej sprawie
też tak było. A co do regulacji rzek nie wypowiadam się, bo po prostu na tym się nie
znam :-) skomentuj
infrastruktura, po wybudowaniu tych domów musi powstać kolejna infrastruktura w tym
miejscu (wyobrażacie sobie że jakaś gmina odmawia doprowadzenia kanalizacji, wody,
czy dróg do takiego osiedla?) Można sobie oczywiście wymyślić że na terenach
zalewowych gmina będzie mogła odmówić wybudowania dróg itd ale to jest i tak
regulowanie rynku, tylko z dużo większym kosztem skomentuj
znajoma, pracownica jednego z magistratów, wyłożyła ostatnio, że inwestorom to się w
zasadzie wydaje, że jak miasto jakieś da im pozwolenie na budowę osiedla, to zaraz
pociągnie kanalizację, a może nawet drogi ;-)))
To już nawet całkiem śmieszne jest, że oni -- municypałki różne i deweloperzy -
traktują się jak niby-konkurencję. skomentuj